15.11.25, 09:32, dodany przez Galadhorn
Ogłaszamy zapisy na WYPRAWĘ TOLKIENOWSKĄ do Anglii i Walii w dniach 9-17 maja 2026!
Fot. R. Derdziński
Jedziemy komfortowym autokarem, bez przejazdów nocnych, a żeby z nami pojechać, wystarczy tylko 5 dni urlopu.
Poniżej publikujemy nasz autorski program wyprawy, możecie go też ściągnąć w postaci pliku pdf: TUTAJ
Zgłoszenia przyjmujemy pod adresem e-mail: wyprawatolkienowska@gmail.com
WYPRAWA DO ANGLII I WALII ŚLADAMI J.R.R. TOLKIENA
9-17 MAJA 2026
W maju 2026 r. zapraszamy Was na kolejną Wyprawę Tolkienowską. Tym razem chcemy odwiedzić miejsca związane z życiem Profesora w hobbickiej Anglii oraz malowniczą krainę smoków – Walię. Przewodnikiem tej niezwykłej wyprawy będzie Ryszard „Galadhorn” Derdziński – znany polski tolkienista, tłumacz Historii Śródziemia i badacz genealogii rodziny Tolkienów. Przygotowaliśmy unikalny autorski program, który pozwoli Wam odkryć miejsca związane z życiem i twórczością J.R.R. Tolkiena oraz odwiedzić Walię, jedną z najpiękniejszych krain Wielkiej Brytanii.
Dzień 1 (sobota, 9 maja)
„Śladami legendy rodzinnej Tolkienów”
Wczesny wyjazd z Katowic i odebranie części naszych turystów spod Wrocławia. Odwiedziny w Lipsku (J. R. R. Tolkien uważał, że jego przodkowie przybyli do Anglii z Lipska): spacer po lipskiej starówce śladami reformacji i muzyki Johanna Sebastiana Bacha. Nocleg w Niemczech.
Dzień 2 (niedziela, 10 maja)
„W stronę Albionu”
Wczesny wyjazd z hotelu i przejazd przez Holandię, Belgię i Francję na prom. Rejs promem do Dover. Zwiedzanie Hever Castle, zamku Anny Boleyn (ostatnie wejście o 16.30; jeżeli dopłyniemy za późno, to alternatywny plan). Nocleg w hotelu pod Londynem.
Dzień 3 (poniedziałek, 11 maja)
„Lata studiów i pracy naukowej J.R.R. Tolkiena”
Przejazd do Oksfordu. Spacer po Oksfordzie Inklingów, w tym wizyta na grobie Tolkiena w Wolvercote, odwiedziny w kościele Tolkiena u św. Grzegorza i Augustyna, spacer koło Kolegium Mertona (gdzie Tolkien pracował jako profesor od 1945), Eastgate Hotel (gdzie Tolkien i Lewis spotykali się w poniedziałki), Kolegium Magdalene i Addison’s Walk (gdzie C. S. Lewis mieszkał i pracował przez 30 lat), Ogród Botaniczny (gdzie do niedawna rosła Sosna Tolkiena), New College (gdzie Ch. Tolkien był pracownikiem naukowym), Biblioteka Bodlejska, Radcliffe Camera (czytelnia będąca inspiracją dla Świątyni Saurona w Númenorze), St. Mary the Virgin (piękny punkt widokowy), Kolegium Exeter (tu studiował Tolkien, tu znajduje się jego popiersie), dom przy Holywell 99, gdzie mieszkał Tolkien, zakończymy w pubie „Eagle and Child” – miejscu spotkań grupy literackiej Inklingów (o ile będzie już otwarty). Nocleg w okolicach Birmingham.
Dzień 4 (wtorek, 12 maja)
„Młodzieńcze lata i pierwsze inspiracje J.R.R. Tolkiena”
Przejazd na przedmieścia Birmingham śladami małego Tolkiena: dzielnica Sarehole, gdzie Tolkien spędził dzieciństwo; spacer koło Młyna Sarehole (inspiracja dla młyna Teda Sandymana we Władcy Pierścieni), Moseley Bog, dolina rzeki Cole, Shire Country Park; przejazd do Oratorium Birmingham, gdzie mały Tolkien uczył się pod okiem opiekuna, ojca Francisa Morgana; wieża Perrot’s Folly. Następnie odwiedziny w Wightwick Manor and Gardens pod Wolverhampton (wiktoriańska rezydencja z kolekcją sztuki Arts & Crafts). Nocleg w okolicach Birmingham.
