<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Elendilion - Tolkienowski Serwis Informacyjny &#187; Recenzje</title>
	<atom:link href="http://www.elendilion.pl/category/recenzje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.elendilion.pl</link>
	<description>Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 21:10:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.2</generator>
		<item>
		<title>Trolle atakują!</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2011/12/30/trolle-atakuj/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2011/12/30/trolle-atakuj/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Dec 2011 23:13:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=7670</guid>
		<description><![CDATA[To nie jest film tolkienowski. Ale można go potraktować jako &#8220;lekturę uzupełniającą&#8221; dla tolkienistów oczekujących na przyszłoroczną premierę filmowego Hobbita. Łowca trolli (nor. Trolljegeren, reż. André &#216;vredal, Norwegia 2010, więcej tutaj), który od ubiegłego piątku jest na ekranach naszych kin (chyba tylko w sieci kin Helios &#8211; swoją drogą bardzo to spóźniona premiera) to film [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>To nie jest film tolkienowski. Ale można go potraktować jako &#8220;lekturę uzupełniającą&#8221; dla tolkienistów oczekujących na przyszłoroczną premierę filmowego <em>Hobbita</em>. </strong><em></em></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2011/12/tolkientroll.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-7671" title="tolkientroll" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2011/12/tolkientroll-238x300.jpg" alt="" width="238" height="300" /></a><em>Łowca trolli </em>(nor. <em>Trolljegeren</em>, reż. André &#216;vredal, Norwegia 2010, więcej <a href="http://www.filmweb.pl/film/%C5%81owca+trolli-2010-597615" target="_blank">tutaj</a>), który od ubiegłego piątku jest na ekranach naszych kin (chyba tylko w sieci kin Helios &#8211; swoją drogą bardzo to spóźniona premiera) to film z gatunku <em>dark fantasy</em>, utrzymany w konwencji <em>mockumentary</em> (&#8216;udawanego dokumentu&#8217;), który można by porównać z <em>Blair Witch Project</em> (choć moim skromnym zdaniem norweski film nie jest aż tak przerażający). Akcja tej produkcji toczy się w pięknej, monumentalnej, fascynującej przyrodniczo Norwegii. Tłem wciągającej akcji są przepiękne góry i tajemnicze fiordy. Wszystko skąpane w deszczu albo pokryte śniegiem. Bohaterami są studenci, którzy kręcą film o niedźwiedziach &#8211; mordercach owiec&#8230; i wkręceni zostają w niesamowite łowy na leśne i górskie trolle. Tytułowy łowca, znany jako kłusownik Hans to być może&#8230; Ciekawe czy macie to samo skojarzenie jak ja&#8230; Przy okazji film jest ciekawym portretem współczesnej Norwegii &#8211; z pozoru spokojnej, a przecież będącej ojczyzną zbrodniczego przedsiębiorcy rolnego, Andersa Breivika. I przy okazji dowiadujemy się, dlaczego w Norwegii jest dziś tak mało chrześcijan&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Zobaczmy zwiastun filmu. Elendilion poleca też swoim Czytelnikom odwiedzenie kina, póki film jeszcze jest na polskich ekranach.</p>
<p><iframe width="510" height="289" src="http://www.youtube.com/embed/7J5masNc6H0" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br /><span id="more-7670"></span>O trollach Śródziemia czytamy w <em>Encyklopedii</em> Fostera:</p>
<blockquote><p>Wydaje  się, że istniały przynajmniej cztery szczepy trolli: trolle  kamienne z  Siedzib Trolli [Trollshaws] i innych rejonów Eriadoru, trolle  jaskiniowe z  Morii, trolle wzgórzowe w Gorgoroth i Eredioru oraz  Olog-hai. Trolle  kamienne mówiły uproszczonym westronem i były chyba  najbardziej podobne  do ludzi; trollami kamiennymi byli Bert, Tom i  William Huggins. Trolle  jaskiniowe i wzgórzowe, jeśli w ogóle się  odzywały, to posługiwały się  uproszczoną wersją języka orków i były  pokryte łuską; trolle jaskiniowe  miały zielonkawy kolor, a ich stopy  były pozbawione palców. Olog-hai,  wyhodowane przez Saurona pod koniec  Trzeciej Ery, mieszkały na południu  Mrocznej Puszczy i w górach  Mordoru. Jako bardziej ruchliwe i  przebieglejsze od innych trolli  potrafiły wytrzymywać słoneczny blask, o ile tylko Sauron sprawował nad  nimi władzę. Olog-hai posługiwały się  Czarną Mową.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">W <em>Hobbicie</em> czytamy, że trolle mają &#8220;grubo ciosane twarze, olbrzymi wzrost, [szczególny] kształt stóp&#8221; (str. 32, <em>Hobbit</em>, Iskry). Żywią się u Tolkiena owczym mięsem, ale nie gardzą też mięsem istot myślących, jak ludzie, krasnoludy czy&#8230; hobbici. Żyją w pieczarach, pod ziemią, bo w świetle słońca &#8220;obracają się z powrotem w skałę, z której powstali, i nigdy już drgnąć nie mogą&#8221; (str. 37).</p>
<p style="text-align: justify;">Podobnie jest w filmie <em>Łowca trolli</em>. Norweski film ukazuje nam skandynawskie trolle, na których wzorował swe śródziemne postacie Tolkien, w całej okazałości. Film zdradza wiele innych trollowych sekretów, troszkę też racjonalizuje ich biologię (są ssakami, zwierzętami, które posiadają czasem kilka głów, z których tylko jedna jest prawdziwa, a inne to narośle, mające odstraszać inne trolle albo przyciągać trollowe samice; mowa jest też o biologicznym uzasadnieniu zamiany trolla w kamień pod wpływem słońca &#8211; kto ciekaw, zapraszamy do kin&#8230;). Jeżeli chcecie podyskutować o trollach w Śródziemiu, zapraszamy Was na forum Elendilich, do tematu &#8220;Półtroll, troll śnieżny i inne odmiany trolli&#8221; (<a href="http://elendili.pl/viewtopic.php?t=3303" target="_blank">link</a>).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2011/12/30/trolle-atakuj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tolkien i Słowianie &#8211; artykuł Krzyśka &#8220;Randira&#8221; Grzesika</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2011/04/13/tolkien-i-sowianie-artyku-krzyka-randira-grzesika/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2011/04/13/tolkien-i-sowianie-artyku-krzyka-randira-grzesika/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Apr 2011 07:39:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lingwistyka tolkienowska]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Tolkienowski internet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=6924</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy Was do lektury ciekawego tekstu o związkach biografii oraz literatury J.R.R. Tolkiena ze Słowiańszczyzną. Artykuł nosi tytuł J.R.R. Tolkien i Słowianie (link), a jego autorem jest znany w fandomie znawca tematyki mitologicznej (zwłaszcza słowiańskiej), Krzysztof &#8220;Randir&#8221; Grzesik. Jego tekst opublikowany został na stronach znanego mitotwórcy, Czesława Białczyńskiego,  pisarza próbującego ożywić słowianofilską Zadrugę. Randir w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2011/04/mirkwood.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-6925" title="mirkwood" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2011/04/mirkwood-150x150.jpg" alt="mirkwood" width="150" height="150" /></a>Zapraszamy Was do lektury ciekawego tekstu o związkach biografii oraz literatury J.R.R. Tolkiena ze Słowiańszczyzną. Artykuł nosi tytuł <em>J.R.R. Tolkien i Słowianie</em> (<strong><a href="http://bialczynski.wordpress.com/2011/04/09/krzysztof-grzesik-j-r-r-tolkien-i-slowianie/">link</a></strong>), a jego autorem jest znany w fandomie znawca tematyki mitologicznej (zwłaszcza słowiańskiej), Krzysztof &#8220;Randir&#8221; Grzesik. Jego tekst opublikowany został na stronach znanego mitotwórcy, Czesława Białczyńskiego,  pisarza próbującego ożywić słowianofilską Zadrugę.</p>
<p style="text-align: justify;">Randir w swoim tekście nawiązuje i do biografii Tolkiena (autor odnosi się m.in. do naszych elendilionowo-simbelmynowych badań nad możliwymi warmińskimi przodkami rodu Tolkienów), i do Tolkienowej znajomości języków słowiańskich. Krzysiek Grzesik pisze też o sudeckiej inspiracji Gandalfa (o tym wątku pisał kiedyś w <em>Sudetach </em>Arek Kubala i Ryszard Derdziński), o Radagaście, Beornie-Medvedzie, o słowiańskiej Mrocznej Puszczy z <em>Kroniki Thietmara</em>, o słowiańskich Easterlingach-Wenedach, o Wariagach z <em>Władcy Pierścieni</em>, o bałto-słowiańskich nawiązaniach w językach Tolkiena. Dużo ciekawych wątków. Tekst bardzo, bardzo godny polecenia.</p>
