Co słychać u polskich sosenek Tolkiena?
O odroślach słynnej sosny z Ogrodów Botanicznych w Oksfordzie, które dzięki naszej ekspedycji do Anglii śladami Tolkiena znalazły się w centralnej Polsce pisaliśmy już tutaj. Celebriane, jedna z uczestniczek naszej wyprawy, spróbowała uzyskać sadzonki z szyszkowych nasion i… udało się! Dzięki pomocy pana nadleśniczego z Leśnictwa w Zwierzyńcu w gminie Maków, w Województwie Łódzkim, udało się z wielkim trudem pozyskać 4-7 sadzonek nobliwego drzewa. Dziś prezentujemy zdjęcia sadzonek. Na wiosnę jedną z nich będzie można przenieść w nowe miejsce. Jakie to będzie miejsce? Bielawa? Tołkiny? Katowice? Czekamy na Wasze propozycje. Może też znajdziemy odpowiednie imię dla Drzewka?
Kategorie wpisu: Fandom tolkienowski




8 Komentarzy do wpisu "Co słychać u polskich sosenek Tolkiena?"
Galadhorn, dnia 30.01.2010 o godzinie 10:13
‘Sosna czarna’ to w sindarinie *morthon. Ale słowo ‘czarny’ miewa w Śródziemiu złe konotacje. Może zatem jakaś inna nazwa? Macie jakieś propozycje?
Tornene, dnia 30.01.2010 o godzinie 12:02
Przemyślę to. Moim zdaniem quenya najlepiej by się sprawdziła…
Hal, dnia 30.01.2010 o godzinie 15:08
Dlaczego akurat quenya albo sindarin? Toć to już “polskie” drzewka o “angielskim” rodowodzie. Ja bym je nazwała albo w j. polskim, albo jakimiś tolkienowskimi imionami, ale występującymi na kartach książek.
A sadzić to bym je sadziła w jakichś tolkienowskich ośrodkach w Polsce, ale tak, co by ktoś zaprzyjaźniony miał na nie oko. Bielawa, Katowice – jak najbardziej, ale nie wiem, kto by drzewko w Tołkinach nadzorował
tallis, dnia 30.01.2010 o godzinie 18:53
Zgadzam sie z Hal, że to powinno być gdzieś gdzie są imprezy lub duże zagęszczenie fanów. Bo w takich Tołkinach to szybko o nim zapomną i zarośnie, albo jeszcze zdewastują je jakieś orkopodobne twory. Nazwa może być i po polsku i w jakimś z języków Tolkiena. Czemu czarny ma tylko złe konotacje? A nazwa krainy Morthonda, Morthondu czy jakoś tak, czy to nie jest nazwa od sosen?
poz
tal
Forneithel, dnia 30.01.2010 o godzinie 23:13
Morthond to “czarny korzeń” z tego co pamiętam, i odnosiło się to do koloru wody owej rzeki. Więc chyba to nie ma negatywnego znaczenia?
Galadhorn, dnia 02.02.2010 o godzinie 11:33
Znalazłem quenejską wersję słowa ‘sosna’: Aiquairë (PE XII, str. 29). Można też użyć jakiegoś epitetu przełożonego na quenya, np. ‘zielonoigła’, ‘mszanokora’, gwieździstokoronna’ itp.
TAO, dnia 03.02.2010 o godzinie 10:15
Dlaczego szukać innego epitetu , niż ten nadany w naszym świecie?
Zgoda, że “czarny” miewa w Śródziemiu złe konotacje. Ale tylko miewa, a nie – ma. Dokładnie tak samo, jak w naszym świecie: jest “czarna niewdzięczność”, ale jest też “Czarna Hańcza” i “ciało doskonale czarne” (tj. pochłaniające 100% otrzymywanej energii).
Morthond (Czarny Korzeń) jako nazwa rzeki powinna oznaczać rzekę, która na odcinku źródłowym miała ciemne/czarne dno (tj. próchnicze, a nie kamienne); por. w Polsce Biała i Czarna Wisełka.
Elendilion – Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Potomstwo sosny Tolkiena – ciąg dalszy, dnia 13.05.2011 o godzinie 2:22
[...] O całej sprawie czytaj też tutaj: “Odrośl sosny Tolkiena w Polsce!” oraz “Co słychać u polskich sosenek Tolkiena?”. Zapraszamy też do naszej galerii na Facebooku – znajdziecie tam fotorelację z odebrania [...]
Zostaw komentarz