Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Mądrości Shire już na księgarskich półkach!

Elendilion sprawuje patronat medialny nad tą niezwykłą książką. A ponieważ już pojawiła się w księgarniach, przypominamy jej prezentację. I zapraszamy do recenzowania. Już niedługo ogłosimy w konkurs, w którym będzie można wygrać Mądrości Shire.

Oto zapowiedź kolejnej tolkienowskiej nowości, która ma się pojawić w księgarniach 7 listopada. Poniżej informacja o książce, która pochodzi od wydawnictwa Sine Qua Non (link).

Piwo, jedzenie i przyjaciele – trzy rzeczy, które każdy szanujący się hobbit wymieni jako najbliższe swojemu sercu (prawdopodobnie w tej właśnie kolejności). Mądrości Shire skupiają się także na innych ważnych dla niziołków sprawach. Przeczytacie o odwadze, życiu w zgodzie z naturą i odwiecznej walce dobra ze złem. Będziecie mieli również okazję zapoznać się z tajemniczym tematem romansów w Shire. Oddając się lekturze dojdziecie do wniosku, że hobbici to świetny wzór do naśladowania.

Podobnie jak pracowici i egalitarni mieszkańcy Shire, my także posiadamy potencjał do stworzenia dobrze prosperującej i trwałej społeczności, szczęśliwych i zdrowych rodzin oraz do pomyślnego rozwijania karier, tak żeby nie powodować konfliktów z moralnością. Nawet najmniejsza osoba może być równie mężna, co Jeździec Rohanu. W jakim stopniu proste przyjemności, jak prace w domowym ogródku, długie spacery lub spożywanie przepysznych posiłków z najbliższymi wpływają na poziom Twojego zadowolenia? Dlaczego we własne urodziny lepiej jest rozdawać prezenty, a nie je przyjmować? W jaki sposób możemy ponieść brzemię naszego „Pierścienia” nie poddając się jego zgubnemu wpływowi?

Odpowiedzi na te i na wiele innych pytań odnajdziecie w Mądrościach Shire.

Kategorie wpisu: Nowości wydawnicze

8 Komentarzy do wpisu "Mądrości Shire już na księgarskich półkach!"

Ajwenhoł, dnia 21.10.2012 o godzinie 19:11

„Podobnie jak pracowici i egalitarni mieszkańcy Shire, my także posiadamy potencjał do stworzenia dobrze prosperującej i trwałej społeczności, szczęśliwych i zdrowych rodzin oraz do pomyślnego rozwijania karier, tak żeby nie powodować konfliktów z moralnością.”

Autor książki jest zza oceanu?

TAO, dnia 22.10.2012 o godzinie 10:52

Raczej tak. Autor Anglosas. No i te elfie uszy hobbita na okładce…

Galadhorn, dnia 31.10.2012 o godzinie 10:47

Uszy hobbita są zgodne z opisami Tolkiena z lat 30. On tak właśnie widział uszka naszych poczciwych Niziołków.

Galadhorn, dnia 08.11.2012 o godzinie 10:56

To jest i ładna, i mądra książeczka. A format pozwala mieć ją ze sobą w drodze. Świetnie wydana, ze specjalnym wstępem do polskiego wydania, w którym autor pokazuje swoją wiedzę na temat polskiej historii i na temat polskiej tradycji wydawania książek Tolkiena. A potem kilka fantastycznych rozdziałów, w których znajdziecie porady, jak żyć w rytm hobbickiego lajtu.

:-)

Ajwenhoł, dnia 08.11.2012 o godzinie 11:50

Jeżeli Elendilion bierze patronat, to kupuję. Bo bałem się, że to jeden ze stu tysięcy poradników, jak realizować amerikan drim, a wszystko podciągnięte pod medialny szum wokół ekranizacji „Hobbita”.

Galadhorn, dnia 08.11.2012 o godzinie 11:54

Jak zobaczyłem książkę, nie miałem wątpliwości, że Elendilion może jej patronować. Super sprawa na końcu książki – rozdział „Jak założyć mały hobbicki ogródek”…

:-)

Książka to taka perełka. Bardzo oryginalna, bardzo przemyślana.

Galadhorn, dnia 09.11.2012 o godzinie 9:18

Fajnie się czyta. Poszczególne rozdziały uczą, jak w dzisiejszym świecie znaleźć cichy kąt, zdrowe jedzenie, jak należy rozmawiać z ludźmi, jak należy reagować na wrogość. Bardzo pozytywna książka. Troszkę błędów merytorycznych (bo np. rodzice Froda nie zginęli na morzu tylko na rzece, a Eru to Bóg, a nie bóg, ale reszta jest bardzo fajna – to tak, jakby prostoduszny hobbit napisał tę książeczkę!).

Ajwenhoł, dnia 13.11.2012 o godzinie 11:31

No, nie tylko ten „bóg”, ale co parę stron babol na babolu. Czasem miałem też wrażenie, że tłumacz nie za bardzo wie, co tłumaczy – mamy Gandalfa, który pożycza konia od „Rohirrima”, a Valar opiekujący się przyrodą jest rodzaju męskiego.

Książeczka miła i całkiem zabawna, no i całkiem fajny pomysł na hobbicki ogródek mieszczący się na balkonie bloku. Kłuje natomiast w oczy odżegnywanie się od katolickiej (czy w ogóle chrześcijańskiej) myśli u Tolkiena, a zamiast tego przedstawianie Gandalfa jako „mędrca Dalekiego Wschodu” itp. Pamiętam rozdział, gdzie autor pisząc o świetle Earendila staje na głowie, by nie użyć słowa „wiara”, co prowadzi aż do śmieszności.

Fajna, ale strasznie politpoprawna i ulizana.

Zostaw komentarz