Marshall o Dzieciach Húrina
Nowa recenzja, więcej kolorowych ilustracji!
Jeremy Marshall, współredaktor znakomitej książki The Rings of Words (o pracach Tolkiena nad Oxford English Dictionary oraz o Tolkienowym słowotwórstwie) zabrał głos w sprawie właśnie wydanych w Anglii i USA Dzieci Húrina. W swojej recenzji dla The Sunday Times (patrz tutaj) pisze o swoich wrażeniach z pierwszej lektury. Jego artykuł nosi tytuł „Tolkien, before Bilbo” (‚Tolkien, przed Bibem’). Marshall pisze, że Dzieci Húrina to nie kolejna antologia kwitków z dolnej szuflady Tolkiena. Nowo wydana powieść to kompletna opowieść, którą powinni przeczytać nie tylko najbardziej oddani miłośnicy J.R.R. Tolkiena. Zdaniem Marshalla książka jest bardzo znacząca – zainspirowana północną opowieścią o Sigurdzie (Zygfrydzie) i Fafnirze, która to opowieść zachwyciła małego Ronalda już w 1899, gdy przyszły pisarz miał 7 lat. Marshall w swoim artykule śledzi ewolucję opowieści Tolkiena, pisze o charakterystycznym dla niej mroku, gwałtownych śmierciach bohaterów i braku szczęśliwego happy endu (który pojawia się jednak poza książką w opowieści o Eärendilu). We Władcy Pierścieni Tolkien znajduje dla Froda i jego towarzyszy ratunek – szczęśliwym trafem lub dzięki działaniu Opatrzności. Dzieci Húrina są w odróżnieniu do bohaterów WP nieszczęsnymi osobami targanymi przez zły los. Marshall zwraca uwagę na zaskakujący fakt, że Tolkien, wyznawca chrześcijańskiego odkupienia i twórca koncepcji eukatastrofy (nagłego szczęśliwego zakończenia) potrafił napisać opowieść spowitą w tak gęstym mroku. Autor recenzji pisze, że stało się tak dlatego, że Tolkien był zakochany w fińskiej opowieści o Kullervo.
Uprościł fabułę, unowocześnił bohaterów i w efekcie mamy sagę o Túrinie, którego przeznaczeniem była tragedia i nieszczęście. Jak Edyp żyje w cieniu klątwy swojego ojca – klątwa ta jest tu jednak dziełem osobowego i niewyobrażalnie potężnego zła – upadłego „archanioła”, którego pośrednikiem jest smok. Jak Kullervo, Túrin jest też ofiarą swojego własnego wadliwego charakteru: Like Kullervo, he is doomed by his own flawed character: lekkomyślności, posępnych myśli, nieujarzmionej dumy.
Zdaniem Marshalla książka jest piękna – jej piękno jest jednak innego rodzaju niż klimatyczne ilustracje Alana Lee. Jest też bardzo ciekawa – ciekawa na inny sposób niż krótkie (litościwie dla czytelnika) opisy procesu wydawniczego, które znajdziemy w Dodatkach. Marshall pisze, że wiele z tego, co znajdziemy między okładkami tej książki opublikowano już w Silmarillionie (1977) oraz Niedokończonych opowieściach (1980). A jednak ta nowa, pełna wersja służy wartościowemu celowi. Po ekranizacji Władcy w reżyserii Petera Jacksona zmienił się profil czytelnika książek Tolkiena. I ten nowy czytelnik nie wie, co powinien przeczytać po poznaniu Władcy. Hobbit jest zabawny, ale napisano go dla dzieci. Silmarillion nieprzyzwyczajonych czytelników przyprawia zdaniem Marshalla o zawrót głowy. Dwunastotomowe History of Middle-earth to pozycja dla tolkienowskich specjalistów. I tak oto The Children of Húrin stają się dla pokolenia czytelników na początku XXI w. znakomitym następcą Władcy Pierścieni.
Zdaniem recenzenta książka ma trochę wad. Czasem proza staje się zbyt monotonna, dialogi zbyt przewidywalne, nieobjaśnione imiona wprowadzają zamęt: pierwsze pojawienie się Maedhrosa to nagła, niewyjaśniona zagadka, bo Ch. Tolkien nie napisał we wstępie nic o imionach synów Fëanora (wstęp to wprowadzenie w świat powieści – powtarza w prostej formie wiele faktów z Silmarillionu); roślina nazwana aeglos nie doczekuje się opisu; jeżeli Lothron to ‚piąty miesiąc’, jak czytamy w indeksie, to jest to nasz maj czy rzymski Quintilis (czerwiec)? Brak listy ilustracji, tak, że czytelnik musi sam się domyśleć, co artysta namalował. To jednak drobiazgi. Jak pisze Marshall, mamy tu do czynienia z prawie kompletną opowieścią pisarza, którego znamy jako Tego-Który-Niczego-Nie-Umiał-Dokończyć. Książka Dzieci Húrina to wspaniały pomnik wystawiony wyobraźni Tolkiena – Wielkiego Subkreatora!
Artykułowi towarzyszy galeria ilustracji do Dzieci Húrina.
Znamy już cenę książki w Polsce (ukaże się ona około 9 maja) – ok. 35 zł (za księgarnią Merlin)
Kategorie wpisu: Informacje medialne, Nowości wydawnicze, Recenzje


4 Komentarzy do wpisu "Marshall o Dzieciach Húrina
Nowa recenzja, więcej kolorowych ilustracji!"
Mellorn, dnia 17.04.2007 o godzinie 21:09
Tyle, że cena 35zł obowiązuje jedynie w merlinie. Na rynku wynosi 39,8zł;)
Galadhorn, dnia 17.04.2007 o godzinie 22:01
Dzięki, Mellornie za tę informację. Bardzo się cieszę, że książka jest stosunkowo tania. Wyrazy uznania dla Amberu.
Wendyjczyk, dnia 17.04.2007 o godzinie 23:44
Wspaniale, wspaniale.
Wszyscy znamy historię dzieci Hurina, mnie jednak nurtuje pytanie, na które odpowiedzi nie znalazłem w powyższym artykule.
Czyjego autorstwa jest książka? Mam na myśli: w jakim stopniu jest To dzieło J.R.R.T.?
Sądzę, że wydanie spójnego merytorycznie i jednolitego stylistycznie dzieła literackiego pod tym tytułem, wymagałoby dużo więcej niż tylko pracy edytorskiej.
Czy ktoś mi odpowie? Z góry dziękuję.
P.S. I kto tłumaczy na polski?
Galadhorn, dnia 17.04.2007 o godzinie 23:48
Wendyjczyku, na każde z pytań znajdziesz odpowiedź w tym serwisie. Poszukaj newsów o „Dzieciach Húrina”.
Zostaw komentarz