Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Na początku był teatr… – historia adaptacji tolkienowskich

Tekst powstał na podstawie hasła Adaptations w książce „The J.R.R. Tolkien Companion and Guide”, t. 2,  Ch. Scull i W. G. Hammonda

Gdy mówi się o adaptacjach książek Tolkiena, najczęściej ma się na myśli trylogię filmową Petera Jacksona albo powstającą w wielkich bólach adaptację Hobbita. Ewentualnie pamięta się o musicalu The Lord of the Rings, który wystawiany był kilka lat temu na deskach londyńskiego teatru Royal. My chcemy opowiedzieć o próbach adaptacyjnych, które rozpoczęły się już w latach 50., w czasie, gdy właśnie ukazał się w Anglii i USA książkowy Władca Pierścieni.

hobbitJuż w roku 1953, w czasie premier książkowego Władcy Pierścieni (książka ukazała się w latach 1954-55), pojawia się zainteresowanie adaptacją dramatyczną twórczości Tolkiena. Wtedy właśnie L. M. D. Patrick zwraca się z prośbą o zezwolenie na przygotowanie sztuki teatralnej na podstawie Hobbita. Nauczycielka (?) chce ją wystawić w Szkole Świętej Małgorzaty w Edynburgu. Tolkien i wydawca, George Allen & Unwin, tym razem godzą się na adaptację na pewnych limitowanych warunkach, ale gdy w roku 1959 inny reżyser proponuje inną adaptację Hobbita, Tolkien sprzeciwia się. Po przeczytaniu scenariusza oburza się, że z fabuły zrobiono bajeczkę „w stylu Disneya”, bardzo dowolnie traktując oryginał (informacja z listu Tolkiena do wydawcy z 30 kwietnia 1959; w archiwum wydawnictwa HarperCollins). W tamtych latach Hobbit doczekał się bardzo wielu szkolnych adaptacji – często z napisanymi specjalnie dla sztuki piosenkami. Tolkien z jednej strony wyrażał uprzedzenie do jakiejkolwiek formy „teatru dla dzieci”, ale z drugiej miał na uwadze czy sztuka ma wartość artystyczną czy nie. Zgadzał się, gdy sztuka miała mieć jedynie szkolnych odbiorców, a sprzeciwiał się projektom, które stałyby się bardziej publiczne. Nie wyrażał też zgody na publikację scenariuszy.

Przeczytaj resztę wpisu »

Tolkiena listy o słowach hobbit, ork i warg

Źródło: Johan Olin na Facebooku

listtDzięki serwisowi fotograficznemu Flickr poznać możemy wygląd listu Tolkiena do redakcji Oxford English Dictionary, adresowany do Roberta Burchfielda.  List dotyczy hasła hobbit. Został on zamieszczony w zbiorze J.R.R. Tolkien. Listy pod numerem 316 (dlatego nie podajemy tu jego treści). Obejrzyjmy wspólnie sam list w dużej rozdzielczości.

Inny, bardzo ciekawy a nieznany list Tolkiena znajdziemy we wspomnieniach znanego pisarza fanatastycznego, Gene Wolfe’a (link). Pisarz w dziesięć lat po przeczytaniu Władcy Pierścieni napisał do Tolkiena i otrzymał taką oto odpowiedź:

7th November, 1966

Dear Mr Wolfe,

Thank you very much for your letter. The etymology of words and names in my story has two sides: (1) their etymology within the story; and (2) the sources from which I, as an author, derive them. I expect you mean the latter. Orc I derived from Anglo-Saxon, a word meaning demon, usually supposed to be derived from the Latin Orcus — Hell. But I doubt this, though the matter is too involved to set out here. Warg is simple. It is an old word for wolf, which also had the sense of an outlaw or hunted criminal. This is its usual sense in surviving texts.* I adopted the word, which had a good sound for the meaning, as a name for this particular brand of demonic wolf in the story.

Yours sincerely,

J. R. R. Tolkien

*O.E. wearg
O. High German warg
O. Norse varg-r (also = „wolf”, espec. of legendary kind)

Przeczytaj resztę wpisu »

„Ta szczególna Wojna zawsze trwa” – Tolkien na Dzień Zwycięstwa

Tolkien nazwał II wojnę światową „Pierwszą Wojną Maszyn”. Mocno przeżywał militarny udział w tej wojnie swoich dwóch synów – Michaela i Christophera. Ich służbę w lotnictwie RAF skomentował takim porównaniem:

Moje odczucia są mniej więcej takie, jak gdyby Frodo odkrył, że niektórzy Hobbici uczą się lotów na bestiach Nazgûlów aby „wyzwolić Shire” (list z 29 maja 1945 r.)

veVE-Day, czyli Victory in Europe Day to Dzień Zwycięstwa obchodzony przez Aliantów zachodnich dnia 8 maja (Rosjanie swoje święto obchodzą 9 maja w związku z różnicą czasu). Dnia 8 maja 1945 w Oksfordzie, gdzie mieszkał profesor Tolkien ze swoją rodziną,  wzniecono świąteczne ogniska, była parada z pochodniami oraz spalenie kukły Hitlera przy Martyrs’ Memorial.

Tolkien nie wyrażał wielkich nadziei w związku z końcem wojny. Już w swoich listach z listopada i grudnia 1943 r. do służącego w RAF Christophera obawiał się unifikacji i mechanizacji świata pod rządami zwycięskich Stanów Zjednoczonych i Związku Sowieckiego. Nigdy nie dał się omamić sztuczkom Stalina. W 1943 r. pisał o jego „bajkach na dobranoc” na temat demokracji i złych Niemców, „zjadających dzieci”, które sączą się w umysły obywateli ZSRS przez wiejskie radiowęzły. W grudniu 1943 r. Tolkien pisał:

(…) muszę przyznać, że uśmiechnąłem się krzywo i „prawie zwinąłem się na podłodze, a dalszy rozwój wypadków już mnie nie interesował”, kiedy usłyszałem jak ten krwiożerczy stary morderca Józef Stalin zaprosił wszystkie narody do włączenia się w szczęśliwą rodzinę ludzką, dążącą do zniesienia tyranii i nietolerancji.

Tolkien pisał też bardzo krytycznie o Churchilu wchodzącym w układy z Rosjanami i Amerykanami. Nazywa go „naszym cherubinkiem”, który „wyglądał na największego łotra z obecnych”. Gdy 3 czerwca 1945 r. Tolkien miał wziąć udział w paradzie Obrony Cywilnej, napisał do Christophera te gorzkie słowa:

Po południu w Parku będzie defilada osób odchodzących z Obrony Cywilnej, na którą prawdopodobnie będę musiał się zawlec. Obawiam się jednak, że to wszystko wydaje mi się raczej farsą: ta Wojna jeszcze trwa (a ta, która już się skończyła, czy też jej część, w dużej mierze została przegrana). Oczywiście nie należy wpadać w taki nastrój, bo wojny zawsze się przegrywa, a ta szczególna Wojna zawsze trwa. Niedobrze jest tracić siły (…).

I domyślamy się, o jaką Wojnę chodziło Tolkienowi…

„Nie braknie Ci nigdy słów radości…”

maryPrezentujemy dziś pierwszy majowy tekst o tłumaczeniu modlitw maryjnych na języki Śródziemia. Autorem tych elfickich tłumaczeń był sam J.R.R. Tolkien

W ciemnych dniach wojny (której zakończenie wspominają ówcześni Alianci 8 i 9 maja), dnia 8 stycznia 1944 r., J.R.R. Tolkien napisał do swojego syna Christophera (pogrubienie moje):

Pamiętaj o swoim Aniele Stróżu. To nie jest pulchna pani o łabędzich skrzydłach! Poza tym (przynajmniej w moim pojęciu i odczuciach): wszytkie stworzenia obdarzone wolną wolą zostały (jak to powiedzieć?) postawione w takiej pozycji, by patrzeć (lub potencjalnie mieć możliwość spojrzenia) Bogu w twarz. Lecz Bóg (o ile można tak powiedzieć) stoi także za nami. Wspiera i karmi nas, swoje stworzenia. A w cudownym miejscu mocy, gdzie dotyka nas owa lina ratownicza, pępowina duchowa, stoi nasz Anioł, zwrócony twarzą ku Bogu w obie strony: za nami, czyli tam, gdzie my Go nie widzimy, i przed nami. Oczywiście nie znaczy to, że powinieneś się męczyć spoglądaniem Bogu w twarz z własnej wolnej woli i własnymi siłami (i wola, i siła są, jak mówiłem, darem „z tyłu”). Jeśli nie potrafisz odnaleźć wewnętrznego pokoju (a niewielu otrzymuje ten dar i na pewno ja się do nich nie zaliczam) wśród niepokojów i cierpień, nie zapominaj mimo to, że dążenie do pokoju nie jest próżnym działaniem, lecz działaniem bardzo konkretnym. Przepraszam, że Ci o tym piszę i to w takich urywanych zdaniach. Więcej nic nie mogę zrobić dla Ciebie, najdroższy… Jeśli nie robisz tak jeszcze, uczyń swoim zwyczajem odmawianie pochwalnych modlitw. Odmawiam ich dużo (po łacinie): Gloria Patri, Gloria in excelsis, Laudate Dominum; Laudate pueri Dominum, jeden z niedzielnych psalmów (do którego jestem bardzo przywiązany); i Magnificat; także Litania Loretańska (wraz z modlitwą Sub tuum praesidium). Jeśli znasz je na pamięć, nie braknie Ci nigdy słów radości. Dobrą i godną podziwu rzeczą jest także znać na pamięć Kanon Mszy.

Zaczął się maj, w Kościele miesiąc szczególnie poświęcony Matce Jezusa Chrystusa, Maryi z Nazaretu. Wspomnijmy zatem pewne ciekawe tłumaczenie Tolkiena na język quenya, mowę Elfów Wysokiego Rodu…

Przeczytaj resztę wpisu »

Listy i Biografia będą wznowione?

Źródło: Forum Hobbitonu (wpisy Agnieszki „Evermind” Sylwanowicz)

Według znanej tłumaczki i tolkienistki, Agnieszki „Evermind” Sylwanowicz, pojawiła się znowu szansa na wznowienie w Polsce dwóch znanych książek, które są niezbędną lekturą dla każdego badacza tolkienowskiego.

listybiografiaIstnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie wznowiona książka Humphreya Carpentera pt. J.R.R. Tolkien. Wizjoner i marzyciel (wydana ostatnio w 1997 roku przez Wydawnictwo „Alfa”). Ponadto Wydawnictwo Prószyński Media wraca podobno do zamiaru wznowienia  zbioru J.R.R. Tolkien. Listy (ostatnie i jedyne polskie wydanie – Zysk i S-ka, 2000) i zamierza je wydać późną jesienią 2010 r. O zeszłorocznych nadziejach i zawodzie związanych z działaniami tego wydawnictwa pisaliśmy w ubiegłym roku (tutaj i tutaj).

Drodzy Wydawcy, nie zawiedźcie tym razem naszych nadziei i nie zmarnujcie ciężkiej pracy Tłumaczki!

Autentyk czy fałszerstwo?

letter1letter2W omówionym tu niedawno artykule państwa Ch. Scull i W. G. Hammonda (odnośnik) znani badacze biografii i bibliografii Tolkiena pisali o podróbkach listów Profesora. Czyżbyśmy mieli tu do czynienia z takim właśnie zjawiskiem? Oto dwa nieznane listy J.R.R. Tolkiena (kliknij obrazki), które wyglądają dość podejrzanie, choć ich treść zgodna jest z tym, co wiemy o życiu pisarza.

Pierwszy list został sprzedany na aukcji w 2008 r za prawie 1200 dolarów. Nie wiemy, z jakiego roku pochodzi. Tutaj znajdziecie więcej szczegółów. Tolkien pisze w nim:

(…) may interest you to know it is impossible to patent names (unfair as it may seem). I did not invent the name Bag-end. Its origin is the local name of a house an aunt of mine lived in in Worcestershire:  an old tumbledown manor at the end of an untidy lane that led nowhere else. It always fascinated me as a child, and, I suppose, became ingrained upon my mind as so many memories from childhood do.

Many thanks for your extreme generosity as per the catholic matter. My indebtness will remain timeless.

Frodo, as always, continues to shine and will no doubt end up in some frittering: a weakness.

Now you must not come to Oxford without seeing me, I insist.

Yours sincerely

J.R.R. Tolkien

Po polsku (moje tłumaczenie): Przeczytaj resztę wpisu »

Nieznany list o filologii i filologach

list1Jest 2 października 1947 r. J.R.R. Tolkien w swoim gabinecie w Kolegium Mertona w Oksfordzie odpowiada na list niejakiego pana A.W. Riddle’a, który żywo interesuje się filologią. Tolkien pisze odpowiedź na list z… 29 marca! Przeprasza za zwłokę. Pisze, że nawet teraz nie może znaleźć czasu, żeby udzielić pełnej odpowiedzi, bo oksfordzcy uczeni nie mogą liczyć na pomoc sekretarki lub asystenta. A jednak kreśli aż sześć stron dyskursu filologicznego na temat takich angielskich form jak to overthrow. W poprzednim liście Riddle właśnie o te formy pytał. Z listu wyłowić można takie zdania:

Ale filolodzy nie tworzą języków – oni je obserwują (z należną pokorą, jeżeli są choć trochę dobrymi filologami). Języki pozostają wytworem, a w pewnym sensie również własnością, zwyczajnych ludzi – jako instrument ich myśli, fantazji czy żartu; a to, co w nich dobre, jest wspólnym dziełem ludzkości: z wrażliwego instynktu oraz jasnej myśli.

(…) historia wykaże, że element przysłówkowy over dostał dołączony do throw (tworząc nowe słowo o wyspecjalizowanym znaczeniu) zanim jeszcze pomyślano o tym szczególnym użyciu to dla oznaczenia (pierwotnie) odmienialnego bezokolicznika.

List, który opisany jest w wydawnictwie domu aukcyjnego Christie’s pt. 20th-Century Books and Manuscripts (Londyn, 6 grudnia 2002, str. 20), a potem w The J.R.R. Tolkien’s Companion and Guide, tom I, str. 323 trafił właśnie na aukcję eBay (tu jest jej adres). Wystarczy 8300 dolarów amerykańskich, żeby ten unikalny 6-stronicowy list Tolkiena znalazł się w Twoich zbiorach. A jeżeli za mało funduszy, może wspólnie odczytamy jego treść ze złej jakości zdjęć, które znajdują się tutaj? Zapraszam do wspólnego badania rękopisu Tolkiena! Zadanie to dla tolkienowskich Indiana Jonesów…

„Hobbici będą musieli zarobić dużo pieniędzy…” – nieznany list Tolkiena

wynne_tolkienDnia 28 września 1955 r. Tolkien napisał jeden list (The J.R.R. Tolkien Companion and Guide, str. 476). Nie znalazł się on w zbiorze pod redakcją H. Carpentera (The Letters of J.R.R. Tolkien), ale dzięki temu, że wystawiono go do sprzedaży (Thomas A. Goldwasser Rare Books, przedmiot #23565, cena 2250,- USD), możemy dowiedzieć się dziś, jaka była jego treść. Nie są to jakieś fajerwerki dla badacza biografii Tolkiena, ale z obowiązku (bo chcemy tu prezentować wszystkie nowo pojawiające się listy Tolkiena) podajemy jego treść.

Z listu do panny F. L. Perry [‚Miss F.L. Perry’] Oksford, 28 września 1955 [podpisany JRRT, rękopis, 2 strony, na drukowanych kartach korespondencyjnych Tolkiena]

Tak, dostałem całkiem szybko i bezproblemowo egzemplarz „Powrotu Króla” do korekty, a także Pani list (…). Mam nadzieję, że nadarzy się szansa spotkania po tylu listach. Ale jestem raczej uwiązany – dzieci opuściły już dom rodzinny & mieszkamy teraz sami z moją żoną w małej willi (…) nie ma miejsca dla towarzystwa, pomocy czy dziewczyny zza granicy (…). Wysłałem [moją żonę] w rejs tego lata, co bardzo jej się podobało (zaznała podczas niego wiele dobra); jednak Hobbici będą musieli zarobić dużo pieniędzy, żeby takie rzeczy mogły dziać się częściej. A jeszcze (tego lata) mam na głowie córkę, która przeżyła raczej ciężkie chwile w slumsach Birmingham jako pracownik „socjalny”.. Zazwyczaj czekam niczym góra na Mahometa, żeby się pojawić – ale nie wynika to z żadnej silnej arogancji. Nie mam żadnych nowin na temat tomu III (…)

Przeczytaj resztę wpisu »

Czy Tolkienowie pochodzili z Warmii? (I)

Niemiecki językoznawca Max Mechow w książce Deutsche Familiennamen prussischer Herkunft (‚Niemieckie nazwiska pruskiego pochodzenia’; Dieburg 1994, str. 99) sugeruje, że wbrew samemu Tolkienowi, jego rodowe nazwisko może mieć wschodniopruskie pochodzenie. A Polacy mają być może na obszarze swojego kraju gniazdo rodzinne Tolkienów!

warmiaJ.R.R. Tolkien wielokrotnie potwierdzał, że jego przodkowie przybyli do Anglii w połowie XVIII wieku z obszaru Saksonii. Według rodzinnych przekazów (a może według teorii, której autorem był J.R.R.T.?) mieli oni uciec przed pruską inwazją na Saksonię w roku 1756. Saksonia to dla Tolkiena wiele mówiąca i bliska nazwa, bo pochodzi od ludu wczesnośredniowiecznych Sasów, którzy migrując z kontynentu w czasie Wędrówek Ludów założyli wraz z Anglami, Jutami i Fryzami staroangielską kulturę na Wyspach Brytyjskich – obiekt zachwytu i materiał badawczy Profesora. Anglosasi we wczesnym średniowieczu wysyłali wielu chrześcijańskich misjonarzy na tereny plemienne pogańskich Starych Sasów (jednym z nich był św. Bonifacy/Wynfreth).

W nocie autobiograficznej z 1955 r. Tolkien uzasadniał, że nazwisko Tolkien jest zangielszczoną formą niemieckiego przydomka/nazwiska Tollkiehn, od przymiotnika tollkühn ‚ryzykancki, brawurowy, szaleńczo odważny (dosł. ‚głupio-odważny’). Nie przyjmował innych argumentów. A przecież pojawiały się takie. W liście nr 349 do pani E. R. Ehrardt z dnia 8 marca 1973 r. Profesor pisał, że nie przekonuje go inna etymologia. Chodziło o wywodzenie jego nazwiska od słowiańskiego * tъlkъ ‚sens, tłumaczenie, interpretacja, wyjaśnienie’ – rosyjski etymolog Vasmer pisał, że bezpośrednio od formy staroruskiej тълкъ wywodzą się następujące pożyczki: litewskie tùlkas ‚tłumacz’, łotewskie tul̃ks, estońskie tulk, starodolnoniemieckie tolk, staroislandzkie tulkr ‚tłumacz’, niderlandzkie (dolnoniemieckie) tolk (Tolkien dodaje w liście jeszcze fińskie tulkki; więcej o wyrazach pokrewnych przeczytacie w odpowiednim temacie u Elendilich: „Nazwisko „Tolkien” a słowiańskie *tołk/*tłok„).

Przeczytaj resztę wpisu »

List „Rybaka”

Źródło: Manhattan Rare Books

Na rynek antykwaryczny trafiła kolekcja książek i listów ze zbiorów Roberta W. Burchfielda. Składa się ona z listów i dwóch związanych z nimi książek. Mamy tam jeden nieznany wcześniej list sygnowany przez J.R.R. Tolkiena i jeden przez Ch. Tolkiena, a także listy C. S. Lewisa.

burchfieldR. W. Burchfield (1923-2004) to uznany filolog, leksykograf (był głównym redaktorem „Suplementu” do Oxford English Dictionary – OED) i przyjaciel J.R.R. Tolkiena. Przybył na Uniwersytet w Oksfordzie jako stypendysta z Nowej Zelandii w roku 1949. W Magdalen College studiował język angielski zarówno u Tolkiena jak i u C. S. Lewisa. Wkrótce stał się bliskim kolegą Tolkiena, który stał się dla młodego Burchfielda mentorem i mistrzem. Gdy wybrano go głównym redaktorem „Suplementu” do OED, rozpoczęła się jego ciekawa korespondencja z J.R.R.T. (Tolkien sam był asystentem leksykografem podczas tworzenia pierwotnej edycji OED w latach 1918-20), dotycząca etymologii słowa Hobbit. W liście z 11 września 1970 r. Tolkien pisał o swoich wątpliwościach co do stwierdzenia „Invented by J.R.R. Tolkien”. Skutkiem tej korespondencji było przedefiniowanie wyjaśnienia jako „In the tales of J.R.R. Tolkien (1892-1973)” (patrz list nr 316 w zbiorze H. Carpentera).

chtolkienjrrtolkienNa początku lat 60. to Burchfield we własnej osobie, „wówczas sekretarz redakcyjny stowarzyszenia Early English Text Society, wraz z prof. Normanem Davisem, przewodniczącym EETS, [był tym, który] ‚grzecznie ponaglał’ Tolkiena”, żeby dokończyć i dosłać jego edycję tekstu Ancrene Wisse. Tolkien zaczął prace nad tym średnioangielskim tekstem w roku 1936. W roku 1989 Burchfield napisał dla gazety Independent artykuł zatytułowany „My Hero”, w którym opisuje on wpływ, jaki wywarł na niego Tolkien. Pisał o Tolkienie jako o „rybaku, który złapał mnie w swoją filologiczną sieć”.

Tolkienowskie listy w kolekcji Burchfielda to:

1) List podpisany przez Christophera Tolkiena. Wysłany do Burchfielda i datowany na 27 lipca 1974. Syn Tolkiena wyjaśnia w nim, że odnalazł książkę (Kentish Place-Names Wallenberga – omawiany egzemplarz znajduje si w wystawionej na sprzedaż kolekcji) wśród rzeczy zmarłego ojca. Teraz chce tę książkę oddać.

2) List podpisany przez J.R.R. Tolkiena, wysłany do Burchfielda i datowany na 11 czerwca 1972 r., pisany z Merton College. W liście Tolkien przeprasza za przetrzymywanie książki, którą pożyczył:

Mój drogi Burchfieldzie!

Wypakowując moje książki przywiezione z wybrzeża [?; może chodzić o Bournemouth, skąd Profesor wrócił w marcu 1972 r.] odkryłem tę, która należy do Ciebie. Pożyczyłeś mi ją dawno temu – ale że byłem w szpitalu, gdy dostałem uniwersytecką nagrodę [chodzi o honorowy doktorat], nie ma we mnie winy za przeniesienie jej do Poole, choć winię się (z jeszcze większymi przeprosinami) za to, że nie oddałem Ci jej później. Wybacz mi, proszę.

Twój…

J.R.R. Tolkien

← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →