Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Wywiad z Ryszardem „Galadhornem” Derdzińskim

Herb elficki Galadhorna (projekt i wykonanie Adaneth)Dziś rozmawiamy z Ryszardem „Galadhornem” Derdzińskim, niezwykle ważną postacią – dla całego fandomu, ale także dla elendili.pl i Elendilionu.

PGK: Dzień dobry! Powiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z fandomem? Jak powstało forum Elendilich?

RD: Cześć! Dziękuję za zaproszenie do tego wywiadu.

Spoglądając wstecz widzę, że większość mojego życia związana jest z tolkienowską pasją. Wszystko zaczęło się około roku 1985, czyli dwadzieścia dwa lata temu. Wtedy jako uczeń szkoły podstawowej i częsty gość pewnego antykwariatu w moim mieście Sosnowcu (trochę było nie po drodze ze szkoły, ale zawsze bardzo ciekawie) z lubością czytywałem w owym antykwariacie (siedząc często na podłodze) archiwalne numery czasopisma Fikcje, wydawanego przez Śląski Klub Fantastyki. Andrzej Kowalski (klubowy Bilbo Brandybuck, o czym jeszcze wtedy nie wiedziałem) publikował tam tłumaczenie encyklopedii tolkienowskiej Fostera (znanej u nas teraz jako amberowska Encyklopedia Śródziemia). Nazywało się to „Tolkienistyką” – i ten dział szczególnie mnie zainteresował. Tam po raz pierwszy przeczytałem o tajemniczych hobbitach, o elfach, dowiedziałem się, że jest taki niezwykły pisarz – J.R.R. Tolkien. W tym samym antykwariacie udało mi się dostać wydanie Hobbita z 1985 oraz – po pewnych perturbacjach również Silmarillion. To było wejście w nową, niezwykle wciągającą rzeczywistość. Potem było pierwsze spotkanie z Sekcją Tolkienowską. Od roku 1990 już brałem udział w powstawaniu fanzinu, który nazywał się Gwaihirzę. I dalej szybko poszło. Redagowanie nowych pism (Nyellinkë Eldarin oraz z Tomkiem Gubałą Simbelmynë), organizowanie z Tomkiem bloków tolkienowskich na Polconach, na Euroconie w Gdyni w roku 2000, wizyty w szkołach i domach kultury, w mediach, ale przede wszystkim spotkania z cudownymi ludźmi. Tę część działalności fandomowej uważam zresztą za najciekawszą. Zaś największy zaszczyt to obok nagrody fandomu w roku 2002 (Śląkfy dla Fanów Roku, którą otrzymałem wraz z Tomem), każdy głos czytelników naszych czasopism. To naprawdę wielka frajda przygotowywać coś, co wpływa na innych tak, jak na mnie wpłynął dział „Tolkienistyka” w tych starych Fikcjach czytanych we wspomnianym antykwariacie. Jest jeszcze działalność internetowa, o którą pytałeś. Elendili i Elendilion to część większej całości – owoc świetnej współpracy z Tomkiem Gubałą (Tomem Gooldem), Kubą Dobranowskim (Athrandirem), Asią Drzewowską (Adaneth) i dziesiątkami innych przyjaciół. Forum pojawiło się w trudnych dniach grudnia 2003 roku, gdy w wyniku nieprzyjemnego konfliktu wyrzucono mnie z innego dużego forum tolkienowskiego. Powstanie forum to był pomysł Kuby Dobranowskiego i z dzisiejszej perspektywy widzę, że była to jedna z najszczęśliwszych decyzji, jakie podjęliśmy w fandomie. Zaczynaliśmy od kilku tematów, kilkorga użytkowników. Dziś jest to najaktywniejsze i największe forum tolkienowskie w polskim necie. Niezwykła sprawa. Nikt z nas nie przypuszczał wtedy, że forum odniesie taki sukces. Dziś wszystkie nasze inicjatywy toczą się wokół forum Elendilich, a przyjaźnie i znajomości zawarte na tym forum są dla mnie bardzo, bardzo ważne.

PGK: Większość forumowiczów podziwia Twoją działalność. Mógłbyś przypomnieć jakie są Twoje priorytety? Czego już dokonałeś? Jakie są Twoje plany, ale przede wszystkim zdradź czytelnikom Elendilionu jaki widzisz cel w działaniu fandomu, szczególnie tego internetowego.

RD: Trudne pytanie. Częściowo odpowiedziałem na nie wyżej. Priorytet to dla mnie przede wszystkim ludzie! Spotkanie z innymi czytelnikami Tolkiena. Często okazuje się, że czujemy podobnie, że nadajemy na podobnych falach. Drugi priorytet to badanie biografii i dzieł J.R.R. Tolkiena we wszystkich aspektach – zwracam szczególną uwagę na postać Tolkiena jako prawowiernego syna Kościoła, wiernego chrześcijanina oraz na językową warstwę jego twórczości.

Czego dokonałem? Myślę, że jest w Polsce wielu ludzi, którzy mogą poszczycić się większymi dokonaniami tolkienowskimi niż ja. Mnie samego cieszy to, że mogłem brać maleńki udział w tłumaczeniu Władcy Pierścieni – wpierw jako tłumacz uzupełniający dzieło nieżyjącej już genialnej tłumaczki Marii Skibniewskiej, potem jako konsultant Czarka i Marii Frąców oraz tłumacz wszystkich Dodatków w wydaniu Amberu. Jestem też dumny, że mogę współpracować z tak wspaniałym człowiekiem, jakim jest Tomek Gubała. Razem wydajemy już od dziesięciu lat Simbelmynë, razem podejmujemy wszelkie nasze tolkienowskie inicjatywy.

Moje plany? Czasem mam wrażenie, że już kończy się moje zadanie i rola w historii polskiego fandomu tolkienowskiego, ale zaraz potem przychodzą do głowy nowe pomysły. Rozwijamy teraz z Tomkiem i innymi przyjaciółmi działalność w internetowych mediach (chcemy na przykład rozkręcić działalność radia Elendili FM). Planujemy też w tym roku wydać dwa fanziny: Simbelmynë i Gwaihira. Mam w głowie i w komputerze kilka napoczętych tekstów o Tolkienie i jego dziele itd. Myślę, że wróci dawny zapał i dam fandomowi jeszcze kilka – mam nadzieję wartościowych – rzeczy.

Co do fandomu internetowego, marzy mi się większa aktywność tolkienistów sieciowych. Jest nas coraz więcej, ale wcale nie ma więcej artykułów do naszych czasopism, nie ma proporcjonalnie więcej wartościowych inicjatyw wydawniczych. Szkoda. Mam nadzieję, że to się jeszcze zmieni.

PGK: A Twoja działalność translatorska? Czy planujesz tłumaczenie jakiegoś dzieła Tolkiena, lub jakiejś pozycji okołotolkienowskiej?

RD: Rozpoczęliśmy z Telperionem tłumaczenie Wędrówek Húrina. To fragment większej inicjatywy – dla przyjaciół i rodziny, w ramach przepisu o dozwolonym użytku prywatnym tłumaczymy od lat fragmenty The History of Middle-earth (HoMe). A Wędrówki Húrina to świetne uzupełnienie wydanego ostatnio dzieła Dzieci Húrina. Chciałbym też dla któregoś z wydawnictw potłumaczyć jakąś pozycję tolkienowską lub okołotolkienowską. Czekam na propozycje. Mój przekład książki Klucz do Tolkiena Perry’ego miał dobre oceny. Mam nadzieję, że będzie mi dane zmierzyć się kiedyś z inną książką tego typu. Marzy mi się też tłumaczenie jednej z książek mniej znanego Inklinga – Charlesa Williamsa. Mam nadzieję wrócić również do przekładu książki Williama Morrisa pt. Opowieść o Rodzie Wulfungów.

PGK: Marzysz o jakimś tolkienowskim wydaniu, które mogłoby ukazać się w najbliższym czasie?

RD: Tak, jest kilka takich książek. Najbardziej marzę o dwóch – o nowym tomie listów Tolkiena. Na pewno w archiwach rodzinnych Tolkienów znajdzie się więcej takich listów. Mogłyby one powiedzieć jeszcze więcej o osobowości i przemyśleniach pisarza. Drugie dzieło to summa materiałów lingwistycznych opublikowanych w Parma Eldalamberon i Vinyar Tengwar – jakieś opracowanie tych bardzo ciekawych rękopisów i maszynopisów z archiwów Profesora.

PGK: Czym jest dla Ciebie Śródziemie? Jak zaczęła się Twoja przygoda z Mistrzem? Oczywiście nie od obrazu Jacksona, ale czy ktoś lub coś zainspirowało Cię do lektury?

RD: Śródziemie to dla mnie świat, który pomaga jeszcze bardziej ukochać świat, w którym żyjemy – naszą prawdziwą rzeczywistość. Zanim spotkałem po raz pierwszy Śródziemie, tkwiłem już po uszy w mitologii Północy. Pasjonowałem się w dzieciństwie Norwegią, w której w czasie wojny służył w wojsku mój dziadek. Znałem już wiele opowieści ludowych ze Skandynawii (dzięki pewnej książce Roberta Stillera), interesowałem się runami (zaraz po kupieniu Hobbita rozszyfrowałem wszelkie runy, które znajdują się tam na mapie – a miałem wtedy 11 lat!). Wiedziałem już co nie co o bogatej mitologii Północy. Wpierw był szacunek i zamiłowanie dla „ducha Północy”, a potem przyszedł Tolkien, który wypełnił tę przestrzeń pragnień i przeczuć piękną, wartościową treścią.

PGK: Udzielasz się w Bractwie Świętego Brendana. Jesteś uważnym poszukiwaczem wątków chrześcijańskich we Władcy Pierścieni i innych dziełach. Unikając pytania o Twój stosunek do religii, chcę tylko zapytać, czy nie uważasz, że twórczość Mistrza aż emanuje religijnością? Czy nie sprawia to wrażenia nachalnej łopatologii?

RD: Moim zdaniem twórczość Tolkiena ani nie emanuje nachalną religijnością, ani – w związku z tym – nie ma w sobie nic z natrętnego dydaktyzmu. To właśnie geniusz tego dzieła! A jednocześnie u samych podstaw narracji jest wiara pisarza – niewidoczna, ale możliwa do okrycia. I jest ona wtedy jak ziarenko gorczycy. Wpierw się jej nie widzi, ale gdy zakiełkuje w sercu, wypełnia naszą lekturę bogactwem znaczeń i przesłań.

PGK: Co sądzisz o obecnej sytuacji w Polsce? Jak oceniasz relacje Kościół – państwo? Czy katolicyzm jest, Twoim zdaniem, atakowany? Przez kogo?

RD: Staram się być uczniem Pana Jezusa. Wychodzi najczęściej marnie, ale nie tracę nadziei. Dla mnie Kościół to taka rzeczywistość, której – jak pisze ewangelista św. Mateusz (Mt 16,18) bramy piekielne nie przemogą. Nie boję się, że Kościół może przegrać ze swoim Nieprzyjacielem. Wierzę, że Pan Jezus, mój Bóg, jest z nami w Kościele i to On jest gwarantem ostatecznego Wielkiego Sukcesu (jak można by to wyrazić dzisiejszym językiem)! Wrogowie Kościoła? Działają moim zdaniem przeciw samym sobie. Jeżeli są ludzie, którzy myślą, że robią to w pełni świadomie, to pozostaje mi jednak wciąż mieć nadzieję, że „nie wiedzą, co czynią”. Ja sam też jestem często „wrogiem Kościoła”, skoro każdego dnia zdarza mi się swoimi złymi uczynkami przybijać Pana do krzyża. Trzeba mieć jednak nadzieję, bo to On przecież w swej nieskończonej miłości daje nam siły, żeby mimo upadków i podłości iść dalej ku Niemu.

Polska? Kocham mój kraj i jestem dumny z tego, że tu wciąż ludzie wierzący są odważni, nie przechodzą do defensywy, wyrażają jasno swoje pragnienia i myśli. Są tu też oczywiście adwersarze Kościoła, osoby nieprzychylnie lub nawet wrogo do tej rzeczywistości ustosunkowane. Chodzi przede wszystkim o tych, których nazwałbym „nowymi rewolucjonistami” – entuzjaści „nowej etyki”, posłannicy „Postępu”, czy też skrajni materialiści, których drażni Polska oparta na wartościach chrześcijaństwa. Trzeba z takimi ludźmi prowadzić dyskusję, próbować znaleźć wspólną platformę do dyskusji. Ale nie mam wielkich nadziei, że uda się ze wszystkimi dojść do porozumienia. Chrześcijanie są „solą ziemi” – nas „ten świat” ma w nienawiści od 2 tys. lat i tak zapewne będzie do Wielkiego Końca.

PGK: A wracając do filmu – powiedziałeś kiedyś, że (cytat z pamięci) „film nie jest idealny, ale pozwala na kilkanaście godzin przenieść się do Śródziemia”. Przyznam szczerze, że mnie zdarza się czasem włączyć sobie kilka ulubionych scen z tego obrazu. Co sądzisz o planowanym na 2009 rok Hobbicie? Czy nie boisz się „braku Jacksona”?

RD: Cieszę się z tej ekranizacji. I chciałbym – naprawdę – zobaczyć ten film w zupełnie innej od jacksonowskiej stylistyce, z innymi aktorami itd. Film to tylko film – mniej lub bardziej wierna ekranizacja. Film rządzi się własnymi prawami. A im więcej prób ekranizacji, tym mniejsza szansa, że filmowy świat zawładnie naszą wyobraźnią. Trzeba chronić swoją wyobraźnię przed nachalnymi obrazami narzuconymi przez reżyserów. Śródziemie jest dużo piękniejszym i bogatszym światem od tego, który pokazał w swoich – naprawdę dobrych – filmach Peter Jackson. I wierzę, że ten filmowy Hobbit pomoże młodszym miłośnikom Tolkiena uwolnić się od wizji ostatniej filmowej trylogii.

PGK: Pomówmy chwilę o Tobie. Internet to miejsce, gdzie łatwo być anonimowym. Skąd pochodzisz? Jakie skończyłeś studia? Jakiej słuchasz muzyki?

RD: Ja w internecie nie jestem anonimowy. To może źle, ale znaleźć w necie można wiele informacji o miejscu, z którego pochodzę, o mojej pracy i wykształceniu. Zacznijmy od początku. Mieszkam w Sosnowcu – tu się też urodziłem. To Zagłębie Dąbrowskie. Jednak moja rodzina jest na poły bardzo śląska (moja mama kilka lat temu została jedną ze Ślązaczek Roku w konkursie Radia Katowice), a na poły galicyjska (tata pochodził z pięknego Łańcuta, a moi najdawniejsi znani przodkowie z okolic Przemyśla i Lwowa). Jestem z wykształcenia politologiem oraz znawcą tematyki Public Relations. Skończyłem Uniwersytet Śląski (kończyłem też na tym uniwersytecie studia doktoranckie) oraz studia podyplomowe na naszej śląskiej Akademii Ekonomicznej.

Muzyka? Lubię przeróżne klimaty. Przede wszystkim śpiewające kobiety: Tori Amos, Kate Bush, Tanitę Tikaram, Loreenę McKennitt, Björk i wiele innych. Lubię też ostrzejszą muzykę, np. Metallicę czy Rammstein, Pasjonuje mnie też muzyka Północy – od Skandynawii, przez Syberię po indiańskie klimaty Ameryki Północnej. Bardzo lubię klasykę, np. uwielbiam Mozarta. Sięgam też z chęcią po muzykę dawną.

PGK: Skąd Twoje zainteresowania filologiczne, językoznawcze? Opracowałeś przecież słownik sindarinu! To wymagał wielkiej wiedzy lingwistycznej. Ile znasz języków obcych i co sądzisz o czysto estetycznej zabawie, jaką uprawiał J.R.R. Tolkien?

RD: Kocham tę część ludzkiej kultury, jaką jest język. Myślę, że to od języka rozpoczęła się kultura. Miałem szczęście uczyć się w liceum przez lat cztery łaciny. To chyba wtedy rozkwitła ta pasja. Nauka łaciny biegła równolegle do tłumaczeń z angielskiego na polski lekcji quenyi. To był kurs tego języka stworzony przez Nancy Martsch z pisma Beyond Bree. Przekłady publikowałem z Łukaszem Wojtylakiem w Gwaihirzęciu. Im bardziej wciągały mnie języki Tolkiena, tym bardziej chciałem poznać języki naszego świata. Mam za sobą poznawanie greki i staroangielskiego, staroislandzkiego i gockiego, gaelickiego i walijskiego, starocerkiewnosłowiańskiego i staropolszczyzny. Ale to było zaledwie liźnięcie tych pięknych języków. Dziś na poziomie wyższym zaawansowanym posługuję się angielskim, hiszpańskim i rosyjskim. Znam też trochę czeski, jeszcze mniej niemiecki i włoski.

„Zabawa” Tolkiena? Piękna rzecz. To bardzo czułe podejście do języka. Nie ścisłe, chłodne, naukowe, ale bardzo osobiste. Tolkien czuł języki, pasjonował się ich brzmieniem i gramatyką. To był początek jego drogi naukowej. Podziwiam go za to.

PGK: Czy Twoje liczne podróże są związane z Twoją pracą? Wielu śmiertelników zamieniłoby się z Tobą w ciągu pięciu minut. Lubisz podróżować? Czy to konieczność, czy przyjemność? Co wynosisz z tych częstych wyjazdów?

RD: Tak, związałem swoje dotychczasowe życie zawodowe z bardzo rozwijającą się w Polsce turystyką – głównie turystyką do coraz mniej mi obcych, ale wciąż dla mnie pasjonujących innych krajów. Kocham swoją pracę i rzeczywiście chyba bym się nie zamienił z dążącymi drogą kariery, wspinającymi się po szczeblach mieszkańcami biur, korporacji i urzędów. Podróże to moja pasja – od dzieciństwa. Z rodzicami poznawałem to, co dało się wtedy poznać: Czechosłowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Jugosławię. Dzięki wspomnianemu wyżej dziadkowi marzyłem o podróży do Norwegii. Dzięki fascynacji kulturą angielską, która to fascynacja datuje się od czasów mojej nauki mowy Tolkiena w szkole podstawowej, bardzo chciałem kiedyś pojechać do Anglii właśnie. No i marzenia się spełniły w czasie studiów. Dziś jestem na etacie w jednym z katowickich biur podróży i oprócz wyjazdów zajmuję się projektowaniem tras, wymyślaniem kierunków – po prostu spełnianiem marzeń polskich turystów. I dla Was, kochających Śródziemie zaplanowaliśmy coś specjalnego – wyprawę literackimi śladami Tolkiena i innych Inklingów do Anglii. To za rok – na wiosnę 2008! Zapraszam.

PGK: Bardzo dziękuje za wywiad! Myślę, że udało nam się przybliżyć Twoją postać społeczności Elendilich, czytelnikom Elendilionu i polskiemu fandomowi.

Kategorie wpisu: Fandom tolkienowski, Wywiady

28 Komentarzy do wpisu "Wywiad z Ryszardem „Galadhornem” Derdzińskim"

Tor, dnia 17.06.2007 o godzinie 17:54

Dodam jeszcze tak od siebie, że wywiad mogłby zamienić się w rozmowę rzekę! Mam nadzieję, że spodba się czytelnikom Elendilionu. Pozdrawiam!

Hyalma, dnia 17.06.2007 o godzinie 21:54

Świetny wywiad :)
Proszę rosyjski przekład:
http://hyalma.livejournal.com/262285.html 😀

tomgoold, dnia 17.06.2007 o godzinie 22:44

Ryśku, gratuluję wywiadu!!! Oraz oczywiście przekładu na rosyjski – Hyalma jesteś niesamowita :)

Galadhorn, dnia 17.06.2007 o godzinie 23:09

Hyalmo, pełen szacunek! Jesteś naprawdę niesamowita, żeby tak szybko przełożyć na rosyjski taki wywiad. Dziękuję tym, którzy znaleźli chwilkę na przeczytanie tej rozmowy ze mną. Jeżeli macie jakieś pytania, walcie śmiało. Również po głowie Gala. Tom, dziękuję Ci za miłe słowo. Trzymaj się, Brachu!

Tornene, dnia 17.06.2007 o godzinie 23:20

Wywiad b. dobry pod względem zarówno pytań, jak i odpowiedzi.
Super!

Galadhorn, dnia 17.06.2007 o godzinie 23:38

W zapale „wywiadowczym” może ktoś zaprosi do wywiadu jakąś sławę z innych serwisów tolkienowskich? Mnie się marzy wywiad z Nifrodel albo MumakiLem na Elendilionie. Torze, może spróbujesz? Napiszcie, jakie wywiady by Was interesowały?

Telperion, dnia 18.06.2007 o godzinie 0:05

Kto wie, moze z czasem uzbiera sie tomik wywiadow z osobami waznymi dla polskiego fandomu. A gdyby tak z okazji zblizajacego sie TF ktos przeprowadzi wywiad z Elkiem?

pgk, dnia 18.06.2007 o godzinie 0:49

Cieszę się, że wywiad się spodobał. Może ktoś, kto choć troszkę lepiej orientuje się w fandomie spróbuje porozmawiać z MumakiLem? Nie wiem, czy czuję się na siłach.
No i faktycznie wspaniale przeczytać wywiad po rosyjsku. Znaczy zobaczyć, że jest napisany po rosyjsku :)
Pozdrawiam serdecznie
pgk

Galadhorn, dnia 18.06.2007 o godzinie 7:37

Na Ostatnim Przyjaznym Domu śmieją się z nas, że redakcja przeprowadza ze sobą nawzajem wywiady :-) Mamy coś na swoją obronę?

Rockman, dnia 18.06.2007 o godzinie 9:50

Zaraz się śmieją ;). Po prostu zastanawiałem się jakby to wyglądało gdyby redaktorzy z OPD (ja w niej nie jestem) zaczęli przeprowadzać ze soba nawzajem wywiady. A powiem, że Anariel to jedna z najbardziej tajemniczych postaci fandomu i chętnie bym to i owo o niej usłyszał ;). Założę się, że i tak powiedziałaby tylko tyle, by wzbudzić jeszcze większe zainteresowanie.

pgk, dnia 18.06.2007 o godzinie 10:11

Mamy na swoją obronę to, że ja nie jestem w redakcji Elendilionu, a tylko zwykłym użytkownikiem, a zwykli użytkownicy mogą dodawać wpisy w tym serwisie :)
A poza tym Galadhorn jest znaczącą w fandomie osobą, podobnie jak Adaneth, z którą także był wywiad :)
Rockmenie, dodaj wpis z wywiadem z kimś ciekawym!
Pozdrawiam

Galadhorn, dnia 18.06.2007 o godzinie 10:31

Elendilion różni się od OPD, Rockmanie, tym, że nie ma tu w zasadzie redakcji. To wolny serwis, jak np. Wikipedia. Każdy, kto chce, może tu zamieścić tolkienowskiego newsa. Miałem pewne wątpliwości, gdy Tor zaproponował ten wywiad, zgodziłem się jednak na niego, bo spodobały mi się pytania. Mam nadzieję, że pojawią się tu kolejne wywiady – tym razem z osobami spoza grona Elendilich. Może Ty, Rockmanie, przeprowadzisz wywiad z Anariel, a żeby nie było to dwuznaczne, przedstawisz go tutaj – nie na OPD. Proszę, starajmy się działać tak, żeby nie tworzyć niepotrzebnych barier między Ostatnim Przyjaznym Domem a Elendilionem. Nie warto wprowadzać atmosfery rywalizacji, Rockmanie.

… no i mam nadzieję, że ten ostatni wywiad Cię aż tak bardzo nie znudził.

Rockman, dnia 18.06.2007 o godzinie 13:10

Moje zdziwienie na temat tego wywiadu typu ‚sami z sobą’ nie wynika z chęci tworzenia barier, bo wszedzie by mnie takie coś zdziwiło i nie ukrywam rozbawiło gdyb np. na Hobbionie Nifrodel przeprowadzala wywiad z elfy albo na Ardzie Tarcil z Ravenne. Poza tym na OPD nie padła nazwa serwisu, gdzie taka praktyka ma miejsce. Rzuciłem cos żartem a resztę zostawiłem domysłowi. Osoba, która u Was nie bywa nie wiedzialaby o co mi chodzi. To tutaj Galadhorn użył nazw i moim zdaniem, to bardziej sprzyja tworzenia barier, bo może uprzedzać Waszych bywalców do OPD, gdzie btw. nie padło na ten temat żadne słowo strony głównych postaci redakcji.

Powiedzieliście, z czego to u Was wynika i ok.

Galadhorn, dnia 18.06.2007 o godzinie 13:18

Zrozum, że nie jest to wywiad „sami ze sobą”. Wyjaśniałem Ci już, jaka jest specyfika tego serwisu. Nie ma tu redakcji takiej, jak na OPD. To wolny serwis i każdy (również Ty) może tu wpisać swój news (choćby popularyzujący inny serwis, np. OPD). W jednym z poprzednich newsów (tym o książce Shippey’a) zdawałeś się sugerować, że Elendilion powtarza newsy z OPD. Nawet gdyby tak było (a nie było, bo w tamtym newsie podałem spis treści tej książki, czego nie znalazłem w OPD), to chyba byłoby to miłe, że w ten sposób docenia się inne serwisy. My nie jesteśmy miejscem, gdzie nazwa innej strony tolkienowskiej to tabu, a wszelkie relacje z innymi serwisami rządzą się prawami walki konkurentów. Chcemy tworzyć obraz fandomu, reagować na to, co się dzieje w Polsce i świecie wśród tolkienistów. A wszystko na zasadach podobnych do Wikipedii – i Ty możesz zostać newsmanem Elendilionu. I gdybyś się zdecydował, wcale nie musiałoby to oznaczać nielojalności w stosunku do Twojego ulubionego serwisu. Wywiad z redakcją OPD to naprawdę świetny pomysł na publikację w LNDLN.

Rockman, dnia 18.06.2007 o godzinie 13:32

Galadhorn, myślę, że nie całkiem zrozumiałeś moją poprzednią wypowiedź. Dlatego jeszcze kilka słów.

Ja zrozumiałem zasady zamieszczania newsow u Was, nawet na koniec napisalem ok, na znak, że Wasze wyjaśnienia zrozumiałem i przyjąłem do wiadomości.

Natomiast w poprzednim wpisie opisuję, jak to odebrałem w pierwszej chwili gdy zajrzalem na Elendilion oraz że to nie wynikało z barier.

I jeszcze jedno, wiem, że więcje osób miało takie odczucia, jak ja. Dzięki temu, że ja otwarcie zareagowałem, mogliście wyjaśnić jak to u Was jest wszystkim, co mieli podobne do moich wątpliwości.

Galadhorn, dnia 18.06.2007 o godzinie 13:54

No to ręka na zgodę! Stawiam kufelek hobbickiego piwa, Rockmanie, i zapraszam Cię do współpracy.

X, dnia 18.06.2007 o godzinie 14:32

Istotną może się wydać informacja, że jako że z braku czasu raczej nie zaglądam regularnie na tę stronę, o istnieniu tego wywiadu i możliwości połączenia go z naszą żartobliwą rozmową o wywiadach w gronie bywalców OPD zorientowałem się właściwie pod sam jej koniec. Wypowiedź Rockmana potraktowałem początkowo jako niezwiązaną z niczym luźną uwagę, i tak też na nią zareagowałem. Nie chciałbym, by ktokolwiek odebrał to jako wyśmiewanie się z kogokolwiek, gdyż nie było to moim zamiarem, i jeśli bywalcom Elendilionu radość sprawia przeprowadzanie takich wywiadów, to nie mam nic przeciw temu.
Chciałbym też napisać, że zamieszczanie newsów na OPD także jest czynnością dostępną każdemu chętnemu, tylko z racji na inną organizację strony sposób postępowania w takich wypadkach jest nieco inny, tzn. news trzeba przesłać Ossemu lub Anariel. Jednak nie wydaje mi się, żeby komukolwiek zamieszczenie newsa zostało odmówione, i nie raz udowodniliśmy, że jesteśmy serwisem otwartym na propagowanie sukcesów innych środowisk, tak więc zapraszam wszystkich do współpracy.

Galadhorn, dnia 18.06.2007 o godzinie 14:50

Iksie, jest tylko jedna mała różnica: na OPD czasem (ale naprawdę b. rzadko – i jest to tylko wina braku czasu i natłoku obowiązków) czeka się tak długo na upublicznienie ogłoszenia, że dane zdarzenie mija, a news się nie ukazuje. Na Elendilionie news ukazuje się od razu. I każdy nie mój news jest dla mnie wielką niespodzianką, bo nic nie przechodzi przez ręce redakcji. Oczywiście to nie znaczy, że nasza strona jest lepsza. Jest trochę inaczej redagowana (ważne to podkreślić, żeby zrozumieć, dlaczego ukazał się tu wywiad ze mną). Druga różnica – my często piszemy tu o OPD, o Elendilionie OPD milczy, choć prosiłem Ossego, żeby poinformował „Wasz Świat” (że się tak wyrażę) o naszym istnieniu. Ciągle też liczę na współpracę. Nie widzę wcale przeszkód, żeby i u Was, i u nas jednocześnie ukazał się jakiś ciekawy news. Jeżeli będziemy się ścigać (co na szczęście nie ma wciąż – uffff – miejsca), to będzie to z obopólną stratą. Ja mam taką naturę, że staram się być obecny tam, gdzie mogę spotkać ciekawych ludzi (i na OPD, i na Hobbitonie, i w innych miejscach polskiej sieci tolkienowskiej) – nie uznaję tabu. I nie boję się, że jak u nas pojawi się link np. do Waszego znakomitego serwisu, to nas przestaną czytać miłośnicy Tolkiena. Wierzę, że również taka atmosfera panuje na OPD. Dlatego tym bardziej zachęcam Was do współpracy. Nie bójcie się Elendilionu! :)

X, dnia 18.06.2007 o godzinie 16:52

Jest pewna dychotomia między głoszeniem otwartości i chęci do współpracy a punktowaniem wad w redakcji innych stron, stawiając za wzór swoją własną. Poza tym wydaje mi się to być propagandą pod hasłem: „owszem, współpracujmy wszyscy, ale publikujcie newsy U NAS, i na NASZYCH, LEPSZYCH zasadach, bo na OPD nie ukazują się od razu” (nawet jeśli nie jest to stwierdzone wprost, to takie właśnie jest zasadnicze przesłanie wypowiedzi)

Ja nie mam zupełnie nic ani przeciwko Wam, ani Waszej polityce redakcyjnej, i nie będę żadnego z Waszych bywalców zachęcał, by komentował raczej u nas, gdyż nie ma tam moderacji komentarzy ani dostępnej wybranym osobom możliwości zmiany bądź usunięcia kontrowersyjnej wypowiedzi już po jej publikacji. Każda strona ma jakieś wady i jakieś mocne strony, jak i każda ma swoich bywalców, i swoje własne – nazwijmy to – środowisko. Nie ma po co się tego moim zdaniem wypierać, gdyż nie jest to nic złego. Owszem, środowisko może być mniej lub bardziej otwarte na innych, ale nadal pozostaje spójnym środowiskiem. I nie można wg mnie dążyć do tego, by w jednym konkretnym środowisku zjednoczyć wszystkie środowiska. Można po prostu mieć swoje własne, a jednocześnie tolerować istnienie innych, rządzących się swoimi prawami. Dlatego nie boję się Was, nie krytykuję ani nie potępiam za przeprowadzanie wywiadów w obrębie własnego środowiska, skoro sprawia Wam to przyjemność. Ale też nie widzę powodu, byście zachęcali nas do publikacji czegokolwiek na Elendilionie, skoro mamy swoją własną stronę. To nie jest rzecz hermetyzmu, raczej lojalności. Zyjmy w przyjaźni, tak, ale tolerując się wzajemnie takimi, jakimi jesteśmy, a nie próbując zmieniać się nawzajem na swój obraz i podobieństwo, albo udowadniać komukolwiek, dlaczego jesteśmy lepsi. Po prostu jesteśmy inni. I tak Wy jak i my mamy swój własny zespół bywalców, a do Redakcji może wejść każdy zaangażowany w pracę na rzecz strony. Może na tym wypadałoby zakończyć.

PS. To jest moje prywatne stanowisko, a nie serwisu OPD.

tomgoold, dnia 18.06.2007 o godzinie 17:15

Mam wrażenie, że w tej dyskusji przydałoby się wszystkim trochę więcej luzu :) A w samym wywiadach nie widzę nic złego. W końcu gdy wiele lat temu w fanzinach ukazujących się w środowisku Sekcji Tolkienowskiej ŚKF publikowaliśmy wywiady z Michałem Błażejewskim, Tadeuszem A. Olszańskim czy Andrzejem Kowalskim nikt nam nigdy nie wytknął, że przeprowadzamy wywiady sami ze sobą. Tymczasem poza wywiadem z Ryśkiem był jeszcze jeden z Adaneth, która chyba nie napisała w Elendilionie nawet żadnego newsa.

X, dnia 18.06.2007 o godzinie 17:17

Nieprecyzyjnie się wyraziłem w pewnym punkcie. Chodziło mi o to, że żaden z komentatorów nie ma u nas możliwości zmiany (np. załągodzenia wymowy) bądź usunięcia SWOJEJ własnej kontrowersyjnej wypowiedzi już PO jej publikacji. Osse zaś tylko raz (w ciągu ponad dwóch lat) usunął jeden komentarz, który był obraźliwy – nie prowadzi się natomiast nagminnej praktyki polegającej na tym, że np. redaktorzy albo jakaś inna grupa uprzywilejowana ma możliwość zrobienia czegoś takiego w trakcie dyskusji. W komentarzach naprawdę wszyscy są sobie równi. Tak jak u Was w newsach. Tak tylko w ramach wyjaśnienia. Oczywiście nie znaczy to, że ktokolwiek jest w jakiś sposób lepszy. Ot, ciekawa różnica w sposobie redakcji

X, dnia 18.06.2007 o godzinie 17:22

tomgoold: Dlatego nie mam nic przeciwko temu wywiadowi, zrobiliście, cieszy Was to, no i ok :) powodzenia Wam też życzę w prowadzeniu Waszego Elendilionu, mając z drugiej strony nadzieję, że jest to życzenie odwzajemnione. Po prostu jesteśmy inni, mamy inne środowiska, i uważam, że miłoby było, gdyby obie strony bardziej to cieszyło niż martwiło. Tyle.

Galadhorn, dnia 18.06.2007 o godzinie 18:00

A może ktoś ma jeszcze do mnie jakieś pytanie? To tak odnośnie wywiadu. :) Pozdrowienia dla wszystkich.

M.L., dnia 19.06.2007 o godzinie 10:20

Wczoraj rano napisalem sobie komentarz, nie kryję dośc krytyczny. Wchodzę by wkleić i widze powyższą wymianę zdań. No przecież nie wkleję, bo będzie, że to zaplanowana kampania wrażych Elendilionowi sił. 😛 😀
Ale jak już uspokoiła się sytuacja, to teraz ja wsadzę swoj kij w mrowisko 😀 😛

Wywiad mi się nie podoba, ale nie ze względu na odpowiedzi Gala, bo te są jakie są, ale ze względu na zadane pytania. I żeby nie być gołosłownym.

Zacznijmy od pytania nr 1 „PGK: Dzień dobry! Powiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z fandomem? Jak powstało forum Elendilich?”

Tu mamy faktycznie dwa pytania. Na który każdy z nas chciałby usłyszeć wyczerpującą odpowiedź. Tymczasem zostaje, przez pytającego dokonany potężny skrót myślowy, bowiem pomiędzy początkiem działalności Gala w tolkienistycze a powstaniem Elendilich, mija kilkanaście lat. Sposób odpowiedzi Gala, częściowo naprawia błąd pytającego, ale to nie ratuje pytania, które powinno być dwoma odrębnymi pytaniami.

Teraz Pytanie nr 2: „PGK: Większość forumowiczów podziwia Twoją działalność. Mógłbyś przypomnieć jakie są Twoje priorytety? Czego już dokonałeś? Jakie są Twoje plany, ale przede wszystkim zdradź czytelnikom Elendilionu jaki widzisz cel w działaniu fandomu, szczególnie tego internetowego.”
Pominę początkowe kadzenie, którego nie lubię. Ale de gustibus. Ale znowu w jednym pytaniu, mamy de facto trzy pytania a właściwie cztery: 1) Mógłbyś przypomnieć, jakie są Twoje priorytety? 2) Czego już dokonałeś? 3) Jakie są Twoje plany? 4) Przede wszystkim zdradź czytelnikom Elendilionu jaki widzisz cel w działaniu fandomu, szczególnie tego internetowego.
Jeszcze można zrozumieć dwa pytania w jednym, zwłaszcza przy pewnym typie pytań, kiedy drugie pogłębia pierwsze. Dobrym przykładem takiego schematu jest pytanie trzecie: „PGK: A Twoja działalność translatorska? Czy planujesz tłumaczenie jakiegoś dzieła Tolkiena, lub jakiejś pozycji okołotolkienowskiej?”
Tutaj mamy dwa pytania w jednym, ale to nie razi, bo pytanie drugie, pogłębia pierwsze.
Ale w tym przypadku mamy cztery pytania, praktycznie ze sobą nie związane, lub związane bardzo luźno, z ktorych każde zasługuje na dogłębna odpowiedź.

Teraz pytanie piąte: „PGK: Czym jest dla Ciebie Śródziemie? Jak zaczęła się Twoja przygoda z Mistrzem? Oczywiście nie od obrazu Jacksona, ale czy ktoś lub coś zainspirowało Cię do lektury?” I znowu dwa nie związane ze sobą pytania. Końcówkę pomińmy, jako kompletnie niepotrzebną figurę retoryczną. Ale pytanie: Jak zaczęła się Twoja przygoda z Mistrzem? Powinno być w ogóle pierwszym pytaniem tego wywiadu i raczej powinno być powiązane z pierwsza częścią pierwszego pytania: „Powiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z fandomem?”

Co do pytania szóstego: „PGK: Udzielasz się w Bractwie Świętego Brendana. Jesteś uważnym poszukiwaczem wątków chrześcijańskich we Władcy Pierścieni i innych dziełach. Unikając pytania o Twój stosunek do religii, chcę tylko zapytać, czy nie uważasz, że twórczość Mistrza aż emanuje religijnością? Czy nie sprawia to wrażenia nachalnej łopatologii?” Właściwie nie mam do niego uwag. Jest w porządku, poza jednym drobiazgiem. Nie każdy czytający Elendilion, musi być doskonale zorientowany w Forum Elendilich. Przydałoby się choć jedno zdanie wyjaśnienia czym, jest Bractwo Św. Brandana.

Reszta pytań jest w porządku. Szkoda, ze te nie były do końca dopracowane, bo wywiad byłby lepszy i pełniejszy.

pgk, dnia 19.06.2007 o godzinie 11:13

Dzięki za uwagi. Często specjalnie komponowałem pytania w całość, by dać Galowi możliwość szerszej wypowiedzi, na którą on sam będzie miał większy wpływ. Chciałem tak bardziej: wywiad-rzeka niż wywiad: pytanie-odpowiedź. Pozdrawiam!

Galadhorn, dnia 19.06.2007 o godzinie 13:52

A może ktoś napisze newsa o Bractwie Świętego Brendana? Myślę, że warto wyjaśnić, co to jest. No i wywiad z M.L. byłby też bardzo pożądany. Niby znamy MumakiLa, ale na pewno jest wiele rzeczy, których można by się o nim dowiedzieć.

M.L., dnia 19.06.2007 o godzinie 16:48

PGK: Jedno, drugiego nie wyklucza. A chodzi o pewien logiczny ciag pytań i odpowiedzi. Przykładowo zadając pytania np. tak:
1) Jak zaczęła się Twoja przygoda z Mistrzem? Kiedy i w jakich okolicznościach zacząłeś działać w fandomie?
2) Co uważasz za swoje największe osiągnięcia w działaności fandomowej?
3) Kiedy, jak i dlaczego powstało forum Elendilich?

I tak dalej tworzysz pewien ciag logiczny, ktory pozwala respondentowi uporządkować swoją wypowiedź. Oczywiście powyższy schemat nie jest jedynym mozliwym, to tylko przykład. 😀

Pozdrawiam

M.L. (MumakiL)

Galadhorn, dnia 29.08.2008 o godzinie 15:28

Marzenie się spełniło, a dawne życzenie wypełniło. Właśnie Halcatra opublikowała na LNDLN wywiad z M.L.: http://czytaj.elendili.pl/2008/08/29/wywiad-z-michaem-leniewskim/

Zostaw komentarz