Tak właściwie, to było do przewidzenia od kiedy w grudniu pisaliśmy o klockach LEGO inspirowanych Władcą Pierścieni. I jakoś w połowie maja pojawiły się pierwsze plotki i przecieki, które podczas trwających obecnie targów elektronicznych E3 zostały potwierdzone w końcu. Warner Bros postanowiło przenieść kolejną markę, po Harrym Potterze, Gwiezdnych Wojnach, Batmanie, Piratach z Karaibów czy Indiana Jonesie w świat cyfrowych klocków. Sugerując się tytułem newsa, jak i tematyką naszego serwisu, chyba jest jasne, że chodzi o Władcę Pierścieni.
Podobnie jak za pozostałe gry z tej serii, za produkcję LEGO: The Lord of the Rings również będzie odpowiadać studio TT Games. Fabułę gry będą stanowić wszystkie trzy filmy (ok, postawmy sprawę jasno, mówimy o Władcy Pierścieni Jacksona, nie Tolkiena, co jednak w tym przypadku mogę wybaczyć), zatem by poznać pełną historię nie trzeba będzie co pół roku kupować nowej gry. Właściwie, samą historię już znamy, bo gra ma być bardzo wierna scenariuszowi, bardziej chodzi o jej prezentację. Gry z serii LEGO znane są z bardzo żartobliwego podejścia do tematu, prezentacji opowieści bez dialogów (nie sugerowałbym się zwiastunem poniżej), dużej ilości zagadek logicznych oraz zabawy dla kilku graczy w trybie kooperacji.
Gra ma się ukazać jesienią tego roku na platformach PC, PS3, PS Vita, X360, Wii, DS i 3DS.
Zainteresowanych zapraszam do obejrzenia zwiastunu:
Czyżbym miał napisać o wydarzeniu, które w naszym plebiscycie na Tolkienowskie Wydarzenie Roku ma szansę stanąć do równej walki z zapowiedzianą na grudzień premierą filmowego Hobbita? Pierwsze zwiastuny dobrych wieści można już było jakiś czas temu przeczytać na Forum Hobbitonu, regularnie pojawiały się informacje o postępach i oto doczekaliśmy się zakończenia prac. Syn Gondoru autorstwa Katarzyny „Kasiopei” Chmiel-Gugulskiej właśnie powędrował do drukarni. Właściwie to drugi raz, gdyż w 2006 kilka egzemplarzy zostało wydrukowanych, ale był to raczej prezent dla autorki, niedostępny dla przeciętnego tolkienisty. Tym razem jest inaczej.
Być może zapytacie, czym jest „Syn Gondoru”? Jest to jeden z najbardziej znanych, najlepiej napisanych, jak i zapewne najdłuższych polskich fanfików (a może i światowych, nie wiem na jakim poziomie świat stoi ze swoimi fanfikami). Jest to alternatywna wersja opowieści J.R.R. Tolkiena. Historia odrywa się od wydarzeń znanych kart Władcy Pierścieni za sprawą jednego wydarzenia – Boromir nie ginie, ale zostaje wraz z Merrym i Pippinem wzięty w niewolę.
Co znajdziemy w tym wydaniu książki? 932 strony, w tym dodatki oraz 47 ilustracji, autorstwa, a jakże by inaczej, Kasiopei. Całość oprawiona w miękką oprawę. Cena to 40 zł.
Wszyscy zainteresowani powinni skierować swe kroki do tego wątku: http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?t=5199, gdzie można zapoznać się ze szczegółami oraz składać zamówienia.
Jeszcze kilka miesięcy temu myślałem, że ta chwila nie nadejdzie, ale jednak udało się – kolejny rok z rzędu zanudzę Was moją subiektywną relacją z Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie.
Na wstępie warto przypomnieć, że 5 edycja mogła się nie odbyć. Pisałem o tym we wcześniejszych wpisach: tutaj i tutaj. To, że było inaczej i dane nam było po raz kolejny rozkoszować się pięknem muzyki filmowej zawdzięczamy Organizatorom, a w szczególności Robertowi Piaskowskiemu – Dyrektorowi Programowemu FMF, ale także nam, czyli Publiczności, która umiała zorganizować się na Facebooku i wyrazić sprzeciw wobec planów likwidacji Festiwalu. Fotografie wykorzystane we wpisie są dziełem Wojciecha Wandzela.
Twórczość Tolkiena przetłumaczono na naprawdę wiele języków. Samego Hobbita wystarczy by zrobić imponującą kolekcję, nawet biorąc po jednym tłumaczeniu na dany język – będzie to ponad sześćdziesiąt książek. A przecież niektóre języki mają po kilka tłumaczeń. Dopiero co kolekcjonerzy musieli walczyć z wciskaniem na przeładowaną półkę irlandzkiego An Hobad. Mamy złe wieści dla lingwistycznych zbieraczy, czeka Was wymiana mebli na większe. A czemu?
In foramine terrae habitabat hobbitus. W formalinie teraz hobbitał habbit… czy coś w tym guście. Dzięki wydawnictwu HarperCollins, które zapragnęło uczcić siedemdziesiątą piątą rocznicę pierwszego wydania Hobbita (ale ten czas leci, swoją drogą), w brytyjskich księgarniach zagości Hobbitus Ille, czyli Hobbit po łacińsku. Za tłumaczenie odpowiada Mark Walker, znany ze swoich tłumaczeń książek dla dzieci, który ma na swoim koncie takie dzieła jak Domus Anguli Puensis (Chatka Puchatka) i Ursus Nomine Paddington (Miś zwany Paddingtonem). Hmm… patrzę na te tytuły i faktycznie, coś w tym jest, że w łacinie wszystko brzmi mądrze.
Dla osób, które znają łacinę i nie chcą poprzestać na zdobieniu półki tą książką (tu pozwolę sobie zauważyć, że okładka jest całkiem przyzwoita, ma potencjał do bycia ozdobą półki, efekt mozaiki dobrze oddaje charakter tłumaczenia), lecz zamierzają tę książkę przeczytać, gratką może się też okazać fakt, że wszystkie wiersze i piosenki mają być przełożone na klasyczne łacińskie metrum. Książka jest zapowiadana jako „świetna dla osób uczących się łaciny, a także dla fanów pragnących wyszukiwać swoje ulubione cytaty.”
Tłumaczenie ma zagościć w księgarniach we wrześniu tego roku, planowana cena to £12.99. A ja sobie poczekam aż ktoś przetłumaczy Władcę Pierścieni na ten język, a potem będę straszyć znajomych sławetną wypowiedź Gandalfusa do Balrogusa „You cannot pass!”.
Jak się może niektórzy orientują, swego czasu napisało mi się kilka dramatów na podstawie Władcy Pierścieni. Podczas prób przeniesienia ich na deski teatru pojawiał się najczęściej jeden, główny problem – u Tolkiena pojawia się naprawdę sporo postaci. Choćby sama Drużyna Pierścienia, to dziewięć osób, które musiałyby być na scenie zasadniczo jednocześnie. Może w przypadku dzieł klasy musicalu The Lord of the Rings nie jest to problem, ale dla amatorskiego teatru wystawienie dzieła opartego na Władcy Pierścieni mogłoby być wyzwaniem choćby z powodu wymaganej liczby aktorów. Pewnie, można stosować jakieś sztuczki, dać komuś kilka ról, jakąś postać pominąć lub scalić z inną (jak Namiestnik z musicalu), ale ile można, poniżej pewnego minimum się nie zejdzie. Czyżby?
Dziełem, o którym chciałbym dzisiaj wspomnieć, jest One Man Lord of the Rings. Jest to spektakl Charlesa Rossa, kanadyjskiego komika, który zasłynął już w pewnych kręgach swoim One Man Star Wars. Podczas swojego przedstawienia, trwającego niecałą godzinę, Ross wciela się w około czterdzieści postaci, od orków po Froda, Gandalfa czy Golluma (który sam w sobie jest jak granie kilku osób). To wszystko tylko i wyłącznie za pomocą mimiki, głosu i gry ciałem, bez kostiumów, rekwizytów, dekoracji. Całość podana jest z odpowiednią ilością humoru. Opinie o spektaklu, z którymi dotychczas się spotkałem, są bardzo pozytywne. Na pewno Sir Ianowi McKellenowi się podobało.
Niestety, u nas ciężko będzie przedstawienie zobaczyć, gdyż Ross występuje raczej w Stanach Zjednoczonych. Ale jeżeli ktoś się wybiera na The Return of the Ring w Loughborough, będzie mieć szansę obejrzenia tam One Man Lord of the Rings.
Oś czasu to nowa funkcja Facebooka, od niedawna obowiązkowa na wszystkich profilach publicznych. Bywa oceniania różnie, na pewno bywa szokiem przy pierwszym zetknięciu się z nowym widokiem strony. Ale tolkieniści nie dali się zaszokować na zbyt długo i już zaczęli kombinować, jak to narzędzie wykorzystać do własnych, tolkienowskich celów. Wyniki można podziwiać na profilu Middle Earth, gdzie na osi możemy obejrzeć historię powstawania Śródziemia. Najstarszy wpis to 3 stycznia 1892 roku, kiedy rodzi się J.R.R.Tolkien, następnie mamy przerwę do 1937 roku, kiedy opublikowano Hobbita, a potem robi się już tylko gęściej – publikacje kolejnych tomów Władcy Pierścieni, The History of Middle-earth, premiery filmów (jest nawet miejsce na serial Hobitit), gry komputerowe, RPG i inne wydarzenia. Wychodzi z tego całkiem przyjemna podróż w czasie, pokazująca rozwój pewnych aspektów tolkienistyki – nazwijmy je „oficjalnymi”, bo oś czasu bardzo w „nieoficjalną” działalność fandomu się nie zagłębia, nie mamy konwentów, historii ważnych tolkienowskich instytucji fanowskich – choć na Born of Hope i Hunt for Gollum miejsce się znalazło.
Zapraszam do zapoznania się ze stroną, zwłaszcza, jeżeli ktoś myśli, że wszystko tak naprawdę zaczęło się kręcić po 2001 roku i PiDżeju: https://www.facebook.com/MiddleEarth1
Prezentacje twórczości Stanisława Lema i J.R.R. Tolkiena, konkurs wiedzy o Tolkienie z nagrodami oraz pokaz filmów Georgesa Mélièsa uświetnią otwarcie fantastycznej półki bookcrossingowej w klubie Projektornia GAK. Na przecięcie wstążki zapraszamy w poniedziałek 26 marca 2012 o godzinie 18:00
Otwarcie półki bookcrossingowej tematycznie związane będzie z postacią Stanisława Lema, którego szósta rocznica śmierci przypada 27 marca oraz z Dniem Czytania Tolkiena, który wypada 25 marca. W programie znajdują się prelekcje: Jana Platy-Przechlewskiego o Stanisławie Lemie i Grzegorza Szczepaniaka o J.R.R. Tolkienie, konkurs wiedzy o Tolkienie z nagrodami – książkami fantastycznymi od portalu ObliczaKultury.pl, zbiórka książek – zachęcamy do uwolnienia u nas książek i pokaz pierwszych w historii kina filmów fantastycznych Georgesa Mélièsa. Wstęp wolny.
Na półce znajdziecie wiele fantastycznonaukowych książek – od Asimowa przez Tolkiena po literaturę międzywojenną i klasyków radzieckiej science fiction. Bookcrossing to idea uwalniania/przekazywania książek (książkokrążenia) w specjalnie wyznaczonych miejscach, skąd można je zabrać, przeczytać i odłożyć w tym samym lub innym miejscu – może to być tramwaj, uczelnia, ulica. Katalog książek i półek znajduje się na stronie: http://www.bookcrossing.pl/. Osobom zaangażowanym w bookcrossing przyświeca myśl, żeksiążki nie lubią być więzione w domu na półkach, wolą krążyć z rąk do rąk i być czytane(http://pl.wikipedia.org/wiki/Bookcrossing).
Współpraca: Oblicza Kultury, Kawerna, Gdański Klub Fantastyki
Miejsce: Projektornia GAK, ul. Dworska 29a, Gdańsk-Brzeźno
piątek, 25 maja 2012 Wojciech Kilar Uroczysta Gala z okazji 80. urodzin kompozytora
Muzyka filmowa Wojciecha Kilara wykonywana na żywo, ilustrowana fragmentami filmów.
Miejsce: hala ocynowni ArcelorMittal Poland Godzina: 20:00 Wykonawcy: Iwona Hossa – sopran, Chór Polskiego Radia, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, José Maria Florêncio – dyrygent
Gość specjalny: Wojciech Kilar
sobota, 26 maja 2012 Obcy – Symfonia Biomechaniczna Kino Sztuki i Krwi Elliota Goldenthala
Część I: Obcy – Symfonia Biomechaniczna
Suity z filmów: Obcy: ósmy pasażer Nostromo, Obcy: decydujące starcie, Obcy 3, Obcy: Przebudzenie
Część II: The Best of Elliot Goldenthal
Suity z filmów: Frida, Tytus Andronicus, Wywiad z Wampirem i in.
Muzyka kompozytorów: Elliot Goldenthal, Jerry Goldsmith, James Horner, John Frizzell, Brian Tyler wykonywana na żywo, ilustrowana fragmentami filmów.
Miejsce: hala ocynowni ArcelorMittal Poland Godzina: 20:00 Wykonawcy: Chór chłopięcy Pueri Cantores Sancti Nicolai, Chór Pro Musica Mundi, Sinfonietta Cracovia, Diego Navarro – dyrygent
Goście specjalni: Julie Taymor, Elliot Goldenthal
Po raz pierwszy w historii festiwalowi towarzyszyć będzie specjalna płyta przygotowana we współpracy z Magnetic Records. Znajdą się na niej utwory kompozytorów – gości festiwalu w latach 2008-2012.
Oto kolejny film w Religia.tv, mówiący o kręgu oksfordzkich pisarzy, Inklingów. Kilka miesięcy temu pisaliśmy o dokumencie na temat prof. Mroczkowskiego. Dziś czas na C. S. Lewisa.
Zapraszamy Was do oglądania ciekawego filmu dokumentalnego pt. C.S. Lewis. Świat poza Narnią. Oto film o życiu człowieka, który stworzył Narnię, magiczną krainę zamieszkaną przez mówiące zwierzęta i złą Białą Czarownicę. Biografia C. S Lewisa, pisarza obdarzonego niezwykłą wyobraźnią okazuje się tak samo pasjonująca jak jego powieści. Twórcy filmu zabierają nas do Oxfordu początku XX wieku, miasta, gdzie powstały największe jego dzieła. Twórczość C. S Lewisa zaliczana jest do literatury chrześcijańskiej.
Film obejrzeć można jeszcze tylko dziś, we wtorek 20 marca o godz. 15.00! Tu znajdziecie zwiastun filmu.
Kiedyś rozmawiając ze znajomym o znaczeniu fotografii i jej wpływie na nasze życie, dowiedziałem się od niego, że rzeczą najpiękniejszą w tej sztuce jest złapane światło. Światło sześćdziesiątej części sekundy wpada przez obiektyw i zostawia swój ślad na kliszy. To co wtedy usłyszałem diametralnie zmieniło moje podejście do fotografii. Kiedy trzymam w ręku fotografię i wpatruję się w nią, widzę i czuję to uwięzione w niej światło.
Jak bardzo chciałbym posiadać to właśnie zdjęcie, trudno mi wyrazić w słowach. Jest ono jednym z najbardziej nam znanych zdjęć profesora J.R.R Tolkiena, a jego autorem jest Billet Potter i zostało ono zrobione prawdopodobnie z 1973 roku (możliwe że to Oksford i ogród botaniczny?). Mimo, że zdjęcie jest czarno-białe czuję zapach końca lata, (spadają pierwsze liście pod drzewem) jest ciepły słoneczny dzień, pora lunchu, profesor przyszedł do ogrodu botanicznego na spacer, w drzewach świergoczą ptaki i letni gorący wiatr unosi zapach fajkowego tytoniu… tyle uczuć w jednym zdjeciu.
Teraz – jeśli mamy oczywiście odpowiednie fundusze- mamy okazję być właścicielami tego zdjęcia wraz z listem skierowanym do Patryka Hunta, który najwyraźniej przebywał w tym czasie w więzieniu. Wraz z listem zachowała się koperta z datą wysłania – 26 stycznia 1973, a list został napisany dzień wcześniej – 25 stycznia (mało prawdopodobne zatem by zdjęcie pochodziło z 1973 roku jak sugeruje Tolkien Library, raczej 1972)
W liście Tolkien napisał: It is most encouraging (to an author) to learn that his books have given pleasure and encouragement.” and „I have had v. dark days of my own in my time, and I do hope that yours will soon now be over.
Najbardziej obiecujące (dla autora), jest dowiedzieć się, że jego książki dały radość i zachętę. Sam przeżywałem bardzo ciemne dni w swoim czasie i mam nadzieję, że Twoje wkrótce też się skończą. (tłum. własne)
Córka pana Hunta wspomina że list i fotografia były dla ojca cenne, i była (wraz z rodzeństwem) „karmiona” Hobbitem i Władcą Pierścieni.