„Jeśli tylko to było to możliwe, Eldarowie woleli liczyć w szóstkach i dwunastkach”
(WP III Dodatek D, str. 349, Amber)
Tolkien twierdził, że zamiłowanie Elfów do szóstek (‚pół tuzina’), dwunastek (‚tuzin’), i do liczby 144 (‚gros’) miało przyczyny obrzędowe, a nie praktyczne (z Dodatku D wiemy, że tydzień Eldarów, enquië, również liczył 6 dni – miało to znaczenie dla całego kalendarza Elfów, zwanego Kalendarzem Imladris, w którym wielokrotność liczby 6 i 12 była zasadą obliczeń – zapraszamy do lektury Dodatku D). W innym miejscu Tolkien pisze, że «już w języku wspólnoeldarińskim za szczególnie ważne uznawano wielokrotności liczby trzy – szczególnie sześć, dwanaście i osiemnaście. Miały one znaczenie w arytmetyce. Obok systemu dziesiętnego wymyślono kompletny system dwunastkowy, przydatny w obliczeniach ze specjalnymi słowami na określenie 12 (tuzina), 18 i 144 (gros)» [Vinyar Tengwar nr 42, str. 24]. I rzeczywiście wybór systemu dwunastkowego ma bardzo wiele zalet praktycznych w arytmetyce. W książce matematyka Alexa Bellosa pt. Przygody Alexa w Krainie Liczb (Albatros, Inowrocław 2013) możemy poznać wyższość tego systemu nad naszym powszednim systemem dziesiątkowym. Jeżeli Elfowie byli matematykami, nie mogli wybrać lepszego systemu obliczeniowego!
System dwunastkowy ma 12 cyfr: od 0 do 9 oraz dodatkowe oznaczające 10 i 11. Przyjęty w źródłach tolkienowskich zapis cyfr „pozadziesiętnych” to A i B. Zatem do 12 liczy się tak:
0, 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, A, B, 10
Nowym pojedynczym cyfrom nadano w naszym świecie nowe nazwy. I tak dla A mamy nazwę – dek, a dla B – el. Poza tym na dwunastkowe 10 (odpowiednik dziesiętnego 12) mówi się do (od dozen ‚tuzin’). Powodem, dla którego dwunastkę można uznać za lepszą od dziesiątki, jest jej podzielność: 12 da się podzielić przez 2, 3, 4 oraz 6, natomiast 10 tylko przez 2 i 5. Zwolennicy systemu dwunastkowego w naszym świecie twierdzą, że na co dzień zdecydowanie łatwiej byłoby nam dzielić przez 3 i 4 niż przez 5. Jeśli masz 12 jabłek, możesz podzielić je na 2 siatki po 6, 3 siatki po 4, 4 siatki po 3 lub 6 siatek po 2 jabłka. Jest to o wiele wygodniejsze niż 10, które da się podzielić równo jedynie na 2 siatki po 5 jabłek lub 5 siatek po 2 jabłka.
Jeśli jeszcze tego nie czynisz, wyrabiaj w sobie zwyczaj modlitwy dziękczynienia. Sam często tak się modlę (po łacinie). Gloria Patri [‚Chwała Ojcu’], Gloria in Excelsis [‚Chwała na wysokości Bogu’], Laudate Dominum; Laudate Pueri Dominum (tę modlitwę lubię szczególnie), któryś z niedzielnych psalmów, Magnificat. Litania loretańska z modlitwą Sub tuum praesidium [‚Pod Twoją obronę’]. Kiedy nauczysz się ich na pamięć, nie będzie Ci nigdy brakowało słów radości. Dobrą i godną podziwu jest znajomość kanonu mszalnego, możesz go sobie odmawiać w sercu, jeśli okoliczności nie pozwalają Ci uczestniczyć w Mszy. I tak kończę Faeder lár his suna [Ojciec radzi synowi]. Z wielką miłością.
To słowa J.R.R. Tolkiena z jego listu do syna Christophera ze stycznia 1944. Christopher służył wtedy w RAF w Afryce Południowej. Niech będą one dla nas wstępem do krótkiego spotkania z mniej znanym fragmentem „linguopei” (terminem tym określam twórczość na polu lingwistyki artystycznej takiej jak tworzenie własnych języków), który opisany został ponad 10 lat temu w czasopiśmie Vinyar Tengwar (nr 43 i 44). Chodzi o modlitwy katolickie, które Tolkien przełożył na swój przepiękny język quenya: Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu, Pod Twoją opiekę oraz fragment Litanii Loretańskiej. W ostatnią niedzielę w Kościele katolickim czytano znany fragment Dobrej Nowiny według Ewangelisty Łukasza (Łk 11,1-13). Jeden z uczniów pyta Mistrza: «Panie, naucz nas się modlić (…)». I Chrystus Jezus odpowiada (Mt 6,8-13): «Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz, który jesteś w niebie,
niech się święci Twoje imię!
Niech przyjdzie Twoje królestwo;
niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak i w niebie.
Naszego chleba powszechnego daj nam dzisiaj;
i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili;
i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego.»
Modlitwę poznajemy w greckiej wersji, choć możemy domniemywać, że Chrystus uczył swoich uczniów modlitwy w języku aramejskim, który w tych czasach był „Wspólną Mową” całego Bliskiego Wschodu. Tolkien tłumacząc tekst tej (i pozostałych czterech modlitw) na quenya, musiał dokonać swoistej inkulturacji chrześcijańskich treści w język, w kody kultury wymyślonego świata. Dlatego sama quenejska modlitwa Ojcze nasz jest dla nas tak ciekawa. Tłumaczenia na quenya powstały w latach 50., gdy Profesor prowadził prace nad dokończeniem swojego Władcy Pierścieni. Są to więc tłumaczenia na prawie „kanoniczną” wersję języka Elfów Wysokich (tę ostateczną, „kanoniczną” wersję języka poznajemy jednak dopiero przy okazji II wydania Władcy Pierścieni w 1965, gdy Tolkien dokonał kilku zmian gramatycznych, np. zamienił końcówkę zaimka 1 osoby liczby mnogiej wyłączającej ‚my ale bez ciebie’: -mmë na -lmë; po 1965 -mmë stało się końcówką zaimka 1 os. liczby podwójnej). Dzięki uprzejmości The Tolkien Estate oraz czasopisma Vinyar Tengwar cały numer 43 czasopisma z trzema pierwszymi modlitwami przełożonymi na quenya możecie przeczytać w pliku pdf (tutaj). Poniżej przedstawiam Wam tekst Tolkiena, który został przeze mnie lekko „uaktualniony” do wersji quenya znanej z Władcy Pierścieni (nie wiem jak sam Tolkien zmieniłby ten tekst – ja poprzestałem tylko na poprawieniu formy zaimków):
Átarelma i ëa han Ëa na airë esselya aranielya na tuluva na carë indomelya mi Cemen tambë mi Eruman. Ámen anta síra ilaurëa massalma ar ámen apsenë úcarelmar sív’ elme apsenet tien i úcarer elmen. Álamë tulya úsahtíenna mal ámë etelehta ulcullo. Násië.
Dosłowny przekład na polski:
O Ojcze nasz, który istniejesz poza granicami Stworzenia (quen. Ëa) niech uświęci się Twoje imię, Twoje królowanie niech nadejdzie, niech czyni się Twoja wola na Ziemi tak jak i w Raju (quen. Eruman). Daj nam dzisiaj chleba naszego codziennego i przebacz nam nasze złe czyny tak jak i my przebaczamy je tym, który źle nam czynią. I nie prowadź nas ku pokusom, ale uwolnij nas od złego. Niech tak się stanie’.
Wśród alfabetów, które wymyślił J.R.R. Tolkien, najmniej znany jest tak zwany New English Alphabet (‚nowy angielski alfabet’). Każdy słyszał o tengwarze albo runach cirth. Od lat czasopismo Parma Eldalamberon publikuje materiały dotyczące wcześniejszych form tych pism. Tymczasem Nowy Angielski Alfabet pozostaje do dziś wielką enigmą. Z Biografii Carpentera dowiadujemy się, że Tolkien zapisywał tym alfabetem swój dziennik w latach 60. W książce J.R.R. Tolkien. Artist and Illustrator autorstwa pary badaczy, Ch. Scull i W.G. Hammonda (str. 189-190), reprodukowano dwie strony dokumentów z inskrypcjami w New English Alphabet (inskrypcje: sauron oraz poor queen – tę ostatnią reprodukujemy po lewej). Podczas konferencji lingwistycznej Omentielva Tatya (w Antwerpii w 2007) odbyła się prezentacja nieznanych dokumentów zapisanych tym alfabetem. Dzięki zdjęciom znalezionym w Internecie, udało nam się zrekonstruować część tego alfabetu (na zdjęciu po lewej). Tutaj znajdziecie zdjęcia z tamtej konferencji – link.
Firma Kaligraf, zajmująca się m.in. nauką kaligrafii w Krakowie, Warszawie, Poznaniu i Lublinie zaprasza tym razem do stolicy na warsztaty tengwaru, które odbędą się w sobotę, 20 kwietnia 2013 w pracowni Droga Ikony, mającej swoją siedzibę w parafii Św. Szczepana przy ul. św. Szczepana 1. Czterogodzinne zajęcia, trwające od 14.30 do 18.30 poprowadzi Grzegorz Barasiński – kaligraf, religioznawca, prezes Polskiego Towarzystwa Kaligraficznego. Koszt uczestnictwa w warsztatach to 120 zł (140 zł w dniu warsztatów). Wszelkie materiały piśmiennicze – atrament, stalówki, obsadki, jak również papier, zapewniają organizatorzy. Zainteresowani powinni się pospieszyć, bo liczba miejsc jest ograniczona do 10.
Informacje na temat zapisów oraz innych kursów dostępne są na stronie http://www.kaligraf.eu/pl/warszawa/kaligrafia-w-warszawie.php
Na pięćdziesiąty numer Vinyar Tengwar czekaliśmy sześć lat (nr 49 wydany został w 2007). O planach wydania VT w lutym informowaliśmy Was w jednym z poprzednich newsów („Parma #21 i Vinyar Tengwar #50 will be published soon!”). Oto wczoraj dotarł on do wielu subskrybentów w Europie. Jest to bardzo cienki ale też niezmiernie ciekawy numer pisma.
Zamyka on pewien rozdział w historii wielkiego konfliktu, swoistej „zimnej wojny” w środowisku lingwistów tolkienowskich w USA i Europie. Pisaliśmy o niej w 2007 roku („Kontrowersja wokół lingwistycznych rękopisów Tolkiena”). Jedno z sindarińskich zdań, które jest w nowym Vinyar Tengwar analizowane (Arphent Rían Tuorna: man agorech?), było źródłem wieloletnich kontrowersji i dociekań po tym, jak David Salo niefortunnie ujawnił je po swoim pełnym napięć spotkaniu z Carlem F. Hostetterem w 1996. To zapewne dlatego Hostetter informując na Facebooku o pracach nad nowym VT, pisał o „fatalnym Túrin’s Wrapper„.
Numer 50 VT jest też historycznym numerem, bo oto pismo po raz ostatni ukazuje się w dotychczasowej formule. Od kolejnych numerów Vinyar będzie dostępny już nie na subskrypcję (jak to było od lat 80. XX w.), ale do ściągnięcia i wydrukowania on-line na stronach Lulu.com (szczegóły na stronie E.L.F.).
We have been writing about David Salo many times on G-i-P (eg. here). He is famous of his work as a linguist, language constructor and translator for Peter Jackson’s The Lord of the Rings and The Hobbit movies. David Salo has recently started his own language blog called Midgardsmal (or more literary Miðgarðsmál, Norse for ‚languages of Middle-earth’). Salo intends to blog about his thoughts about his work on the films, as well as the new languages he created for The Hobbit. So his blog is already (and will be even more in the future) together with our Gwaith-i-Phethain the main source of our knowledge about the languages of Middle-earth used in Peter Jackson’s movies!
In his first post he writes:
I’m starting this blog because I know there are a lot of questions about my linguistic work on Tolkien’s languages, particularly in connection with the movies made by Peter Jackson. Instead of trying to write the same answers to a lot of different people, I thought it would be better to put some of these answers out where they can be publicly viewed.
Creating languages to supplement the work of one of the best known language creators in the world is a daunting task. It might have been too daunting if I’d ever thought about it in those terms when I started out. Actually, I kind of got sucked into it gradually.
What can we find on Miðgarðsmál today? There is a lot of interesting explanation of David Salo’s Neo-Khuzdûl (cf. here; texts „Paradixis”, „Piece by piece”, „Mining for meaning”, „Dwarvish aspirations”, „Question about Dwalin’s axes”, „The Architecture of Words”, „Runes in The Hobbit film”, „Language Creation 101”. There is not so much about the Elvish languages (only a very interesting „Notes on Elvish words”, and David’s reconstruction of Telerin). Seeing the structure of the website we can expect more texts about Elvish, Khuzdûl, Black Speech and Orkish.
G-i-P stands for Gwaith-i-Phethain, ‘The Fellowship of the Word-smiths’ or the linguistic website devoted to post-Tolkienian constructions in the “reconstructed” languages of Middle-earth [link].
Maciej Lewandowski przesłał nam bardzo ciekawą relację filmową z prelekcji i warsztatów języka walijskiego pt. „Walijski – żywy język elfów :: Cymraeg – iaith fyw yr ellyllon”, którą zarejestrowano podczas poznańskiego Pyrkonu, 25 marca 2012. Warsztaty przygotowali Arkadiusz „Eryr” Lechocki i Agnieszka „Ayame” Zajączkowska, studenci filologii angielskiej, specjalizacji celtyckiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Maciej Lewandowski oraz redakcja Elendilionu serdecznie dziękują Arkowi i Agnieszce za zgodę na upublicznienie tego nagrania. Naszym Czytelnikom życzymy miłego oglądania!
Next Vinyar Tengwar (#50) is being prepared by its editors. This is Carl F. Hostetter’s announcement posted to the Lambengolmor mailing list:
Thanks to a long year-end break and the easing up of professional obligations, I am pleased to announce that the long-awaited 50th issue of „Vinyar Tengwar” is nearing completion. VT 50 contains my presentation and analysis of the “Túrin Wrapper”, featuring a set of three untranslated Sindarin texts from the (probably early) 1950s pertaining to the “Túrinssaga”.
I hope to have the issue completed, printed, and mailed off by March 1.
Please note that henceforth issues of „Vinyar Tengwar” will be available only through the online, print-on-demand publisher Lulu.com, which currently also publishes the various volumes of “The Collected Vinyar Tengwar” [link]. Once VT 50 has been mailed, I will be adding it to, and thus completing, volume 5 of “The Collected Vinyar Tengwar”.
Current subscribers to VT please note: if you have moved in the years since VT 49 was published, please email me […] as soon as possible with you current mailing address. And thank you very much for your long patience!
Also the Parma Eldalamberon (‚The Book of Elven Tongues’ No. 21 edited by Christopher Gilson) is going to be published by late Spring. This one will focus on Qenya nouns.
Vinyar Tengwar (ISSN 1054-7606) is a not-for-profit refereed journal of the Elvish Linguistic Fellowship, devoted to the scholarly study of the invented languages of J.R.R. Tolkien. VT is indexed by the Modern Language Association.
Parma Eldalamberon was founded in 1971 as a fanzine devoted to a variety of invented literary languages, published under the auspices of the Mythopoeic Society. Today it is an irregular publication dedicated to the editing of Tolkien’s manuscripts describing his Elvish Languages. It is edited by Christopher Gilson. It has no ISSN or ISBN number. Parma Eldalamberon is sold on a per-issue basis only, it is not found in bookstores.
G-i-P stands for Gwaith-i-Phethain, ‘The Fellowship of the Word-smiths’ or the linguistic website devoted to post-Tolkienian constructions in the “reconstructed” languages of Middle-earth [link].
The sheet music for some of The Hobbit: An Unexpected Journey tracks has been released. We can find a few lyrics in Sindarin (translated by David Salo) in the sample pages on Music Notes: A Good Omen and Radagast the Brown. There’s also lyrics for My Dear Frodo, but as the sample has only the first page and the vocals come in much later, you cannot see the lyrics in the sample sheet music. Anyone who purchases these 3 pieces should be able to get a hold of the entire lyrics for them.
There’s also lyrics for Misty Mountains and Song of the Lonely Mountain, but they’re pretty obvious already – English texts are not our concern.
What we can find in the lyrics:
I. The Good Omen
kawleh doo awr thahn neneem vee awl awr heeree ahth nowr raw veal mv…
which corresponds with the known Sindarin lyrics from the LotR (see here):
Orthannen im vi ól Coll e dû Or hiriath naur Na rovail mae sui ‚waew Man prestant i ardhon? Cerithar aen illiad dim úthenin?
‚In a dream I was lifted up. / Borne from the darkness / Above the rivers of fire. / On wings doft as the wind. /What’s happened to the world? / Is everything sad going to come untrue?’
II. Radagast the Brown
men aw ed ven aw gah lahd vawss ee lye cie le em men aw leem
which corresponds with the known Sindarin lyrics (see here):
Meno, edveno O galad vos i lais Lim, meno lim Na fuin, trí dhuaith …
‘Go, go forth / from [the] light soft [of] the leaves /Lightly, go lightly /to [the] nightshade, through dark-shadow’
G-i-P stands for Gwaith-i-Phethain, ‘The Fellowship of the Word-smiths’ or the linguistic website devoted to post-Tolkienian constructions in the “reconstructed” languages of Middle-earth [link].
Żeby coś pojąć, musimy to nazwać. Niczym Prarodzice rodzaju ludzkiego, Ermon i Elmir, którzy po przebudzeniu w Dolinie Murmenalda zaczęli rzeczom nadawać imiona…
Lata temu bawiliśmy się w porządkowanie tolkienowskiej terminologii. Udało nam się wtedy wraz z innymi tolkienistami doprowadzić do jej ujednolicenia. Zobaczcie efekty z tolkienistyką podzieloną na tolkienistykę naukową (tolkienologię) i tolkienistykę nienaukową. Od tolkienistyki oddzieliliśmy wtedy wyraźnie posttolkienistykę. Przy okazji tych rozważań pokusiliśmy się o rozróżnienie różnych typów tolkienomaniaków. Ciekawe, do którego typu Wy się zaliczacie? (odpowiednia ankieta pojawi się niedługo na naszych facebookowych stronach).
Tolkienista to każdy miłośnik Tolkiena. W quenya to Arcastardil ‚Kochający Tolkiena’, l. mn. Arcastardili, bo sam Tolkien siebie w quenya w roku 1968 nazwał Arcastar – patrz tutaj.
Badacz tolkienowski, inaczej tolkienolog to każdy, kto zajmuje się badaniami tolkienistycznymi czyli tolkienologią („Każda naukowa analiza, która przyczynia się do pogłębienia naszej znajomości dzieła, procesu twórczego, inspiracji, motywacji i sposobu pracy Tolkiena”). W quenya to *Arcastañolmo. Tu możemy wyróżnić ‚badacza Śródziemia’, Endoñolmo, ‚badacza języków Śródziemia’ Lambeñolmo, itd.
Posttolkienistą nazwałbym każdego, kto zajmuje się posttolkienistyką (jej definicja to: „Każde dzieło rozwijające, reinterpretujące lub kontynuujące dzieło J.R.R. Tolkiena, czyli tworzenie apokryfów, „dalszego ciągu” w świecie Ardy. Wszelka dzialalność okołotolkienowska, która opiera się wprawdzie na zasadach świata literackiego J.R.R. Tolkiena, ale jest w zasadzie fantazją fanów”), czyli pisze tolkienowskie fanfiki, rozszerza o nowe elementy języki Tolkiena itp.
Purysta tolkienowski to tolkienista, który nie lubi posttolkienistyki.
Tolkienita to zwolennik swoistej filozofii czy myśli zawartej w dziełach Tolkiena. Taki hardkorowy tolkienista! A w quenya nazwałbym go Arcastardur, ‚Oddany Tolkienowi’.
I tu zaczyna się tolkienowska jazda bez trzymanki… (za dalsze definicje dziękuję Asi „Adaneth” Drzewowskiej)