Już w marcu ciekawa premiera wydawnictwa HarperCollins! Wiersz J.R.R. Tolkiena pt. Olifant (ang. Oliphaunt), który znalazł się na kartach Władcy Pierścieni (w księdze IV, w rozdziale 3) oraz w Przygodach Toma Bombadila (wiersz nr 10). Wiersz ten przedrukowano również w ilustrowanej książce dla dzieci pt. Oliphaunt (Beastly Verse) w sierpniu 1989 r. (Contemporary Books). Dawno nie wznawiany, znajdzie się ten ciekawy wiersz na plakacie, który wyda w tym miesiącu angielskie wydawnictwo. Autorem edycji jest kaligraf Richard Ardagh. Po raz pierwszy plakat wydało w limitowanej edycji wydawnictwo Eden Press (tutaj znajdziecie informację o tym kolekcjonerskim wydaniu). Rozmiary plakatu wydanego przez HarperCollins to: 560 x 755 mm. Cena to bagatelka: 117,50 funtów. Ukaże się od 50 do 100 takich plakatów. A zatem publikacja powinna zainteresować kolekcjonerów.
A dla tych, których zadowoli zdjęcie plakatu, które publikujemy w naszym serwisie, jeszcze jedna, mało znana, gratka. Prezentujemy rosyjską animację pt. Oliphaunt, która na konwencie RingCon 2006 w Niemczech otrzymała drugie miejsce w tolkienowskim konkursie filmowym. Do filmu dołączamy mało znane polskie tłumaczenie wiersza pióra Agnieszki Kreczmar (z książki Tolkien dzieciom, Iskry 1994). Autorzy filmu, Tolkien Texts Translations, wyprodukowali też inne animacje (o niektórych już pisaliśmy, o innych napiszemy): Mr. Bliss, Fastitocalon, Cat, Firiel oraz odcinek pilotarzowy The Father Christmas Letters. Przeczytaj resztę wpisu »
Coraz częściej inicjatywy okołotolkienowskie związane są z książkowym Hobbitem. Zapewne dzieje się tak za sprawą filmowej adaptacji Hobbita, która przygotowywana przez team Jacksona i Del Toro, co rusz daje o sobie słyszeć w mediach.
Tym razem zaskoczyła nas słynna grupa muzyczna The Tolkien Ensemble (pisaliśmy już o niej na przykład tutaj) oraz sir Christopher Lee. Obejrzyjmy wspólnie fragmenty “premiery promenadowej” muzycznej adaptacji Hobbita, którą przygotowali muzycy Tolkien Ensemble. Szkoda, że teksty nie są oryginalne. Czyżby tym razem nie uregulowano prawa do korzystania z tekstów J.R.R. Tolkiena z jego spadkobiercami?
Gandalf tymczasem wciąż jeszcze stał za drzwiami i śmiał się dość długo, chociaż cichutko. Po chwili podszedł bliżej i ostrzem laski wyskrobał znak na pięknych, zielonych drzwiach frontowych hobbita jakiś dziwaczny znak (“Hobbit”, str. 9).
A co do znaku, zapewniam cię, że jest na twoich drzwiach znak, który wedle przyjętego w naszym cechu zwyczaju znaczy – albo przynajmniej dawniej znaczył: włamywacz szuka odpowiedniego zajęcia, wymagane silne wrażenia i godziwy zarobek. Tak się ten znak odczytuje. Można zresztą zamiast “włamywacz” wyrazić się: “doświadczony poszukiwacz skarbów” – jeżeli chcesz. Niektórzy to wolą (słowa Gloina, “Hobbit”, str. 19).
Gdy zwyczajowo w Polsce, w czasie bożonarodzeniowej kolędy, znaczymy nasze drzwi znakiem + K + M + B +, warto wspomnieć o innym oznaczaniu drzwi, które znamy z lektury Hobbita. Jeżeli zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądał znak nakreślony przez Gandalfa, odpowiedź przynosi książka Ch. Scull i W. G. Hammonda pt. J.R.R. Tolkien: Artist & Illustrator. Na stronie 99 przedstawiono tam grafikę Tolkiena, na której Gandalf (staruszek w szarym płaszczu, błękitnym kapeluszu i białym szaliku) dopiero co nakreślił na drzwiach Bilba Bagginsa znak “włamywacza” (znając Hobbita wiemy, że można też powiedzieć: “włamyhobbita”). Trzy runiczne znaki. Co one oznaczają? Może pozgadujemy? (po lewej artystyczne odwzorowanie znaku narysowanego przez Gandalfa/Tolkiena).
Rosyjskie forum tolkienowskie Темный лес Бретиль (’Ciemny Las Brethil’) zaprezentowało listę tekstów J.R.R. Tolkiena, o których wiemy z nielicznych wzmianek lub książek biograficznych, a które wciąż czekają na publikację. Listę tę uzupełnił Johan “Ardamir” Olin na forum The Lord of the Rings. Fanatics Plaza. To kamyczek do ogródka dla tych, którzy dziwią się, że co kilka lat poznajemy nowe książki i nowe teksty Tolkiena… Oto lista materiałów z szuflad Tolkiena (zdjęcie przedstawia biurko Tolkiena z czasów pisania Hobbita):
Prestiżowy brytyjski dziennikGuardianpodał kilka dni temu informację o rzekomej roli w mającym powstać wkrótce filmie Hobbit, którą zagra być może muzyk Tom Waits. Oczywiście jest to tylko plotka, ale dziennik obstawia jakoby znany piosenkarz miał użyczyć głosu smokowi Smaugowi. Jak podaje Guardian, zaufana osoba z otoczenia Guillermo del Toro (który będzie reżyserem filmu) ujawniła informację o prawdopodobnym udziale Waitsa w filmie.
Znany muzyk zagrał już wcześniej w takich filmach jak The Imaginarium of Doctor Parnassus (reżTerry Gilliam), Short Cuts Roberta Altmana czy w filmie Jima Jarmuscha Down By Law. Jednak nikt chyba nie wyobrażał sobie Waitsa w filmie Hobbit - oczywiście nie jest to informacja oficjalna. Jakkolwiek chciałbym potwierdzić, że Waits dostanie rolę, mogę jedynie poświadczyć że jest on po prostu jednym z kandydatów o którym się mówi dość poważnie, a jego nazwisko widnieje na samej górze listy Del Toro – podaje źródło.
Nowa i nieoczekiwana informacja na temat mało znanego tekstu Tolkiena pojawiła się ostatnio na forum dla miłośników kaligrafii The Fountain Pen Network. Użytkownik mwpannell opublikował jeszcze w lipcu 2008 roku skany z pewnej książki, pochodzącej z osobistej biblioteki Tolkiena, w której profesor zapisał na marginesach różne notki (żeby je zobaczyć, należy się zapisać i zalogować na forum). Okazało się, że wśród nich może znajdować się fragment prawie nie znanego poematu Tolkiena z lat 20., który nosi tytuł The Fall of Arthur (Upadek Artura). W grudniu tego roku uznany badacz rękopisów Tolkiena i lingwista tolkienowski, Carl F. Hostetter, odcyfrował jeden z tych tekstów (skan po lewej – kliknij) i uzyskał taki oto wynik:
{[his?] frown … … … face}
[his?] face darkened frowning fiercely
fierce burned [his?] mood [faltering? ...]
to the [fair?] lady
between fear and fury {[Fair?] ……}
{fair and fell}
[his?] heart [returned?] hunger . . .
[in its long thraldom?]
Yet [the queen ... Guinevere?] … [preferred?]
to Lancelot [for?] love calling
[to her?/their? need [biding?]
Zbliża się Zimowe Przesilenie (w tym roku astronomiczne przesilenie zimowe przypada 21 grudnia o godzinie 17.47). W dawnej Anglii świętowano tego dnia Yule, festyn światła, który gromadził przy ogniu pogańskich Germanów. W Księdze Zaginionych Opowieści (KZO) dnia tego Elfy miały swoje święto Turuhalmë.
Niewiele wiemy o Turuhalmë. Oto co udało się znaleźć we wczesnych pismach Tolkiena. W KZO I w “Opowieści Gilfanona” mamy opis świętowania w Dworku Utraconych Zabaw (Mar Vanwa Tyaliéva). Z zaśnieżonych lasów przywieziono saniami drwa na palenisko. Ognia Opowieści (ang. Tale-fire, gnomijskie Tôn·a·Gwedrin) nie wolno było zagasić. Ale w przededniu Turuhalmë zmniejszano go do małego płomienia, który rozniecano w wielkie ognisko dopiero w noc Przesilenia Zimowego. W świętowaniu Turuhalmë ważną rolę odgrywały właśnie wielkie drwa. Przyniesione do Komnaty Ognia Opowieści były błogosławione przez Lindo i kładzione na palenisku, a tam rozpalały się podsycone magią Lindo. Tymczasem Vairë błogosławiła odrzwia komnaty i dawała klucz Rúmilowi. A potem dawano sygnał do śpiewów i tańców.
Do tych drew nawiązuje nazwa święta. W qenya (eldarissie) Turuhalmë to *’przeciąganie drwa’. Wiemy to na podstawie formy gnomijskiej (język goldogrin) Duruchalmos (lub Duruthlum) czyli Halm na·dhuruthon w PE nr 11, str. 47 (tzw. Gnomish Lexicon), która wyjaśniona jest również jako ‘przeciąganie drwa’.
Święto Halm na·dhuruthon (Turuhalmë) to sam poranek opisany w “Opowieści Gilfanona”, gdy z lasu przeciąga się saniami kłody. Wieczór Zimowego Przesilenia, bezpośredni odpowiednik ang. Yule to w gnomijskim Durufui ‘Noc Drwa (lub Kłody) lub Tonfui ‘Noc Ognia’ (PE nr 11, str. 47, 71).
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w podobny sposób wyobrażać sobie Gody w Śródziemiu w późniejszych fazach koncepcyjnych. Kto wie czy w Rivendell nie zbierano się w Sali Kominkowej i rozpalano mocno ognia przywleczonymi z lasu kłodami, a potem snuto całą noc opowieści o Dawnych Dniach…
W Anglii znany jest zwyczaj “Godowej Kłody” czyli Yule-log, którą przeciąga się na Święta do domu, jak na załączonym obrazku Chambersa.
O Phoenix Farm w Gedling pisaliśmy już kilka razy (tutaj, tutaj, tutaj i tutaj). Tam właśnie powstawały pierwsze wiersze związane z legendarium Tolkiena. W roku 1914 Ronald napisał tam swój poemat o Earendelu (Éalá Éarendel Engla Beorhtast w HoMe II). Dziś na aukcji Sotheby’s możecie zakupić oryginalną grafikę Tolkiena (data pierwszej sesji to 17 grudnia b.r.), która przedstawia słynną farmę (obrazek obok, zbliżenia na stronie Sotheby’s).
Grafika Tolkiena ma 123 x 136 mm, rysowana tuszem, podpisana wczesną wersją monogramu Tolkiena. Tolkien nadał jej tytuł: Lamb’s Farm, Gedling, Notts. [czyli Nottinghamshire]. Przewiduje się, że grafika zostanie sprzedana na aukcji za 30-50 tys. funtów szterlingów! (choć nie wiadomo, czy w ogóle znajdzie się nabywca, gdy w UK gospodarka przeżywa wciąż kryzys).
Bardzo rzadko zdarza się taka gratka. Oryginalna grafika Tolkiena na aucji to szczególny przypadek. Rysunek sprzedają spadkobiercy Hilarego Tolkiena, brata sławnego pisarza. Farma cioci Jane Neave została wystawiona na sprzedaż jako “Farma pana Lamba” w roku 1911. Zakupiła ją ciocia Ronalda i Hilarego (młodsza siostra matki), która zmieniła nazwę farmy z “Church Farm” na “Phoenix Farm” (patrz: Andrew H. Morton i John Hayes, Tolkien’s Gedling, Studley 2008). Hammond i Scull notują, że najwcześniejsze znane fragmenty twórczości Tolkiena, związanej z jego mitologią, pochodzą z września 1914 r., gdy obaj bracia Tolkienowie przebywali na Phoenix Farm w Gedling u cioci Jane. Hammond i Scull w książce J.R.R. Tolkien Artist & Illustrator (Londyn 1995, str. 19) reprodukują inną grafikę, przedstawiającą farmę pt. “Phoenix Farm Gedling’ (oryginał znajduje się w Bodleian Library – reprodukujemy go poniżej). Praca wystawiona na aukcję najwidoczniej poprzedza chronologicznie tamtą pracę i ukazuje nam najwcześniejszą formę monogramu artysty.
Żył naprawdę. Pozostawił po sobie ślad w jednej z najsłynniejszych ksiąg. Ælfwine z Anglii. Spójrzmy na grafikę po lewej. Pochodzi ona z dolnego marginesu dokumentu, który nazywamy ‘Rękopisem Cædmona’ (Oxford, Bodleian Library, Junius 11, ‘Cædmon Manuscript’, str. 2 – patrz Wikipedia). Przedstawiony mężczyzna ma pewną siebie minę, nadęte wargi i bujną czuprynę. Mamy tam nawet minuskułą insularną zapisane jego imię ‘Ælfwine’. Można snuć teorie, czy portret przedstawia patrona skryby, samego skrybę, iluminatora, a może właściciela tej najsłynniejszej staroangielskiej księgi? My, miłośnicy Tolkiena, możemy sobie zamarzyć, że jest to ten prawdziwy Ælfwine Żeglarz, bohater legendarium, który dotarł w X w. na Wyspę Elfów (popularna teoria głosi, że portret przedstawia jednak ministra i scriptora, któremu król Æthelred ofiarował ziemię w Oxfordshire w roku 984. W tym wypadku Ælfwine byłby dziekanem New Minster w Winchesterze, a w latach 20. XI w. opatem tego miejsca). Źródła wyliczają 53 żyjących w anglosaksońskiej Brytanii mężczyzn o imieniu Ælfwin (patrz tutaj).
Najpóźniejsza relacja biograficzna o Tolkienowskim Ælfwine pochodzi z tekstu The Notion Club Papers (z lat 40.). Różni się ona w szczegółach od tej z The Lost Road (którą streściłem tutaj). Oto, co można wyczytać z tego tekstu (znajdziecie go w HoMe IX, str. 269-280).
Narqelion (’Jesień’) to pierwszy znany wiersz J.R.R. Tolkiena w jego artystycznym języku Elfów (we wczesnej formie języka quenya). Najstarszy rękopis z tym wierszem opatrzony jest dwiema datami: listopad 1915 oraz marzec 1916. Najprawdopodobniej powstał on właśnie wtedy. Cztery wersy z tego wiersza opublikował po raz pierwszy (źle przepisane) Humphrey Carpenter w swojej J.R.R. Tolkien: A Biography. Cały wiersz znalazł się wpierw w piśmie Tolkien Society, Mythlore nr 56 z 1988 r. Dołączono do niego analizę, której dokonał Paul Nolan Hyde. Następny reprint Narqelionu ukazał się w amerykańskim Vinyar Tengwar nr 6 i potem w Vinyar Tengwar nr 12 z tłumaczeniem Paula Nolana Hyde’a i opisem Jorge Quiñoneza. Potem doszło do kolejnej publikacji, tym razem w piśmie Parma Eldalamberon z 1990 r. (pod redakcją Patricka H. Wynne’a oraz Christophera Gilsona), zaś najpełniejsza analiza wiersza (Ch. Gilsona), oparta na pełnej naszej wiedzy o tej wczesnej formie języka quenya (nazywanego wtedy eldarissa lub qenya) znalazła się w Vinyar Tengwar nr 40.
Poniżej przedstawiamy sam wiersz oraz jego tłumaczenie autorstwa Joanny “Adaneth” Drzewowskiej (z Simbelmynë nr 22).