Dzień 5 (środa, 13 maja)
„Walia – kraina smoków”
Przejazd na Pojezierze Walijskie (Welsh Lake District) z jeziorami Bala i Penllyn. Odwiedziny w malowniczej Betws-y-Coed. Odwiedziny w malowniczym miasteczku Conwy. Nocleg w Północnej Walii.
Dzień 6 (czwartek, 14 maja)
„Walia – kraina smoków cz.II”
Przejazd do Parku Narodowego Snowdonia (jeżeli pozwolą warunki pogodowe, przejazd kolejką wąskotorową na szczyt Snowdonu, najwyższej góry w Walii, 1085 m n.p.m.). Następnie przejazd na Wyspę Anglesey i do regionu Gwynedd (łac. Venedotia – kraina słynna z walijskich smoków) odwiedziny w nadmorskiej miejscowości Beaumaris oraz w Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch (miejscowość o najdłuższej nazwie na świecie). Przejazd do siedziby Księcia Walii, do portowego Caernarfon: wizyta w zamku. Nocleg.
Dzień 7 (piątek, 15 maja)
„Anglia jak z baśni – Cotswolds i Dolina Białego Konia”
Przejazd przez malowniczą krainę Cotswolds. Krótkie postoje w malowniczych wioskach (np. Bourton-on-the-Water – „Wenecja Cotswolds”, Bibury – uważane za najpiękniejszą wioskę Anglii). Przejazd do Doliny Białego Konia i spacer wśród malowniczej przyrody. Nocleg pod Londynem.
Dzień 8 (sobota, 16 maja)
„Królewska Anglia – Windsor”
Odwiedziny w Zamku Windsor (alternatywna propozycja: odwiedziny w malowniczym Canterbury). Rejs do Francji i nocleg.
Dzień 9 (niedziela, 17 maja)
Całodzienny przejazd do Polski. Przyjazd do Katowic późną nocą (wszystko uzależnione od ruchu na trasie). Zakończenie wycieczki w Katowicach.
Fot. R. Derdziński
CENA:
– 4790 zł przy grupie liczącej minimum 20 osób
– 3990 zł przy grupie liczącej minimum 30 osób
– 3290 zł przy grupie liczącej minimum 40 osób
CENA OBEJMUJE:
– Opiekę pilota i przewodnika tolkienowskiego Ryszarda „Galadhorna” Derdzińskiego
– Przejazd autokarem
– Opłaty drogowe, parkingowe, promowe
– Ubezpieczenie KL i NW
– 8 noclegów w hotelach typu Ibis/Travelodge (pokoje 2-osobowe)
– 8 śniadań hotelowych
– brak przejazdów nocnych
Cena nie obejmuje kosztów wstępów (ok. 170 GBP). Pieniądze na wstępy zostaną zebrane przez pilota w dniu wyjazdu.
Cena nie obejmuje UK ETA (Electronic Travel Authorisation), to elektroniczne zezwolenie na podróż, które od 2 kwietnia 2025 r. jest obowiązkowe dla obywateli Polski podróżujących do Wielkiej Brytanii bez wizy. UK ETA kosztuje 16 GBP i jest ważna 2 lata, można ją wyrobić przez komputer lub smartfona. Przypominamy również, że do wjazdu do Wielkiej Brytanii niezbędny jest ważny paszport.
Wyjazd jest organizowany dla nas przez Biuro Podróży „Abraksas”, ul. Stawowa 3/2 40-095 Katowice.
Wyjazd dojdzie do skutku jeżeli zbierze się grupa min. 20 osób.
Zapisy zyskują status potwierdzonych w momencie wpłaty zadatku. Zadatek nie podlega zwrotowi po rezygnacji uczestnika za wyjątkiem sytuacji, gdy wyjazd nie dojdzie do skutku z powodu zbyt małej liczby chętnych (poniżej 20 osób). W takiej sytuacji zwrócimy wpłaconą kwotę w pełnej wysokości na konto uczestnika.
HARMONOGRAM WPŁAT:
– do 31.12.2025 zadatek 750 zł
– do 31.01.2026 rata I 2000 zł
– do 28.02.2026 rata II 2040 zł (lub 1240 zł lub 540 zł w zależności od liczebności grupy)
Można też wpłacić całość jednorazowo.
Zgłoszenia przyjmujemy pod adresem e-mail: wyprawatolkienowska@gmail.com
Program przygotowali: Ryszard „Galadhorn” Derdziński i Tomasz „Tom Goold” Gubała
Brak komentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Fandom tolkienowski, Informacje medialne, Pliki do ściągnięcia, TolkienAncestry, Wydarzenia
22.04.19, 10:11, dodany przez Telperion
Copyright by The Tolkien Estate Limited 2019

Daniel i Benjamin Tolkienowie, Gdańsko-Londyńscy Bracia
(rys. Nimwen)
Kilka dni temu Ryszard Derdziński („Galadhorn”) dzięki swoim badaniom nad genealogią rodziny Tolkienów (#TolkienAncestry) i dzięki korespondencji z Tolkienami z USA odkrył nieznany wcześniej list Profesora z marca 1951 roku. Jest to niezwykły list, w którym Profesor obszernie dzieli się swoją wiedzą na temat pochodzenia swojej rodziny. Po raz pierwszy widzimy, że Tolkien zdawał sobie sprawę z tego, że jego przodkowie przybyli do Anglii w XVIII wieku z ówczesnej Polski, co wcześniej udało się odkryć Galadhornowi. Tolkien w wielu sprawach się mylił (nie wiedział np. że przodek przybyły do Anglii nazywał się John Benjamin Tolkien i żył w latach 1752-1819, że był zegarmistrzem i sprzedawcą porcelany, że przybył w ślad za starszym bratem Danielem Gottliebem itd.), ale podał też wiele szczegółów, które wymagają dalszego zbadania (dotyczących herbu Tolkienów itd.). Oryginał listu z komentarzem podano na blogu Galadhorna pt. Tolknięty (patrz tutaj). My publikujemy polski przekład listu. Zapraszamy do wpisywania Waszych komentarzy. To pierwszy tak długi list Tolkiena, który udało się odkryć w ostatnich latach.
Copyright by The Tolkien Estate Limited 2019
___________________________________
Merton College
Tel. 2259 – Oksford
Piątek,
30 marca, 1951
Droga Pani Tolkien!
Dziękuję za bardzo interesujący list od Pani z 20 marca. Otrzymałem go w zeszłą środę.
Muszę potwierdzić, że prawie na pewno jesteśmy spokrewnieni (jesteśmy kuzynami trzeciego stopnia) z powodów, które wyjaśnię później. Będę bardzo wdzięczny za każdą porcję nowych informacji, której mogłaby Pani dodać na temat gałęzi rodzinnej Pani męża (z datami, jeżeli to możliwe – przynajmniej z datami urodzenia) [1]. Mój syn Michael szczególnie interesuje się historią rodziny; zbyt późno jednak – niestety – nią się zajęliśmy. Stało się to, gdy większość tradycji została już zapomniana i tylko poświęcenie większej ilości czasu niż jest nam dane i wydanie większej ilości pieniędzy dałby możliwość kolejnych odkryć. No i dwie katastrofy wojenne spowodowały, że z pewnością wiele przepadło na zawsze (Lipsk [na przykład] został poważnie zniszczony; obecnie nie ma do niego dostępu). Ponieważ mój ojciec zmarł w Afryce, gdy miałem cztery lata (w 1896), wychowywała mnie rodzina mamy, a główne depozytariuszki rodzinnej tradycji i historii (siostry mojego taty) zmarły zanim zdołaliśmy zapisać to, co wiedziały.
To co pisałem o pewności co do naszego pokrewieństwa oparte jest na następujących faktach: (1) zachowana u Państwa tradycja, która mówi, że Wasza gałąź rodziny wywodzi się od przodka narodowości angielskiej; (2) forma zapisu (jak Pani zauważyła); (3) fakt, że jak się dowiedziałem istniała nowa gałąź Tolkienów osiadła w Plymouth, i z tego miejsca nastąpiła emigracja do Ameryki [2]; (4) o ile wiemy jedynym Niemcem z tym nazwiskiem [Tolkien], który emigrował do Anglii, był nasz przodek, podczas gdy (5) zapis Tolkien został zaadoptowany tylko przez naszą rodzinę (prawdopodobnie przez mojego pradziadka) jako świadectwo jego anglicyzacji – zaś wcześniejsza forma zapisu niemieckiego to TOL[l]KIEhN. (Jako takie, jest jedynie formą niemieckiego przymiotnika tollkiehn „popędliwy”; jednakże wiele niemieckich nazwisk ma znaczenie pejoratywne.) [3]
Rodzina [Tolkienów], zgodnie z tradycją, należała do szlachty z Saksonii (z Lipska). Nazwisko to trafiło także do Polski (prawdopodobnie w czasach unii koron Polski i Saksonii) i ucierpiało w wyniku pruskiej agresji. [4] Po inwazji pruskiej (z mniej więcej 1746) nasi bezpośredni przodkowie uciekli (choć co najmniej jeden z członków rodziny został skazany przez Prusaków na śmierć za opór) i tracąc swoje posiadłości zbiegli do Anglii z synkiem, wtedy małym dzieckiem [5]. Emigranci szybko stali się bardzo „brytyjscy” i porzucili język niemiecki, zachowując jedynie swoją antypatię do Prus (która to antypatia długo trwała w Saksonii!).
Rodzina imigrantów mieszkała zapewne pierwotnie w Londynie, ale mój dziadek przeniósł się do Birmingham. Na modłę niemiecką głównym fachem rodziny była muzyka i rzemiosło – choć istniała w nich też ‚morska tęsknota’ (wynikająca zapewne z angielskich małżeństw). [6] Mój najstarszy stryj był żeglarzem. Tolkienowie w Anglii zwrócili swoje zainteresowania ku zegarom i pianinom. Wciąż można zobaczyć nazwisko Tolkien (Henry’ego Tolkiena) [7] na starych zegarach stojących i na pianinach Tolkien, które kiedyś były znane w kraju, szczególnie pianinach J. B. Tolkien, które wytwarzał mój dziadek. Swego czasu był on [dziadek] majętnym człowiekiem, ale nie miał smykałki do biznesu, a był radykalnym baptystą i nie wolno mu było parać się musicalami i chodzić do teatru. [8] W latach dziewięćdziesiątych [XIX wieku], gdy osobiście mogłem go poznać, był kochanym starszym i ubogim mężczyzną .
Towarzysząca [listowi] tabela [9] pokazuje, jak niewiele więcej obecnie wiemy, a także ukazuje rodzaj naszego pokrewieństwa, jak go odgaduję. Mogę jednak dodać dwa następujące punkty: Tradycja, że najstarszy syn zawsze nosi imię Johann albo John [Jan], która wróciła też do mnie, ponieważ mój najstarszy stryj, John Tolkien, żeglarz, nie miał synów [10]; u stryja istniała tradycja herbu rodzinnego. Mówiło się, że miał był on czy też miał być następujący – błękitna tarcza z dwoma złotymi szewronami i 5 złotymi gwiazdami, trzema nad i dwiema pod. W klejnocie półgryf. Nie opisuję tego herbu w technicznej terminologii heraldycznej, bo jest on niepewny (i przede wszystkim niemiecki). Klejnot wywodzę z odbicia pieczęci z sygnetu mojego ojca; motto miało brzmieć „Fest und Treu”. [11]
Choć rodzina stała się w ciągu 200 lat angielska, nie wydaje się, żeby się jakoś bardzo rozrosła. Nazwiska tego nigdy lub prawie nigdy nie spotyka się w książkach adresowych i telefonicznych! A gdy przez przypadek natknąłem się na nie, to zawsze okazywało się, że spotkałem całkiem bliskich krewnych.
Jeśli o mnie chodzi, urodziłem się w Bloemfontein w Wolnym Państwie Oranii w 1892; jako chorobliwe dziecko słabnące w czasie upałów, zostałem wysłany z moją mamą i maleńkim braciszkiem z powrotem do Birmingham w 1895, a mój ojciec zmarł z powodu zaniedbanej gorączki w czasie nieobecności mojej matki w 1896. Nie zdążył zatem uciec przez straszną Wojną Burską, która rozpoczęła się wkrótce potem. Mieszkałem w Birmingham aż do 1911, a w służbie wojskowej pozostawałem przez całą wojnę 1914 roku aż do 1918. Większość życia przeżyłem tutaj, w Oksfordzie; jako student w latach 1911-1914 i jako „don” w latach 1919-20 – i od 1925 aż do dziś. (Przez 5 lat pracowałem na Uniwersytecie Leeds.) Od 1945 jestem profesorem języka angielskiego i literatury w Merton College w Oksfordzie, po tym jak przez 19 lat byłem profesorem staroangielskiego. Jestem mało płodnym pisarzem, bo większość mojego życia spędziłem czytając i organizując. Nie będę kłopotał Pani sprawami technicznymi (dotyczącymi średniowiecza i filologii). Hobbit, napisany 20 lat temu i opublikowany w 1937, przyniósł mi niewielką sławę. Opublikowano go w Houghton-Mifflin na ulicy Park Street nr 2 w Bostonie, które to wydawnictwo wydało też krótszą opowieść pod tytułem Rudy Dżil. Muszę do nich niedługo napisać list i pozwolę sobie poprosić ich, żeby wysłali Państwu egzemplarze.
Mam nadzieję, że te szczegóły nie były nużące. Pani list wyślę mojemu synowi, Michaelowi, którego to zainteresuje. Z naszej strony nie znudzi nas żadna ilość danych na temat rodziny. Mamy też innych krewnych w Stanach; pewien kuzyn mojej żony o nazwisku Herdman wyemigrował do Teksasu. Jego syn zadzwonił do nas, gdy z wojskiem amerykańskim zawitał do Anglii.
Życząc samego dobra Pani i Pani Mężowi oraz Dzieciom.
Z poważaniem,
J. R. R. Tolkien
P.S. Mój najdawniejszy i najbliższy przyjaciel jest dużo bardziej płodny [literacko]. To C. S. Lewis, którego sława wydaje się, że rozlała się szeroko.
_____________________

Rekonstrukcja herbu opisanego przez Tolkiena – najbliższy mu jest herb dolnośląskiej rodziny Neumann
Przypisy
[1] W wyniku badań udało się Ryszardowi Derdzińskiemu określić, że Florence Albertina Tolkien, z domu Zetterstrand (1890-1962) była żoną Charlesa Embury Tolkiena (1883-1961), syna Charlesa Edwina Cuthberta Tolkiena (1852-1884) i wnuka Jamesa Tolkiena (1800-1855). James Tolkien (o którego burzyliwym i awanturniczym życiu przeczytacie na blogu Galadhorna – tutaj) był synem pochodzącego z Gdańska Daniela Gottlieba Tolkiena (1746-1813). Brat Daniela Gottlieba Tolkiena, Johann (John) Benjamin Tolkien (1752-1819) był prapradziadkiem J. R. R. Tolkiena. A zatem wspólnym przodkiem Tolkienów z USA i Profesora Tolkiena z Oksfordu był ojciec Daniela i Benjamina, Christian Tolkien (1706-1791), urodzony w Prusach w Krzyżborku, a zmarły w Gdańsku. Christian Tolkien (jego życiorys na blogu Tolknięty) był gdańskim artylerzystą i mieszkał z rodziną w części miasta zwanej Petershagen (Peterszawa), dziś Zaroślak przy dawnej ulicy Letzte Gasse (inaczej An der Radaune nr 28) – tutaj przeczytasz o domu rodzinnym Tolkienów w Gdańsku.
[2] Wspomniany wyżej James Tolkien był przez pewien czas (ok. 1831) burmistrzem w Teignmouth w Devonie, między Plymouth i Exeterem (patrz tutaj).
[3] Galadhornowi udało się udowodnić błędne wnioskowanie Profesora Tolkiena. Forma zapisu Tolkien istniała w Prusach i Gdańsku na długo przed migracją do Anglii i była pierwotna w stosunku do mocniej zniemczonych form, które pojawiają się równolegle w dokumentach dopiero w XVIII i XIX w.: do form Tollkühn, Tollkiehn i in. W rzeczywistości nazwisko Tolkienów jest pochodzenia bałtyjskiego i wywodzi się od formy patronimicznej Tolkin „potomek Tolka, czyli pruskiego tłumacza” albo od pruskiej i poświadczonej w okolicy, gdzie mieszkali najdawniejsi przodkowie Profesora nazwy miejscowej Tolkeim „wieś tolka-tłumacza”. Wywodzenie nazwiska od przym. tollkühn to „etymologia ludowa”, o czym Profesor Tolkien nie wiedział.
[4] Zgodnie z ustaleniami historycznymi Ryszarda Derdzińskiego, Tolkienowie pochodzili z Prus krzyżackich, później Prus Książęcych, a w końcu z Królestwa Prus, z małego miasta Krzyżbork (niem. Kreuzburg), gdzie potwierdzeni bezpośredni przodkowie Profesora mieszkali od co najmniej końca XVI wieku. Tolkienowie byli tzw. „małymi wolnymi pruskimi”. Potem występują jako mieszczanie-rzemieślnicy, a także jako wolni sołtysi prawa chełmińskiego. Skąd u Profesora Lipsk? Może stąd, że pewien prof. Johannes Tolkiehn (1865-1933), filolog klasyczny z Królewca (w istocie daleki kuzyn Profesora Tolkiena, bo wspólnym przodkiem obu profesorów był Christianus Tolkien, piekarz z Krzyżborka żyjący w latach 1677-1746) wydawał swoje książki właśnie w Lipsku. Rodu Profesora nie należy mylić z rycerzami w Prusach, rodem Tolk von Markelingerode. Wg ustaleń Galadhorna ci ostatni przybyli do Prus z Saksonii w XIII wieku, z okolic miasta Wernigerode w Górach Harzu.
[5] Jak ustalił Derdziński Daniel i Benjamin Tolkienowie, bracia z Gdańska, uciekli do Anglii w okresie tzw. „plag pruskich” (ok. 1770 r.). Ich ojciec, Christian oraz stryj Michael podlegali przesłuchaniom i aresztowaniu jako Prusacy, którzy w latach 20. XVIII w. zbiegli z Królestwa Prus do Gdańska. Być może syn (lub synowie) Michaela Tolkiena zostali przez Prusaków zabici.
[6] Tu pośrednio widzimy, że Profesor nie znał nazwy miasta w Polsce, z którego przybyli do Anglii Tolkienowie. A był to port morski i miasto handlowe Gdańsk. Morskie tęsknoty mogły być śladem nadmorskiego pochodzenia Tolkienów!
[7] Tu Tolkien znowu się myli. Zegary tworzył jego prapradziadek, przybyły z Gdańska John Benjamin Tolkien (1752-1819). Profesor zdaje się nie zdawać sobie sprawy z tego, że w Londynie zachował się nawet nagrobek tego ważnego przodka (znajduje się on na dysydenckim cmentarzy Bunhill Fields blisko metodystycznej Kaplicy Wesleya). Henry Tolkien (1814-1855), syn George’a Tolkiena (1784-1840 – pradziadek Profesora) i wnuk tamtego Johna Benjamina wytwarzał w Londynie nowatorskie pianina.
[8] Jak ustalił Derdziński, Tolkienowie byli w Prusach i Gdańsku pietystycznymi luteranami, a w Anglii pod wpływem herrnhutyzmu i metodyzmu stali się raczej independystami (kongregacjonalistami), zwanymi też pedo-baptystami (baptystami chrzczącymi dzieci). Mieli też związki z teatrem i musicalami. Pradziadek J. R. R. Tolkiena był śpiewakiem (bas) w Theatre Royal przy Drury Lane, gdzie – o Opatrzności! – kilka lat temu grano słynny musical Władca Pierścieni (w tamtym czasie ani władze teatru, ani fandom tolkienowski nie wiedziały o związkach rodziny Tolkienów z tym teatrem).
[9] Niestety nie zachowała się.
[10] Zgodnie z ustaleniami Derdzińskiego stryj Profesora, John Benjamin Tolkien (1845-1883) był też sprzedawcą muzyki, stroicielem pianin, kompozytorem i reporterem prasowym. Był też masonem, twórcą hymnu masońskiego United Ever (patrz tutaj). Tradycja nazywania najstarszego syna Janem Baniaminem narodziła się dopiero w Londynie. Ograniczała się tylko do potomków pochodzącego z Gdańska prapradziadka Profesora, Johanna Benjamina Tolkiena (1752-1819).
[11] Zawołanie „Fest und Treu” („Wytrwały i wierny”) wydaje się mocno związane z tematyką książek Tolkiena, gdzie wytrwałość i wierność kojarzą się z postawą szlachetnych bohaterów jak Faramir i Sam Gamgee, z Wiernymi z Númenoru, z imieniem Voronwë itd.
1 komentarzKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Listy Tolkiena, TolkienAncestry