Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Szmaragdowe słoneczko jasno się zieleni…

W eseju O baśniach (str. 52) Tolkien pisał:

Aby stworzyć wtórny świat, w którym zielone słońce byłoby do przyjęcia przez wtórną wiarę, potrzeba nie tylko wysiłku myśli, ale nade wszystko szczególnych zdolności, owego daru elfów (…)

green_sunSamemu Profesorowi udało się to znakomicie. Bo też obdarzono go prawdziwie elfim talentem. W najnowszym numerze nobliwego periodyku Tolkien Studies (nr 6, rocznik 2009) badaczka literatury, pani Verlyn Flieger w artykule pt. The Music and the Task: Fate and Free Will in Middle-earth (‚Muzyka i Cel: los i wolna wola w Śródziemiu’, str. 154-184) opisuje jedną z najbardziej udanych w literaturze kreacji takiego właśnie świata, gdzie „szmaragdowe słoneczko” jasno się zieleni, a stworzone przez autora oryginalne, autorskie, fantastyczne uwarunkowania są dla czytelnika wiarygodne. Po co taki zabieg? V. Flieger zwraca uwagę na znany cytat z Tolkiena (z listu do Miltona Waldmana, Listy, str. 217):

Mit i baśń muszą, tak jak cała sztuka, odzwierciedlać i zawierać rozcieńczone elementy moralnej i religijnej prawdy (lub błędu), ale nie w sposób bezpośredni, nie w znanej formie pierwotnego „prawdziwego świata” (…)

Dobra opowieść fantastyczna musi z konieczności być niepodobna do istniejących systemów światopoglądowych – musi być autorska, nowa, oryginalna. Dlatego Tolkien nie przepadał za opowieściami arturiańskimi czy cyklem narnijskim Lewisa. Za dużo w nich chrześcijaństwa explicite, za dużo dydaktyzmu – a za mało „daru elfów”, który jest konieczny, gdy ma powstać dobra, przemawiająca do serca i je przemieniająca fantazja. Chrześcijański pisarz ma być chrześcijaninem, ale jednocześnie ma starać się nie pisać o chrześcijaństwie. Przeczytaj resztę wpisu »

Od Abaratu do Żwirka i Muchomorka

leksykon_f

Leksykon fantastyki to jedna z najnowszych pozycji Wydawnictwa MUZA i jak informuje wydawca pierwszy na polskim rynku leksykon poświęcony fantastyce traktowanej jako całość. I faktycznie, o ile polscy fani znają już podobne publikacje gromadzące wiedzę o poszczególnych światach (Śródziemie, Narnia, Amber) czy też poświęcone literackiej i filmowej fantasy (książki Sapkowskiego i Pratchetta) to całościowego kompendium wiedzy o fantastyce jak dotąd nie było. Ambitnie próbują zmienić to Karolina Haka-Makowiecka, Marta Makowiecka oraz Małgorzata Węgrzecka – autorki Leksykonu fantastyki. Postacie, miejsca, rekwizyty, zjawiska proponując blisko 1000 haseł ze świata literatury, filmu i komiksu. Przeczytaj resztę wpisu »

The Legend of Siguard and Gudrún pierwsze wrażenia

pict0963Może należy Wam się sprostowanie tytułu tego wpisu… Oczywiście chodzi tutaj o pierwsze wrażenia po zakupie książki. Znalazła się ona na półkach brytyjskich księgarń 5 maja (również w USA, Australii oraz Nowej Zelandii ta pozycja miała swoją premierę 5 maja). Zapowiadana od dawna nowa książka autorstwa J.R.R Tolkiena pod redakcją Christophera Tolkiena, 84 letniego syna pisarza, wydana jest pięknie. Wersja w twardej oprawie (dzieło na razie dostępne jest jedynie w twardej oprawie oraz w wersji deluxe) prezentuje się znakomicie. HarperCollinsPublishers przyzwyczaiła miłośników twórczości Tolkiena do starannie pict0970przygotowanych i dobrze wydanych publikacji. Po zdjęciu obwoluty okładka ma brązowy kolor, na grzbiecie znajduje się złote charakterystyczne logo J.R.R Tolkien oraz tytuł książki. Na pierwszej stronie, na wysokiej jakości kredowym papierze, znajdziemy skan rękopisu New Lay of Gudrún (strofy 131-140) autorstwa J.R.R Tolkiena, ciekawy, aczkolwiek jedyny dodatek tego typu w całej książce, pozycja nie zawiera również żadnych ilustracji poza małymi rysunkami (autorstwa Billa Sandersona) na początku każdego rozdziału. Ta nowa publikacja HarpenCollins została naprawdę bardzo starannie przygotowana, bardzo dobrej jakości papier, przyjemny do czytania rozmiar czcionki, przejrzyście rozmieszczony tekst na stronach, poręczny format wydania, trudno znaleźć jakieś techniczne niedociągnięcia. Tak pięknie przygotowana i wydana książka kosztuje 11 euro (wydrukowana i złożona w Wielkiej Brytanii na papierze ze znakiem FSC).

Poniżej zamieszczam spis treści: Przeczytaj resztę wpisu »

Rozmyślania o Rivendell, filmie, teatrze i fandomie

Do Rivendell i bez powrotu jest produkcją fanowską. „Jak na to wpadłeś, Sherlocku?” – niejeden odpowie sarkastycznie, wychodząc z założenia, iż fandom tworzy rzeczy fanowskie – taka jest natura rzeczy, niebo jest niebieskie i już. A może problem jest bardziej złożony?

Przeczytaj resztę wpisu »

Smoki i pisarze

Swego czasu wspomniano tutaj o cyklu Jamesa A. Owena Imaginarium Geographica. Rzecz mnie zainteresowała, kupiłem i przeczytałem. Po polsku mamy na razie dwa pierwsze tomy (Tu żyją smoki i Powrót Czerwonego Smoka), po angielsku ukazał się już trzeci, Król Indygo, pod koniec tego roku oczekiwany jest czwarty, a autor zapowiada, że historię ma rozpisaną na razie do siódmego…

okladkaokladka-640

Rzecz oparta jest na założeniu, że Niebywalencja (Nibylandia, Kraina Baśni etc.) istnieje w świecie materialnym i zachodzą nie tylko związki między wydarzeniami w obu światach, ale i wzajemne kontakty. A ponieważ Opiekunami Imaginarium Geographica, magicznego atlasu Krainy, są rzeczywiści pisarze (pierwszym był Geoffrey z Monmouth, żyjący w XII wieku), na ogół związani z Oxfordem (z jakiegoś powodu ci z Cambridge „nie mają szczęśliwej ręki”), właściwie nic dziwnego, że kolejnymi zostają J.R.R. Tolkien, C.S. Lewis i Charles Williams. Ani, że towarzyszem ich drogi stanie się G.H. Wells, acz nie we własnej osobie, a jako Podróżnik w Czasie,   zaś jeden z negatywnych bohaterów nosić będzie imię Magwich (jeden z bohaterów Wielkich Nadziei Dickensa).

Przeczytaj resztę wpisu »

Gadżet dla „ringersów”

Tak najkrócej można określić wydaną właśnie książeczkę Black & White Ogre Country: The Lost Tales of Hilary Tolkien (‚Kraj czarnego i białego ogra. Zaginione opowieści Hilarego Tolkiena’ – w Elendilionie pisano już o niej tutaj), wydaną właśnie przez oficynę ADC Publications ze znanej części Elendilich miejscowości Moreton-in-Marsh w Anglii. Z 73 stron kieszonkowego formatu zaledwie 28 (na ogół niepełnych) wypełnia tekst autora, a 12 – biografia Hilarego Arthura Reuela Tolkiena pióra Angeli Gardner. Reszta to ilustracje, przede wszystkim Jefa Murraya, jak dla mnie – takie sobie.

mabel_tolkien

Zdjęcie Mabel Tolkien z nowej książki

Jest to, by użyć filmowego określenia, trailer zapowiadanej przez Angelę Gardner obszernej biografii HAR Tolkiena, w której znajdziemy też wiele informacji o jego przodkach, zaczerpniętych m.in. z korespondencji Arhura Tolkiena z ojcem, zachowanej w papierach jego młodszego syna. Także zapiski, szumnie mianowane „zagubionymi opowieściami”, mają się w niej znaleźć. Ten trailer wydano w twardej oprawie, z obwolutą, rzecz kosztuje 10 funtów. I nie jest warta tej ceny, chyba, że dla zakręconych kolekcjonerów, zwanych „ringersami”.

Przeczytaj resztę wpisu »

Howard Shore w Krakowie bis

shore

Nadzieje na ponowne spotkanie się przy dźwiękach rodem ze Śródziemia pod krakowskim niebem okazują się uzasadnione. Jak donosi portal e-teatr.pl oraz gazeta.pl Krakowskie Biuro Festiwalowe również w 2009 zaprosiło Howarda Shore’a na raczkujący Festiwal Muzyki Filmowej. Można było się spodziewać, że na „muzycznym pokazie” Drużyny Pierścienia na Błoniach się nie skończy, jednak dopiero teraz są pierwsze przesłanki o możliwym „koncercie na Dwie Wieże„. Datę koncertu oraz wykonawców poznamy zapewne w przeciągu paru miesięcy. Jeśli Shore’owi uda się w tym roku przybyć osobiście do Grodu Smoka, to będzie z pewnością niebagatelne wydarzenie dla polskiego fandomu. Przeczytaj resztę wpisu »

Błysk pod nogami

O Mr Bliss przeczytałem pierwszy raz na Elendilionie. Moje zainteresowanie tą pozycją nie było duże między innymi dlatego, że jej akcja nie rozgrywa się w świecie Ardy. Żyrólik, niedźwiedzie Archie, Teddy i Bruno, pan Dzień, pani Kroć itd. za bardzo nie przekonali mnie do siebie.

Na książkę natknąłem się w Empiku. A właściwie potknąłem o nią, bo leżała – raczej mało wyeksponowana – na niskiej półce w jednym z przejść pomiędzy potężnymi regałami. Podniosłem, zajrzałem, przejrzałem. Kupiłem.

Przeczytaj resztę wpisu »

Tales from the Perilous Realm – recenzja

Kilka dni temu moją uwagę na do znudzenia przepatrzonej półce poświęconej Tolkienowi w księgarni Waterstones, przykuła nowa pozycja – Tales from the Perilous Realm. Przyznam, bylem zaskoczony objętością: w sumie pięć opowiadań, esej On Fairy-stories, dodatki, przedmowa i posłowie zajmują aż 432 strony. Od strony technicznej (jak zwykle) trudno zarzucić cokolwiek wydawnictwu HarperCollins.

Książka wydana jest w twardej oprawie, z papierową obwolutą z ilustracją autorstwa Alana Lee, litery są tłoczone a J.R.R Tolkien lśni złociście… Co ciekawe, po zdjęciu papierowej okładki mamy bardzo klasyczną formę książki – oprawiona jest w granatowe płótno ze złotymi literami na grzbiecie. Wiem, że zapewne dla wielu z Was drodzy czytelnicy to nie jest aż tak istotne, ale zapewniam Was, ze książka wygląda imponująco w zestawieniu z resztą pozycji wydanych w twardej oprawie przez brytyjskie wydawnictwo. Przeczytaj resztę wpisu »

Recenzja płyty DTH

dth.jpgAutorem recenzji jest Dziki…

Właśnie jestem w trakcie słuchania ciekawej płytki pewnej kapeli pod tajemniczą nazwą DTH, czyli Drużyna Trzeźwych Hobbitów pt. Księga Zaginionych Pieśni , którą dzisiaj otrzymałem w ciepłej jeszcze przesyłce!
I…..szczęka mi opadła . Mieliśmy już taką pewną pozycję fanowską Pieśni Śródziemia, chyba pierwszą tego typu na naszym skromnym rynku muzycznym, lecz tak szczerze próbowałem się kilkanaście razy przekonać do tej pozycji i pomimo najszczerszych chęci, a chęci miałem naprawdę dobre, bom otwarty na każdą dobrą muzę- w dodatku jako miłośnik pana Tolkiena- niestety owa płytka skończyła, jako ciekawostka kurząca się na półce, bo poza paroma nutkami uważam tę pozycję za niewypał.
Stąd też z drżącą ręką otwierałem kopertę szybciutko wrzucając Księgę… do odtwarzacza CD, by puścić choćby ze dwa trzy kawałki, aby zorientować się jakie to dźwięki popłyną (niestety nie miałem czasu na wgłębianie się w owe dziełko) i czy to kolejna usia siusia zagrana na przysłowiowym syntezatorze model Jaś, z pompatycznym Elfim przesłaniem z którego nic nie wynika, a tu……… Przeczytaj resztę wpisu »

← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →