Elendilion, czyli właściwie co?
W tym pierwszym felietonie na serwisie chciałbym poruszyć kwestię nie tyle samego genesis projektu, co jego nauki raczkowania.
Ustalono już dawno, że nie ma dziedziny naukowej bez wyraźnie postawionych pytań, sprecyzowanych założeń, zarysowanych dróg rozwoju. Ryzykując porównanie do wszystkiego, co tworzy człowiek, moglibyśmy spytać, czy niniejszy serwis odpowie na postawione przez nas pytania o jej, nazwijmy to: konstytucję. Wiemy po co tu jesteśmy? Wiemy dokąd zmierzamy? Czy zdajemy sobie sprawę z transcendentalnej odległości, jaką zdecydowaliśmy się pokonać? Wielu odpowie: „tak”. Dlaczegóż by nie udzielić odpowiedzi twierdzącej? Wiemy, że łączy nas wspólna pasja! Wiemy, co umieszczać! Wiemy, że nie będzie łatwo i niejedne egzystencjalne buty będą uciskać podczas kolejnych zmagań z pytaniami o sens i rezerwę czasu, zapału, idei… Czy damy radę? No właśnie – ja bez owijania w bawełnę mówię, że nigdy nie podołałbym takiemu zadaniu. Przeczytaj resztę wpisu »

