Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Der Hobbit. Hejn an cyryk – recenzja

Tekst: Rysiek „Galadhorn” Derdziński
Fotografie: Elżbieta „Elleth” Musialik

wil_7Hobbit z dwiema Elfkami dojechał do Wilamowic nieco spóźniony. Późnojesienna szaruga, droga przez małe miejscowości pogranicza śląsko-małopolskiego. Ale w końcu znaleźliśmy się pod budynkiem Remizy Strażackiej w Wilamowicach. Przez okna i drzwi zapraszało do środka ciepłe światło. Na progu spotkaliśmy starszą panią w pięknym wilamowskim stroju… Jest późne popołudnie 21 listopada. Przybyliśmy na wydarzenie, któremu nadano tytuł #WilamowiceMówią!

[teraz nastąpi wprowadzenie; jeżeli chcesz przeczytać recenzję Hobbita, zjedź niżej]

#WilamowiceMówią to pokłosie projektu etnograficznego, który realizowany był od sierpnia b.r. przez warszawskie Stowarzyszenie „Pracownia Etnograficzna” we współpracy ze Stowarzyszeniem „Wilamowianie” i władzami lokalnymi. Prawdziwie hobbicka inicjatywa! Z szacunku dla tradycji, dla pewnej kulturowej autonomii miejscowości Wilamowice, dla ratowania ginącego języka… Ale wyjaśnijmy, z jakim fenomenem mamy do czynienia w Wilamowicach, które w lokalnym etnolekcie, nazywają się Wymysoü. Jak czytamy na stronach #WilamowiceMówią:

„Położone w pograniczu małopolsko-śląskim Wilamowice są jedyną miejscowością, w której używany jest jeden z najbardziej zagrożonych języków Europy: wymysiöeryś. Wilamowice założone zostały w XIII wieku przez osadników z Zachodniej Europy. To oni przywieźli w te tereny ten specyficzny język. Od połowy XVII wieku powstawał również strój mieszczan wilamowskich, który charakteryzuje się on bogatym zdobnictwem oraz mnogością odmian w zależności od okazji na jaką był zakładany. Choć do czasu II wojny światowej język wilamowski był podstawowym językiem komunikacji dla większości mieszkańców miasteczka, na skutek represji ze strony władz komunistycznych obecnie sprawnie posługuje się nim zaledwie około trzydziestu osób. Językoznawcy od kilkunastu lat przepowiadali rychłą ?śmierć? języka wilamowskiego. Jednak dzięki zaangażowaniu miejscowej młodzieży oraz uniwersyteckim projektom badawczym sytuacja ta zaczęła ulegać zmianie”.

 wil_1
W Wilamowicach w wymysiöeryś mówi już tylko 30 osób.

Ale są nadzieje na przyszłość… (Fot. Elżbieta Musialik)

Język wymysiöeryś (inaczej wymysiöeryśy śpröh) zafascynowałby Profesora Tolkiena (niestety nie ma żadnych świadectw, że Profesor o tym języku słyszał). Jest to w rzeczywistości jeden z ostatnich śladów niemieckich osadników z rejonów Frankonii (dzisiaj w kraju związkowym Bawaria w Niemczech), swoista skamielina językowa średniowiecznego języka górnoniemieckiego rzucona i trwająca jak wyspa pośród polskiego żywiołu tych ziem. Do II wojny światowej takich miejscowości było więcej, np. w okolicy Bielska (tzw. niemiecka wyspa językowa), w Gościęcinie czy pod Gliwicami (zniszczona przez wydarzenia 1945 społeczność Szywałdu, który w lokalnym etnolekcie nazywał się Šewalde, a przez władze PRL-u został nazwany Bojkowem). Rok 1945 przyniósł kres wielu takim społecznościom… Często w sposób krwawy i niezrozumiały dla naszej dzisiejszej wrażliwości.

wil_0Było dużo etno-gadżetów… (Fot. Elżbieta Musialik)

Wydarzenie #WilamowiceMówią to prezentacja języka i kultury Wilamowic, która daje nadzieję na przyszłość. Organizatorzy dali świadectwo, że język się rozwija, że jest żywy, że może zafascynować nowe pokolenia. Jak piszą organizatorzy, chodzi o to, żeby język i kultura Wilamowic były żywe, to znaczy „nie tylko pamiętane i odtwarzane, ale też przeżywane, używane i przetwarzane (…)”.

Spóźniliśmy się godzinkę, więc niestety nie udało nam się zobaczyć występu zespołu regionalnego. Za to zachwycali nas członkowie tej grupy, którzy w swoich barwnych strojach towarzyszyli imprezie do końca. Trafiliśmy w środek prezentacji Pracowni Etnograficznej i Etno-projektu, a także mogliśmy się zapoznać z ofertą miłego sklepiku (kubeczki, koszulki, gadżety) i spróbować wyśmienitych ciast. Bardzo ciekawa była prezentacja specyficznych przydomków wilamowskich – Tolkien byłby pewnie zachwycony! Spotkaliśmy też świetnych ludzi. Jestem wdzięczny za czas i fajną rozmowę Tymoteuszowi Królowi, który obudził wśród młodzieży wilamowskiej zainteresowanie językiem, a także prowadzi lekcje wymysiöeryś. Tymoteusz, który w samych Wymysoü znany jest jako Tiöma Fum Dökter, to dobry duch tej miejscowości. A z wyglądu prawdziwy mieszkaniec Shire! Dziękuję też za chwilę uwagi panu profesorowi Tomaszowi Wicherkiewiczowi (UAM) i pani dr Justynie Olko (UW). Był czas na podzielenie się językowymi fascynacjami. Dostałem też bezcenny dar – słownik ilustrowany języka wilamowskiego pt. Ynzer jyśty wjytła z barwnymi ilustracjami Justyny Majerskiej (znanej w Wilamowicach jako Jüśja Fum Biöetuł). Czekam na wydanie podręcznika do wymysiöeryś, który ma się ukazać w lutym przyszłego roku…

wil_6
Profesor Tolkien i jego dzieci (Fot. Elżbieta Musialik)

[Tutaj zaczyna się recenzja sztuki Der Hobbit. Hejn an cyryk]

Przedstawienie teatralne, które było głównym punktem programu, to w zamierzeniu organizatorów #WilamowiceMówią prezentacja żywego języka wilamowskiego. Sztuka okazała się jednak czymś znacznie więcej. Była sprawną półgodzinną adaptacją tekstu Tolkiena (autorami scenariusza są Justyna Majerska i Tymoteusz Król), a jednocześnie dziełem świetnie zagranym przez młodych aktorów. Jednoaktówka w dwunastu scenach, w której pojawił się Profesor Tolkien z synem i córką (scena I i XII), świetny Bilbo Baggins z Gandalfem, członkowie Białej Rady, pięciu Krasnoludów, Bard z synem, a także wspaniale zaprojektowany wielki Smok Smaug (głosu użyczył mu autor przedstawienia – Tymoteusz Król). Piękne kostiumy, za których wykonanie odpowiedzialny był Rafał Sznajder, jeden z animatorów całego przedsięwzięcia. Sztuka nawiązywała stylistyką do filmowego Hobbita i Władcy Pierścieni. Wykorzystano muzykę filmową. Ciekawie poprowadzone było światło. Całość zaprezentowała się bardzo miło dla oka.

wil_2
(Fot. Elżbieta Musialik)

Język wilamowski, którego przecież nie znamy (a znając trochę niemiecki możemy odrobinę rozpoznać), nie był w czasie przedstawienia żadną przeszkodą dla laików. Brzmiał bardzo naturalnie. Pasował do tego, co działo się na scenie. Mógł się komuś skojarzyć z prawdziwym językiem bohaterów ze Śródziemia. Jest śpiewny, miły dla ucha, a w wykonaniu niektórych aktorów kojarzył się wręcz z którymś z języków Skandynawii… Jest poranek w Śródziemiu, do Bilba Bagginsa przybywa znajomy-nieznajomy Czarodziej (scena II). Potem pojawiają się w norce hobbita krasnoludy (scena III), zaglądamy na obrady Białej Rady (scena IV – świetna Galadriela!). Chyba najciekawiej wypadła scena VI, w której Bilbo spotyka Golluma (cała nasza trójka stwierdziła, że Gollum w wykonaniu Marcina Majerskiego, to najlepsza rola w całej sztuce!)

wil_4
(Fot. Elżbieta Musialik)

W scenie VIII pojawia się Smok! Jest to znakomicie zrealizowana gigantyczna lalka teatralna typu bunraku (dwóch aktorów ubranych na czarno porusza konstrukcję wielkich rozmiarów) – ten Smaug skojarzył mi się z koniem z The War Horse, którego znamy z londyńskiego musicalu. Smok straszył, smok mówił potężnym głosem, smok walczył z Bardem pośród prawdziwych strzał puszczanych z łuku!

wil_5
(Fot. Elżbieta Musialik)

A gdy sztuka się skończyła, spotkała nas jeszcze jedna niespodzianka. Na scenie pojawiła się śliczna dziewczyna z gitarą i pan z basem. I zabrzmiała pieśń, którą znacie z filmowego Hobbita, ale którą tutaj usłyszeliśmy w języku wilamowskim. Piękna, wzruszająca Yh zah fojer (czyli I See Fire) w takiej aranżacji, że sam Ed Sheeran by się zakochał. Brawo dla Kamili Majerskiej i pana Roberta Majerskiego. Bardzo nas wzruszyliście!

wil_8(Fot. Elżbieta Musialik)

To był przemiły sobotni wieczór. Mamy nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie z pozytywnymi Hobbitami z Wilamowic. Chcemy wrócić do Wymysoü wiosną, żeby zrobić dla Was zielony reportaż z tej podbeskidzkiej okolicy pełnej ciekawostek i tajemnic…

_________________________________

Zapraszamy też na następujące strony:

#WilamowiceMówią | Etno-projekt
,
Revitalizing Endangered Languages
Portfolio Elżbiety Musialik na Facebooku

Kategorie wpisu: Recenzje, Wydarzenia

1 komentarz do wpisu "Der Hobbit. Hejn an cyryk – recenzja"

Elendilion – Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Hobbit w Warszawie!, dnia 30.01.2016 o godzinie 21:15

[…] pisaliśmy o sztuce Hobbit. Hejn an cyryk w wymierającym języku wilamowskim (tutaj). Zaprezentowaliśmy też inne tolkienowskie tłumaczenia na język wymysiöeryś (tutaj). Okazało […]

Zostaw komentarz