Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Nie dla Tolkiena Nobel…

Źródło: TheOneRing.net, The Guardian

Brytyjski dziennik Guardian doniósł właśnie o niedawno ujawnionych dokumentach Komitetu Noblowskiego, dotyczących nominacji J.R.R. Tolkiena do tej prestiżowej nagrody. W roku 1961 autor Władcy Pierścieni został zgłoszony do Literackiej Nagrody Nobla przez przyjaciela – profesora i znanego pisarza – C. S. Lewisa. Kandydatura Tolkiena została na wstępie odrzucona. Jako powód podano: „z powodu drugorzędnego statusu prozy” (ang. “on the grounds of his second-rate prose”). Choć w 1961 Władca Pierścieni był uznany za najukochańszą książkę Wielkiej Brytanii i sprzedawał się w milionach egzemplarzy na całym świecie, jury noblowskie stwierdziło, że książka: „w żadnej mierze nie dorasta do rangi literatury najwyżej próby” (ang. “has not in any way measured up to storytelling of the highest quality”). Możemy przewidzieć, jaka byłaby Wasza odpowiedź na takie zarzuty…

Zapraszamy do komentowania…

Wykorzystaliśmy mało znane zdjęcie prof. Tolkiena. Pochodzi ono z witryny Marion E. Wade Center – link.

Kategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Informacje medialne

22 Komentarzy do wpisu "Nie dla Tolkiena Nobel…"

Morfinnel, dnia 05.01.2012 o godzinie 21:48

No niestety tacy „wielcy artyści” z Akademii Szwedzkiej widać znają się lepiej niż miliony czytelników na całym świecie. Ale dla mnie lepszym wyznacznikiem poziomu (chociaż czasami niekoniecznie) jest popularność oraz odbiór książki na świecie i przede wszystkim wśród tych, do których zazwyczaj jest ona przeznaczona – czytelników. A jako mały robaczek ludu Pańskiego nie potrafię niestety pojąć pierwszorzędnej literatury czy utworów nagradzanych przez szacowną komisję, zbyt mały rozumek posiadam 😉

tallis, dnia 06.01.2012 o godzinie 1:40

Taa, przyznam, że nic nie kumam 😀 Chociaż w 61 może tak wlasnie im o wygladało?

Galadhorn, dnia 06.01.2012 o godzinie 1:45

Myślę, że dla nobliwych noblowych jurorów Tolkien mógł się wtedy kojarzyć tylko z „science-fiction” (bo chyba nie było nawet pojęcia „fantasy”), czyli z literaturą popularną. Nie łączyli WP z eposem – nie zdawali sobie sprawy, że Tolkien to literatura wysokich lotów. Po prostu wygrały stereotypy.

Drzewiec, dnia 06.01.2012 o godzinie 8:47

Nie widzę w tym nic dziwnego. Trzeba przypomnieć sobie, że wtedy to był nowy, zupełnie nieznany rodzaj literatury. Nie wiedzieli do jakiego gatunku zaliczyć Władcę. Oczywiście dziś taka opinia nas śmieszy, ale trzeba mieć wyrozumiałość dla ówczesnych, którzy nie wiedzieli jak zareagować na taką publikację.

Ja, współczesny potomek małp (nie rozumiem tego ciągłego obnoszenia się z religią na Elendilionie) myślę, że trzeba być dla Komisji z tamtych czasów wyrozumiałym. To inne realia były.

Elensil, dnia 06.01.2012 o godzinie 9:25

Drzewcu, ja nie rozumiem, dlaczego potomkowie małp tak bardzo są zaciekli odnośnie tego gdzie się kto obnosi z religią. Przecież każdy jest wolny – to podstawowa dewiza potomków małp. Jeżeli nikt nie nawraca na siłę, to o co chodzi? Ostatecznie możesz nie wchodzić na Elendilion jeśli ci to przeszkadza :szczerba:
A jeżeli nie, to uszanuj wolę założycieli i właścicieli portalu.

Co do artykułu, to od kiedy pokojowy Nobel popłynął do BO za ocean, uznaję te instytucję (Komisję Noblowską)za niewiele znaczącą.

Galadhorn, dnia 06.01.2012 o godzinie 10:00

Drodzy!

Elendilion jest miejscem dla każdego tolkienisty i osoby, która nie będąc tolkienistą, chce się czegoś dowiedzieć o tolkienistach. To miejsce dla każdego – także dla osób wierzących w Boga, które nie chcą/nie umieją rozdzielać swoich przekonań/wiary i swojej tolkienistyki. A sama lektura „Listów” Tolkiena (na pewno każdy z nas miał je w ręku) świadczy o tym, że u Profesora wiara, twórczość, życie osobiste stanowiły jedną CAŁOŚĆ (ale oczywiście można powiedzieć, że Tolkien obnosił się z religią z korespondencji – nic nie poradzę na takie spojrzenie, choć nie muszę go uznawać za zgodne ze stanem faktycznym).

Co do małp – jestem wierzącym chrześcijaninem, uznaję autorytet całego Pisma Świętego, a jednocześnie nie odrzucam teorii ewolucji, traktując prawdopodobne zjawisko ewolucji za dzieło Boga. W tej wizji historii naturalnej Stwórca ciągle podtrzymuje wszechświat w istnieniu i działaniu – także poprzez ewolucję gatunków na Ziemi. Mogę być jednocześnie wiernym chrześcijaninem i zwolennikiem tego nurtu ewolucjonizmu, który nie jest fanatyczną bezbożną „religią”.

Drzewiec, dnia 06.01.2012 o godzinie 11:55

Ja uważam, że jest to sprawa prywatna i dlatego się z nią nie obnoszę, ale to oczywiście moja opinia.

Oczywiście, że szanuję wolę Założycieli Portalu bo to ich strona. Wyrażam tylko swoje zdanie na ten temat, a co kto z nim zrobi to jego sprawa.

Nie chodziło mi o dyskusje nt. samej religii, ewolucji itp tematów o których można dyskutować latami. Podałem przykład małp tylko dlatego, że tak pasowało. Po prostu chce zwrócić uwagę, że irytująca jest ilość postów związana z religią na portalu tolkienowskim, który chyba z założenia ma służyć czemu innemu.

Oczywiście rozumiem, że religia katolicka bardzo wpłynęła na dzieła Tolkiena, ale zapewne wpłynął na nie też fakt, że był Anglikiem. To nie znaczy, że informacje z Wielkiej Brytanii pasują do tematu.

To tylko moja opinia i nie chce nikogo obrażać, ani nic z tych rzeczy. Po prostu zwracam uwagę na coś co część osób może irytować.

Galadhorn, dnia 06.01.2012 o godzinie 13:05

Myślę, że irytacja związana z odmiennymi poglądami drugiego człowieka (i próby wpłynięcia na to, żeby te odmienne poglądy usunąć) nazywa się w nowoczesnym języku nietolerancją.

W miejscach, które mam honor współtworzyć (jak forum czy serwis informacyjny) będę się zawsze starał tworzyć podobny klimat, jaki znamy z relacji o spotkaniach Inklingów i z listów Tolkiena: jest to ciekawa interakcja między chrześcijaństwem, filozofią, mitologiami, baśniami, polityką…

Tornene, dnia 06.01.2012 o godzinie 15:43

Z drugiej jednak strony, jak tak nobliwy pisarz i człowiek czułby się w towarzystwie Ala „chmurki” Gore’a, albo Baracka „bardzo pragnę pokoju i to wystarczy” Obamy?

To nie pierwsza, jedyna i ostatnia kontrowersyjna decyzja komitetu zresztą…

Morfinnel, dnia 06.01.2012 o godzinie 16:56

Macie rację, co do tego, że realia były inne. Może w dzisiejszych czasach Tolkien dostałby Nobla, ale wtedy literatura nie dojrzała jeszcze do fantasy, mimo że w literaturze było sporo eposów o naprawdę wysokiej pozycji, które były podstawą mitologii Tolkiena.

tallis, dnia 06.01.2012 o godzinie 21:15

Ja również przyznam, że nie potrafię swej, ze tak to nazwę duchowości oddzielić od Tolkiena, choć z drugiej strony mnie też nuży jednowątkowośc interpretacji sticte religijnej. Miedzy moim pogladem a Tolkiena na subkreacje jest taka różnica, że on wszystkie mity sprowadzał do swej religii, jako preaparatio evangelica (czy jak się to pisze poprawnie?) 😀 a ja wszystkie mity (w tym religijne) sprowadzam do uniweralnego Mitu bedacego raczej artystyczną metaforą niewyjasnialnej inaczej jak przez opowieść, mistycznej Tajemnicy. Jako swego rodzaju agnostyk, który uznaje, że wprawdzie sensowne jest drążenie spraw ducha i ukazywanie ich, symbolicznie i mitycznie dzięki sztuce, ale nie twierdzenie, że tylko ja znalazłem duchową prawdę i tylko moja prawda jest najmojsza. Uważam, na swój wyłącznie użytek, że chociaż do duchowej prawdy dotrzeć się nie da za życia (Ziemia, materia i te sprawy), to jednak można tworzyć symboliczne i mityczne dzieła, które ukazują jeśli nie jaką metafizyczną prawdę to chociaż jej echo, odbicie, lustro. A to dzięki temu, że każdy mózg tworzący i posiłkujący się wyobraźnią jest „podłączony” do świadomości centralnej :) tak to nazwijmy. I choć ma wielkie ograniczenia w wiedzy i w postrzeganiu (ludzkie oko i ucho potrafi dostrzec zaledwie 8% spektrum fal i typów fal występujących w kosmosie) to inspiracja duchowa może zaistnieć i dopływ pewnych aspektów duchowej prawdy, pewnych poszczególnych prawd może zostać umieszczony w wytworach, w dziełach wytworzonych przez naszą wyobraźnię – jakby system operacyjny mózgu kreatywnego :)
poz :)
tal

tallis, dnia 06.01.2012 o godzinie 21:19

Myślę też, że dla nazwijmy to „boskiego planu”, dla rozwoju ludzkości – duchowego zwlaszcza, sensowne jest drążenie spraw ducha i filozofii nawet jeśli, albo zwłaszcza jeśli osoba drążąca nie wierzy w życie po śmierci, albo też jego istnienie lub nieistnienie dosć mało ją obchodzi. To jest wyłącznie moje osobiste zdanie, podyktowane wlasnymi refleksjami i nie twierdzę, że podpieram sie tu zdaniem jakis ważnych osób czy autorów.
poz :)
tal

Drzewiec, dnia 06.01.2012 o godzinie 23:36

Nikt nie mówi o usuwaniu poglądów tylko o tym, że niekoniecznie trzeba się z nimi afiszować przy każdej możliwej okazji.

Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat, zwłaszcza na własnym portal, ale ja wyrażam tylko swoją opinie. Nie sądzę żeby taki pogląd był nietolerancyjny. Po prostu sądzę, że kwestie religijne powinny być sprawa prywatną każdego człowieka.

Drzewiec, dnia 06.01.2012 o godzinie 23:41

Tal – bardzo ciekawy opis. Zgadzam się, że sprawy ducha i filozofii powinny być przedmiotem debat. Moi przyjaciele coś o tym wiedzą. 😀 Jest to jeden z tych tematów, który bardzo rozwija sztukę dyskusji. Jest bardzo ciekawy, wzbudza wiele, czasami także negatywnych emocji i trzeba zawsze uważać żeby kogoś nie urazić.

Oczywiście takie dyskusje nie mają sensu w tym znaczeniu, że nigdy nie dojdą do prawdy bo nie jest możliwe udowodnienie żadnej z hipotez. Bardzo wątpliwe jest także przekonanie drugiej strony do zmiany zdania w takiej kwestii. Mimo to myślę, że w tym przypadku warto uprawiać sztukę dla sztuki.

oa, dnia 07.01.2012 o godzinie 9:21

Zgadzam się z Drzewcem. Dodam od siebie ze filozofia i teologia jest dobra – dla tchórzy. Takie mam zdanie.

Szanuję Galadhorna i pozostałych za tą jakże wojowniczą postawę w obronie swoich ulubionych poglądów religijnych, jednak afiszowanie się (dobrze powiedziane) z religią na portalu o fantastyce jest jakieś hmm żałosne. Osobiście mnie to odrzuca i drażni. Wchodzę poczytać o jednym z ulubionych „POGAŃSKICH” światów a tu łup zbawienie, miłosierdzie i sąd boży.

Cenzura nie śpi również. O jedynie niepodważalnej prawdzie można pisać, ale gdyby ktoś chciał napisać artykuł przeciwny to zaraz uruchamia się faszystowska strona religii miłosierdzia. Naprawdę, daaajcie spokój.

Galadhorn, dnia 07.01.2012 o godzinie 10:49

Oa, a może napiszesz dla LNDLN felieton o takiej – jak pragniesz – tematyce? Zapraszamy! Nasz serwis chce prezentować całe spektrum poglądów na literaturę Tolkiena. Każdy sprawnie napisany tekst, zgodny z prawem i dobrym obyczajem jest tu mile widziany. Zapraszamy!

Elensil, dnia 07.01.2012 o godzinie 13:05

Heh … A wszyscy przecież wyrośli w kulturze wzorowanej na tradycjach utrwalonych przez chrześcijaństwo …
Polecam być wierny swojej niewierze, nie obchodzić świąt, zapierniczać przez 7 dni w tygodniu i stawać się maszynką do produkcji pieniędzy.

Galu, nie liczyłbym na taki tekst. Jak wiadomo większość ludzi potrafi tylko kłapać jadaczkami. Dziękuję.

tallis, dnia 07.01.2012 o godzinie 21:58

Galu, wlasnie piszę mi się coś takiego krótkiego o mistycznych i gnostycznych elementach w fantastyce (z uwzglednieniem Tolkiena oczywiscie) a wiec czy jeśli mi sie to uda zakonczyc to czy bys reflektowal? Rownież mam, jeśli kogos by to interesowało artykulik o Istarich, Radagascie itp, raczej jako taki referat kompilujący dane aniżeli wlasne przemyslenia, choc i tych jest kilka. Mial pójśc z rok temu do projektu na forum Alqualonde ale ono padło wiec mi sie ostał. Po projekcie na Alqua ostało mi sie też kolejne „zamówienie” mianowicie na referat o Frodzie, który wlasnie dopiero teraz zaczyna nabierac kształtów. Pisze mi sie wiec artykulik o postaci – mało oryginalne, wiem ale staram sie znalezc oryginalniejsza formę takiego artykulu, kompozycyjnie. „Napisac cos o Frodzie” chodziło za mną od roku czy cos kolo tego, ale dopiero teraz to co sie mi pomyslalo daje sie wynotowac.
Wiec jeśli ktos bedzie zainteresowany to wołać. :)
poz :)
tal

Galadhorn, dnia 08.01.2012 o godzinie 22:23

Jasne, Tallis! I mam propozycję – taki tekst wzięlibyśmy do „Simbelmynë”, a dla LNDLN mogłabyś napisać jakieś podsumowanie tej refleksji w formie felietonu – fajnie by było pod takim tekstem podyskutować. Zapraszam, Tal!

tallis, dnia 08.01.2012 o godzinie 23:34

Który z nich chciałbyś tutaj, a który do Symbelka? Od razu mówię, że co so tekstu o mistyce i gnostyce nie jestem pewna jego ukonczenia w sensowny sposób to na razie ledwie zarys. Istari są gotowi i można ich wrzucic gdzie chcesz, a Frodo też się dobrze pisze, bo napisałam już zakonczenie i teraz uzupełniam braki w środkowej czesci.
poz :)
tal

Galadhorn, dnia 09.01.2012 o godzinie 9:52

Tutaj chciałbym to, czego domagali się wyżej niektórzy czytelnicy – tekst krótszy, w formie felietonu, który analizuje filozoficznie Tolkiena z innej niż chrześcijańska perspektywy. Sam chętnie bym coś takiego przeczytał i o takiej perspektywie podyskutował.

Natomiast duże teksty warto wydrukować, więc zapraszam Cię z tymi tekstami do „Simbelmynë”. Właśnie pracuję nad numerem literackim oraz 30 numerem zwykłym. A więc każdy tekst jest mile widziany. Wyślij mi te artykuły – w 2012 na pewno się ukażą.

TAO, dnia 09.01.2012 o godzinie 10:14

A ja jednak wrócę do tematu… Informacja, że Tolkiena wysuwano do literackiego Nobla zaskoczyła mnie, bezskuteczność tych prób – wcale. Mimo, że pół wieku temu Komitet Noblowski nie był tak głęboko upolityczniony, jak dziś, był już mocno upolityczniony – vide nagroda dla Szołochowa (1965) czy Sołżenicyna (1970; ten zasłużył być może na Nobla pokojowego, ale w żadnym wypadku – literackiego), a wcześniej – Churchilla (1953, istne curiosum). Poza tym nagrody te przyznawano wówczas za literaturę „wysokoartystyczną”, jak to się dziś mówi, często – poetom, a nawet filozofom (Sartre, Russel, wcześniej Bergson) i na ogół autorom dzieł, które przeszły już próbę czasu, a nie – wydanych ledwie parę lat wcześniej. Nie zapominajmy, że wielka popularność i poważniejsze zainteresowanie krytyczne „Władcą Pierścieni” zaczęło się dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych; milionowe nakłady też przyszły później – nakłady zresztą nigdy nie były tu argumentem. Co zaś do „uzasadnienia” – tłumaczy się ono prosto: zapewne nikt z Komitetu Noblowskiego nie czytał „Władcy Pierścieni”.

Zostaw komentarz