15.01.11, 15:57, dodany przez Telperion
Przyznam, że nie należę do kolekcjonerów i grona oczekujących na coroczne wznowienia kalendarzy tolkienowskich, tak naprawdę tylko raz taki kalendarz zakupiłem, jest już jednak połowa stycznia a w moim domu jeszcze nie wisi na ścianie nowy. Wczoraj wybrałem się do księgarni i o dziwo znalazłem pięknie wyeksponowany na pierwszej półce, kalendarz który zajął 8 miejsce w plebiscycie na Tolkienowskie Wydarzenie Roku 2010… Przeczytaj resztę wpisu »
7 KomentarzyKategorie wpisu: Nowości wydawnicze, Recenzje
19.12.10, 10:28, dodany przez Galadhorn
Jaki język elficki wzorowany jest na litewskim? Czy Ælfwine znał łacinę? Jakie języki nazywał ælflæden oraz ælfgeþéode? Przeczytaj tę recenzję! Wszystkiego się dowiesz…

Rok 2010 był niezwykły dla miłośników językowej twórczości Tolkiena, dla wszystkich lambendili i lambengolmor. W jednym roku ukazały się aż dwa numery sławetnego Parma Eldalamberon (numer 18 opisaliśmy tutaj; numer 19 zapowiadaliśmy tutaj), co daje nam około 200 stron nowych lingwistycznych materiałów tolkienowskich do przeczytania i zbadania. Publikacja związanych ze Śródziemiem materiałów lingwistycznych J.R.R. Tolkiena ulega od kilku lat znacznemu przyspieszeniu (zadowolenie z takiego stanu rzeczy wyraził nawet ostatnio na liście dyskusyjnej Elfling Helge K. Fauskanger, od lat krytycznie ustosunkowany do polityki Tolkien Estate, Christophera Tolkiena i „namaszczonego” do opracowywania lingwistycznego dziedzictwa J.R.R.T. zespołu pod przywództwem Carla Hostettera). Przecież w najbliższych tygodniach spodziewamy się ogłoszenia pięćdziesiątego numeru Vinyar Tengwar pod redakcją Carla Hostettera! A publikowane ostatnio materiały związane są z późnymi, związanymi z Władcą Pierścieni fazami koncepcyjnymi języków quenya i sindarin! Eglerio!
Przeczytaj resztę wpisu »
2 KomentarzyKategorie wpisu: Lingwistyka, Recenzje
18.12.10, 18:23, dodany przez Adam K
Do recenzji gry The Lord of the Rings Online studia Turbine przymierzałem się od dłuższego czasu. Założyłem konto trailowe, dające tydzień darmowej gry, ale nie znalazłem czasu, by odpalić grę. Potem, co jakiś czas, były akcje ponownej aktywacji na tydzień dla osób, które mają nieaktywne konta, ale czas, kiedy pojawiała się możliwość powrotu do e-Śródziemia, nie był sprzyjający. Zresztą, co mógłbym po tygodniu grania powiedzieć o grze, w której pewnie trzeba wbić kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt poziomów, by w pełni poznać jej możliwości. Ale okoliczności się zmieniły, bo LOTRO nie jest już grą wymagającą płacenia abonamentu, można grać za darmo. Choć dalej można płacić, dostając za to nieco więcej. Czym jest to „nieco więcej”? Czy naprawdę można grać za darmo? Wiecie, jest różnica między grą darmową, a darmową*, gdzie pod „*” chowa się masa warunków tak wkurzających, że bez płacenia tak naprawdę nie będzie mowy o rozrywce. To zobaczmy, czy darmowe Śródziemie rzeczywiście jest darmowe. I czy ma coś wspólnego z Tolkienem (J.R.R., jeżeli mam być dokładniejszy), czy może jest Śródziemiem tylko z nazwy.
Przeczytaj resztę wpisu »
7 KomentarzyKategorie wpisu: Gry tolkienowskie, Recenzje
09.11.10, 09:39, dodany przez TAO
Uwagi po lekturze artykułu Verlyn Flieger „The Music and the Task: Fate and Free Will in Middle-earth” w Tolkien Studies nr 6.
Jesienią ubiegłego roku zapytano mnie, co sądzę o artykule V. Flieger o przeznaczeniu i wolnej woli. Otóż sądzę źle. Nie spodziewałem się po badaczce tej rangi tak nieuważnej lektury. „Zielone słońce” w On Fairy-stories?! Ilúvatar, przerywający tok Muzyki, by wprowadzić nowy temat?! Jeszcze parę takich potknięć by się znalazło. Także na poziomie tez jest to tekst raczej słaby; w każdym razie spodziewałem się dużo więcej.
Nie zgadzam się, że czy to we Władcy Pierścieni, czy w Dzieciach Húrina mamy wielu narratorów i rozbieżne perspektywy metafizyczne. Niezależnie od wielu „źródeł opowieści” oba dzieła są spisane są przez „narratora ostatecznego”, rozbieżności, o które chodzi Flieger, pojawiają się jedynie w mowie zależnej (np. Sam wydaje się wierzyć w przeznaczenie na dość potocznym poziomie). Co więcej, perspektywy, zawarte w obu dziełach dają się sprowadzić do jednego mianownika na gruncie Muzyki Ainurów. Wreszcie, co Flieger zauważa (zresztą za Tolkienem), ale z czego nie wyciąga wniosków, rozważania na temat wolności bohaterów literackich mają sens jedynie po przyjęciu założenie, że czytamy opis rzeczywistych wydarzeń.
Przeczytaj resztę wpisu »
Brak komentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Recenzje
22.10.10, 10:26, dodany przez TAO
Krakowskie wydawnictwo Vis-à-vis Etiuda wydało przed kilku tygodniami Beowulfa w tłumaczeniu Roberta Stillera, zaczętym jeszcze latach siedemdziesiątych lecz, jak się okazuje, dopiero niedawno ukończonym. O książce tej pisaliśmy też tutaj.
Tłumaczenie robi bardzo dobre wrażenie, Stiller to zresztą tłumacz z ogromnym dorobkiem i renomą, a podział tekstu na rozdziały (numeracja rzymska) i podrozdziały (wyróżnione inicjałami) ułatwia lekturę, choć jest zabiegiem arbitralnym. Ryzykowne jest jedynie opatrzenie poematu podtytułem „Epos walki tyleż średniowiecznej co i współczesnej” – ale przecież i tytuł Beowulf nie pochodzi od autora poematu.
Stiller opatrzył swój przekład krótkim „Wstępem o niekończących się walkach”, rozwijającym myśl, zawartą w podtytule i wskazującym na obecność Grendeli w świecie współczesnym, a co ważniejsze – obszernymi, własnymi przypisami (opracowanymi na podstawie najważniejszych komentarzy angielskich) oraz esejem „Beowulf po 1400 latach”, zawierającym m.in. podstawową wiedzę na temat poematu oraz podejścia doń tłumacza. Dalej mamy… drugie tłumaczenie, też Stillera, tym razem „swobodnie uproszczoną i skróconą wersję prozaiczną do łatwego czytania”, po nim polemiczny i – powiedzmy – bardzo gniewny szkic „Pokaż język! na tle Beowulfa”, w którym autor bezpardonowo rozprawia się poglądami i ludźmi, z którymi się nie zgadza. Wreszcie dostajemy zbiór tłumaczeń innych wierszy anglosaskich, w tym „Żeglarza”, a także poświęcony „Beowulfowi” esej niemieckiego badacza Felixa Genzmera.
Przeczytaj resztę wpisu »
1 komentarzKategorie wpisu: Recenzje
25.07.10, 13:17, dodany przez Galadhorn
Okładka od razu z czymś się nam kojarzy. Przecież to Dolina Lauterbrunnen w Szwajcarii – widok, który zainspirował ilustrację J.R.R. Tolkiena, ukazującą Rivendell. Czy książka pt. Wish (‚Życzenie’), której oficjalna premiera miała miejsce 13 lipca b.r., dzieło wnuka słynnego pisarza, nawiązuje w inny jeszcze sposób do dzieła J.R.R. Tolkiena?
Nieoceniona witryna The Tolkien Library przynosi nam w ostatnich dniach recenzję debiutanckiej powieści Michaela G. R. Tolkiena (patrz tutaj). Michael to najstarszy wnuk J.R.R. Tolkiena, a jego książka już na pierwszy rzut oka kojarzy się z edycjami dziadka – np. książkami ilustrowanymi przez Pauline Baynes. Ta fantastyczna opowieść napisana mową wiązaną (czyli wierszem) została wydana jako książka i audiobook. Wersja dźwiękowa jest o tyle ciekawa, że czyta ją praprawnuk innego słynnego pisarza. Gerald Dickens, angielski aktor, jest krewnym słynnego Karola Dickensa. Fantastyczna sprawa, bo rodziny Tolkienów i Dickensów nigdy wcześniej nie współpracowały na polu literatury. Źródłem i inspiracją dla opowieści Michaela Tolkiena jest ponadczasowa książka dziecięca Florence Bone pt. The Rose-coloured Wish. Autor spróbował uchwycić ducha oryginalnej historii, zmieniając ją w utwór wierszowany, w którym przygoda, humor i mocno zarysowane charaktery postaci bawią czytelnika, ale też obdarowują go morałem. Michael Tolkien opublikował sześć tomików poezji, a jego wiersze i recenzje ukazały się w wielu czasopismach, np w Acumen, Ambit, Envoi, Poetry Nottingham oraz Tears in the Fence. Ostatni tom wierszy Michaela Tolkiena, No Time for Roses, wydała oficyna Poetry Salzburg.
Przeczytaj resztę wpisu »
1 komentarzKategorie wpisu: Nowości wydawnicze, Recenzje
19.06.10, 17:19, dodany przez Tornene
„Ile cukru w cukrze?” zastanawiali się peerelowscy uczeni a słuchacze zapowiedzianego na naszych łamach albumu po przesłuchaniu całości zapewne głowią się nad stężeniem Christophera Lee w Charlemagne. Próbki dawały nam niejasny zarys płyty koncepcyjnej, w której symfonia, gitarowe riffy i głos Sarumana będą z sobą harmonizować dla oddania hołdu Karolowi Wielkiemu. Czy władca przyjmie ten orszak muzykantów na swój dwór? Czy mikstura sprawdzonego kompozytora, uznanego aktora i modnej mieszanki metalu z symfonią gwarantują podbój nawet najbardziej sceptycznych serc?
Przeczytaj resztę wpisu »
6 KomentarzyKategorie wpisu: Recenzje
25.05.10, 22:14, dodany przez Ankali

Cnotą tłumacza jest wierność. Nie tylko wierność wyjściowemu tekstowi, ale także dorobkowi i zasobom własnego języka w odniesieniu do dokonywanego przekładu. Po ludzku oznacza to, że jeśli tłumaczy się dzieło lub autora, którego przekłady już w danym języku istnieją, to nie można się do nich nie odwoływać. Kto tego zaniedbuje naraża się co najmniej na nieprzychylne porównania z poprzednikiem. Ale to na koniec. Chodzi o przekład Silmarillionu na litewski (J.R.R. Tolkien, Silmariljonas, Alma Littera, Vilnius 2009, przełożył Leonas Judelevičius, s. 477), zatem rozliczanie tłumacza z zawodowej cnoty wierności nie musi być dla polskiego czytelnika najciekawsze. Kilka miesięcy wcześniej był tu news o tym, że taki przekład się pojawił, a ja wtedy nieopatrznie zadeklarowałam, że napiszę o nim kilka słów.
Przeczytaj resztę wpisu »
11 KomentarzyKategorie wpisu: Nowości wydawnicze, Recenzje
07.01.10, 11:24, dodany przez Galadhorn

Na czołowych listach dyskusyjnych poświęconych językom Tolkiena (Lambengolmor i Elfling) francuski językoznawca, David Giraudeau, publikuje swoją ponad 60-stronicową pracę pt. J.R.R. Tolkien: a global theory? (tekst angielski tutaj, tekst francuski tutaj). Praca jest polemiką i krytyką tzw. „teorii globalnej” Edwarda Kłoczki (znanego w świecie jako Edouard Kloczko; jego zdjęcie po lewej), francuskiego tolkienisty, Polaka urodzonego we Lwowie (rocznik 1963).
Przeczytaj resztę wpisu »
Brak komentarzyKategorie wpisu: Lingwistyka, Pliki do ściągnięcia, Recenzje
29.10.09, 16:08, dodany przez Tornene
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.
Zmierzam na Ligotę, Kędy Franciszkanie bywali,
Coby w teatrze zabawy i śmiechu, z temi co już na sali,
Na sztukę „Stepy rohańskie” spoglądać z uciechą…
Tym razem nie jestem osamotniony w recenzenckich bojach, gdyż na odsiecz przybyli Noatar ze swoją narzeczoną oraz Cotsille. Oddaję zatem głos i zachęcam do zapoznania się z ich ciekawymi spostrzeżeniami dotyczącymi prapremiery Stepów rohańskich, czyli kolejnego prześmiewczego dramatu Adama „Lorda Ya” Kuziów. Obiecujemy, że zachowamy wszelkie standardy krytykowania sztuki.
Przeczytaj resztę wpisu »
6 KomentarzyKategorie wpisu: Adaptacje tolkienowskie, Fandom tolkienowski, Recenzje, Twórczość fanów, Wydarzenia
← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →