Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Sigurd i Gudrún po polsku: od tłumaczek

Źródło: Forum “Hobbitonu” (ten wpis)

lsgW poprzednich wiadomościach o listopadowej premierze nowej książki Tolkiena w Polsce (tutaj i tutaj) pisaliśmy o wątpliwościach dotyczących zapisu nazw własnych w polskim przekładzie Agnieszki “Evermind” Sylwanowicz i Katarzyny “Elring” Staniewskiej – o braku znaków diakrytycznych. Na Forum “Hobbitonu” ukazało się stosowne wyjaśnienie, którego autorkami są tłumaczki. Oto jego treść:

Książka jest przekładem z angielskiego na polski. Dlatego tłumaczki nie stosują nazw przyjętych w piśmiennictwie w języku angielskim, lecz te przyjęte w piśmienmnictwie polskim. I dlatego tam, gdzie Anglicy (za Skandynawami) stosują akcent akutowy, Polacy go pomijają, zachowując z diakrytyków tylko ten, który zmienia jakość dźwięku, a więc umlaut. Podobnie stosują inne formy przyjęte w polskiej tradycji skandynawistycznej. Kwestia ta wydaje się na tyle oczywista, że nie została umieszczona w “Nocie od tłumaczek”.
Ponieważ tłumaczki nie mają odpowiednio fachowego przygotowania skandynawistycznego, wszelkie wątpliwości rozstrzygała konsultantka, skandynawistka i tłumaczka ze staroislandzkiego, wymieniona zresztą w stosownym miejscu książki.

Kategorie wpisu: Lingwistyka tolkienowska, Nowości wydawnicze

2 Komentarzy do wpisu "Sigurd i Gudrún po polsku: od tłumaczek"

Galadhorn, dnia 21.10.2009 o godzinie 18:48

Dziękuję za to wyjaśnienie. Ciekawe czy w “Nocie od tłumaczek” znajdzie się informacja o tym, że w polskim piśmiennictwie znana jest jeszcze inna niż Sigurd forma tego imienia – Sygurd?

Jestem bardzo ciekaw tego przekładu, bo tłumaczenie poezji stylizowanej na poezję staroislandzką musi być bardzo trudne. To naprawdę wyzwanie dla tłumacza. Dlatego bardzo czekam na tę książkę po polsku.

Tom Goold, dnia 23.10.2009 o godzinie 11:38

Fajnie, że premiera książki już wkrótce. Każda ingerencja tłumacza zawsze będzie kontrowersyjna, tym bardziej że nie tak dawno fani walczyli o przywrócenie znaków diakrytycznych w książkach Tolkiena. Nie do końca mnie więc przekonuje powyższe wyjaśnienie. Z drugiej strony dla mnie to drobiazg, który w żaden sposób nie będzie mieć wpływu na odbiór książki.

Zostaw komentarz