Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Święty Mikołaj niesie prezenty…

mikolajJ.R.R. Tolkien w liście od świętego Mikołaja w roku 1930 pisał:

„Drodzy moi, jest naprawdę wiele jeszcze rzeczy, które chciałbym Wam powiedzieć – o moim zielonym bracie i o moim ojcu, starym Dziadku Godów [ang. Grandfather Yule] i dlaczego obu nas nazywano Mikołajami na pamiątkę pewnego Świętego (którego dniem jest szósty grudnia), który zwykł dawać innym sekretne prezenty, podrzucając niekiedy sakiewki z pieniędzmi przez okno (…)”.

W dniu św. Mikołaja życzymy wszystkim naszym Czytelnikom pięknych prezentów, uśmiechu i żadnych rózg ani węgielków, czyli prezentów dla niegrzecznych dzieci…

Przypomnijmy kim jest św. Mikołaj.

Przeczytaj resztę wpisu »

Tolkien tłumaczem biblijnym: Księga Jonasza

The_Book_of_JonahDnia 17 lutego 2010 r. ukazać ma się w pojedynczym tomiku przekład biblijnej Księgi Jonasza. Tłumaczenia tego dokonał w latach 60. profesor J.R.R. Tolkien.

Książka wydana przez oficynę Darton, Longman & Todd Ltd. nosić będzie oczywiście tytuł The Book of Jonah. Publikacja ma mieć 104 strony. Niedawno zaprezentowano publiczności okładkę tego ciekawego wydawnictwa (przedstawiamy ją po lewej).

Profesora Tolkiena zna się przede wszystkim jako autora Hobbita i Władcy Pierścieni. Węższe grono czytelników zna też jego legendarium i wie co nieco o językach artystycznych tworzonych przez J.R.R.T. Znacznie mniej osób wie, że Tolkien był angielskim uczonym, który badał literaturę staroislandzką, staroangielską i średnioangielską. Zaś naprawdę wąskie grono tolkienistów wie o tym, że Profesor był nie tylko pobożnym katolikiem, ale również katolickim tłumaczem biblijnym. Wraz z całym gronem innych specjalistów* brał udział w przekładzie Pisma Świętego na język angielski. Efektem jest znana na całym świecie tzw. Biblia Jerozolimska – przekład z roku 1966 (w Polsce Biblia Jerozolimska doczekała się również swojego wydania. Stało się to dopiero w 2006 r. Księgę Jonasza z polskiej „Jerozolimki” znajdziecie tutaj). Co niesie ze sobą oddzielne wydanie tego biblijnego tekstu? Przede wszystkim czytelnik (chrześcijański i nie-chrześcijański) otrzyma ładne wydanie jednej z najbardziej znanych opowieści biblijnych w tłumaczeniu znanego pisarza – J.R.R. Tolkiena. W książce znajdzie się „Wprowadzenie” autorstwa Sir Anthony Kenny’ego, w którym opisze on „swoje wspomnienia z prac nad Biblią Jerozolimską oraz znaczenie jego wydania”. Prawdopodobnie będzie to ta sama opowieść, którą poznać można w tekście A Path from Rome: An Autobiography (‚Ścieżka do Rzymu. Pewna autobiografia’).

Według informacji wydawcy, w części głównej publikacji przeczytamy jak „Brendan Wolfe relacjonuje mało znaną historię zaangażowania się Tolkiena, pisarza u szczytu sławy za sprawą Władcy Pierścieni, w prace zespołu pisarzy i uczonych katolickich, tłumaczących Biblię na angielski w pierwszej połowie lat 60. Efektem tej pracy stała się Jerusalem Bible, wciąż ceniona za jej elegancką, ponadczasową angielszczyznę. Wolfe ukazuje  wzajemne oddziaływanie opowieści o Jonaszu i wielorybie, udziału Tolkiena w tłumaczeniu i tematyki innych jego tekstów”. Wydawca twierdzi też, że w książce znajdzie się niepublikowany wcześniej materiał tolkienowski. Całość nazywa „tłumaczeniem Tolkiena” – a to sprawia, że książka jest tym ciekawsza dla nas, miłośników twórczości Profesora.

W pewnym bardzo interesującym liście Tolkiena do syna Michaela (z 24 kwietnia 1957 r. – nie ma go w znanym zbiorze listów), czytamy:

Nawiasem mówiąc, jeśli spojrzysz na Jonasza, odkryjesz, że opisany tam „wieloryb” [ang. „whale”] – to nie jest tak naprawdę wieloryb, ale wielka ryba – i nie ma to wielkiego znaczenia.  Rzeczywisty sens tej opowieści jest taki, że Bóg jest znacznie bardziej miłosierny niż „prorocy”, że łatwo porusza go  skrucha i że nie ograniczą go nawet wysocy rangą duchowni, których sam Bóg osadził na ich urzędach.

Ciekawe czy Tolkien w rękopisie tłumaczenia Księgi Jonasza zastanawia się nad tym rozróżnieniem (wieloryb a wielka ryba).

Przeczytaj resztę wpisu »

„Poland (…) is ever in my mind” (J.R.R. Tolkien)

mroczkowski_smallW eleganckiej londyńskiej dzielnicy South Kensington w słoneczny dzień 1 czerwca b.r. pod aukcyjny młotek poszła seria bardzo ciekawych listów. Właściwie informacja ta powinna zelektryzować wszystkich miłośników Tolkiena w Polsce. I szkoda, że nikt z Polski nie zainteresował się kupnem tego ciekawego polonicum. Za 9375,- funtów szterlingów sprzedano bowiem na aukcji serię listów, o której dywagowaliśmy już nie raz na forach tolkienowskich, w serwisie oraz prywatnych tolkienowskich rozmowach. W domu aukcyjnym Christie’s dokonała się transakcja kupna-sprzedaży serii ośmiu podpisanych przez J.R.R. Tolkiena listów (podpisy: ‚J.R.R.T.’, ‚J.R.R. Tolkien’, ‚Ronald Tolkien’, jeden niesygnowany) do profesora Przemysława Mroczkowskiego oraz do pani Mroczkowskiej. Listy wysyłane były m.in. z Bournemouth i podoksfordzkiego Headington, pochodzą one z okresu 23 lat znajomości Tolkienów z Mroczkowskimi. Najstarszy list pochodzi z 2 sierpnia 1946 r. a ostatni z 10 kwietnia 1969 r. W sumie jest 13 stronic korespondencji w rękopisie i 2 w maszynopisie. Z owych 15 stron poznaliśmy zaledwie dwie (na końcu tego artykułu ich transkrypcja oraz tłumaczenie). Do wystawionej korespondencji należał też artykuł prof. Mroczkowskiego („on the New Robinson Chaucer”) z bardzo rozbudowanymi poprawkami naniesionymi przez Tolkiena oraz komentarzem, który składa się co najmniej z 2 stronic. Dodatkowo nabywca aukcyjny zakupił dwa listy do prof. Mroczkowskiego sygnowane przez C.S. Lewisa – z 8 marca i 13 maja 1958 r. Mowa w nich o zaaranżowaniu spotkania oraz omówienia spraw dotyczących tłumaczenia na polski jednej z książek Lewsa (szkoda, że nie wiemy jakiej). Opis aukcji znajduje się tutaj.

mrocz1

Jakie jest pochodzenie listów? Prawdopodobnie pojawiły się na aukcji sprzedane przez polskiego spadkobiercę prof. Mroczkowskiego (świadczyłby o tym dopisek: „by descent from the recipients”) – być może przez panią Joannę Petry-Mroczkowską (o czym niżej).

Najwcześniejszy z listów, pisany na maszynie, zachęca i przedstawia argumenty za proponowanymi Mroczkowskiemu studiami na oksfordzkiej uczelni.  Podejmuje też temat z wcześniejszej korespondencji z 1957 r.  – Tolkien omawia poprawki i zmany w artykule Mroczkowskiego na temat Chaucera („Pański styl za bardzo operuje rzeczownikami abstrakcyjnymi – jak na mój gust”). W liście z 1958 r. Tolkien dotyka „trudnej sprawy” proponując przyjacielowi finansowe wsparcie w wysokości 30,- funtów szterlingów, a kilka dni później wyraża radość „że pozwalasz mi podzielić się cząstką przedpłaty za Władcę Pierścieni. Szczególnie, że zdaje mi się to odpowiedzią na modlitwę, bo w drodze z kościoła w niedzielę naszło mnie nagłe przeczucie, że jesteś zmartwiony i w trudnościach”. W grudniu 1959 Tolkien skarży się, że „przymusowa emerytura jest zarówno denerwująca i wyjątkowo pracowita” z racji „nieadekwatnej wysokości renty”; dalej w liście znajdujemy narzekanie na efekty starszego wieku i na inne kłopoty, włączając w to „moją rodzinę, która dostarcza mi wiele powodów do smutku i niepokoju”. W ostatnim z listów – do pani Mroczkowskiej – Tolkien pisze bardzo ważne dla nas słowa:

Poland for its own sake, but especially since it is your country, is ever in my mind.

‚Polska z własnych powodów, ale szczególnie dlatego, że to Wasz kraj, jest zawsze w mojej pamięci’. Tyle podaje streszczenie listów na stronie domu aukcyjnego…

Przeczytaj resztę wpisu »

Nie będzie nowych Listów…

lettersDaremne okazały się entuzjazm, radość i oczekiwanie na mające pojawić się na początku tego roku, wznowione poprawione wydanie Listów J.R.R Tolkiena. Przypomnijmy – jakiś czas temu wydawnictwo Prószyński i S-ka, rozpoczęło prace nad drugim wydaniem Listów. Planowano wyeliminować wszelkie błędy, niedociągnięcia, wprowadzić nazewnictwo tłumaczeń Marii Skibniewskiej, w tym wydaniu również miał pojawić się indeks, którego tak bardzo brakowało w pierwszym tłumaczeniu.

Niestety wczoraj, tłumaczka książki Agnieszka Sylwanowicz ‘Silvana’ (znana również jako ‘Evermind HS Took’), z żalem podała na forum Hobbitonu informację o wycofaniu się Prószyński i S-ka z planów wydawniczych które miały ucieszyć nas wszystkich:

Z prawdziwą przykrością muszę Was poinformować, że wydawnictwo Prószyński zrezygnował z wydania Listów J.R.R. Tolkiena. Tekst jest poprawiony, wyszlifowany, zredagowany, gotowy do składu, brak tylko indeksu. Proszę mnie nie pytać o powody tej decyzji – zapewne są one ekonomiczne, dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Wydawałoby się, że książka mogłaby się znakomicie sprzedawać.

Wygląda na to, że szansa na poprawione, drugie wydanie Listów, oddala się w bliżej nieokreślonym kierunku… kto wie jak długo przyjdzie czekać fanom na drugie wydaie? Oby nie Trzy Ery Świata….

Kolejny list Tolkiena pod młotek…

Jak donosi witryna Tolkien Society, dom aukcyjny Bonhams wystawił na aukcji jeszcze jeden list J.R.R. Tolkiena. Ostatecznie zakupiony on został 4 listopada b.r. za 4560 funtów szterlingów! List pochodzi z roku 1955. Wysłany został do późniejszego profesora Johna Robertsa (historię listu przedstawiono w czasopiśmie Littlehampton Gazette – tutaj). List jest bardzo ciekawy, bo z roku 1955 mamy w oficjalnie wydanych Listach (pod redakcją Carpentera – wkrótce polskie wznowienie!) tylko jeden, opisujący wyjazd Tolkiena do Włoch.

Smeagol-Gollum to postać budząca wstręt, ale tym bardziej zasługująca na współczucie, którego nie należy łączyc (i wiązać) z uczuciem sympatii

Tolkien pisze te słowa na dwa miesiące przed publikacją ostatniej części Władcy Pierścieni. To tam dzięki współczuciu, jakim Frodo obdarzył Golluma, udało się wypełnić misję zniszczenia Pierścienia. Jak Tolkien zaznacza w liście Władca Pierścieni „powstawał długo” i „został ukończony spory czas temu”, wiemy bowiem, że zaczął powstawać jako kontynuacja Hobbita około roku 1937, potem jego pisanie zostało odłożone i podjęte na nowo w roku 1944, a zakończone w 1949. Przypomnijmy, że tom I został wydany 21 lipca 1954, drugi cztery miesiące później, 11 listopada 1954 r., a trzeci z rocznym opóźnieniem – 20 października 1955 r.

Przeczytaj resztę wpisu »

Poprawione wydanie Listów J.R.R. Tolkiena

Angielskie wydanie Wydawnictwo Prószyński i S-ka przygotowuje drugie, poprawione wydanie „Listów” J.R.R. Tolkiena. Planowane jest wyeliminowanie wszelkich niedociągnięć, ujednolicenie nazw własnych poprzez wprowadzenie nazewnictwa stosowanego przez Marię Skibniewską oraz dodanie indeksu. Książka ma się ukazać na początku przyszłego roku, lecz, niestety, z pewnością po urodzinach J.R.R. Tolkiena.

Tłumaczka książki, Agnieszka Sylwanowicz ‚Silvana’ (znana również jako ‚Evermind HS Took’) pragnie poznać opinie miłośników Tolkiena, dotyczące poprzedniego wydania Listów. Pomoże to w przygotowaniu książki na najwyższym poziomie. Opinie i uwagi można napisać na Forum Hobbitonu.

Tolkien o ekranizacji jego powieści

Koperta listu do panny WardW serwisie aukcyjnym ebay pojawił się niedawno list J.R.R. Tolkiena, w którym pisarz porusza sprawę ekranizacji swojej powieści Władca Pierścieni (odnośnik do aukcji). List jest pisany na maszynie, podpisany przez J.R.R.T. i dołączona jest do niego koperta. Na tej samej sesji aukcyjnej zaprezentowano dziesięć książek z biblioteczki Dorothy L. Sayers, przyjaciółki C. S. Lewisa i znajomej J.R.R. Tolkiena.

Oto reprodukcja listu, a poniżej jego tłumaczenie na język polski:

List do Panny Ward

Przeczytaj resztę wpisu »

Gdy zmorzyła go gorączka okopowa…

Źródło: blog Jasona Fishera

Mianowanie do armiiList TolkienaGdy zapewne niektórych naszych czytelników rozkłada przeziębienie, a gorączka zagania do łóżek, przedstawiamy Wam ciekawy dokument z brytyjskich Archiwów Państwowych. W dziale poświęconym znanym postaciom w czasie I wojny światowej zaprezentowano tam dokumenty związane z młodym J.R.R. Tolkienem i jego gorączką okopową. Jak piszą na omawianej stronie, gdy wybuchła Wielka Wojna, inaczej niż wielu współczesnych, Tolkien nie zaciągnął się do wojska od razu. Zamiast tego kontynuował swoje studenckie starania w Oksfordzie w czerwcu 1915 r. Dopiero w dalszej części tego roku zaciągnął się jako podporucznik (ang. second lieutenant) u Fizylierów z Lancashire (ang. Lancashire Fusiliers). Po wielu miesiącach żmudnych ćwiczeń w różnych miejscach w Anglii Tolkien wyruszył do Francji w czerwcu 1916 r. Znalazł się niemal natychmiast w ogniu walki w czasie Bitwy pod Sommą (lipiec – listopad 1916), która zabrała dwóch jego najbliższych przyjaciół.

Przeczytaj resztę wpisu »

Tolkien o tytułach, urodzinowych prezentach i Władcy Pierścieni…

Źródło: The Tolkien Library

Na wczorajszej aukcji domu aukcyjnego Sotheby’s, która nosiła tytuł Angielska literatura, historia, książki dla dzieci oraz ilustracje (Sotheby’s, New Bond Street, Londyn, 13 grudnia 2007) zlicytowano kilka bardzo atrakcyjnych tolkienaliów (aukcja jednak zasłynęła w naszych mediach przede wszystkim dzięki rekordowej sumie prawie 2 mln funtów szterlingów, za jaką kupiono rękopis J. K. Rowling zatytułowany The Tales of Beedle the Bard). Aukcja obejmowała między innymi (zobacz wszystkie tolkienalia na ostatniej aukcji Sotheby’s – tutaj) jeszcze jeden nieznany list J.R.R. Tolkiena! Sprzedano go za 5 625 funtów (czyli ok. 28 tys. zł).

Adresatem jest pan Derrick Parnum, czytelnik książek Tolkiena. List pochodzi z 2 marca 1955 i ma cztery stronice. O czym pisze Profesor? Przeprasza za spóźnioną odpowiedź usprawiedliwiając się złym stanem zdrowia. Nawiązuje zapewne do opuszczenia przez nadawcę jego tytułu w liście, na który Profesor odpowiada. Przeczytaj resztę wpisu »

Tolkien znaczy ‚Wróg’?

W blogu Jasona Fishera (link do tej strony pojawił się już w newsie o książce nt. Silmarillionu) znalazłem bardzo ciekawą i zupełnie nową etymologię nazwiska Tolkien (swoją własną teorię prezentowałem natomiast w dyskusji Nazwisko Tolkien a słowiańskie *tołk/*tłok). Fisher pisze o etymologii nazwiska podanej przez samego Tolkiena. Znamy jego pogląd z listów:

Nazywam się TOLKIEN (nie –kein). To niemieckie nazwisko (z Saksonii), anglicyzacja formy Tollkiehn, t.j. tollkühn. Jednak fakt ten nie wnosi niczego ważnego poza tym, że jest to wskazówka poprawnej pisowni. Bo nie jestem ani ‚ryzykantem’ [znaczenie niemieckiego tollkühn], ani Niemcem, choć Niemcami mogli być moi dalecy przodkowie. [List nr 165, tłumaczenie własne]

Fisher pyta, czy jest możliwa inna etymologia tego nazwiska. Amerykański tolkienista nigdy nie zakwestionowałby zdania Profesora, gdyby nie natknął się na zupełnie inną etymologię w zapomnianym dziele p.t. The Teutonic Name-System Applied to the Family Names of France, England, and Germany. W rozdziale tej pracy pod wiele znaczącym tytułem „Wojownik i jego uzbrojenie” znajduje się forma nazwiska Tolkien (sic!): Przeczytaj resztę wpisu »

← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →