Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

I po procesie – ugoda Hillarda z Tolkien Estate

Zapewne wielu z Was pamięta ile kontrowersji wzbudziła publikacja książki Stephena Hillarda – Mirkwood, A Novel About J.R.R. Tolkien (pisaliśmy o książce już wcześniej a tutaj link do recenzja TAO). W skrócie – najpierw Tolkien Estate zażądało od autora zniszczenia wszystkich wydrukowanych kopii książki, w zamiar Hillard pozwał TE do sądu powołując się na naruszenie jego praw konstytucyjnych oraz zasady fair use.

Jak wynika z artykułu w The Hollywood Reporter strony konfliktu doszły do ugody, której konsekwencją jest wycofanie przez Hillarda pozwu sądowego przeciwko Tolkien Estate. Z porozumienia wynika, iż Stephen Hillard może wydać książkę, ale odnośnik do osoby J.R.R Tolkiena na obwolucie powieści musi zostać zmieniony, (podejrzewam że chodzi o tekst – A novel about J.R.R Tolkien) na okładce będzie znajdować się również sprostowanie o takiej treści; ten utwór literacki nie uzyskał aprobaty i nie jest w żaden sposób powiązany z J.R.R Tolkien Estate ani z jego wydawcą (ang. This is a work of fiction which is neither endorsed nor connected with The JRR Tolkien Estate or its publisher).

Szczegóły ugody pozostaną poufne, ale porozumienie w sposób wystarczający porządkuje wątpliwości jakie Tolkien Estate żywiło w stosunku do publikacji książki – dodaje Aaron Moss, prawnik Tolkien Estate.

 

Kategorie wpisu: Fandom tolkienowski, Informacje medialne, Nowości wydawnicze, Tolkienowski internet

5 Komentarzy do wpisu "I po procesie – ugoda Hillarda z Tolkien Estate"

TAO, dnia 04.05.2011 o godzinie 13:12

No i pięknie… Takiego rozwiązania się nie spodziewałem. Podejrzewam, że TE zdecydowało się na ustępstwo po tym, jak nie udało mu się doprowadzić do przeniesienia sprawy przed sąd brytyjski (to było istotą pisma procesowego, które omawialiśmy poprzednio), bo na gruncie I Poprawki do Konstytucji USA i przed sądem stanu Teksas nie miało dużych szans wygranej, a rozgłos medialny mógłby mu zaszkodzić (w USA postawa TE byłaby komentowana jednoznacznie negatywnie).

Ale w ten sposób TE zgodziło się na precedens, który uniemożliwi mu, przynajmniej w krajach anglosaskich, gdzie precedens stanowi źródło prawa, ściganie autorów i wydawców innych, podobnych książek, o ile zamieszczą oni odpowiedni „disclaimer” (po polsku nazywało się to kiedyś dosadnie, ale celnie „dupokrytką”); na marginesie, Telperionie – taka klauzula nie jest „sprostowaniem”. I to jest dobre rozwiązanie: nie tamuje swobody ekspresji artystycznej, jednocześnie wyraźnie rozgraniczając spuściznę Tolkiena od „nieoficjalnych” wariacji na jej temat.

„Zmienione” a nie „usunięte” odwołanie do Tolkiena na okładce oznacza najprawdopodobniej zmianę liternictwa, rzeczywiście przypominającego to z okładek książek Profesora i usytuowanie do tak, by nie sugerowało „optyczne”, że mamy do czynienia z dziełem Tolkiena.

tallis, dnia 04.05.2011 o godzinie 19:46

Rozwiązanie mi się podoba. Autor musi stwierdzić, że to nie jest ani książka o Tolkienie ani zaaprobowana przez TE, a jednocześnie nie trzeba będzie palić żadnych książek, co byłoby barbarzynskie, ani nikogo pozbawiać prawa do publikacji. Po prostu bajecznie dobrze z tego wybrnęli. Brawa. No, bo faktycznie podtytuł sugeruje jakąś biografię fabularną albo podobne coś, a przecież z tego co się dało wyczytać z niusów wynika, że Tolkien jest tam postacią epizodyczną. Więc imo sprostowanie się przyda. Swoją drogą czy nie wydaje się wam, że organizacja mająca zajmować się literacką spuścizną jakiegokolwiek autora, żądająca spalenia cudzych książek jest to widok troche nie teges? 😀
poz :)
tal

TAO, dnia 05.05.2011 o godzinie 14:03

Żądanie palenia książek, z czyjejkolwiek strony, jest zdecydowanie „nie teges”. W odróżnieniu od żądania przekazywania ich na przemiał, które jest jak najbardziej politycznie poprawne, jeśli tylko wynika z politycznie poprawnych motywacji. To taka ironia – ale i opis rzeczywistości, niestety.

dagobert, dnia 05.05.2011 o godzinie 21:16

Co Teksas to Teksas, na miejscu TE też bym nie chciał zdrażanić Chucka Norrisa … When You’re in Teksas watch behind You … bęc, łup, trach …

dagobert, dnia 05.05.2011 o godzinie 21:17

czy może look behind You

Zostaw komentarz