I oto kolejny fragment ścieżki muzycznej z filmu Hobbit: Niezwykła podróż. O samej płycie pisaliśmy już dokładniej w naszym serwisie tutaj. Tym razem zaprezentowano nam utwór drugi z wersji rozszerzonej sountracku. Nosi on tytuł Old Friends (‚Starzy przyjaciele’). Wpierw znajome motywy muzyczne z hobbickich utworów Howarda Shore’a ze ścieżki muzycznej we Władcy Pierścieni, a potem dużo nowego. Zresztą sami posłuchajcie. Cieszymy się, że możemy pokazać Wam ten utwór zaraz po internetowej premierze…
Nie przypominam sobie ani jednej wizyty w domu Tolkiena, podczas której rozmowa nie przeszła by w jakimś momencie na tematy religijne czy raczej na temat chrześcijaństwa. Powiedział mi, że wielokrotnie otrzymywał jakąś opowieść jako odpowiedź na modlitwę. Pani Tolkienowa dołączyła do niego, robiąc uwagę na temat jednego z ich dzieci, które zostało uzdrowione z dolegliwości serca – jak wierzyła rodzina – dzięki modlitwie. Często mówił o Chrystusie „nasz Pan” i był bardzo zmartwiony, gdy inni odnosili się do Boga jak do jakiegoś burmistrza.
Tolkien naprawdę praktykował nabożność do Maryi Dziewicy. Jednym z jego spostrzeżeń było, że musiała ona zazdrośnie strzec swojej ciąży, bo gdyby inni ją odkryli, Maryja zostałaby ukamienowana albo jako cudzołożnica, albo – gdyby chciała tę sprawę wyjaśnić – jako bluźnierczyni.
Był on poruszony poniżającymi warunkami, w jakich narodził się Chrystus – w stajni z wszelkimi nieczystościami i zalegającymi w niej zwierzęcymi odchodami. Widział ten fakt jako symbol prawdziwej natury rzeczy świętych w upadłym świecie. Powiedział, że miał szczególny szacunek dla Ewangelii według Łukasza, bo pisarz włączył w nią tak wiele o kobietach.
Wierzył, że kreatywność jest sama w sobie darem Boga. Po latach uczenia estetyki, nie mogę nie podsumować, że wszystko, co można pojąć w tej trudnej sprawie zawiera się w jednym wierszu z „O baśniach” Tolkiena: „naszym jest prawem (…) tworzyć na obraz naszego stworzenia”* [po angielsku we make still by the law in which we’re made ‚wciąż tworzymy zgodnie z prawem, wedle któregośmy zostali stworzeni’].
* Tłum. Tadeusz A. Olszański, Christianitas nr 14.
Clyde S. Kilby (1902-1986) był profesorem języka angielskiego w Kolegium Wheaton (w amerykańskim stanie Illinois). W roku 1965 ustanowił tam centrum studiów nad Tolkienem, C. S. Lewisem, G. K. Chestertonem, George MacDonaldem, Dorothy L. Sayers, Charlesem Williamsem oraz Owenem Barfieldem. Centrum nazwane potem na cześć swojej beneficjentki, nosi dziś nazwę Marion E. Wade Center i mieści w sobie wielką kolekcję książek, publikacji, fotografii i wspomnień na temat wymienionych pisarzy. Znajdują się też tam takie eksponaty jak szafa rodziny Lewisów i biurko Tolkiena. Pierwsza wizyta Kilby’ego w domu Tolkienów miała miejsce jesienią roku 1964. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych Kilby napisał do Tolkiena, proponując swój przyjazd do Oksfordu i pomoc w uporządkowaniu do publikacji materiałów o Śródziemiu.
Jakiś czas temu pojawiła się u nas zapowiedź gry LEGO: The Lord of the Rings. Mamy dobrą okazję, by przypomnieć o nadchodzącej produkcji studia Traveler’s Tales, bo oto pojawiło się demo na PC (Windows XP, Vista, 7). Ważący 580 MB plik można ściągnąć z tej strony: http://videogames.lego.com/en-us/lego-lord-of-the-rings/demo-download/. To dobra okazja by zapoznać się z grą, jeżeli ktoś się waha czy sięgnąć po pełną wersję, bo ta pojawi się w sklepach już wkrótce – europejską premierę zapowiedziano na 23 listopada, amerykańska odbędzie nieco wcześniej, bo już 13 listopada (chociaż wersje na PlayStation Vita, Nintendo 3DS i Nintendo DS za oceanem są już dostępne od 30 października). Natomiast osoby pragnące już teraz położyć ręce na wersji na PC, XBoksa 360, Nintendo Wii lub PlayStation 3 może zainteresuje informacja, że w Nowej Zelandii premiera gry… nie, tym razem Nowozelandczycy nie próbowali się wybijać.
Ale o czym właściwie mowa? Tak krótko. Gra LEGO: Władca Pierścieni będzie próbą opowiedzenia historii znanej z filmu za pomocą klocków LEGO. Dostaniemy humorystyczną grę akcji z elementami zagadek logicznych. Czyli oprócz tłuczenia orków, przyjdzie nam czasem coś zbudować – i to niekoniecznie sami, bo gra umożliwia grę z trybie kooperacji ze znajomymi. Gra ma oferować ponad 80 postaci do odblokowania, a część z nich podobno ma pochodzić tylko i wyłącznie z książki, nie z filmu. Zainteresowanych jeszcze raz zapraszam do zapoznania się z demem.
Miał już dość. Od dziesiątek lat słyszał tylko, że Tolkien wielkim pisarzem był. I w końcu ten tak długo cierpiący mądrala powiedział: «Już wystarczy!». W swojej książce How Tolkien Sucks (‚O tym, że Tolkien to dno’) komik radiowy i współtwórca audycji This American Life, David Ellis Dickerson zadał humorystyczny cios dziełu życia Tolkiena. W szczegółach, z żelazną konsekwencją dał odpór wszelkim tolkienistom, tolkienowskim entuzjastom! Pseudobiblijne dialogi, płaskie postacie, potworne dłużyzny, nielogiczności – wszystko to znalazło się pod mikroskopem tolkienowskiego sceptyka. Ta książka to zaprzeczenie poglądu, że Tolkien to literacki geniusz. Ponoć po lekturze Dickersona już nigdy Władca Pierścieni nie będzie tak zachwycał, jak zachwyca. Dickerson mówi: «Nie ma nic przeciwko małym grzeszkom… Tutaj chcę jednak udowodnić wszelkim tolkienistom, że powinni się bardzo, bardzo wstydzić».
Książkę można kupić w formie e-booka dla środowiska Kindle’a w księgarni internetowej Amazon (tutaj). Cena to prawie 3,5 dolara. Praca jest króciutka – ma tylko 35 stron. Na Amazonie możecie zajrzeć za okładkę How Tolkien Sucks.
Nieustająco od lat zapraszamy wszystkich na wieczorne spotkania na najstarszym, nieustannie działającym czacie tolkienowskim, jakim jest Czatownik. Rekomendujemy jednocześnie program, który ułatwia czatowanie na Czatowniku. Mowa o ICeQ, czyli Ikari’s Chat Qlient. Czatownik to miejsce, gdzie możesz spotkać innych miłośników Tolkiena, ale niekoniecznie rozmawiać tylko o Tolkienie. Jak skonfigurować Czatownika? Instrukcję znajdziecie poniżej:
Planszowy klasyk w śródziemnym wydaniu (w wersji hobbickiej). Mimo że to kolejny złoty pucharek bądź mały rubin skradziony Krasnoludom*, gra wydaje się być ciekawie rozwiązana. Nie jest to bynajmniej tylko wydruk filmowych postaci na kawałku tektury – ta planszówka wygląda na przemyślaną grę. Oparta na podobnych zasadach, ale ze śródziemnym kopem!
Opis: „Świętuj premierę filmu Hobbit, grając w specjalne wydanie gry planszowej Monopoly! Wciel się w Bilba, Gandalfa, Thorina, Golluma i innych bohaterów magicznej opowieści J.R.R Toliena. Ta gra to niezła gratka dla fanów Śródziemia i tych którzy biorą udział w tej nieoczekiwanej podróży…”.
Pudełko zawiera:
1 x GameBoard (plansza)
60 x Cards (karty)
32 x Houses (domy)
12 x Hotels (hotele)
2 x Dice (kostki)
1 x Speed Die (szybka kostka)
210 x Custom Money (specjalnie zaprojektowane pieniądze)
1 x Vac Tray (plastikowe pudełko na karty i pieniądze)
1 x Cloth Bag (bawełniany woreczek)
1 x Rules Book (książeczka z zasadami)
6 x Special Tokens (pionki)
Żeby zgarnąć całe złoto i klejnoty spod Samotnej Góry, trzeba zainwestować około 30£. Do kupienia między innymi na amazon.co.uk (więcej szczegółowych zdjęć). Przeczytaj resztę wpisu »
Homo floresiensis to najmniejszy znany gatunek człowieka. Właśnie dlatego popularnie nazywano go „hobbitem”. Producenci filmu pod tym tytułem właśnie zabronili używania tej nazwy.
Jak donosi Guardian, dr Brent Alloway z Victoria University planuje wykład otwarty na temat odkrywców Homo floresiensis, Mike’a Morwooda i Thomasa Sutikny. Kiedy Alloway poprosił firmę Middle-earth Enterprises, która posiada prawa do filmu Hobbit, aby mógł zatytułować swoje wystąpienie „Inny hobbit” (“The Other Hobbit”), prawnik firmy zdecydowanie odmówił. O zgodę nie poproszono natomiast The Tolkien Estate, właściciela prawa do słowa “hobbit”.
Alloway nie zaprzecza, że tematyka i termin jego wykładu były związane z premierą filmu, ale jego publiczność różni się zasadniczo (albo przynajmniej: w żadnym wypadku nie kłóci się) z publicznością obrazu nakręconego przez Middle-earth Enterprises.
Nawet bez pozwolenia producentów nazwa „hobbit” przyjęła się już szeroko w literaturze naukowej. Trudno będzie temu zapobiec.
I oto po zapowiedzi płytowego wydania soundtracku do Hobbita: Niezwykłej podróży (tutaj) mamy dziś okazję wysłuchać pierwszego pełnego utworu z tej płyty. Wybrano utwór bardzo oryginalny, związany z ciekawą, trochę pokręconą postacią Radagasta Brązowego, „ekologisty Eriadoru” (więcej o Radagaście tutaj). Stąd i muzyka trochę szalona, trochę pokręcona. Ciekawe partie chóralne (czy to aby nie kolejne wyzwanie dla Gwaith-i-Phethain? – czyżby chór śpiewał w sindarinie?). Ale naprawdę atrakcyjna. Zresztą posłuchajcie sami…
W ostatnich tygodniach informujemy Was o licznych tolkienowskich zapowiedziach wydawniczych w Polsce. Od książek okołofilmowych (tutaj), przez rankingowe pewniaki (tutaj), po książki mniej znane i niekoniecznie obiecujące. Oto kolejna garść nowości…
Ware Jim, Brunner Kurt, Znaleźć Boga w „Hobbicie”, tłum. Dagmara Cecot, Wydawnictwo Św. Stanisława BM, cena 29,90 zł
Ze strony wydawcy: „Profesor Tolkien nie traktował swojej działalności pisarskiej jako aktu stwarzania. Nazwał ją «wtórnym stwarzaniem». Jako gorliwy chrześcijanin wierzył, że Stwórca jest tylko jeden, a ludzie stworzeni na Jego podobieństwo mają możliwość i są powołani, by uczestniczyć w tym ciągle trwającym Bożym dziele. (…) Pisarz dał życie światu Śródziemia, tak jak dał je swoim dzieciom, stając się narzędziem w ręku prawdziwego Dawcy. Zbudował swój świat niczym cieśla, który wytwarza stół, nadając kształt drewnu pochodzącemu z natury. Ta książka jest przewodnikiem po świecie hobbitów. Wyjaśnia, prowadzi, zaprasza do poszukiwania… Boga. Stwórcy człowieka i jego nieograniczonej, wspaniałej wyobraźni!”
Po przejrzeniu książki: dużo ciekawych przemyśleń, choć raczej dla osób już wierzących w Boga. Ciekawy wstęp o chrześcijańskich inspiracjach u Inklingów. Mowa jest np. o C. S. Lewisie.
Gareth Ganrahan, Peter McKinstry (ilustr.), Świat Tolkiena. Śródziemie: postaci i miejsca, wydawnictwo Olesiejuk, cena 39,- zł.
Ze strony wydawnictwa: „Wyrusz w niesamowitą podróż do Śródziemia, w miejsce pełne przygód i magii. Ten przewodnik po Śródziemu w sposób niezależny analizuje dzieła Tolkiena. Poznasz tu wielkich bohaterów, niezłomnych wojowników i skromne, lecz odważne hobbity. Odbędziesz podróż z zielonych wzgórz Shire na mroczne, pokryte popiołem równiny Mordoru. Odkryjesz sekrety świata, którego czarodziejskie lasy zamieszkiwali elfowie, a w jaskiniach głęboko w górach spały smoki”.
Oglądaliśmy tę książkę w angielskiej księgarni. I raczej nie polecamy. Słabe ilustracje, miałka treść.
Na nasze półki księgarskie trafiają aż trzy różne tłumaczenia Hobbita: Marii Skibniewskiej (ładne wydanie Iskier z okładką imitującą smoczą skórę), Pauliny Braiter (wydania Amberu) i Andrzeja Polkowskiego (tłumacza C. S. Lewisa i książek o Harrym Potterze). Polecamy Wam też ładne jednotomowe wydanie Władcy Pierścieni wydawnictwa Muza (tłum. M. Skibniewska).
Czy chcesz nie zobaczyć ekranizacji „Hobbita” dlatego, że żyjesz w Polsce? Koniec świata już 21 grudnia, tymczasem polska premiera… tydzień później! Nie wszystko jeszcze stracone! Wierzymy, że można to zmienić! Piszmy maile do działu dystrybucji Forum Films, polskiego dystrybutora filmu Hobbit: Niezwykła podróż – niech zobaczą, ilu nas jest.