Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Nadchodzi The Lord of the Rings: Conquest

The Lord of the Rings ConquestFanów gier komputerowych osadzonych w Śródziemiu z pewnością zainteresuje informacja, że w Pandemic Studios, znanym między innymi z takich pozycji jak Star Wars: Battlefront czy Destroy All Humans!, trwają pracę nad kolejnym tytułem opartym na literaturze Tolkiena. Tym razem będziemy mieli okazję przenieść się na pola największych bitew Trzeciej Ery. Zaraz zaraz, czy już czegoś takiego nie mieliśmy wcześniej? Battle for Middle-earth, czy jakoś tak? Tak, ale tym razem, nie będziemy mieli do czynienia z grą strategiczną. The Lord of the Rings: Conquest, bo taki tytuł nosi zapowiadana produkcja, będzie grą akcji, w której, zamiast w wielkiego dowódcę, wcielimy się w pojedynczego żołnierza.

To może po kolei. Choć w bitwach będzie będzie uczestniczyć nawet około 150 jednostek, my w danej chwili będziemy mogli kierować jedną. Do wyboru będą cztery klasy: Wojownik, Łucznik, Zwiadowca oraz Mag (jak wiadomo, to jeden z popularniejszych zawodów w Śródziemiu) i będziemy mogli się między nimi w dowolnym momencie przełączać. Możemy np. bronić Minas Tirith z murów jako Łucznik, a gdy stwierdzimy, że uszczupliliśmy wystarczająco szeregi wrogów, wcielamy się w Wojaka, robimy wypad za mury i resztę dobijamy mieczem. Lub też przełączamy się na Zwiadowcę i organizujemy na tyłach wroga małą dywersję. W przypadku powodzenia naszych akcji, mamy szansę pociągnąć do boju pozostałych żołnierzy. Bo choć nie będziemy mieli możliwości bezpośredniego wydawania rozkazów, nasze akcje mogą zainspirować towarzyszy broni, dodając im w walce sił. Jeżeli będziemy wyjątkowo dobrze walczyć, możemy liczyć na różne bonusy, zaczynając od specjalnych zdolności ułatwiających dalszy bój, a kończąc na możliwości wcielenia się na jakiś czas w któregoś ze znanych bohaterów, jak Aragorn, Gandalf czy Legolas. Krążą nawet plotki, że jedną z umiejętności Legolasa (albo co gorsza, wszystkich łuczników) będzie, znane ze srebrnego ekranu, zabijanie olifantów (chociaż sposób na pozbycie się mumakili ma być wiele). Natomiast u Złych mamy szansę wcielić się w Balroga, Upiory Pierścienia czy też samego Saurona. A ten ostatni ma być wyjątkowo potężny, praktycznie nie do pokonania bez użycia innego bohatera.

The Lord of the Rings Conquest - pola Pellenoru

Gra będzie przede wszystkim nastawiona na rozgrywkę dla wielu graczy, choć i dla samotników coś się znajdzie. Zacznijmy od kampanii. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że będą dostępne dwie, dla tych Dobrych i dla tych Złych. Kampania Dobrych będzie się składać głównie ze znanych z książki i filmu bitew. Ta Zła będzie próbą odpowiedzi na odwieczne pytanie: „Co by było, gdyby Frodo zawiódł”. Zaczniemy od tego, że dzielny hobbit zostaje zabity przez Nazgula (w tej roli gracz), przez co Pierścień wpada w łapy Saurona. I rozpoczyna się podbój. Ale aby zacząć grę po Ciemnej Stronie, trzeba ją będzie wcześniej ukończyć po Jasnej. Poza kampanią będą też dostępne różne tryby szybkiej rozgrywki, jak np. Conquest (polegający na zdobywaniu punktów kontrolnych), klasyczny Capture The Flag, Deathmatch, Hero Deathmatch czy Ringbearer, w którym jeden gracz wciela się w Froda i próbuje uciec przed pozostałymi, grającymi Nazgulem. Gdy któryś z upiorów dopadnie hobbita, następuje zmiana ról. W trybie multiplayer będzie mogło walczyć jednocześnie w sieci aż szesnastu graczy, po ośmiu na stronę. Aha, szesnastu graczy + setka komputerowych żołnierzy. Lub ewentualnie czterech na jednym ekranie, bez konieczności łączenia się z siecią. Ilość bitew, które przyjdzie nam stoczyć, dalej nie jest oficjalnie potwierdzona, wiadomo na razie o dwunastu: Helmowy Jar, Pola Pelennoru, Minas Tirith, Czarna Brama, Moria, Wichrowy Czub, Shire, Góra Przeznaczenia, Rivendell, Isengard, Osgilliath i Minas Morgul. Aby było ciekawie, będziemy mogli korzystać prawie ze wszystkich jednostek znajdujących się na polu bitwy. Co oznacza również możliwość wcielenia się w trolla czy enta oraz dosiadania wierzchowców. A z zapowiedzi twórców wynika, że mumakil również będzie wierzchowcem. Niestety, już wiadomo, że sobie nie polatamy, ani na orle ani na skrzydlatej bestii, choć jednostki powietrzne będą mieć pewien wpływ na bitwę.

Gra ma być dostępna na następujących platformach: PC, Xbox 360, PS3, i Nintendo DS. Istotną może być informacja, że produkcja będzie oparta na licencji filmowej (i tu, jako ciekawostkę, dodam, że w roli narratora wystąpi Hugo Weaving, znany też jako agent Elrond). I choć temat nie jest niczym specjalnie nowym, wiele wskazuje na to, że tytuł ma szansę podbić serca graczy. I to nie tylko tych tolkniętych. Bo zapowiada się, że zaoferuje naprawdę sporo akcji. Ale by wydać ostateczną ocenę, trzeba poczekać do jesieni. Na razie można wpaść na stronę http://pandemicstudios.com/conquest/.

Kategorie wpisu: Gry tolkienowskie

4 Komentarzy do wpisu "Nadchodzi The Lord of the Rings: Conquest"

Drzewiec, dnia 18.07.2008 o godzinie 23:06

Zapowiada się ciekawe :)

Telperion, dnia 19.07.2008 o godzinie 8:55

Dzięki Lordzie, nie gram wprawdzie w gry komputerowe, ale ciekawie się czytało 😀
Pozdrawiam

Galadhorn, dnia 20.07.2008 o godzinie 10:41

Nie grywam (za słaby komp, za dużo pracy), ale czyta się to z zapartym tchem. Chętnie się skuszę u kogoś, kto to będzie miał. A z innej beczki, Lordzie, czy napisałbyś na LNDLN więcej o projekcie ekranizacji Twojej sztuki? To byłby szczególnie ciekawy news! Dzięki za wiadomość o grze. Pozdrówka!

Lord Ya, dnia 20.07.2008 o godzinie 17:15

Galu, wbrew temu co się może wydawać, ja w tym projekcie mam bardzo mały udział. Napisałem scenariusz (ale to już jakiś czas temu :P), wyraziłem zgodę, raz posłałem maila z zapytaniem jak idą prace i tyle. A w chwili obecnej nie dysponuje żadnymi informacjami, których nie można by znaleźć w internecie. Więc jakby ktoś miał coś pisać, to może Elek czy inna osoba, która bierze czynny udział w akcji. Zresztą, nawet jakbym ja miał to zrobić, poczekałbym aż film będzie prawie gotowy.

Zostaw komentarz