Charakter pisma Tolkiena a charakter Tolkiena
Źródło: „My Strength And My Song” blog

Allie z bardzo ciekawego blogu grafoloficznego „My Strength And My Song”, miłośniczka Tolkiena i znawczyni języków klasycznych, do których nauki zachęciła ją fonoestetyka języka… quenya, dzieli się z nami swoimi uwagami na temat charakteru pisma Profesora Tolkiena. Oto jej analiza:
1. Pierwsza rzecz, która rzuca się od razu w oczy to ogólny obraz tego charakteru pisma. Pociągnięcia pióra są silne, określone, pewne. Do tego przyciągają uwagę. Osoby piszące w ten sposób mają mocną wrażliwość estetyczną . Skłaniają się ku rzeczom, które działają na ich zmysły; pociąga ich piękno, gdy na coś spoglądają, coś słyszą, coś dotykają. Wzrusza ich wszystko, co jest dla nich atrakcyjne estetycznie. I rzeczywiście zaraz przypominamy sobie wrażliwość fonoestetyczną Tolkiena, której efektem były piękne języki Śródziemia, piękne Pismo Rúmila czy Fëanora, urocze grafiki, które Tolkien tworzył dla własnej przyjemności, język jego poezji i powieści.
2. Kreślone przez Tolkiena /n/ i /m/ tworzą kształt V u podstawy, co ujawnia umysł analityczny. Piszący w ten sposób mają skłonność do analizowania każdej rzeczy – od relacji międzyludzkich po słowa i języki. Chcą wiedzieć jak i dlaczego dana rzecz funkcjonuje. Są też obdarzeni wnikliwym umysłem.
3. Warto zwrócić uwagę na to, że Tolkien nie używa papieru liniowanego, a mimo to wersy jego listów są perfekcyjnie proste. Gdybyśmy przyłożyli linijkę, zobaczymy, że linie pisma nie opadaj ani się nie wznoszą. Ludzie piszący w ten sposób mają tendencję do bycia perfekcjonistami. Lubią kiedy wszystko jest na swoim miejscu i mogą czuć niepokój, gdy coś jest „nie tak”. Bardzo się starają, gdy coś robią i nie cierpią bylejakości. Tu przypomnijmy sobie sposób pracy Tolkiena, dwanaście lub więcej lat pracy nad Władcą Pierścieni, doprowadzanie do perfekcji Silmarillionu, języków, szczegółowe odpowiedzi na listy przyjaciół i czytelników.
4. Czwarta cecha wiąże się z tą poprzednią – Tolkien przykłada wielką uwagę do szczegółów, czego dowodzą jego małe /i/ – kropka stawiana jest dokładnie nad literą. Ludzie z takim charakterem pisma są skrupulatni, szczegółowi, spostrzegawczy. Rzadko pomijają detale. Jakże łączy się to ze wspomnianym perfekcjonizmem Profesora Tolkiena! Ta cecha sprawia, że tak dobrze czyta się jego powieści, pełne szczegółowych opisów wydarzeń, wyglądu, uczuć, historii, miejsc. U Tolkiena nawet fazy księżyca dostosowane są do właściwej pory kalendarzowej.
5. Zauważmy, że mała litera /d/ jest pisana jak grecka delta oraz że jego duże /E/ wygląda jak greckie epsilon. Ta cecha jest bardzo częsta u osób oczytanych w literaturze najwyższej klasy. Cechę tę w grafologii nazywa się „pragnieniem kultury”. Osoby tak piszące często wybierają dobre jedzenie, podróże, literaturę, dobrą muzykę i inne rzeczy podobnej natury. I Tolkien pod wieloma względami odpowiada temu rysowi charakterologicznemu: był miłośnikiem wysokiej literatury. Wprawdzie nie podróżował dużo, ale lubił długie spacery i marsz w terenie, napawając się pięknem natury, stając przy każdym kwiatku, drzewie, ładnym widoku. Chadzał na koncerty muzyczne, lubił muzykę poważną (szczególnie von Webera), pisał własną poezję.
6. Zapis zaimka osobowego I ‚ja’ często ujawnia wiele ciekawych rzeczy na temat relacji z rodzicami, na temat obrazu matki i ojca w życiu badanej osoby. U Tolkiena owo I wygląda na niekompletne, nie zaznaczone mocno ani u podstawy, ani u zakończenia. To może oznaczać brak obecności rodziców – dosłownie lub emocjonalnie. Z biografii Tolkiena wiemy, że został on sierotą w dzieciństwie. Charakter Tolkiena kształtowała pamięć utraty matki.
7. Ostatnia z omawianych cech jest zaskakująca. Biografia Tolkiena nie opisuje wszystkich sytuacji rodzinnych i nie wnika w tak intymne szczegóły życia, żeby potwierdzić lub zaprzeczyć tej obserwacji. Litery /y/ u Tolkiena zamiast być kreślone w dół i potem zawijasem w lewo, w rzeczywistości schodzą w dół i potem tworzą kształt V w prawo. To oznaka jakiegoś rodzaju agresji. Piszący w ten sposób mogą być w jakiś sposób fizycznie agresywni, werbalnie agresywni albo agresja ta wyraża się na innym polu. Wszystkie opisy biograficzne przedstawiają Tolkiena jako spokojnego, umiarkowanego pana. Być może ta cecha wyrażała się jedynie w okazywanej czasami (np. w listach) impulsywności i gniewie; pamiętamy jak Tolkien denerwował się na pomijanie w planie nauczania filologii, jak walczył o połączenie filologii z poznawaniem literatury – sześć okrągłych lat walczył o modyfikację tego systemu. Pamiętamy też jak dosadnymi słowami Tolkien opisywał niektórych krytyków jego literatury, aspekty współczesności, osoby próbujące plagiatu i nie szanujące praw autorskich.
Kategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Lingwistyka, Listy Tolkiena


12 Komentarzy do wpisu "Charakter pisma Tolkiena a charakter Tolkiena"
Telperion, dnia 10.11.2010 o godzinie 9:09
Tutaj http://www.tolkien.cyberdusk.pl/index.php?eif28 na OPD Tallis dokonała analizy graficznej ręcznego pisma J.R.R Tolkiena.
Pozdrawiam
Galadhorn, dnia 10.11.2010 o godzinie 9:33
Są jakieś wielkie różnice w tych analizach?
TAO, dnia 10.11.2010 o godzinie 16:04
Nie podoba mi się ten (tj. Allie) tekst, nie tylko dlatego, że generalnie nie mam zaufania do grafologii jako takiej, gdy wykracza ona poza ustalanie, czy dany tekst został napisany przez określoną osobę, czy tez nie. Jego autorka zbyt wyraźnie „przymierza” swa analizę (a przynajmniej to, co pisze na jej temat) do tego, co wie o Tolkienie. Tego rodzaju wnioski byłyby bardziej wiarygodne, gdyby grafolog nie wiedział, że ma do czynienia z rękopisem Tolkiena (bo nie wierzę, by dało się dziś znaleźć grafologa, nic o nim nie wiedzącego, co dawałoby „czystą” sytuację badawczą).
TAO, dnia 10.11.2010 o godzinie 16:10
Jeszcze o tekście Tallis. Konkluzje są podobne, jak w tym tekście (i mam do nich podobną nieufność), natomiast zawiera całą „kuchnię” grafologicznej analizy tekstu. Są też znacznie bogatsze – mamy analizę sposobu rozmieszczenia tekstu na kartce, analizą podpisu i jeszcze paru innych elementów. Warte przeczytania choćby dlatego, że pokazuje, na czym polega analiza grafologiczna.
tallis, dnia 11.11.2010 o godzinie 3:02
Dzięki TAO.

Nie znam tego bloga, a moj kawałek napisałam parę lat temu, wiec chyba nie mogłam sie nim zasugerować. Natomiast owszem, co zresztą chyba w rozmowie na ODP zaznaczałam, im lepiej znamy osobę, której pismo w ten sposób sprawdzamy tym mniej obiektywnie może to wyglądać, dlatego też uważa się, że nie powinno się robić takiego testu rodzinie i bliskim znajomym, o których już na wstępie sporo wiemy. Natomiast co do z przeproszeniem „celebrytów”, o których każdy wie coś niecoś (takich jak Tolkien albo Jackson, jacys piosenkarze i politycy) to już jest lepiej, choć i tak jako fani wiemy o nim za dużo, aby być całkiem wolnymi od pewnych narzucających się skojarzeń, choćby tego, jakim życzymy go sobie widzieć na podstawie wcześniej przeczytanych biografii. Badanie „nie skażone” może być tylko to, gdy do grafologa przychodzi ktoś kogo on widzi po raz pierwszy. Nawet badanie porównawcze pisma (np. dwu próbek podpisów pod testamentem), a nie psychografologiczne powinno się robić nie czytając wcześniej akt sprawy, aby nie nabrać przedwczesnych wniosków czy uprzedzeń wobec autora podpisu (czy też jego domniemanych fałszerzy) wskutek lepszego poznania osób, których pismo poddaje się ocenie. Grafolog pracujący jako biegły sądowy w teorii nie powinien widzieć na oczy akt swych „próbek”, ale w praktyce przesyła się mu akta, (a nie tylko próbkę samą), ponieważ formalności wymagają, aby biegli mieli dostęp do akt – co przy biegłych lekarzach, informatykach czy patologach ma sens, ale przy pismoznawcach może być wręcz błędnym założeniem. Moj tekst pisałam z uwagą nastawioną na to, że znam już dobrze taką „codzienną”, „zewnętrzną” biografię autora pisma, jednocześnie jednak zauważałam, że pismo to pozwala na zagłębienie się w cechy, o których nigdy wcześniej nie myślałam i które mnie nigdy nie obchodziły – czy są czy ich nie ma. Raczej znałam biografię od strony wydarzeń – gdzie mieszkał, gdzie pracował, kogo znał, ale tak naprawdę cechy wewnętrzne, cechy charakteru Tolkiena, takie okazywanego przez niego na co dzien nie interesowały mnie nigdy. Okazało się, że znałam tylko zdarzenia z jego biografii a nie jego charakter. Dopiero napisanie tego tekstu zbliżyło mnie do tych cech, które wynikają z tej analizy, i które są moim zdaniem mniej lub bardziej możliwe u tego człowieka. Oraz imo u osób na podobnych stanowiskach np. imo wiele naukowców czy wykładowców musi podzielać pewne jego cechy, takie jak cierpliwość, ambicja, pracowitość, a wiedza o tym nawet wynika ze zwykłego rozsądku i z codziennej naszej wiedzy a nie z żadnej grafologii. Faktem jest, że mnie też uczono pewnej nieufności wobec tego co się w kryminalistyce zwie psychografologią, bo w części jest to jednak dziedzina para-naukowa, o której trudno powiedzieć, by przeprowadzono szerokozakresowe badania dowodzące zależności między częstym występowaniem jakiegoś jednego znaku a jakąś cechą psychiczną np. podatnością na wpływy, lub materializmem, lub sumiennością w pracy, lub skłonnością do nadużywania używek, ale po części zaś mam wrażenie, że nieufność kryminalistyków i biegłych sądowych (tych od badań stricte porównawczych
– czyli czy tekst jest fałszywką czy nie i od kogo i z jakich warunków pochodzi) wobec psychografologii bierze się z tego, że jej korzenie leżą w psychologii a badania porównawcze pisma nie muszą mieć z nią jakoś bardzo do czynienia, prędzej z neurofizjologią. A tak swoją droga przepatrując zestawy cech pisma w różnych podręcznikach i tabelach nic nie poradzę na to, że mój sposób bazgrania różnych znaków (niewielu, bo tylko jakiś 4 czy 5) koreluje w 80-90% ze znanymi mi moimi cechami. Ale nigdy nie mam, bo jako kryminalistykowi od badań dokumentów nie wolno mi mieć zupełnego zaufania do psychografologii. Traktuję ją jako zbiór przesłanek, które moga wspomóc, ale nie muszą zwykłe badanie porównawcze pisma lub analizę akt sprawy.
poz
tal
Allie Bradley, dnia 11.11.2010 o godzinie 7:45
Hi! I’m Allie, the handwriting analyst who wrote this. Thank you for sharing my thoughts on your page. I wish I could understand your language so that I could read the comments! Nevertheless, I’m glad you found this enjoyable.
Thank you,
Allie
Galadhorn, dnia 11.11.2010 o godzinie 10:46
Hi Allie, so nice to see here your comment.
In our comments it was written about another analysis of J.R.R.T.’s handswriting by Tallis – it’s in Polish, but Google can help you to translate it (I know, in a very simple form): http://www.tolkien.cyberdusk.pl/index.php?eif28
Allie Bradley, dnia 12.11.2010 o godzinie 21:25
Thank you. The translation was a bit rough, but I was able to understand most of it. Someone said in one of the comments on this page that the two analyses were quite different. That’s true because Tallis was using a type of handwriting analysis called the „gestalt method”, which looks at the overall appearance of the writing (the margins, the size, and so on). I, on the other hand, am trained in the „trait method”, which studies mainly individual strokes in different letters. I find both to be useful, but I prefer the trait method because it is more specific and accurate.
In another comment, someone discredited graphology and my analysis because I was reading into Tolkien’s handwriting too much. It is true that I know a lot about Tolkien’s life. But I am very objective in every analysis that I do, and I never say things that I don’t see in the writing. I was just having some fun trying to relate the traits I saw in Tolkien’s handwriting to his life.
Thank you!
Allie
Galadhorn, dnia 13.11.2010 o godzinie 8:05
Tornene, dnia 13.11.2010 o godzinie 11:26
Zgadzam się z Tadeuszem, że badania grafologiczne tekstu w przypadku znajomości autora tekstu mijają się z celem. Umysł ludzki szuka uogólnień i uproszczeń\stereotypiczności świadomie i podświadomie. Ciekawie się czyta wspomniane opracowania, ale nikt nie odpowie z pełnym przekonaniem czy najpierw było jajko, czy kura – wiedza o pisarzu, czy pisarz z wiedzy. Ciekawa zabawa – nic ponad to.
Tornene, dnia 13.11.2010 o godzinie 11:41
Dear Allie
I believe, that TAO didn’t meant to discredit your work because of your skills and methods of analysis.
The reason we’re so sceptic is to accept human nature, which (mostly in the sphere of subconscious) constantly looks for generalizations and analogies to make thesis more possible.
I just want to say, that graphology is pretty inaccurate when graphologist knows the author’s bio. Subconscious is something that can’t be „turn off” and always seeks various ways to use collected knowledge in Conscious works.
Best Regards!
tallis, dnia 13.11.2010 o godzinie 19:59
Jeszcze co do problemu jajka i kury
Ponieważ nie znałam tak naprawdę charakteru Tolkiena a jedynie kilka faktów z jego życia „zewnętrznego” (szkoła, praca, rodzina) to myślę, że dało to dość dobre efekty, zwłaszcza dlatego, że wyszło mi kilka spraw, których nie oczekiwałam.
więc, gdyby taki fan był nieobiektywny nagiąłby wyniki i napisał zgodnie ze swymi oczekiwaniami – wielki talent
Jeśli ktoś tak piszący (w sensie grafizmu, nie literatury) jak Tolkien osiągnął coś w literaturze to znaczy, że musiał ów średni talent podeprzeć ogromną ilością pracowitości i erudycji. Które, jak wiemy w jego życiu występowały. Tak samo było z talentem plastycznym – nie był on wybitny, ale był ok. Tymczasem jego pismo świadczy o dużym talencie językowym, lingwistycznym oraz o całkiem dużym zainteresowaniu historią także najdawniejszą. Mogę zaryzykować twierdzenie, że ówcześnie na uniwerkach tego rodzaju zainteresowania antykiem i historią (i ponadprzeciętna wiedza w tym zakresie) były, że tak powiem normą i w dobrym tonie, a więc nie koniecznie musiały być jego ulubionym, pozaszkolnym zainteresowaniem. Mógł się tym interesować tak jak wykazuje to pismo, z własnej chęci, potrzeby, ale zanim poznaliśmy co mówi o nim jego pismo to imo mogliśmy wiedzieć tylko, że się tym interesował tyle, że nie wiedzielibyśmy czy tak naprawdę czy tylko z powodu pozostawania w pewnym środowisku, w którym ludzie z zasady dyskutowali na podobne tematy.
Np. w opisie jego zainteresowań z zaskoczeniem ujrzałam, że wyszło mi, że to musiał być wysportowany człek lubiący aktywność na powietrzu. Oczywiście uniwersytety mają swe drużyny itp to wiedziałam, wiedziałam też że grał, chyba w rugby? Ale nie wiedziałam, że miał ku temu zarówno talent jak i chęci, myślałam, że grywał ot, tak dla towarzystwa, bo inni grali i bo tak było przyjęte w środowisku.
Np. w sprawdzaniu możliwości czy też talentów odkryłam, że jego talent literacki był w zasadzie średni. W grafologii wszelkie możliwości, talenty czy to do bycia malarzem, filozofem, archeologiem czy urzędnikiem stopniuje się-niski-średni-wysoki. Z tego co mi wychodziło to zdecydowanie nie był to wybitny talent pisarski. A przecież odkrycie czegoś takiego nie jest miłe dla fana
poz
tal
Zostaw komentarz