28.01.15, 14:48, dodany przez Galadhorn

Frodo i Sam wg Jaya Johnstone’a
W związku z dyskusją, jaka pojawiła się wokół tekstu pt. Neopurytanizm kontra ewangeliczny happy-end zapraszamy Was do lektury komentarza, napisanego przez znanego tolkienistę i tłumacza, Tadeusza A. Olszańskiego, który zatytułowano Jeszcze o neopurytanizmie. Tekst TAO traktuje o źródłach i cechach wszędobylskiej dzisiaj kultury amerykańskiej, a znajduje się tam też króciutka recenzja (zapowiedź długiej recenzji, którą opublikuje Aiglos) książki Josepha Pearce’a pt. Podróż Bilba. Chrześcijańskie przesłanie „Hobbita”.
Brak komentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie
20.01.15, 00:09, dodany przez Galadhorn

Gandalf Czarny by Benco42 (DeviantArt)
Czy Wy też widzicie Gandalfa Czarnego tam, gdzie Tolkien opisuje Gandalfa Białego?
TOLKNIĘTY blog zaprasza do dyskusji o neopurytanizmie i o szukaniu w Tolkienie „zagrożeń duchowych”…
Zapraszamy
5 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Tolkienowski internet
14.01.15, 16:10, dodany przez Galadhorn
Tolkien nigdzie nie pisze, że óre (sind. gûr) to ‚sumienie’. Używa raczej określenia ‚serce’ w rozumieniu: coś co we wnętrzu istoty myślącej mówi, radzi, ostrzega ale nigdy nie nakazuje i zmusza. Przypomina się tutaj dewiza błogosławionego Kardynała Johna Henry’ego Newmana, założyciela Oratorium w Birmingham, w którym chrześcijańskie wychowanie pobierał mały Ronald Tolkien. Jako kardynał, Newman miał w herb wpisaną dewizę »Cor ad cor loquitur« ‚Serce mówi do serca’ (…)
Zaprzyjaźniony z nami TOLKNIĘTY blog zaprasza do lektury tekstu o znaczeniu pojęcia ‚serca’ w książkach Tolkiena. Odwiedźcie TOLKNIĘTEGO!
Brak komentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Tolkienowski internet
14.01.15, 15:36, dodany przez Galadhorn
[*Reginaldus to łaciński odpowiednik imienia Ronald]
Gdy jedni autorzy piszą o twórczości Tolkiena jako dziele arcykatolickim, a inni znęcają się nad nim, jako nad (jakże modny to dziś termin) »zagrożeniem duchowym« (np. Robert Tekieli w Gazecie Polskiej, oskarżający opus Tolkiena o propagowanie magii), Elendilion pokaże jeszcze inną możliwość interpretacji. Napiszemy dziś o wpływie teozofii i antropozofii na życie i twórczość Inklingów.
Przeczytaliśmy dla Was dwa ciekawe teksty: wywiad z Owenem Barfieldem (jednym z Inklingów, którego książka Poetic Diction miała wielki wpływ na Lewisa i Tolkiena, oraz ich postrzeganie mitu i języka) przeprowadzony 25 marca 1994 r. przez Niemkę, Astrid Diener (Mythlore nr 78 – wolumin 20, nr 4, zima 1995) oraz wykład pt. „Hermetic Imagination: The Effect of The Golden Dawn on Fantasy Literature” (‚Hermetyczna wyobraźnia: wpływ Zakonu Złotego Brzasku na literaturę fantasy’) Ch. A. Coulombe’a w Proceedings of the J.R.R. Tolkien Centenary Conference. Obydwa teksty są źródłem ciekawych informacji na temat wpływu teozofii, antropozofii, Złotego Brzasku i gnozy na niektórych Inklingów. Podkreślam słowo „niektórych”, bo jak wynika z tekstów C.S. Lewis i J.R.R. Tolkien byli odporni na takie wpływy. Osoby, które w gronie Inklingów interesowały się takimi rzeczami to Owen Barfield (wieloletni antropozof) i Charles Williams.
Barfield w wywiadzie opisuje wielki opór przed antropozofią Steinera u Lewisa:
Jego reakcja na myśl antropozofii to w pewnym sensie tragedia (…)
Barfield twierdzi, że Lewis nie cierpiał tego światopoglądu, bo sam w młodym wieku interesował się… okultyzmem. Barfield mówi:
Jego reakcja na antropozofię była fatalna (…). Wynikało to z faktu, że we wcześniejszym okresie swojego życia był czas, gdy pociągał go dość mocno okultyzm w złym znaczeniu tego słowa, w który to okultyzm weszli niektórzy teozofowie – tak myślę. Jego pociąg do okultyzmu był jednak nieszczery. I reagował na tą tematykę z wielkim impetem. Bo myślał, że wszystko to znowu powróci w antropozofii (…).
a dalej mówi tak:
No tak, rzeczywiście. Lewis przeżył wielką zmianę – to, co nazywał swoim nawróceniem.
Przeczytaj resztę wpisu »
19 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Recenzje
22.12.14, 00:01, dodany przez Galadhorn
Dziś zgodnie z Reformą Naszego Kalendarza zaczynają się kolejne hobbickie Gody (w sumie sześć dni: 29-30 foreyule’a, 1 Yule, 2 Yule, 1-2 afteryule’a czyli nasze 22-27 grudnia z kulminacją w nocy z 24 na 25 grudnia). W ogłoszeniu Reformy czytamy: „W RNK już zawsze chrześcijańska noc wigilijna (gdy w tradycji angielskiej pojawia się z prezentami Father Christmas) będzie przypadała w ten sam czas, co śródziemna noc Godów, czas przełomu Starego i Nowego Roku w Rachubie Shire’u”. Niedługo zaczynamy 70 rok Czwartej Ery!
Minęła najdłuższa noc w roku – noc zimowego przesilenia. W dawnych czasach, gdy nie istniały tak wyrafinowane urządzenia do pomiaru czasu, przesilenie świętowano kilka dni później, w nocy z 24 na 25 (czerwca – przesilenie letnie; grudnia – przesilenie zimowe, które nazywano po ang. Yule, a po polsku Godami). W wielu rachubach (w tym w starej rachubie Númenoru i w kalendarzu Hobbitów) Yule/Narvinyë/Narwain to noc i dzień Nowego Roku. Na podstawie tekstów Tolkiena można domyślić się, jak świętowanie Godów wyglądało na północnym zachodzie Śródziemia. W noc przesilenia (Yule 1 / Yule 2) płomienie domowego ogniska (czy np. kominka) wygasza się do maleńkiego płomyka. Z pobliskiego lasu (albo po prostu z dworu) przynosi się Godową Kłodę (ang. Yule Log), którą o północy podsyca się ogień, rozpala się wszystkie możliwe światła i źródła ciepła w domostwie (świece, lampy, kominki). Następuje czas radosnego świętowania, jedzenia smakołyków (np. w Shire śliwkowego puddingu) i picia trunków, rozdaje się prezenty, śpiewa pieśni świąteczne, słucha opowieści (może np. elfowie przypominają Ainulindalë). Być może wierzy się w wielu miejscach, że tego dnia przybywa do domów, do dzieci Dziadek Godowy (ang. Grandfather Yule, ojciec tego, który w Anglii nosi imię Father Christmas. Grandfather Yule jest uosobieniem Świąt w czasach przedchrześcijańskich, gdy Father Christmas patronuje chrześcijańskiemu Bożemu Narodzeniu).
Jest chyba tylko jeden mały opis Godów u Tolkiena. W Hobbicie, str. 226 czytamy:
Nim upłynęła połowa zimy, Gandalf i Bilbo przebyli całą drogę dokoła Puszczy i stanęli na progu domu Beorna. Tu odpoczywali jakiś czas. Zimowe gody spędzili więc w cieple i wesoło. Ze wszystkich stron, z daleka nawet schodzili się ludzie zaproszeni przez Beorna na święta.
Są to więc święta światła, ciepła i zabawy.
Przeczytaj resztę wpisu »
6 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Kalendarium Śródziemia
19.12.14, 08:20, dodany przez Galadhorn
Tekst wygłoszony 18 grudnia b.r. o 19.30 na prapremierze Hobbita: Bitwy Pięciu Armii w katowickim kinie IMAX, gdzie z Tomem Gooldem i naszymi bliskimi oraz przyjaciółmi obejrzeliśmy film specjalnie dla Was. Tom szykuje już wyczerpującą recenzję, a ja pokuszę się tylko o mikrorecenzję.
Wczoraj na gorąco, na Facebooku napisałem tak: »Jestem oszołomiony, olśniony i wzruszony. Udał się ten film Peterowi. Po Bitwie Pięciu Armii dałbym mu zgodę na nakręcenie Silmarillionu. Dla mnie H3 to najlepszy film z całej Jacksonowskiej szóstki«. Zapraszamy do kin na ostatni z tolkienowskich filmów Petera Jacksona i purystów książkowych, i miłośników filmowego świata wykreowanego w Nowej Zelandii! Niesamowity smok, zapierająca dech w piersiach scena w Dol Guldur, bitwa, która przyćmiewa wiele innych filmowych bitew, niezapomniany Dain Żelazna Stopa, dużo pięknego sindarinu i paskudnego dialektu orków… i Robakołaki! Nie chcę psuć Wam zabawy. Obejrzyjcie ten film i powiedzcie, jak Wam się podobał. Czekamy na Wasze recenzje, a najciekawsze opublikujemy!

_____________________________________________
Nai eleni siluvar lúmenn’ yomenielvo!
Mili Goście! Szanowni Elfowie i Śmiertelnicy oraz przedstawiciele wszystkich Wolnych Plemion! Mam tu na myśli szczególnie Hobbitów – którzy wciąż jeszcze mieszkają po tej, i po tamtej stronie Rzeki. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy się tu dziś dobrze bawić. Nie będę was nudził długo! A wezwaliśmy was wszystkich tutaj nie bez przyczyny! Są nawet trzy przyczyny!
Po pierwsze, chcę wam oświadczyć, że bardzo was wszystkich lubimy i że te kilkanaście lat, gdy na ekranach naszych kin zagościły filmy o Śródziemiu, to okres zbyt krótki, żeby się nacieszyć życiem w towarzystwie tak znakomitych i miłych Elfów, Ludzi, Hobbitów… Ani połowy z was nie znamy do połowy tak dobrze, jak byśmy pragnęli; a mniej niż połowę z was lubimy o połowę mniej, niż zasługujecie.
Po drugie, wezwaliśmy Was tutaj, żeby uczcić premierę ostatniej części filmowego Hobbita. Ta ostatnia część, to ostatnie pożegnanie, nosi tytuł Bitwa Pięciu Armii. Zaśpiewa nam o tym naszym pożegnaniu hobbit z Południowej Ćwiartki Shire’u, Billy Boyd (ale to dopiero na sam koniec filmu!). A ja, żeby podsumować te czternaście wspólnych lat na drogach Śródziemia, pod gwiazdami Vardy Elentári Tintallë, chcę zacytować wiersz znakomitego Hobbita, bez którego nie byłoby nas tu dzisiaj – Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Pięćdziesiąt sześć lat temu, w Rotterdamie, na spotkaniu z niderlandzkimi hobbitami powiedział on:
Spoglądam na Wschód, Zachód, Północ i Południe. I nie widzę już nigdzie żadnego Saurona. Ale widzę, że Saruman ma wielu następców. A my, Hobbici, nie mamy przeciw nim żadnej magicznej broni. Ale, drodzy Mości-Hobbici, krzyknijmy: „Niech żyją Hobbici!” Obyśmy przetrwali rządy Sarumanów i oby wiosna zakwitła znowu w koronach drzew…
Świat wokół nas wcale nie jest spokojniejszy niż 14 lat temu, gdy – z obecnym tu hobbitem Tomem Gooldem i naszymi Przyjaciółmi jechaliśmy na premierę Drużyny Pierścienia do Ostrawy (bo tam film wchodził na ekrany 2 tygodnie wcześniej – u nas, w kraju Easterlingów, zawsze mamy najpóźniejsze premiery… Choć dzięki Kinu IMAX w Katowicach, my – Wybrańcy – możemy ten film obejrzeć dużo wcześniej od zwykłych hobbitów ze Wschodnich Rubieży). Nigdy nie zapomnę drżenia serca, gdy zapewnialiśmy, zapewnialiśmy solennie naszych tolkienowskich turystów, że w Ostawie na pewno nie będzie czeskiego dubbingu, a potem – gdy film się rozpoczął słowami Galadrieli, które wcale nie były w języku angielskim (a w elfickim sindarinie) – nasi znajomi z gromkim „O nieeee!” zlękli się, że to właśnie ów niechciany czeski dubbing…
Dziś, jeżeli pozwolicie mi wspominać stare dzieje, mamy szczególną rocznicę. Właśnie w gronie tolkienistów czytamy znowu Władcę Pierścieni – ale tym razem w sposób niezwyczajny. Bo czytamy dzień po dniu, zgodnie z kalendarzem hobbitów… I właśnie dzisiaj, 18 grudnia, gdy w Shire jest 25 dzień miesiąca Foreyule, w roku 3018 Trzeciej Ery Drużyna Pierścienia wyruszała z Rivendell na południe, aby przez Przełęcz Caradhras przedostać się na Wschód – i dalej, do Mordoru… Ważna rocznica! Inna ważna rocznica nadejdzie 3 stycznia! Obchodzimy wtedy 122. urodziny Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Zapraszamy – korzystając z okazji – wszystkich was na Urodzinowy Toast do gospody „Pod Rudym Goblinem” w Katowicach na Wita Stwosza 5. Będą tolkienowskie wykłady i w końcu sam toast „Za Profesora!”.
Po trzecie i ostatnie pragnę złożyć Wam pewne oświadczenie. Z żalem oznajmiam, że chociaż, jak już powiedziałem, czternaście lat to za mało, by się waszym towarzystwem nacieszyć, dziś nadszedł kres. Kończy się era filmowego Śródziemia. A zaczyna ponownie era miłośników ksiąg. Filmy będziemy oglądać na maratonach filmowych – czy to w kinach, czy w naszych hobbickich norkach – ale za to może odkryjemy ponownie głębię, piękno, harmonię, czar literatury, którą pozostawił nam w swojej spuściźnie Tolkien?
Pożegnam się z wami słowami samego Elronda, który dziś właśnie – to znaczy dziś przed tysiącami mitycznych lat – życzy dobrej drogi Drużynie Pierścienia:
Ála tira acca haiya! Mal si a vanya as márë órelyar! Namárië, ar nai aistalë Eldar ar Atani ar ilyë Léralieron hilya le! Eleni sílar antalyannar!
»Nie patrzcie zbyt daleko przed siebie! Ruszajcie z otuchą w sercach! Bywajcie zdrowi, niech błogosławieństwo elfów, ludzi i wszystkich Wolnych Plemion będzie wciąż z wami. Oby gwiazdy świeciły wam w twarze!«
Wiosną 2015, od 17 do 24 kwietnia, planujemy Literacką Wyprawę do Anglii Śladami J.R.R. Tolkiena. Wszelkie informacje znajdują się na stronach naszego serwisu informacyjnego – ELENDILION.
Zapraszamy wszystkich chętnych, bo jeszcze są miejsca!
Miłego oglądania, miłego recenzowania! I samego dobra w zbliżające się święta Bożego Narodzenia oraz samych błogosławieństw w Nowym Roku.
Mára mesta an ni véla tye ento, ya rato nea!
6 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Filmy: Hobbit i WP, Recenzje
15.09.14, 06:44, dodany przez Galadhorn
[Przypominamy wam nasz artykuł z 2011 r.] W Boże Narodzenie 2010 (w gregoriańskiej rachubie naszych czasów) zaczął się kolejny rok w Śródziemiu. O tym, że niebo nad Europą Anno Domini 2011 to to samo niebo, które mieszkańcy Śródziemia widzą w roku 67 Czwartej Ery, czyli w 1488 wg kalendarza Shire’u i o tym, jak łatwo znaleźć drogę do Ardy, przeczytacie w poniższym felietonie. Ten astronomiczny felieton jest jednocześnie „manifestem” Reformy Naszego Kalendarza, która obejmuje już obecny rok… Lektura uzupełniająca: „Gdybyśmy żyli po Wojnie o Pierścień…” (Elendili).
Na zdjęciu powyżej częściowe zaćmienie słońca z 4 stycznia b.r. (10 afteryule’a 67 CE). Fotografia autorstwa felietonisty.
Wstęp
Gdy spoglądasz na czyste zimowe niebo, rozpoznając piękno jego gwiazdozbiorów, najjaśniejsze gwiazdy i mgławice, i gdy wysilisz mocniej wyobraźnię, masz okazję zachwycić się rzeczywistym niebem Śródziemia. Niebo nad nami w roku 2011 to to samo niebo, które mieszkańcy Śródziemia oglądają w roku 67 Czwartej Ery.
Mogę zaproponować Ci szczególny sposób przenoszenia się w wymiar Śródziemia. Popatrz w mrok naszej nocy, potem podnieś oczy na gwiezdne niebo, wyobraź sobie, że to jest to samo niebo, które widzą mieszkańcy Śródziemia, a potem zniż wzrok, spójrz wokół siebie. Co widzisz?
Przeczytaj resztę wpisu »
22 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Kalendarium Śródziemia
20.04.14, 00:00, dodany przez Galadhorn
Nastała nam dobra nowina! Nad naszym starym Śródziemiem (patrz przypis) unosi się dziś (20 kwietnia 2014 = 14 astrona („kwietnia”) 1491 r. w Rachubie Shire’u – patrz Reforma Naszego Kalendarza) pieśń:
Skruszona Czarna Brama
i Król wasz przekroczył ją
i jest Zwycięzcą!**
Bo naprawdę wrócił Król, który skruszył Wrota Śmierci. Upadła władza Nieprzyjaciela. Co za dobra nowina! Gdy chrześcijanin czyta Władcę Pierścieni, dochodząc do szczęśliwego zakończenia tej powieści – do jej eucathastrophe – i odnajduje w nim dobrą nowinę, jej euangelion, nie może oprzeć się wrażeniu, że historia ta coś mu przypomina. Bo wierzy, że istnieje naprawdę coś, co jest prawdziwą i jedyną Dobrą Nowiną, przemieniającą świat i nas, i nadającą sens wszystkim naszym marzeniom, którym w swych dziełach próbowali dać wyraz mitotwórcy, poeci, pisarze, artyści całej ludzkości. Ta Dobra Nowina jest treścią przeżywanego właśnie w Kościele święta chwalebnego Zmartwychwstania naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Jeżeli wszystkie dobre zakończenia są cieniem i zapowiedzią czegoś prawdziwego, to tą prawdziwą treścią jest Dobra Nowina niedzielnego, wielkanocnego poranka. Bóg, stwórca świata, umarł na krzyżu, zszedł do piekieł i trzeciego dnia zmartwychwstał. A ten niedzielny poranek odmienił na zawsze świat. Nadeszło zbawienie dla każdego człowieka – w każdym czasie i każdym miejscu.
Ilustrująca mój felieton tolkienowska „ikona” Sergieja Juchimowa nie bez powodu przypomina słynną ikonę bizantyjską pt. Anastasis (‚Zmartwychwstanie’). Rosyjski ilustrator Władcy Pierścieni w swoich pracach często nawiązuje do chrześcijańskiej ikonografii Wschodu i Zachodu (obejrzyj jego galerię u Parmadilich). Na „ikonie”, którą nazwałbym Tryumfujący Król widzimy zwycięskiego króla Aragorna z mieczem Andúrilem i berłem Annúminas w dłoniach – znakami jego prawowitej władzy królewskiej. Otacza go tryumfalny nimb (z łac. nimbus ‚chmura’). Aragorn widziany jest w tej postaci w palantírze (Juchimow używa tu zlatynizowanej formy Palantirum) przez Nieprzyjaciela, Saurona. Czerwone Oko, Oko Bez Powiek. Wizja Saurona jest zapowiedzią Powrotu Króla i Upadku Czarnej Wieży. A Powrót Króla i Upadek Saurona to happy-end powieści Tolkiena. I tu warto przypomnieć ważne słowa Profesora z jego rozprawy O baśniach (str. 73-74):
Nietrudno wyobrazić sobie owo niezwykłe podniecenie i radość, jakie stałyby się naszym udziałem, gdyby jakaś szczególnie piękna baśń okazała się prawdziwa w „pierwotnym” sensie tego słowa, gdyby jej fabuła objawiła się jako zdarzenia historyczne, nie tracąc przy tym owego mistycznego i alegorycznego znaczenia, które miała jako baśń. Nietrudno, gdyż nie byłoby to doświadczenie o zupełnie nowej, nie znanej nam jakości. Byłaby to ta sama radość (choć na pewno mniej intensywna), którą wywołuje szczęśliwy „zwrot” baśniowej akcji: ma ona posmak pierwotnej prawdy (w przeciwnym razie nie nazywałaby się radością). Wybiega naprzód (…) ku wielkiej Eukatastrophe. Taka jest też i gloria – radość chrześcijanina – choć o wiele bardziej (nieskończenie bardziej, gdyby nie nasze ograniczone możliwości) wzniosła i promienna. Bo też i sama opowieść [o Wcieleniu i Zmartwychwstaniu Pana Jezusa] jest bardziej wzniosła – i jest prawdziwa. Sztuce nadano wymiar prawdy. Bóg jest panem aniołów i ludzi, i elfów. Legenda i historia spotkały się i zlały w jedno.
(…) Ewangelia nie zniosła legend, ale je uświęciła, a szczególnie uświęciła „szczęśliwe zakończenie”.
Tak jak Aragorn może być dla nas „typem” Chrystusa, tak „Skruszona Czarna Brama” przypomina nam wyłamane przez Zmartwychwstałego wrota śmierci, które tak sugestywnie ukazane są na świętej ikonie. Pan zszedł do piekieł i wyrwał nas z mocy zła i śmierci, wyciągnął z niewoli. Jesteśmy jak rzesze niewolników, którzy mogli w dniu tryumfu Aragorna wyjść z piekła Mordoru – tylko nieskończenie bardziej, i prawdziwie…
W poranek Święta Zmartwychwstania Pańskiego składamy Wam wszystkim najlepsze życzenia dobrych, rodzinnych, świetlistych Świąt i przekazujemy najszczersze świadectwo: Król przekroczył wrota śmierci i jest Zwycięzcą!
________________________________
* Po angielsku Śródziemie to Middle-earth. Termin ten ma w świecie germańskim pradawną historię. Oznacza ‚ziemię zamieszkałą przez ludzi; ekumenę’ i występuje nie tylko w średniowiecznych tekstach staroislandzkich i staroangielskich, ale też w starożytności w IV-wiecznym tłumaczeniu Ewangelii na wschodniogermański język gocki (dokonał tego gocki biskup Wulfila – język gocki był językiem naszych ziem w początkach obecnej ery). Mamy tam zdanie: Warþ þan in dagans jainans, urrann gagrefts fram kaisara Agustau, gameljan allana midjungard (Łk 2,1) ‚W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym (zamieszkałym) świecie’. A zatem my też tutaj i teraz żyjemy w Midjungards, w Middle-earth, w ‚Ziemi Pośredniej’, czyli w Śródziemiu.
** J.R.R. Tolkien „Pieśń Orła” (Powrót Króla, Ks. VI, Rozdz. 5)
2 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Kalendarium Śródziemia
21.02.14, 21:06, dodany przez Galadhorn
Znalezione w internecie (Facebook tolkienistki, Marysi Kłeczek):
Zdjęcie z forum Many Mithril Pages (źródło)
Czytałam dopiero co o przysięgach Ciriona i Eorla i szczególnie dotknął mnie jeden fragment. Po omówieniu wszystkich korzyści wynikających z sojuszu dla królestwa Gondoru i dla Éothéodów następują takie słowa:
„Jednak układ ten świadczył nie tylko o mądrości obu przywódców. Było w nim coś, co wykraczało poza rachuby polityczne. U podstaw decyzji leżała wielka przyjaźń spajająca ich ludy oraz miłość, którą darzyli się ci dwaj prawdziwi mężowie. Cirion ze swej strony dawał wyraz uczuciu, jakie mądry i postarzony troskami świata ojciec mógłby żywić do silnego i pełnego nadziei syna. Eorl zaś widział w Cirionie najszlachetniejszego i najdostojniejszego człowieka znanego mu kawałka świata, kogoś najmądrzejszego, obdarzonego majestatem dawnych królów ludzkiego plemienia.”
(J.R.R. Tolkien, Niedokończone opowieści)
Ach, czemuż w naszym biednym świecie nie ma takich szlachetnych i dostojnych przywódców, wodzów czy królów, kochanych przez naród, kierowanych miłością do narodu, poważanych przez wszystkich, zdolnych do czynów wypływających nie z kalkulacji, ale z prawdziwej miłości…
16 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie
13.02.14, 19:54, dodany przez Adam K
Dziś mamy dla Was nieco dłuższy tekst. Napisała go Tallis Keeton, a traktuje on o Frodzie. Ale czym dokładnie jest ten tekst? Jak twierdzi Tallis, został napisany nieco z przekory, by przypomnieć sobie i innym, że u Tolkiena nie chodzi o znajomość wszystkich dopływów wszystkich rzek Ossiriandu, problemów wydobycia mithrilu, albo czyim wnukiem był Celebrimbor i w jakiej fazie twórczości J.R.R. Tolkiena. W artykule o postaci głównej dla całej twórczości Tolkiena, jednak często pomijanej i niedocenianej, a nawet wykpiwanej, Tallis próbuje nas nakłonić do powrotu do źródeł. Trochę tu cytatów z Tolkiena, trochę wypowiedzi fanów, trochę fanfików (w tłumaczeniu Tallis) i trochę ilustracji, wszystko razem tworzy obraz Froda. Ale o co dokładnie chodzi, dowiecie się czytając Frodo. Caladh ad Ennorath* (kliknij by pobrać).

*(sind.) Światło ze Śródziemia.
6 KomentarzyKategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Pliki do ściągnięcia, Twórczość fanów
← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →