Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Wte i wewte czyli angielska wyprawa śladami Tolkiena cz.3

Poniżej prezentujemy ostatnią część relacji z naszej kwietniowej wyprawy do Anglii śladami J.R.R. Tolkiena. Autorka opublikowała ją pierwotnie na łamach portalu Wszystko Co Najważniejsze.

21 kwietnia, wtorek (urodziny Królowej, tej, która widziała Tolkiena na własne oczy, gdy wręczała mu Order Imperium Brytyjskiego!; tegoż dnia w 2841 roku Trzeciej Ery Thráin wyruszył do Samotnej Góry), nadszedł jako dzień wielkiej terenowej eskapady do Małego Królestwa. Okazało się jednak, że, poza wszystkim, stanął on pod znakiem pewnej walizki?

Przez łąki i pastwiska, wśród owiec i przy wtórze nawoływań zaniepokojonych skowronków, dotarliśmy do Uffington Castle, czyli celtyckiego oppidum ? ślady po dawnej ufortyfikowanej osadzie są doskonale widoczne w terenie, choć nie była to osada duża (największe oppidum w Europie znajduje się w Wirtembergii, zajmuje 1400 ha i ma wały obronne o łącznej długości prawie 30 km!). Krążące wokół drapieżne ptaki mają doskonały (i ekskluzywny) widok na znaczącego zbocze wzgórza białego konia.

W dolinie, zwanej oczywiście Doliną Białego Konia, jest smoczy kurhan, Dragon Hill, na którym nie rośnie trawa ? w to miejsce spłynęła krew gada, gdy ugodziła go broń Św. Jerzego. To wzgórze mogło być miejscem pochówku, a koń i smok to symbole trzymające intruzów z dala od niego, tacy strażnicy czasu. Była taka legenda, która głosiła, że pod tym wzgórzem złożono doczesne szczątki ojca króla Artura, Uthera Pendragona? Widoki roztaczające się stąd na Cotswolds nie mają sobie równych. Szczególnie zapadają w pamięć żółte pola kwitnącego rzepaku, nieprawdopodobnie błękitne niebo i wiatr przynoszący zapach angielskiej wiosny. Witajcie w Shire!

Dragon Hill natychmiast skojarzyło mi się z niedawną lekturą najnowszej książki Kazuo Ishiguro The Buried Giant, która jest niezwykłą i napisaną pięknym językiem opowieścią o roli mitu w kulturze i historii, o funkcji pamięci i znaczeniu ZAPOMINANIA. Akcja tej powieści toczy się gdzieś tutaj? Przeczytaj resztę wpisu »

Wte i wewte czyli angielska wyprawa śladami Tolkiena cz.2

Poniżej prezentujemy drugą część relacji z naszej kwietniowej wyprawy do Anglii śladami J.R.R. Tolkiena. Autorka opublikowała ją pierwotnie na łamach portalu Wszystko Co Najważniejsze.

Wieczorem wylądowaliśmy w Streatley nad Tamizą, około 17 mil na południe od Oksfordu. To wioska znana z opowieści Trzech panów w łódce (nie licząc psa) autorstwa Jerome?a K. Jerome?a (wyd. 1889). Zamieszkaliśmy w wiktoriańskiej rezydencji na wzgórzu, zajęliśmy tam wszystkie pokoje. W sypialniach mieliśmy piętrowe łóżka, a pokoje kąpielowe dzieliliśmy (dzieliłyśmy ? Pań było więcej) między siebie sprawiedliwie i cierpliwie. Nie odnotowano żadnych ekscesów, ani scysji. Nikt się nigdy nigdzie nie spóźnił (dzięki ci, języku polski, za tę niewiarygodną ilość zaprzeczeń w jednym zdaniu!). Dyscyplina doprawdy budująca.

Problem z podróżą i pobytem w nowych miejscach polega zawsze na tym, że choć nie chcesz, zajmujesz się głównie sobą, przynajmniej przez jakiś czas (paradoksalnie, we własnym domu zajmujesz się całym światem ? i o tym po trosze jest Hobbit). Ale wszystko się poprawia po oswojeniu przestrzeni i wypracowaniu rutyny.

Atmosfera przypominała kolonijną. Toaleta wieczorna i poranna ? jak kąpiel w rzece. Posiłki ? niczym wspaniałe biesiadowanie przy ognisku, tyle, że zamówione zestawy śniadaniowe podawali bezszelestnie poruszający się Elfowie (ale już kolacje można było przygotować samodzielnie w dobrze wyposażonej kuchni, a zjeść w tej kuchni albo świetlicy, na kanapie).

Zdarzało się, że natura sama zaglądała do naszych apartamentów, lecz nawet z Shelobami Panie dzielnie sobie radziły, brawurowo (szaleńczo odważnie?) atakując podstępne gadziny z okrzykiem: Ty kmiocie!… Inne stworzonka miały pewien (literacki) związek z Telimeną? – więcej nic ode mnie nie wydobędziecie na ten temat! W każdym razie zniknęły równie szybko i tajemniczo, jak się pojawiły. Przeczytaj resztę wpisu »

Ile lembasów trzeba do Mordoru?

Załóżmy, że wybieramy się na wycieczkę z Rivendell do Mordoru śladami Froda. Podróż taka wymaga wielu przygotowań, bo trasa z pewnością nie jest łatwa. Poza odpowiednimi butami podróżnymi, mapami, książkami, nie można zapomnieć o żywności na drogę. Każdy znający Władcę Pierścieni wie, że w Śródziemu najbardziej przydadzą się do tego lembasy – są pożywne, nie zajmują dużo miejsca, wolno się psują. Ale ile dokładnie lembasów potrzeba? I tu z pomocą przychodzi nam nauka!

Skye Sonja Rosetti i Krisho Manaharan z Centrum Nauk Międzydyscyplinarnych (The Centre for Interdisciplinary Science) Uniwerystetu w Leicester usiedli nad problemem i napisali pracę: Simply Walking into Mordor: How Much Lembas Would the Fellowship Have Needed? (Po prostu wchodząc do Mordoru: Ile lembasów potrzebowałaby Drużyna Pierścienia). Wniosek z niej jest następujący: zakładając, że cała Drużyna, bez żadnych walk po drodze, bez śmierci Boromira itp. pójdzie razem z Frodem do Mordoru, będzie potrzebować 675 lembasów. Skąd ten rezultat? Przeczytaj resztę wpisu »

Cały fandom buduje stolicę

Społecznościowa zbiórka funduszy (zwana też crowdfundingiem) to naprawdę interesujące zjawisko. Obecnie już nie trzeba ubiegać się o urzędowe dotacje i granty, odwiedzać dziesiątek wydawnictw, szukać sponsorów. Masz pomysł? Internet pomoże go zrealizować. Zdarza się jednak, że niektórych ponosi wyobraźnia… a może wcale nie?

Dwa tygodnie temu grupa fanów Tolkiena z Anglii, za pomocą serwisu Indiegogo rozpoczął finansowanie swojego pomysłu… budowy Minas Tirith. A dokładniej, budowy kopii Minas Tirith z filmów Petera Jacksona. W skali 1:1. Szacowany koszt to 1,850 milionów funtów, z czego 15 milionów na ziemię (rozważane są dwie lokalizacje w Anglii), 188 milionów robocizny i 1,400 milionów na materiały budowlane. Planowany czas ukończenia budowy, jeżeli zostanie sfinansowana, to 2023 rok.

I jak to bywa przy akcjach tego typu, im więcej zdecydujemy się zainwestować, tym lepsza nagroda nas czeka. Wpłacenie 3 funtów oznacza, że nasze konto na Twitterze będzie śledzone przez pomysłodawców. Za 15 funtów nasze imię zostanie wpisane na pamiątkowym pomniku, za 500 funtów możemy spędzić noc w dwugwiazdkowym apartamencie w mieście, a za 100,000 otrzymamy tytuł lordowski, a wraz z nim m.in. wstęp do wszelkich miejsc w mieście (oprócz prywatnych lokali), prawo do używania konnych zaprzęgów oraz zaproszenie na liczne uroczystości.

Zainteresowani? To trzeba się pospieszyć. Do końca zbiórki zostało tylko 47 dni, a na razie zebrano 55 tysięcy funtów. Jeżeli zbiórka się nie uda, wszystkie fundusze zostaną zwrócone darczyńcom. Twórcy nie ukrywają, że pomysł jest ambitny (co niektórzy mogą zinterpretować jako skazany na porażkę). Co więcej, jak możemy przeczytać na stronie projektu, jego autorzy nie mają żadnych praw do nazwy ani wizerunku Minas Tirith – w przypadku jakichkolwiek roszczeń chętnie anulują całą inicjatywę. Zatem całość należy traktować tylko i wyłącznie jako zabawę i żart… chociaż, gdyby się udało, to może znalazły by się fundusze na odpowiednie licencje i kto wie, może przybędzie nam kolejny punkt programu podczas wycieczek do Anglii.

Zainteresowanych zapraszamy na stronę akcji: https://www.indiegogo.com/projects/realise-minas-tirith

Wte i wewte czyli angielska wyprawa śladami Tolkiena cz.1

Poniżej prezentujemy pierwszą część relacji z naszej kwietniowej wyprawy do Anglii śladami J.R.R. Tolkiena. Autorka opublikowała ją pierwotnie na łamach portalu Wszystko Co Najważniejsze.

I warn you, if you bore me, I will have my revenge.

J.R.R. Tolkien

Kiedy to się właściwie zaczęło?

Pewnie wraz z pierwszą lekturą Władcy Pierścieni. Czyli dla każdego z nas w innym czasie. Dla mnie, 5 lat temu. Aż na pierwsze hasło o kolejnej literackiej wyprawie do Anglii śladami Tolkiena (oraz śladami poprzedniej takiej podróży z 2008 roku) te rozwijające się dotąd osobno wątki połączyły się w jeden.

Oto samo sedno i cel tej wyprawy: poznanie innych miłośników literatury Tolkiena z całej Polski. Jak się okazało, większość z nas zdecydowała się na wyjazd natychmiast po otrzymaniu pierwszej wiadomości od Toma Goolda i Galadhorna i potem już zdania nie zmieniła. Wśród 27 uczestników był jeden bardzo młody, sporo młodych i całkiem sporo wiecznie młodych (nie wiem doprawdy, do czego potrzebne były zatem słynne balsamy od Waitrose?a?).

Moja wyprawa zaczęła się 16 kwietnia we czwartek o godzinie 15.50, w 71 roku Czwartej Ery Śródziemia, a w 15 roku trzeciego tysiąclecia Naszej Ery. Przedsięwzięcie wymagało najpierw dotarcia do Katowic (mknąc, niczym pociąg pośpieszny?), które jako miejsce zbiórki i sformowania Drużyny mogłyby grać rolę Rivendell, gdyby nie to, że podróżowaliśmy z krainy położonej daleko na wschodzie – na zachód. A skoro na zachód, to do Szarych Przystani.

Przyjazna gospoda znalazła się bez trudu (dzięki nieocenionej pomocy Toma Goolda), jakieś trzy minuty od stacji kolejowej. Z okna na czwartym piętrze roztaczał się intrygujący widok na podwórko pewnej kamienicy, pokryte autentyczną mozaiką, na czyjeś okna, przez które widać było mieszkańców Bree spożywających wieczerzę, na sznury z praniem, doniczki z kwiatami i na dachy pokryte ciemną dachówką, na zieloną i oświetloną kopułę kościoła. Dziwne to Bree, bo tym razem nietonące w strugach deszczu? A może to były raczej siedziby krasnoludów w Górach Błękitnych?? Przeczytaj resztę wpisu »

Lord of the Rings Online zamyka część serwerów

Poważne zmiany czekają graczy Lord of the Rings Online. Spośród 29 obecnie funkcjonujących światów, aż 19 zostanie nieodwołalnie zamkniętych. Po 1 stycznia 2016 aktywne będzie tylko 10 z nich, 5 europejskich: Belegaer, Gwaihir Sirannon, Laurelin, Evernight i 5 amerykańskich: Arkenstone, Crickhollow, Landroval, Gladden, Brandywine. Na szczęście dla graczy, nie oznacza to, że postaci z tych serwerów zostaną utracone, a całą przygodę na nowych trzeba będzie rozpoczynać od nowa – zostanie udostępniona opcja darmowego transferu na ocalałe serwery.

Przypomnijmy, że Lord of the Rings Online (LOTRO) studia Turbine jest sieciową grą z gatunku MMORPG, która już od ponad ośmiu lat daje możliwość przeżywania przygód w Śródziemiu. Początkowo wiązało się to z opłacaniem abonamentu, ale w 2010 roku zmienił się model płatności i gra stała się darmowa, choć wiele dodatkowych opcji trzeba było odblokować – powoli zbieranymi punktami lub płacąc za nie. I chociaż zamykanie serwerów może przywodzić na myśl zanikanie zainteresowania grą wśród graczy, to w maju 2015 ukazało się kolejne uaktualnienie do gry, Ashes of Osgiliath, więc chyba nie jest tak, że twórcy już skazali grę na straty i nie myślą o jej dalszym wspieraniu.

Gracze znajdą więcej szczegółów o akcji zamykania serwerów i transferze na stronie: https://www.lotro.com/en/game/articles/world-transfers.

Rusza uniwersytecki kurs z Władcy Pierścieni

Od 15 października, w ramach Uniwersytetu Otwartego Uniwersytetu Warszawskiego, powraca kurs SEKRETY WŁADCY PIERŚCIENI, CZYLI O POŻYTKACH Z OPOWIADANIA BAJEK I WYMYŚLANIA JĘZYKÓW, przygotowany przez dr Marcina Niemojewskiego, zapewne znanego Wam Tolkienistę z Instytutu Kultury Polskiej (sic!). Zapowiada się fantastyczny trymestr sezonu 2015/2016: wspaniałe połączenie literaturoznawstwa, kulturoznawstwa i… baśni!

Kurs trwa od 15 października do 4 lutego 2016, zajęcia będą się odbywały we czwartki od 18.30 do 20.00. Zapisy ruszają 4 sierpnia o godzinie 10.00. Cena jest przystępna – nie dałoby się za nią kupić całego Shire… Natomiast wartość może okazać się nie do oszacowania. Jest szansa nie tylko na odetchnięcie akademicką atmosferą inklingowych dyskusji z oksfordzkiego pubu Pod Orłem i Dziecięciem albo z gościnnych wnętrz Magdalen College, ale także, a może przede wszystkim, na inspirujące spotkania pasjonatów Tolkienowej twórczości oraz na stworzenie nowej tradycji rozmów o Tolkienie jako fenomenie kultury. Na zakończenie będzie można przystąpić do egzaminu. Dyplom z Tolkiena – to dopiero coś!

Poprzednim razem nie udało się zebrać wystarczającej liczby chętnych: zgłosiło się około dwudziestu osób, a potrzeba trzydziestu. Przyczyniła się do tego zapewne niedostateczna „reklama” tego wyjątkowego wydarzenia. Gdyby teraz nastąpiła taka sama katastrofa, prawdopodobnie Autor kursu nie wybaczyłby nam tego…

Zachęcam zatem do zajrzenia na stronę: http://www.uo.uw.edu.pl/kursy/kultura_i_sztuka/sekrety_wladcy_pierscieni.

Można na niej znaleźć opis kursu oraz instrukcje dotyczące procedury zapisów.

Miło będzie Was tam spotkać.

Informację przygotowała Magdalena Słaba

Parma Eldaliéva – tengwarowe kaligrafie Elmenel

Chcielibyśmy przedstawić kolejną pozytywnie tolkniętą postać światowego fandomu. Zaczęło się w 2009 roku, kiedy to Tsvetelina Elmenel Krumova rozpoczęła kaligrafowanie tengwarowej transliteracji angielskiej wersji Hobbita. Od tego czasu nieustannie pracuje nad swoim projektem Parma Eldaliéva (Księga Elfów), mającym być w rezultacie siedmioma księgami inspirowanymi twórczością Tolkiena, spisanymi w całości tengwarem. Prace nad pierwszym tomem, liczącym 560 stron mają się ku końcowi, a zgodnie z przewidywaniami artystki, jeżeli uda się uzyskać odpowiednie wsparcie, całość zostanie ukończona do końca 2023 roku – spore prace koncepcyjne nad pozostałymi tomami zostały już poczynione. Przeczytaj resztę wpisu »

Morgoth, Balrog i Smaug lądują na Plutonie…

Niedawno pisaliśmy o Planois smaugu, owadzie nazwanym na cześć Smauga. Być może ktoś pomyślał: Owad? Nazwy tolkienowskie powinny być używane do rzeczy wielkich!. Po pierwsze, to jest całkiem spory owad. A po drugie, być może wkrótce czeka nas wysyp tolkienowskich nazw o rozmiarach astronomicznych, a to wszystko za sprawą NASA i misji New Horizons.

Sonda New Horizons, będąca w podróży od 2006 roku, już 14 lipca zbliży się maksymalnie do Plutona (w chwili pisania tej wiadomości brakowało tylko 3,422,821 km) oraz jego księżyców: Charona, Hydry, Niksu, Kerberosa i Styksu. Pozwoli to na dokładne poznanie tej karłowatej planety i jej satelitów. A za badaniami przyjdą odkrycia – chociażby dokładniejsze poznanie powierzchni tych ciał niebieskich i wyróżnienie pewnym obiektów geologicznych. W związku z tym trzeba będzie nadać im nazwy. Kiedy prawdopodobnych odkryć będzie wiele, może warto pomyśleć nad tym wcześniej. Dlatego zespół New Horizons, wspólnie z kampanią Our Pluto (Nasz Pluton) i dzięki głosom ponad 60,000 internautów, ustalił wstępną listę, którą kilka dni temu, 7 lipca, przesłano do Międzynarodowej Unii Astronomicznej (International Astronomical Union – IAU) do akceptacji.

Przeczytaj resztę wpisu »

Planois smaug, smoczy owad

Nie będzie zaskoczeniem, że naukowcy, a konkretniej biolodzy, też czytują Tolkiena. Ale niektórzy nie tylko czytują, ale i czerpią z książek profesora inspiracje do pracy naukowej. I gdy zdarzy im się odkryć jakiś zupełnie nowy gatunek, nieraz właśnie do Śródziemia sięgają w poszukiwaniu nazw. Mieliśmy już stawonoga Gollumjapyx smeagol, żabę Ingerophrynus gollum, teraz pora na coś na cześć najsławniejszego tolkienowskiego gada.

Kiedy w chilijskiej Patagonii grupa naukowców: Mariom Carvajal, Eduardo Faúndez i dr David Rider z Uniwerysytetu Stanowego Północnej Dakoty odkryli nowy gatunek pluskwiaka z nadrodziny tarczówek (pentatomoidea), Mariom, studentka mikrobiologii, dostąpiła zaszczytu nadania nazwy. Jak powiedziała:

Nazwaliśmy go Planois smaug, ponieważ przedstawiciele tego gatunku spali w grupach przez około 60 lat, tak jak tolkienowski stwór. Innym czynnikiem, który miał wpływ na nadania tej nazwy jest duży rozmiar owada. Smaug również był bardzo duży, a ten owad jest największym przedstawicielem swojej rodziny na południowym krańcu Ameryki Południowej. I ostatecznie, jego miejsce zamieszkania – Rezerwat Biosfery Cabo de Hornos na Wyspie Navarion – przypomina tolkienowskie Śródziemie.

Zapytana o to podobieństwo, odpowiedziała:

Mówię tak, bo mieszkałam na tym obszarze, w położonym najbardziej na południe mieście kontynentu, kiedy miałam trzy lata. Kiedy po raz pierwszy poznałam świat Tolkiena, zdałam sobie sprawę, że miejsce, w którym żyłam, było bardzo podobne. Kiedy zajęłam się taksonomią, zawsze wierzyłam, że jeżeli znajdę coś nowego na tym obszarze, nazwa oparta na Tolkienie powinna zostać użyta.

I tak oto nauka została wzbogacona o kolejnego reprezentanta Śródziemia. Od owadów po asteroidy, Tolkiena można już znaleźć wszędzie.

Źródło:
http://www.tolkiensociety.org/2015/06/new-bug-is-named-after-tolkiens-dragon/
http://entomologytoday.org/2015/06/19/patagonian-shield-bug-named-after-middles-earths-smaug-the-dragon/

← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →