Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Hobbit konserwatywno-liberalny


Jako że, nie było jeszcze na portalu recenzji Hobbita w 3D, w standardowej ilości klatek postanowiłem napisać parę słów.

Czy warto pójść na film? Na pewno. Będzie to wyjątkowe doświadczenie szczególnie dla fana. Ogólnie jednak ekranizacja mnie rozczarowała. Jest kilka poziomów niżej niż filmowy Władca.

Zacznijmy od początku. Przydługi wstęp mi osobiście się podobał, ale zapewne dla wielu osób nie czytających wcześniej książek będzie zbyt rozwlekły. Bardzo ciekawe retrospekcje, ale sceny z kolacji u Bilba jednak przydługie. Podczas całego seansu można było odczuć skutki podziału filmu na 3 części – efekt końcowy jest tylko i wyłącznie negatywny – sceny są sztucznie przedłużane, niektóre dialogi nawet dla fana Tolkiena staja się nużące.

Na wiele dobrych słów zasługuję Martin Freeman, grający postać Bilba, po którym widać, że wczuł się w swoją rolę i jako aktor daje z siebie wszystko. Bardzo pozytywnie przedstawia się także filmowy Thorin.

W moim subiektywnym odczuciu dla filmu brakuje jednak magii, szczególnie w porównaniu z Drużyną Pierścienia, która miała piękny kilmat. Z przykrością stwierdzam, że Hobbita ogląda się bez odczucia tej epickości, przygody. Jest to film bez wyrazu, obiektywnie patrząc nie wyrózniający się na tle innych.
Przeczytaj resztę wpisu »

Hobbit, którego poznacie – widzieliśmy polską wersję HFR 3D


Myślałem, że potrafię podejść do premiery filmowego Hobbita na zimno, jednak nadzieje prysły gdy tylko usiadłem w fotelu kinowym. Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora Hobbita – Niezwykłej podróży już tydzień temu miałem okazję obejrzeć film w wersji  HFR 3D 48 klatek. Oto moje wrażenia po projekcji. Uwaga poniższy tekst zawiera wiele SPOILERÓW.

Przede wszystkim filmowy Hobbit jest dokładnie tym, czego mogliśmy się spodziewać po przejęciu przez Petera Jacksona reżyserii i nadzoru nad projektem. Nie jest więc to jakieś szczególnie oryginalne, autorskie rozwinięcie powieści Tolkiena, ale kontynuacja dzieła filmowego rozpoczętego  blisko 15 lat temu. Od początku widać, że film ma być postrzegany również jako prequel i uzupełnienie filmowego Władcy Pierścieni – sceny ze starym Bilbem i Frodem, tuż przed przyjęciem urodzinowym z Drużyny Pierścienia, nie pozostawiają wątpliwości co do tego zamierzenia. Nie oznacza to jednak, że Hobbit – Niezwykła podróż (niestety, polski tytuł ma mało sensu) jest filmem wtórnym czy złym, przeciwnie – to kawał znakomitego kina, które zaskakuje pozytywnie już od pierwszego ujęcia. Gdy tylko na ekranie pojawia się Bilbo i słuchamy jego pogaduszki z Gandalfem, to czujemy, że będzie dobrze. I przez większość filmu jest faktycznie świetnie. Duża w tym zasługa Martina Freemana, genialnie obsadzonego w roli Bilba. To aktor, który urodził się do tej roli. On po prostu jest Bilbem. Peter Jackson przyznaje, że Freeman od początku pasował idealnie do jego wizji tej postaci, ale wybór napotkał na trudności związane z udziałem aktora w drugim sezonie Sherlocka. Jednak Jackson nie zrezygnował, lecz zadzwonił do agenta Martina Freemana z pytaniem, czy ten zgodzi się na występ jeśli produkcja Hobbita zostanie opóźniona o trzy miesiące. Z pewnością Peter Jackson nie żałuje tej decyzji, bo było warto. W tym kontekście nie sposób nie wspomnieć również Iana McKellena, który po latach powraca do roli Gandalfa. Nie do wiary, ale w Hobbicie wydaje się jeszcze lepszy niż we Władcy Pierścieni, a wraz Martinem Freemanem tworzy aktorski duet, który świadczy o jakości tego filmu. Świetne są również krasnoludy. Każdy członek Kompanii Thorina wygląda inaczej, ma zarysowany indywidualnie charakter, zawód i bez problemu można rozpoznać każdego z nich. Richard Armitage to idealny Thorin, godna przeciwwaga dla duetu Bilbo-Gandalf, królewsko dostojny, szaleńczo odważny, prawdziwy w każdym calu Król spod Góry, Dwalin to prawdziwy wojownik, Balin dyplomata, Kili i Fili młodzi i zwariowani etc. Każdy z członków Kompanii to indywidualność, którą mamy szansę poznać i polubić. Znakomity jest też Gollum, wyraźnie odmłodzony, ale w pełni formy. Oczywiście wygląda tu jeszcze naturalniej niż we Władcy Pierścieni. Przeczytaj resztę wpisu »

Nieoczekiwana recenzja
Hobbit: Niezwykła podróż

Działo się i dano 4 dni po Bożym Narodzeniu, roku pańskiego 2012:

Myślę jakby tutaj napisać niechaotyczną recenzję (wciąż trawię ten film i muszę przyznać, że jestem oczarowany bo film spełnił w 110% moje oczekiwania) i wydaje mi się że najlepiej i najczytelniej będzie to zrobić plusując i minusując go, a na końcu jakoś podsumować. Dla polskiego dystrybutora: unexpected znaczy niespodziewany/nieoczekiwany, nie mniej jednak Hobbit: An Unexpected Journey to film niezwykły.  Siadamy wygodnie w fotelach, zapinamy pasy i startujemy :

Plusy:

1. Zachowany klimat Shire’u z Władcy Pierścieni. Początek, będący nawiązaniem i preludium do pierwszych scen Drużyny Pierścienia to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Poza tym piękne, zielone krajobrazy Shire chwytają za serce (krajobrazy w ogóle chwytają, ale o tym później), sielankowa atmosfera ojczyzny Hobbitów (wzorowana na epoce wiktoriańskiej), pozwala skutecznie oderwać się od rzeczywistości i szybko wejść w świat wykreowany przez Tolkiena, a przeniesiony na srebrny ekran przez Petera Jacksona.

2. Bilbo. Martin Freeman bez dwóch zdań urodził się do tej roli. Podpisuję się pod każdym takim stwierdzeniem. On nie musi grać – on jest Bilbem, którego rzucono w sam środek niebezpiecznej podróży. Jego angielskość, rysy twarzy podobne do młodego Iana Holma, akcent stanowią ogromny plus.

3. Krasnoludy. Nie miałem żadnych ale co do ich wyglądu, kiedy pojawiły się szkice koncepcyjne. Co więcej: jak się okazało (a pewnie i okazywać bedzie się dalej w kolejnych częściach) postaci: Dwalina, Balina, Bombura, Gloina i Thorina (choć jemu poświęcę osobny akapit) pasują do moich wyobrażeń jak ulał. Jakoś nigdy mi wizja krasnoludów w kolorowych kapturach nie odpowiadała. Zbytnio mi to Królewną śnieżką pachniało.

Przeczytaj resztę wpisu »

Rozmowa o Hobbicie przy kufelku.
Wideorecenzja Elendilionu


Kochani Elendilionowi Czytelnicy! Niespodzianek to jeszcze nie koniec. Tych wszystkich, którzy już naprawdę nie mogą doczekać się filmu w Polsce i chcą wiedzieć więcej, zapraszamy do obejrzenia 30-minutowego materiału filmowego z 15 grudnia. Wraz z Galadhornem, dzień po irlandzkiej premierze, rozmawialiśmy o naszych wrażeniach z filmu.

Ostrzegamy jednak – w rozmowie pojawia się wiele spoilerów! Film dla odważnych, bo aż 30 minut patrzenia na nas…

Recenzja filmu Hobbit: Unexpected Journey – Elendilion from Elendilion on Vimeo.

Nasza Niezwykła Podróż
Redakcja Elendilionu recenzuje Hobbita

Wczoraj (13.12.2012) po nieoczekiwanych przygodach, dotarliśmy do Galway w Irlandii i obejrzeliśmy dla Was film Hobbit: Unexpected Journey… Uwaga! Recenzja zawiera spoilery!

Próba recenzji filmu The Hobbit Unexpected Journey nie jest łatwa wbrew pozorom. Bo jak może być? Po tylu latach oczekiwań, spekulacji, przecieków zdjęć i koncepcji w końcu siedzisz przed salą kinową, trzymając w ręku okulary 3D (w naszym przypadku) i czekasz… Obawy o film, i myśli jak przed trudnym egzaminem – niech to już się zacznie – kotłowały się w mojej głowie.

Nie należę do tych którzy bezkrytycznie przyjmują to co Peter Jackson stworzył ponad 10 lat temu. Jest wiele fragmentów, których wręcz nie mogę ścierpieć, ale od jakiegoś czasu pisząc newsy dla Elendilionu, uświadomiłem sobie że tak naprawdę nie ma i prawdopodobnie nie będzie alternatywy dla tych adaptacji. To jedyny “strzał” jaki mamy. Wczoraj siedząc przed salą kinową nie chciałem by film mnie zawiódł, nie chciałem by Peter Jackson mnie zawiódł – bo mamy tylko jeden strzał… Myślę że każdy z Was za kilka już dni uświadomi sobie jak trudna jest ocena tego filmu, dlatego po prostu zacznę pisać…

Może na początek o 48 klatkach

To kolejna obawa, którą Peter Jackson dołożył nam na dokładkę. Czyli tak – oddajemy mu ostatnią strzałę, a on nakłada na oczy czarną chustkę i mówi: „Spoko będę strzelał z zawiązanymi oczami…”. Co ty robisz człowieku?!
Przyznam że po pierwszych kilku minutach oczy, a raczej nasz mózg, przyzwyczajają się do płynnego obrazu. Moim zdaniem głupie są porównania do efektu sope, czyli do dramatu telewizji. To jest obraz dopracowany do perfekcji.
Zastosowana technologia jest zlepkiem – 48 klatek na sekundę, filmowania z użyciem fantastycznych kamer RED Epic (których na pewno nie używa nikt w teatrach telewizji), edycji materiału po nagraniu i do tego wszystkiego 3D które jest fantastyczne.

Sceny krajobrazów i otwartych przestrzeni są przecudowne i zapierają dech w piersiach (w kinie słyszeliśmy bądż wspólnie wydawaliśmy dźwięki typu „wooooow”).  Dzięki tej technologi wszystko na obrazie jest bardzo ostre i wyraźne, na ścieżce widać każdy kamień i każdy listek na drzewie, obraz jest bardzo realistyczny. Odbiór jest rzeczywiście taki jak Peter Jackson zapowiadał – czujesz się wciągnięty do Śródziemia – nie ma ekranu.
Z drugiej strony wiem że ten format nie przypadnie wszystkim do gustu. Myślę że powinniście dać 48kns szansę, pojść na seans bez oczekiwań i dać się ponieść. Nie jest to łatwe, ale w momencie kiedy przestaniecie się mocować ze swoimi przyzwyczajeniami, przekonacie się, że warto. Jak dla nas 48kns to świetny wybór.

Przeczytaj resztę wpisu »

Recenzja karcianki Hobbit

Pomówmy dziś o Hobbicie. Ale nie o filmie, na to jeszcze za wcześnie, tylko o grze karcianej, o której niedawno pisałem. Nabyłem, pooglądałem, pograłem i pora podzielić się wrażeniami. Za powstaniem tytułu stoi niejaki Martin Wallace, znany już w świecie planszówek i karcianek z takich tytułów jak Age of Steam, Runebound czy Age of Industry. Gra oryginalnie ukazała się na niemieckim rynku za sprawą wydawnictwa Kosmos, polską edycję zawdzięczamy wydawnictwu Egmont, a licencji udzieliło Sophisticated Games. Całość jest ozdobiona ilustracjami Teda Nasmitha. Ale o tym już wspominałem ostatnio, przejdźmy do samej gry. Przeczytaj resztę wpisu »

Parma Eldalamberon nr 20 – recenzja

[Na podstawie recenzji Johna D. Rateliffa – tutaj]

O nowym numerze Parma pisaliśmy już tutaj. Gdy tylko znalazłem więcej czasu, postanowiłem go zamówić (kolekcjonuję to czasopismo od wydanego w 1995 numeru 11). Uwaga, strona Parma Eldalamberon nie działa na wszystkich komputerach w Polsce! Jesteśmy z jakichś powodów „zbanowani” jako niechciany region świata przez administrację… Ale dla chcącego nic trudnego. Na fejsie, wśród znajomych mam Christophera Gilsona, redaktora, który zajmuje się sprawą dystrybucji. Bardzo szybko czasopismo do mnie dotarło – zapłaciłem 29 sierpnia, wysłano je do mnie 31 sierpnia, w skrzynce było już 5 wcześnia!

Może ktoś, kto nie interesuje się pismem tengwar, nie wierzy, że nowe Parma może przynieść coś ciekawego. Błąd! Jeżeli interesuje cię biografia Profesora i jego światopogląd, ten numer może być dla ciebie naprawdę ciekawy! Oczywiście najfajniejsze są kaligrafie Tolkiena w powstałym na początku lat 30. piśmie tengwar. Na 160 stronicach mamy mnóstwo reprodukcji – często bardzo dekoracyjnych inskrypcji. Każda z nich opatrzona jest transkrypcją i normalizacją od zapisu fonetycznego do obecnej angielskiej ortografii. Większość tekstów to notatki, listy, zapisy języka angielskiego – kilka w łacinie, jeden po starofrankońskim…

Przeczytaj resztę wpisu »

Trolle atakują!

To nie jest film tolkienowski. Ale można go potraktować jako „lekturę uzupełniającą” dla tolkienistów oczekujących na przyszłoroczną premierę filmowego Hobbita.

Łowca trolli (nor. Trolljegeren, reż. André Øvredal, Norwegia 2010, więcej tutaj), który od ubiegłego piątku jest na ekranach naszych kin (chyba tylko w sieci kin Helios – swoją drogą bardzo to spóźniona premiera) to film z gatunku dark fantasy, utrzymany w konwencji mockumentary (‚udawanego dokumentu’), który można by porównać z Blair Witch Project (choć moim skromnym zdaniem norweski film nie jest aż tak przerażający). Akcja tej produkcji toczy się w pięknej, monumentalnej, fascynującej przyrodniczo Norwegii. Tłem wciągającej akcji są przepiękne góry i tajemnicze fiordy. Wszystko skąpane w deszczu albo pokryte śniegiem. Bohaterami są studenci, którzy kręcą film o niedźwiedziach – mordercach owiec… i wkręceni zostają w niesamowite łowy na leśne i górskie trolle. Tytułowy łowca, znany jako kłusownik Hans to być może… Ciekawe czy macie to samo skojarzenie jak ja… Przy okazji film jest ciekawym portretem współczesnej Norwegii – z pozoru spokojnej, a przecież będącej ojczyzną zbrodniczego przedsiębiorcy rolnego, Andersa Breivika. I przy okazji dowiadujemy się, dlaczego w Norwegii jest dziś tak mało chrześcijan…

Zobaczmy zwiastun filmu. Elendilion poleca też swoim Czytelnikom odwiedzenie kina, póki film jeszcze jest na polskich ekranach.



Przeczytaj resztę wpisu »

Tolkien i Słowianie – artykuł Krzyśka „Randira” Grzesika

mirkwoodZapraszamy Was do lektury ciekawego tekstu o związkach biografii oraz literatury J.R.R. Tolkiena ze Słowiańszczyzną. Artykuł nosi tytuł J.R.R. Tolkien i Słowianie (link), a jego autorem jest znany w fandomie znawca tematyki mitologicznej (zwłaszcza słowiańskiej), Krzysztof „Randir” Grzesik. Jego tekst opublikowany został na stronach znanego mitotwórcy, Czesława Białczyńskiego,  pisarza próbującego ożywić słowianofilską Zadrugę.

Randir w swoim tekście nawiązuje i do biografii Tolkiena (autor odnosi się m.in. do naszych elendilionowo-simbelmynowych badań nad możliwymi warmińskimi przodkami rodu Tolkienów), i do Tolkienowej znajomości języków słowiańskich. Krzysiek Grzesik pisze też o sudeckiej inspiracji Gandalfa (o tym wątku pisał kiedyś w Sudetach Arek Kubala i Ryszard Derdziński), o Radagaście, Beornie-Medvedzie, o słowiańskiej Mrocznej Puszczy z Kroniki Thietmara, o słowiańskich Easterlingach-Wenedach, o Wariagach z Władcy Pierścieni, o bałto-słowiańskich nawiązaniach w językach Tolkiena. Dużo ciekawych wątków. Tekst bardzo, bardzo godny polecenia.

A nas cieszy, że tak wiele w przypisach odnajdziemy nawiązań do dyskusji z Forum Elendilich oraz naszego serwisu – Elendilionu.

Tolkien na szczycie Meneltarmy – artykuł z Frondy

tolkien_fajka

Ktoś mógłby sądzić, że [Władca Pierścieni] jest to raczej powieść areligijna, jeśli nie ateistyczna. Tolkien jednak, jak się zdaje, wybrał drogę, która jest trudna do zrozumienia dla wielu współczesnych wierzących Kościoła. Katolickości nie zamanifestował poprzez mnożenie fantazyjnych bóstw, ale przez przyjęcie znamienia dotykającego chrześcijan pierwszych wieków, którzy sami byli nazywani ateistami, ponieważ odrzucali w sposób zasadniczy wszelkie panteony (…).

Zatem religia we Władcy Pierścieni nie jest tylko „narracją”, czy „kultem”, ale rzeczywistością bezpośrednio i realnie złączoną z „tym światem” (…).

Dobro wydaje się być na kartach Władcy Pierścieni rozproszone i słabe, a zło bardzo konkretne i skuteczne. To zapewne intuicja wielu chrześcijan obserwujących rzeczywistość naszej Epoki (…).

Te i wiele innych ciekawych spostrzeżeń znajdziecie w artykule „O Tolkiena zgodzie ze stanem łaski i górze Meneltarmie” w Portalu Frondy (link). Artykuł, a właściwie recenzja Listów Profesora, jest autorstwa Tomasza Rowińskiego, redaktora Christianitas oraz współpacownika Wydawnictwa M, które lata temu wydało książkę Od Valinoru do Mordoru A. Szyjewskiego.

← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →