Grę Monopoly pewnie znają wszyscy. Być może nie wszyscy jednak wiedzą, że ma mnóstwo wariantów tematycznych, w tym wersja z Władcy Pierścieni. Oczywiście, dalej jest to ta sama gra, ale mając wybór między zakupem hotelu we Wiedniu a hotelu w Minas Tirith, wielu tolkienistów będzie się skłaniać raczej ku temu drugiemu. Gdy pewnego dnia Sonja Batušić, projektantka grafiki z Chorwacji, ujrzała na Ebayu właśnie taką tolkienowską wersję gry, od razu się zachwyciła… aż nie przyjrzała się dokładnie i nie ujrzała na planszy parkingu. Tak, zwykłego parkingu, jak w standardowej wersji gry. Był tam jeszcze policjant. Do tego dochodziła cena gry i kosztów przesyłki. Co zrobić w takiej sytuacji? Sonja prawdopodobnie wybrała najlepszą opcję – sama zrobiła sobie swój egzemplarz gry, zastępując parking Wichrowym Wzgórzem, a policjanta Shelobą. I tak z pomocą starego drewnianego pudła znalezionego w piwnicy i programu Adobe Illustrator stworzyła unikatową wersję Monopoly, w ozdobnym drewnianym pudle, z funkcjonalnymi przegródkami na wszelkie pionki, domy i pieniądze.
Sonji gratulujemy pomysłu i wykonania gry, a Was zapraszamy jeszcze na jej bloga (http://sonjabatusic.wix.com/sbatusic), gdzie możecie też obejrzeć jakie torby z motywamy tolkienowskimi wykonała.
Twórczość Tolkiena to hasło, które w pierwszej chwili przywodzi na myśl Śródziemie. Jeżeli nie Śródziemie, to może ostatnio wydawane prace lingwistyczno-naukowe: Beowulf, Legenda o Sigurdzie i Gudrun i podobne. Ale istnieje też tekst Tolkiena odległy tematycznie od tego wszystkiego, a jednocześnie będący dla wielu jednym z bardzo istotnych dzieł profesora. Chodzi o Liść, dzieło Niggle’a – krótkie opowiadanie, dla niektórych będące alegorią procesów twórczych i życia Tolkiena.
Tym właśnie dziełem zainspirowali się Adam Dens i przyjaciele, tworząc swój niedługi, fanowski film Tree & Leaf (Drzewo i Liść). Sam Adam, reżyser i odtwórca roli Niggle’a, tak opisuje dzieło:
Moi przyjaciele i ja nakręciliśmy film non-profit na podstawie Tolkienowskiego Liścia, dzieła Niggle’a Było to nowe wyzwanie, zarówno przy adaptacji jak i użyciu miniatur, i o ile nie wyszło to tak jak się spodziewaliśmy, jesteśmy bardzo dumni z wyników i pracy, jaki w to włożyliśmy.
Drzewo i Liść opowiada historię malarza, któremu nie udaje się przenieść obrazów z głowy na płótno. Krótki film o pracy twórczej i strachu, że nie uda się jej ukończyć.
Zapraszamy do zapoznania się z filmem poniżej. Warto obejrzeć z napisami, bo pod koniec momentami dźwięk jest dość cicho.
Bill Ferny żądał dwunastu srebrnych groszy, co stanowiło co najmniej trzykrotną cenę kucyka w tych stronach.
To zdanie z Drużyny Pierścienia, przeczytane przez Toma Maringera w 1975, stało się zaczątkiem Shire Post, mennicy produkującej repliki monet z książek fantasy. Wśród numizmatów znajdziemy monety z Pieśni Lodu i Ognia, Conana czy Kronik Królobójcy. Były, jak nazwa wskazuje, dostępne też monety Śródziemne, ale nielicencjonowane. Jednak niedawno mennicy udało się uzyskać licencję i wkrótce monet ze świata opisanego przez Tolkiena powrócą w nowej kolekcji. A to wszystko za sprawą Kickstartera.
W kolekcji znajdą się liczne monety z Shire, miedziane topory Durina z Morii, żelazne oko Saurona czy miedziane krucze pensy z Dali. Dumą kolekcji jest mithrilowy pens gondorski, wydany w 125 egzemplarzach (a wykonany tak naprawdę z niobu). Co ciekawe, monety reprezentują nie tylko różne krainy, ale też różne czasy i ery Śródziemia: choćby te z Shire pochodzą z lat 1402-1407, a wśród monet z Dali znajdziemy wybite rok przed atakiem Smauga jak i w setną rocznicę jego śmierci. Stworzenie kolekcji wymagało licznych konsultacji w fanami i lingwistami, by numizmaty jak najbardziej przypominały te, które mogły być dostępne w Śródziemiu.
W tej chwili na koncie jest już 66 000 dolarów z 8 000 wymaganych, co wystarcza, by zrealizować projekt. Ale są jeszcze dwie monety do odblokowania po osiągnięciu odpowiednich progów. Próg 75 000 dolarów to czerwona dłoń Sarumana, a 90 000 dolarów to rohański czarny brumby. Jest jeszcze kilka dni na wsparcie, zbiórka kończy się 1 grudnia.
A cóż to za dziwaczny tytuł tej wiadomości?, zapytacie. Choć raczej domyślicie się, że to wariacja na temat tytułu Hobbit, czyli tam i z powrotem i zmienicie pytanie na: W jakim to języku? Już odpowiadam: to język wilamowski. Pozwolę sobie zacytować wikipedię:
Etnolekt wilamowski, także wilamowicki, (nazwa własna wymysiöeryś) – etnolekt (dialekt/język) z grupy zachodniej języków germańskich, którym posługują się mieszkańcy Wilamowic koło Bielska-Białej. Na początku XXI wieku niemal wymarły, posługuje się nim prawdopodobnie około 70 osób, ale intensywnie promowany i nauczany w regionalnym środowisku.
Dlaczego o tym piszę? Jak donosi Dziennik Zachodni, w najbliższą sobotę, 21 listopada, w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej we wspomnianych Wilamowicach, obędzie się spotkanie w pod hasłem #Wilamowice mowią. Jest to rezultat etno-projektu, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Wilamowianie, Stowarzyszenie Pracownia Etnograficzna oraz Wydział Artes Librales Uniwersytetu Warszawskiego, który odbył się w sierpniu. Wtedy to projektanci, etnolodzy i informatycy, wspólnie z mieszkańcami Wilamowic, pracowali nad projektami opowiadającymi o kulturowym dziedzictwie miasta. W sobotę, oprócz zapoznania się z samym etno-projektem, czekają takie atrakcje jak występ regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca Wilamowice, prezentacja wilamowskich etnogadżetów, premiera obrazkowego słownika języka wilamowskiego, konkursy, poczęstunek, oraz spektakl zatytułowany właśnie Hobbit: hejn an cyryk, będący finałem całej imprezy. Jeżeli ktoś jest ciekawy wyniku tego tolkienowsko-lingwistycznego eksperymentu i chciałby obejrzeć spektakl w języku, o którym sam J.R.R. Tolkien być może nie słyszał, niech zanotuje: sobota 21 listopada, godzina 16.30, Wilamowice, ul. Sobieskiego 4, sala OSP Wilamowice.
Mieszkam we wschodnim Nowym Jorku i dojeżdżam do Gorgoroth. Kocham moją pracę. Projektuję barwy wojenne dla wodzów Uruków. Być może mam jedyną artystyczną posadę w Mordorze, może poza projektowaniem architektury dla Czarnego Władcy. Ale myślę, że Czarny Władca sam projektuję swoją architekturę.
To tylko jedna z wielu historii zamieszczonych na facebookowym profilu Orcs of New York. Autor: aktor i artysta Harry Aspinwall postawił sobie za cel nadać twarz mordorskiej diasporze w Nowym Jorku, po jednym orku na raz. Na stronie znajdziemy zdjęcia orków w nowojorskich realiach, opowiadających o swoich losach, codziennych sprawach i o tym, jak to jest, być sługą Saurona w Wielkim Jabłku. Całość oczywiście jest żartem, parodią portalu Humans of New York (Ludzie Nowego Jorku) będącego zbiorem wywiadów i fotografii nowojorczyków. Jak mówi Aspinwall:
Ludzie Nowego Jorku zrobili tak wiele by pomóc pielęgnować porozumienie między różnymi ludźmi na całym świecie. Ale mając Ludzi w nazwie, postanowiłem zrobić jeden krok dalej i przybliżyć do siebie inne gatunki antropoidów. Ostatecznie, jakoś musimy sobie ze sobą radzić […] Pod powierzchownymi różnicami – kolor skóry, akcent i język, kości, rytualna skaryfikacja i barwy wojenne – wszyscy jesteśmy w gruncie rzeczy takimi samymi, żyjącymi, czującymi istotami.
Dostępny jest już w sprzedażny nowy numer almanachu tolkienowskiego Aiglos. Numer nie byle jaki, bo dwudziesty, jubileuszowy. Poniżej prezentujemy spis artykułów.
Artykuły i eseje:
Tolkienowska filozofia i teologia śmierci – Christopher Garbowski
Reinterpretacja ideału heroicznego w twórczości Tolkiena na podstawie wybranych fragmentów Władcy Pierścieni – Łukasz Neubauer
Mimo wszystko nie należy wywoływać ich po imieniu. Magia nazw własnych na Ardzie –Zofia Żółtek Lassemista
Nekromancja Nekromanty. Czarna magia, opętanie i zombie – Jakub Tymiński Ominous
Klasyczne źródła postaci Éomera? Syn Éomunda a postać młodego herosa w antyku – Łukasz Szeląg leszli
Fanfiki
Ostatnia królowa – Tekla Cichocka Tici
Hobbickie bajeczki, czyli opowieści na dobranoc Dziadunia Gamgee – Zosia Stanecka Nasturcja Gamgee
Relacje z zeszłorocznych imprez
Oxonmoot – Karolina Węgrzyn Sirielle oraz Ewa Żygadło Hithlome.
konferencja w Unieściu – Łukasz Neubauer
XVI Tolk-Folk – Arletta Chwojnicka Eilíf
Poezje
Joanna Cheda Niuchaczaus
Arletta Chwojnicka Eilíf
Joanna Drzewowska Adaneth
Renata Leśniakiewicz-Drzymała
Anna Adamczyk-Śliwińskaj Nifrodel
Wywiady, recenzje, polemiki
Wywiad z Thomasem Honeggerem – w imieniu redakcji przetłumaczył i przeprowadził dr Łukasz Neubauer Hobbit: Bitwa Pięciu Armii w reżyserii Petera Jacksona – wielogłos redakcyjny
Co tu zrobić z tym Hobbitem? Polemika z artykułem Marii Błaszkiewicz – Tadeusz Andrzej Olszański Halbarad Dúnadan
Co tu zrobić z tym Hobbitem? Odpowiedź na polemikę Tadeusza Olszańskiego – Maria Błaszkiewicz
O ojcostwie Gil-galada słów jeszcze kilka. Polemika z artykułem Barbary Cecylii Liwo ‚Mary’ Gil-galad – proces o ustalenie ojcostwa – Michał Leśniewski M.L.
Recenzja Beowulfa – Arletta Chwojnicka Eilíf
Bestie, rośliny, stworzenia i zdarzenia cudowne – Karolina Stopa-Olszańska Melinir (recenzja)
Bilbo na manowcach (a raczej jego biograf) – Recenzja książki Podróż Bilba. Chrześcijańskie przesłanie Hobbita – Tadeusz Andrzej Olszański Halbarad Dúnadan (recenzja)
Oprócz tego numer zawiera wieści tolkienowskie z kraju i ze świata oraz hobbicką psotkę – krzyżówkę zaprojektowaną przez Karolinę Stopę-Olszańską Melinir.
Ilustracje
Marta Aguado Garrido
Giulia Bianchi
Kasiopea
Elena Dubrovina
Katerina Frolenkova Kairwendis
Gerwell
Jakub Tymiński Ominous
Tsvetelina Krumova Elmenel
Karolina Stopa-Olszańska Melinir
Joona Kujanen
Olga Levina SceithAilm
Alina Litvinenko Candra
Nacho Castro
Joanna Cheda Niuchaczaus
Katarzyna Wojdak Avari
lomacchi
Anna Neblik Nanatei Lindalach
Karolina Niemczyk Zireael
Ingvild Schage Iggy
Marta Sokołowska
Tuuliky
Karolina Węgrzyn Sirielle
Aby zamówić Aiglosa lub przeczytać streszczenia artykułów, wejdźcie na stronę pisma: http://aiglos.tolkien.com.pl
Załóżmy, że wybieramy się na wycieczkę z Rivendell do Mordoru śladami Froda. Podróż taka wymaga wielu przygotowań, bo trasa z pewnością nie jest łatwa. Poza odpowiednimi butami podróżnymi, mapami, książkami, nie można zapomnieć o żywności na drogę. Każdy znający Władcę Pierścieni wie, że w Śródziemu najbardziej przydadzą się do tego lembasy – są pożywne, nie zajmują dużo miejsca, wolno się psują. Ale ile dokładnie lembasów potrzeba? I tu z pomocą przychodzi nam nauka!
Skye Sonja Rosetti i Krisho Manaharan z Centrum Nauk Międzydyscyplinarnych (The Centre for Interdisciplinary Science) Uniwerystetu w Leicester usiedli nad problemem i napisali pracę: Simply Walking into Mordor: How Much Lembas Would the Fellowship Have Needed? (Po prostu wchodząc do Mordoru: Ile lembasów potrzebowałaby Drużyna Pierścienia). Wniosek z niej jest następujący: zakładając, że cała Drużyna, bez żadnych walk po drodze, bez śmierci Boromira itp. pójdzie razem z Frodem do Mordoru, będzie potrzebować 675 lembasów. Skąd ten rezultat? Przeczytaj resztę wpisu »
Szybki tolkienowski quiz: Co to jest Bamfurlong? Jeżeli odpowiedzieliście, że nazwa gospodarstwa Farmera Maggota, odpowiedzieliście jak najbardziej poprawnie. Ale to także wieś w Gloucestershire, w Anglii. Jeden z mieszkańców tego drugiego Bamfurlong, ogrodnik Chris Evans, zauważył identyczność nazw i postanowił upamiętnić jakoś Maggota. Dlatego wyrzeźbił poświęcony mu łuk i ustawił go w pobliżu swojego domu.
Jak mówi Chris Evans:
Farmer Maggot odgrywa krótką rolę w książkach, ale jest jednym z ważniejszych bohaterów, ponieważ pozwala opowieści się rozwinąć, pomagając hobbitom w ucieczce. Jak wielu nastolatków, czytałem książkę mając około 15 lat i nigdy nie zapomniałem wzmianki o Bamfurlong. O ile wiem, to jedyny wiejski obszar nazwany Bamfurlong w kraju i, jak w książce, jest nisko położony i podmokły. Okoliczne pola są znane z pieczarek, a ludzie mieszkający niedaleko nas należą do rodziny Buckland, która mieszka tu od pokoleń. Wydaje się nieuniknione, że Tolkien kiedyś odwiedził to miejsce.
Czy Tolkien rzeczywiście odwiedził Bamfurlong, tego nie wiemy. Może o nim słyszał. Ale na pewno przybyło nam kolejne tolkienowskie miejsce na mapie.
Społecznościowa zbiórka funduszy (zwana też crowdfundingiem) to naprawdę interesujące zjawisko. Obecnie już nie trzeba ubiegać się o urzędowe dotacje i granty, odwiedzać dziesiątek wydawnictw, szukać sponsorów. Masz pomysł? Internet pomoże go zrealizować. Zdarza się jednak, że niektórych ponosi wyobraźnia… a może wcale nie?
Dwa tygodnie temu grupa fanów Tolkiena z Anglii, za pomocą serwisu Indiegogo rozpoczął finansowanie swojego pomysłu… budowy Minas Tirith. A dokładniej, budowy kopii Minas Tirith z filmów Petera Jacksona. W skali 1:1. Szacowany koszt to 1,850 milionów funtów, z czego 15 milionów na ziemię (rozważane są dwie lokalizacje w Anglii), 188 milionów robocizny i 1,400 milionów na materiały budowlane. Planowany czas ukończenia budowy, jeżeli zostanie sfinansowana, to 2023 rok.
I jak to bywa przy akcjach tego typu, im więcej zdecydujemy się zainwestować, tym lepsza nagroda nas czeka. Wpłacenie 3 funtów oznacza, że nasze konto na Twitterze będzie śledzone przez pomysłodawców. Za 15 funtów nasze imię zostanie wpisane na pamiątkowym pomniku, za 500 funtów możemy spędzić noc w dwugwiazdkowym apartamencie w mieście, a za 100,000 otrzymamy tytuł lordowski, a wraz z nim m.in. wstęp do wszelkich miejsc w mieście (oprócz prywatnych lokali), prawo do używania konnych zaprzęgów oraz zaproszenie na liczne uroczystości.
Zainteresowani? To trzeba się pospieszyć. Do końca zbiórki zostało tylko 47 dni, a na razie zebrano 55 tysięcy funtów. Jeżeli zbiórka się nie uda, wszystkie fundusze zostaną zwrócone darczyńcom. Twórcy nie ukrywają, że pomysł jest ambitny (co niektórzy mogą zinterpretować jako skazany na porażkę). Co więcej, jak możemy przeczytać na stronie projektu, jego autorzy nie mają żadnych praw do nazwy ani wizerunku Minas Tirith – w przypadku jakichkolwiek roszczeń chętnie anulują całą inicjatywę. Zatem całość należy traktować tylko i wyłącznie jako zabawę i żart… chociaż, gdyby się udało, to może znalazły by się fundusze na odpowiednie licencje i kto wie, może przybędzie nam kolejny punkt programu podczas wycieczek do Anglii.
Chcielibyśmy przedstawić kolejną pozytywnie tolkniętą postać światowego fandomu. Zaczęło się w 2009 roku, kiedy to Tsvetelina Elmenel Krumova rozpoczęła kaligrafowanie tengwarowej transliteracji angielskiej wersji Hobbita. Od tego czasu nieustannie pracuje nad swoim projektem Parma Eldaliéva (Księga Elfów), mającym być w rezultacie siedmioma księgami inspirowanymi twórczością Tolkiena, spisanymi w całości tengwarem. Prace nad pierwszym tomem, liczącym 560 stron mają się ku końcowi, a zgodnie z przewidywaniami artystki, jeżeli uda się uzyskać odpowiednie wsparcie, całość zostanie ukończona do końca 2023 roku – spore prace koncepcyjne nad pozostałymi tomami zostały już poczynione. Przeczytaj resztę wpisu »