27.02.08, 14:57, dodany przez Tornene
Na przełomie lat 2oo6/7 tłumaczenie Władcy Pierścieni na nowo-norweski ujrzało światło dzienne. Ograniczony swoją niewiedzą w materii języka Wikingów, skoczków narciarskich i utworów true-blackmetalowych zmuszony jestem skupić się na ogólnej cesze tłumaczenia, która zwróciła uwagę Hyalmy. Napisała ona na swoim blogu o zróżnicowaniu stylów mowy poszczególnych ras. Każdej z nich odpowiada jakiś norweski dialekt. Spotykałem się kilkakrotnie z zagadnieniem tamtejszej dialektyki przy lekturze Hamsuna, oraz w czasach wzmożonej fascynacji Północą. Z tego, co wiem, norweskie dialekty mogą różnić się od siebie w znacznym stopniu, stanowiąc zarazem poprawną i oficjalną formę komunikacji wewnątrz państwowej.
Przeczytaj resztę wpisu »
24 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Nowości wydawnicze
08.02.08, 16:36, dodany przez Halcatra
vs 
Dwie z pozoru kompletnie różne książki, dwa światy na pierwszy rzut oka nie mające ze sobą nic wspólnego, połączone jednym słowem – fantastyka
Niewiele jest książek, które tak jak Władca Pierścieni (określany później skrótowo jako WP) i Harry Potter (później HP) wręcz cisną się na usta w celach porównawczych, a których porównywać się raczej nie powinno. Jednak pokuszę się o przedstawienie podobnego porównania. Na wstępie jednakże od razu zaznaczam, że felieton ten będzie na wylot przesiąknięty subiektywizmem, nawet jeśli nie będę o tym co chwilę przypominać. Przeczytaj resztę wpisu »
8 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie
03.02.08, 16:48, dodany przez Tornene
Rozmawialiśmy ostatnio z Marigold, Tomem Gooldem i Galhenem o Złotym kompasie i nieoczekiwanie użyłem jako argumentu sceny z Gwiezdnego pyłu. Wstyd wstydem, ale gdy przypomniałem sobie o tej sytuacji następnego dnia to uśmiechnąłem się sam do siebie… A może bardziej do pewnego staruszka siedzącego na chmurce, popijającego miruvórë i pouczającego cherubinów: „Nie tak macie wyglądać! Co za karygodna niezgodność z mitami! Psujecie zgodność świata przedstawionego. Bez korekt się nie obejdzie, o nie!”.
Przeczytaj resztę wpisu »
15 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie
08.01.08, 20:37, dodany przez Galadhorn
Na postawie The J.R.R. Tolkien Companion and Guide Christiny Scull i Wayne’a G. Hammonda (omówienie książki u Elendilich).

Gilbert Keith Chesterton (1874-1936) to jeden z głównych bohaterów wzmiankowanej niedawno w naszym serwisie książki J. Pearce’a pt. Pisarze nawróceni (patrz tutaj). Nie sposób przecenić jego roli w chrześcijańskim odrodzeniu literackim w Anglii początków XX wieku, w tym, co Dorothy L. Sayers nazywa „sojuszem umacniających się wzajemnie dusz” (do tego sprzysiężenia można zaliczyć takich pisarzy jak T. S. Eliot, C. S. Lewis, S. Sassoon, Tolkien, H. Belloc, Charles Williams, R. H. Benson, R. Knox, E. Sitwell, Roy Campbell – pisaliśmy o nim niedawno tutaj, M. Baring, E. Waugh, Graham Green, D. L. Sayers, A. Noyes, C. Mackenzie, D. Jones czy G. M. Brown). J.R.R. Tolkien prezentuje w swoich listach i w swoim pisarstwie wiele ciekawych myśli, które inspirują jego miłośników po dziś dzień. Warto jednak przykładać właściwą miarę do filozoficznej podstawy twórczości Tolkiena. Bo nie był on ani oryginalnym filozofem, ani wyjątkowym teologiem. Czerpał za to z filozofii i teologii myślicieli swojej epoki. Jednym z takich ważnych dla Tolkiena (ale też dla innych Inklingów, np. C. S. Lewisa) publicystów był właśnie G. K. Chesterton.
Przeczytaj resztę wpisu »
9 KomentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Eseje tolkienowskie
21.12.07, 16:21, dodany przez Eldarion I
Jedna rzecz łączy wszystkich czytelników tego serwisu – interesują się, interesowali lub zaczynają interesować się twórczością Tolkiena. Twórczością rozległą, rozległym światem, jaki stworzył, w którym wciąż zatapiają się kolejne pokolenia. Na jak długo jednak? Kiedy taki zatopiony w końcu zostaje wyciągnięty z wody i znów zaczyna oddychać zwykłym, codziennym powietrzem? Sprawa z pewnością bardzo indywidualna.
O czym ja w ogóle piszę? Co mnie doprowadziło do tych wniosków? Otóż ostatnio często wśród osób związanych z fandomem słyszę podobne frazy: „mój tolkienizm umarł”; „chyba już ze Śródziemia wyrastam”, „znudziło mi się”. Wielu czytających zapewne zdziwi się, że tak różnorodny i wspaniały świat jak Arda może się po prostu znudzić. Przecież tyle w nim uroku, tyle w nim rozmaitych miejsc, postaci, nawet czasów, bo przecież ta historia toczy się przez wiele tysięcy lat. Tak wiele można u Tolkiena odkryć, poznawać go wciąż na nowo. A jednak to się zdarza. Trochę chodzi o to, co starał sie nam wytłumaczyć autor Małego Księcia – dorastamy i ślepniemy, wyobraźnia zamiera a małe szczęścia i zachwyty przesłania codzienność. Jak znaleźć czas na nierealny świat, gdy ledwo nam go starcza na problemy tego realnego? Ponadto często w życiu odnajdujemy coś nowego, zainteresowania, które odsuwają Śródziemie na bok. W pewnym momencie zauważamy, że książki pokryły się kurzem, płyty dvd przyrosły niemal do pudełek a mapa na ścianie już nie przyciąga wzroku, który kiedyś podróżował po niej, spragniony tego świata. I zauważamy też, co jest chyba istotą tolkienowskiego wypalenia, że taki stan rzeczy wcale nam nie przeszkadza. Przeczytaj resztę wpisu »
10 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie
12.12.07, 22:12, dodany przez Galadhorn
Nazwiska Philipa Pullmana i J.R.R. Tolkiena pojawiają się często obok siebie w recenzjach cyklu Pulmana pt. Mroczne Materie, w wywiadach z Pullmanem, w tekstach krytycznych. Cykl tego pisarza stał się ostatnio bardziej znany dzięki ekranizacji Złotego kompasu z Craigiem i Kidman. Pullmana i Tolkiena łączą dwie rzeczy, a dzieli rzeczy legion cały. Obydwaj pisarze byli profesorami literatury w Oksfordzie. Obaj stworzyli własne literackie światy fantastyczne. Co dzieli? Wszystko! Wartości opisywane w książkach i wyznawane w życiu, stosunek do chrześcijaństwa, etyka obowiązująca w stworzonych przez nich opowieściach. Mitologię Pullmana można by chyba z tolkienowskiego punktu widzenia określić jako „mit szkodliwy” zgodnie z tym, co Tolkien opisał w liście kierowanym do Petera Hastingsa (nr 153, str. 291-292, tłum. A. Sylwanowicz):
Oczywiście za pomocą tego potężnego środka, jakim jest „mit”, można wyrządzić wielką krzywdę, szczególnie celowo (…).
Przeczytaj resztę wpisu »
36 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie
06.12.07, 23:53, dodany przez M.L.
Tekst jest polemiką z artykułem Jamesa P. Pinkertona pt. “The Once & Future Christendom. From death of the West – to knights of the West”. Serwis Elendilion opisywał ten artykuł tutaj.
Tolkien wielokrotnego wykorzystania
Po hipisach, ekologach, pacyfistach, przyszedł czas na neo-konserwatystów. Tolkien okazuje się być towarem wielokrotnego wykorzystania, każdy go wykorzystuje wedle swego widzimisię nie specjalnie zwracając uwagę, na to co sam Tolkien mówi. Bo kogo to w końcu interesuje? Każdy wie lepiej od niego, co autor miał na myśli.
Tekst Jamesa P. Pinkertona, jest kolejnym z tych, które wpisują się w modna ostatnio manierę używania Tolkiena i Władcy Pierścieni dla wspierania swoich twierdzeń i uczynienia ich bardziej przystępnymi i zrozumiałymi dla odbiorcy. To kolejny casus wykorzystywania Tolkiena i odczytywania go przez pryzmat własnej ideologii, konkretnej wizji świata i rzeczywistości, czy też potrzeby danej chwili. Jest w nim tyle z Tolkiena, co w twierdzeniu, że Pierścień jest alegorią broni atomowej. Bez dwóch zdań autor zna WP i to całkiem dobrze. Rozumie przesłanie tej książki o wiele lepiej niż Kamil Eckhardt, autor artykułu: Kontrrewolucyjny “Władca Pierścieni”. Nie zmienia to jednak faktu, że odczytuje dzieło Tolkiena w konkretnym kontekście i przyjmuje wygodą dla swojej tezy interpretację.
Przeczytaj resztę wpisu »
25 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie
03.12.07, 13:25, dodany przez Galadhorn
Dwunastu biskupów, 4 022 księży, 2 376 zakonników, 292 zakonnic i 95 seminarzystów, niezliczeni świeccy – to tylko niektóre z ofiar lewicowego terroru podczas wojny domowej w Hiszpanii (dane wg weryfikacji bp. Antonio Montero z lat 60. XX w.). W wielu przypadkach mord przeprowadzano ze szczególnym okrucieństwem. Najbardziej wstrząsające przypadki to wymordowanie klaretynów z Barbastro, rozstrzelanie sześćdziesięciu czterech kapłanów na cmentarzu w Léridzie w nocy z 20 na 21 sierpnia 1936 r., rozstrzelanie dziewięćdziesięciu jeden zakonników w Barcelonie, albo piętnastu braci bonifratrów od św. Jana Bożego zamordowanych dlatego, że nie chcieli opuścić swoich chorych w Hospital Marítimo w Calafell. Budynki kultu zamieniane w więzienia, domy ludowe, magazyny, garaże, stajnie. Palenie i rabowanie wnętrz świątyń, liczne profanacje, kpiny, parodie ceremonii religijnych… To oczywiście jedna strona okrutnej wojny, jaka przetoczyła się w latach 1936-39 przez Hiszpanię. W tym samym czasie, gdy „Czerwoni” urządzali u siebie terror, w strefie narodowej prześladowano i zabijano przede wszystkim tych, którzy sprawowali funkcje publiczne podczas lewicowych etapów II Republiki oraz osoby odpowiedzialne za mobilizację rewolucyjną. Współcześnie więcej słyszy się o okrucieństwach sił narodowych generała Franco (żeby przypomnieć wstrząsający film pt. Labirynt Fauna, który znają na pewno również miłośnicy Tolkiena; powyższe informacje zaczerpnąłem z wywiadu z ks. dr. Angelem Davidem Martinem Rubio z Christianitas nr 26).
Przeczytaj resztę wpisu »
73 KomentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Eseje tolkienowskie, Listy Tolkiena
30.11.07, 16:55, dodany przez Galadhorn
Jak donosi Katolicka Agencja Informacyjna, ukazała się dzisiaj druga encyklika papieża Benedykta XVI. Nosi ona tytuł Spe salvi (‚W nadziei zbawieni’; w quenya tytuł ten brzmiałby być może Mi Estel rehtainë). KAI pisze:
Chrześcijańska nadzieja – to temat najnowszej, opublikowanej dziś w Watykanie encykliki Spe salvi Ojca Świętego Benedykta XVI. (…) Najnowsza papieska encyklika jest częścią tryptyku, poświęconego trzem cnotom teologicznym: miłości, nadziei i wierze. Rozpoczęła go pierwsza encyklika Benedykta XVI Deus caritas est, ogłoszona w styczniu 2006 r.
Streszczenie encykliki znajdziemy na stronie KAI. Polski tekst tego dokumentu przeczytamy tutaj.
A przy tej okazji tego chrześcijańskiego wydarzenia prezentujemy tekst Ryszarda Derdzińskiego pt. „Tolkienowska teologia Nadziei”, który ukazał się dwukrotnie drukiem: po raz pierwszy w Simbelmynë nr 19, a po raz drugi w Christianitas nr 25. Oto jedno ze spojrzeń na obecność Nadziei w świecie Tolkiena. Zapraszamy do lektury:
Ryszard Derdziński “Tolkienowska teologia Nadziei” (plik pdf, 190 kb)
10 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Informacje medialne, Pliki do ściągnięcia
22.11.07, 21:56, dodany przez Galadhorn
Dziś wschodzący Księżyc objawił mi się przeogromnym! Było to około godziny 15.00. Na stalowym zimowym niebie widniał jak potężna bałwanowa kula, uszczerbiona tylko troszeczkę (bo za dwa dni pełnia – spoglądam właśnie do mojego tolkienowskiego kalendarza…). W którymś z czasopism naukowych czytałem niedawno o zupełnie niezwykłych wnioskach z badań nad obrazem Księżyca wiszącego nad horyzontem. Zauważyliście być może, że Ithil (sindariński ‘Księżyc’) wydaje się wtedy dużo większy, niż gdy wisi wysoko nad naszymi głowami? Gdy jednak zmierzyć średnicę Księżyca w tych dwóch położeniach, okazuje się, że jest… identyczna! Uczeni przypuszczają, że nasz mózg interpretuje ciała niebieskie położone bliżej horyzontu jako większe i wyraźniejsze, bo tak samo traktuje wszystko, co mamy w perspektywie horyzontalnej bezpośrednio przed naszymi oczami. Nasi przodkowie musieli bardzo uważać w puszczy i na sawannie…
Piszę o tym „powiększonym” Księżycu z powodu zupełnie nieastronomicznego. Choć astronomiczna jest skala zjawiska, o którym napisać pragnę. Chodzi o tzw. „miłość bliźniego”, a do tego chciałbym dotknąć tego tematu z perspektywy tolkienowskiej. Obiecuję, że nie będę za długo przynudzał.
Przeczytaj resztę wpisu »
4 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie
← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →