Hobbit już w Europie, a u nas…
Dzisiejszej nocy 12 grudnia miała miejsce oficjalna europejska premiera Hobbita – Niezwykłej podróży. Film można już oglądać w Belgii, Danii, Finalandii, Francji, Holandii, Norwegii oraz Szwecji. Jutro do tej listy dołączą kolejne kraje, w tym sąsiadujące z Polską – Czechy i Niemcy oraz Irlandia, gdzie film obejrzy część redakcji Elendilionu. Przypomnijmy, że data polskiej premiery to dopiero 28 grudnia, jednak faktycznie Hobbit będzie obecny w kinach już od pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia. Nie zmienia to faktu, że zobaczymy film jako ostatni na świecie!
Mamy jednak i dobre wieści. Dzięki serwisowi ObywatelHD znamy kolejne kina, gdzie zobaczymy Hobbita w wersji 48 klatek (3D, z napisami) – tym razem informacje podały sieci Helios i Multikino.
Sieć kin Helios (7 kin):
– Gdańsk
– Białystok Alfa
– Bielsko Biała
– Kielce
– Szczecin
– Rzeszów
– Wrocław Magnolia Park
Sieć kin Multikino (8 kin):
– Gdańsk
– Kraków
– Poznań Malta
– Szczecin
– Warszawa Targówek
– Warszawa Ursynów
– Wrocław Arkady
– Warszawa Złote Tarasy
Bez zmian pozostaje opublikowana lista sieci Cinema City (8 kin):
– Warszawa Arkadia
– Warszawa Galeria Mokotów
– Kraków Kazimierz
– Katowice Silesia
– Łódź Manufaktura
– Gdańsk Krewetka
– Wrocław Korona
– Poznań Kinepolis
Jak widać w najlepszej sytuacji są widzowie z okolic Warszawy, Wrocławia i Gdańska, gdzie wersję 48 fps będzie można obejrzeć co najmniej w kilku kinach. W najgorszej są widzowie ze Śląska i Zagłębia, którzy zobaczą film tylko w kinie Cinema City w CH Silesia.
Kategorie wpisu: Filmy: Hobbit i WP, Informacje medialne, Wydarzenia


5 Komentarzy do wpisu "Hobbit już w Europie, a u nas…"
Ivellios, dnia 12.12.2012 o godzinie 9:40
Czyli czeka mnie wyprawa jeszcze do CC Kazimierz na 48fps… na razie zaplanowany IMAX w 3D, ale bez 48
Lord Ya, dnia 12.12.2012 o godzinie 17:21
Wbrew pozorom, świat jest nieco większy niż ta jedna lista krążąca po Internecie, na której końcu faktycznie jesteśmy. Weźmy takie Chiny – 15 lutego. Ale Chiny się przecież nie liczą. 28 grudnia to też Wietnam i Ekwador, ale rozumiem, że też się nie liczą. Plus pewnie sporo krajów, gdzie filmu nawet nie pokażą. Ale jesteśmy ostatni, jak zwykle.
Tom Goold, dnia 12.12.2012 o godzinie 22:36
W Papui Nowej Gwinei, Togo i Tuvalu też nie sprawdzaliśmy:D
Ivrin, dnia 13.12.2012 o godzinie 19:08
Chiny – wielki kraj, to nie to samo, co Papua Nowa Gwinea ;p
A zresztą… Papua Nowa Gwinea znajduje się przecież tuż obok Śródziemia, które od czasów filmowej trylogii przeniosło się z dawnej Europy do Nowej Zelandii;) I jak wykazali naukowcy, kiedyś nawet hobbici mieszkali gdzieś tam w okolicach… Więc chyba zasłużyła sobie na szybką premierę?:D
Lord Ya, dnia 14.12.2012 o godzinie 20:22
Podobnie jak przy temacie o Szycu/Gollumie, zmieniam metodę dyskusji, bo obecna zmierza w złą stronę. Zatem, „a co ten Lord znowu miał na myśli”. Też będzie sporo krążenia naokoło, część to skojarzenia do skojarzeń. Oraz w miarę neutralnie i bez wmawiania Ci słów, których nie napisałeś.
1. Fakt, że Hobbit jest u nas tak późno może budzić niezadowolenie wśród osób czekających na film. Są też i osoby bardziej czekające, więc pewnie i bardziej niezadowolone.
2. Przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest koniecznie jakaś nieudolność dystrybutora, który nie potrafił wynegocjować lepszych warunków. Za sprawą prędzej stoją pieniądze (jak i za samym filmem) – Hobbit ma zarobić. Dystrybutor zapewne lepiej niż my zna statystyki oglądalności filmów w okresie grudnia i stycznia, i jeżeli w nich wynika, że Polacy faktycznie nie chodzą do kin w tym okresie, nie warto z ekonomicznego punktu widzenia marnować tych dwóch tygodni emisji.
3. Tolkieniści którzy ruszą szturmem do kin raczej nie są wystarczającą grupą, by odpowiednio dać filmowi zarobić, w dużej mierze chodzi o ludzi, którzy na film tak bardzo nie czekają, zatem z powodu nadchodzących Świąt mogą zrezygnować na jakiś czas z takiego wydatku (a potem mogą się wybierać na ten film, wybierać, wybierać i nagle filmu nie ma już w kinach). Zatem nawet jak na wszystkich forach tolkienowskich wszyscy się skrzykną, że oni by przecież poszli na Hobbita od razu, dalej jest to za mała grupa by odrzucić tezę, że przed Świętami Polacy nie chodzą do kina (jeżeli dane z poprzednich lat na to wskazują – nie mam dostępu do takich danych, nie mogę wypowiadać się o samej prawdziwości tej tezy).
3a. Nawiązując do tematu o Gollumie/Szycu, fakt, że w Polscie nie chodzi się do kina przez Świętami, a na świecie się chodzi nie oznacza, że musimy się zmienić, że jest to zachowanie gorsze czy coś w tym stylu.
3b. Może się nie podobać fakt, że ekonomia czepia się kultury i dat wyświetlania filmów, ale to nie jest tylko polskie zjawisko.
4. Już przy okazji informowania o polskiej premierze filmu była okazja do zwrotów typu „jak zwykle ostatni”. Pożaliliśmy się, ale ile można? Oczywiście, można dużo, tylko za tym nie stoi nic wartościowego. Nie chodzi o to, by się oszukiwać i twierdzić, że jest wspaniale, bo lepiej niż w Chinach, ale ile można niekreatywnie rozpamiętywać późną premierę filmu.
4b. Akcję zbierania podpisów można by uznać za coś wartościowego i kreatywnego w tym kontekście, ale na chwilę obecną nic już nie zmienimy, stąd małe szanse na osiągnięcie teraz podobnego efektu jak tamta petycja.
(Chyba główna teza) 5. W tekście są trzy wytłuszczone zdania, które można uznać za kluczowe zdania Twojego wpisu. Redakcja obejrzy film w Irlandii, co za tym idzie, recenzja będzie szybko – w porządku. Helios i Multikino wypowiedziały się w sprawie wyświetlania takiej a nie innej wersji filmu – też w porządku. A my dalej jesteśmy ostatni – raz, że nie prawda (ale nie o to chodzi), a dwa, dlaczego to ma być ważna teza? Rozumiem samo podanie daty, może komuś umknęła informacja kiedy jest film, bo nie śledzi tematu aktywnie. Jednak podkreślenie tylko i wyłącznie faktu, że jesteśmy ostatni, nawet jakbyśmy byli, jest moim zdaniem narzekaniem dużo więcej niż to warte, narzekaniem dla samego narzekania. Narzekaniem, „bo u nas przecież musi być źle”.
5. Islandia i Australia są dwa dni przed nami i (przynajmniej Australia) też były pisma do dystrybutorów. Nie wiem jak u nich wygląda system pokazów prapremierowych, ale biorąc pod uwagę, że u nas tego jest naprawdę sporo (aż zaczynam zastanawiać się nad różnicą między prapremierą a premierą), jak komuś bardzo zależy, to zobaczy film szybciej niż w tych dwóch krajach.
6. Wymieniając kraje spoza listy w poprzednim komentarzu, nie chodziło mi o sam fakt niesprawdzenia każdego kraju bez wyjątku (swoją drogą, nie znalazłem żadnych informacji o Togo, Tuvalu i Papui Nowej Gwinei), bardziej o zwrócenie uwagi na fakt, że nie jesteśmy ostatni. Nie ukrywam, miałem po cichu nadzieję na zredagowanie chociaż tego jednego zdania na np. „jedni z ostatnich”.
W dużym skrócie: Czy naprawdę warto tyle narzekać o tę premierę? Coś tam Monty Python mówił na ten temat.
Albo ja po prostu za dużo narzekam na narzekanie 😉
Zostaw komentarz