<p style="text-align: justify;">A nas cieszy, że tak wiele w przypisach odnajdziemy nawiązań do dyskusji z <em>Forum Elendilich</em> oraz naszego serwisu &#8211; <em>Elendilionu</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2011/04/13/tolkien-i-sowianie-artyku-krzyka-randira-grzesika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tolkien na szczycie Meneltarmy &#8211; artykuł z Frondy</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2011/01/22/tolkien-na-szczycie-meneltarmy-artyku-z-frondy/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2011/01/22/tolkien-na-szczycie-meneltarmy-artyku-z-frondy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Jan 2011 09:11:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biografia Tolkiena]]></category>
		<category><![CDATA[Listy Tolkiena]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=6356</guid>
		<description><![CDATA[Ktoś mógłby sądzić, że [Władca Pierścieni] jest to raczej powieść areligijna, jeśli nie ateistyczna. Tolkien jednak, jak się zdaje, wybrał drogę, która jest trudna do zrozumienia dla wielu współczesnych wierzących Kościoła. Katolickości nie zamanifestował poprzez mnożenie fantazyjnych bóstw, ale przez przyjęcie znamienia dotykającego chrześcijan pierwszych wieków, którzy sami byli nazywani ateistami, ponieważ odrzucali w sposób [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="../wp-content/uploads/2011/01/tolkien_fajka.jpg"><img title="tolkien_fajka" src="../wp-content/uploads/2011/01/tolkien_fajka-550x253.jpg" alt="tolkien_fajka" width="505" height="232" /></a></p>
<p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ktoś mógłby sądzić, że [<em>Władca Pierścieni</em>] jest to raczej powieść areligijna, jeśli nie  ateistyczna. Tolkien jednak, jak się zdaje, wybrał drogę, która jest  trudna do zrozumienia dla wielu współczesnych wierzących Kościoła.  Katolickości nie zamanifestował poprzez mnożenie fantazyjnych bóstw, ale  przez przyjęcie znamienia dotykającego chrześcijan pierwszych wieków,  którzy sami byli nazywani ateistami, ponieważ odrzucali w sposób  zasadniczy wszelkie panteony (&#8230;).</p>
</blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zatem religia we <em>Władcy Pierścieni</em> nie jest tylko &#8222;narracją&#8221;, czy &#8222;kultem&#8221;, ale rzeczywistością bezpośrednio i realnie złączoną z &#8222;tym światem&#8221; (&#8230;).</p>
</blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dobro wydaje się być na kartach <em>Władcy </em><em>Pierścieni</em> rozproszone i słabe, a zło bardzo konkretne i skuteczne. To zapewne  intuicja wielu chrześcijan obserwujących rzeczywistość naszej Epoki (&#8230;).</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Te i wiele innych ciekawych spostrzeżeń znajdziecie w artykule &#8220;O Tolkiena zgodzie ze stanem łaski i górze Meneltarmie&#8221; w Portalu Frondy (<a href="http://fronda.pl/news/czytaj/o_tolkiena_zgodzie_ze_stanem_laski_i_gorze_meneltarmie" target="_blank">link</a>). Artykuł, a właściwie recenzja <em>Listów</em> Profesora, jest autorstwa Tomasza Rowińskiego, redaktora <em>Christianitas</em> oraz współpacownika Wydawnictwa M, które lata temu wydało książkę <em>Od Valinoru do Mordoru</em> A. Szyjewskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2011/01/22/tolkien-na-szczycie-meneltarmy-artyku-z-frondy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tolkienowski Kalendarz na rok 2011 &#8211; recenzja</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2011/01/15/tolkienowski-kalendarz-na-rok-2011-recenzja/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2011/01/15/tolkienowski-kalendarz-na-rok-2011-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Jan 2011 14:57:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Telperion</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=6326</guid>
		<description><![CDATA[Przyznam, że nie należę do kolekcjonerów i grona oczekujących na coroczne wznowienia kalendarzy tolkienowskich, tak naprawdę tylko raz taki kalendarz zakupiłem, jest już jednak połowa stycznia a w moim domu jeszcze nie wisi na ścianie nowy. Wczoraj wybrałem się do księgarni i o dziwo znalazłem pięknie wyeksponowany na pierwszej półce, kalendarz który zajął 8 miejsce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2011/01/Calender31.JPG" target="_blank"><img class="size-thumbnail wp-image-6333 alignleft" title="Calender3" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2011/01/Calender32-150x150.jpg" alt="Calender3" width="150" height="150" /></a>Przyznam, że nie należę do kolekcjonerów i grona oczekujących na coroczne wznowienia kalendarzy tolkienowskich, tak naprawdę tylko raz taki kalendarz zakupiłem, jest już jednak połowa stycznia a w moim domu jeszcze nie wisi na ścianie nowy. Wczoraj wybrałem się do księgarni i o dziwo znalazłem pięknie wyeksponowany na pierwszej półce, kalendarz który zajął 8 miejsce w plebiscycie na<a href="http://www.elendilion.pl/2011/01/03/ponowne-wydanie-listow-tolkienowskim-wydarzeniem-roku-2010/"> Tolkienowskie Wydarzenie Roku 2010&#8230; </a><span id="more-6326"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Zostawiłem go w folii aż do powrotu do domu i postanowiłem podzielić się z Wami pierwszymi wrażeniami. Już sama okładka tchnie zmianami klimatu i nostalgicznie przypomina mi <em>pierwotne</em> doznania czytelnicze z <em>Władcy Pierścieni</em>. Sam fakt pojawienia się grafik mniej znanego artysty,  jest wielką zaletą tego wydania, uważam że potrzebnym oderwaniem od <em>wielkiej trójki </em>- jak <em>ich</em> nazywam.<a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2011/01/Calender2.JPG"><img class="aligncenter size-large wp-image-6337" title="Calender2" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2011/01/Calender2-550x565.jpg" alt="Calender2" width="520" height="534" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Jednym z największych atutów tego kalendarza &#8211; moim zdaniem- jest obszerny wstęp którego autorem jest Cor Block. Tekst jest rewelacyjny, a artysta przybliża nam intencje jakie towarzyszyły mu podczas tworzenia prac i ukazuje bardziej skomplikowane &#8211; niżby się mogło wydawać &#8211; powiązania między słowem a obrazem. Opisuje ciekawie o spotkaniu z Tolkienem w 1961 roku, kiedy to pisarz uznał jego prace, bardziej jako ciekawe obrazy, niż trafne ilustracje. Rozpatruje trudność przedstawienia<em> szlachetnych i heroicznych </em>o których Tolkien wspomina w liście do niego.Uważam, że wstęp jest warty przełożenia na język polski.</p>
<p style="text-align: justify;">Kalendarz zawiera trzynaście ilustracji autorstwa Blocka, niektóre z nich są publikowane po raz pierwszy. Każdy obraz został opisany odpowiednim cytatem z <em>Władcy Pierścieni</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Jestem przekonany, że gdyby większa ilość z nas miała ten kalendarz przed głosowaniem, ta pozycja znalazłaby się znacznie wyżej w  rankingach naszej zabawy na Tolkienowskie Wydarzenie Roku 2010.  Ta publikacja naprawdę zasługuje na wyróżnienie i serdecznie polecam Wam ten kalendarz.</p>
<p style="text-align: justify;">Mam również jeden egzemplarz tego kalendarza przeznaczony na konkurs dla Was.</p>
<p style="text-align: justify;">Wystarczy odpowiedzieć na pytanie -<em> podaj <span style="text-decoration: underline;">oryginalne</span> tytuły obrazów które J.R.R Tolkien kupił od Cor Bloka (Tolkien kupił dwie prace). </em></p>
<p style="text-align: justify;">Pierwsza osoba która poprawnie poda oba tytuły otrzyma od nas kalendarz. Odpowiedzi proszę podać w komentarzu.</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2011/01/15/tolkienowski-kalendarz-na-rok-2011-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Parma Eldalamberon nr 19 &#8211; recenzja</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/12/19/parma-eldalamberon-nr-19-recenzja/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/12/19/parma-eldalamberon-nr-19-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Dec 2010 09:28:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lingwistyka tolkienowska]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=6202</guid>
		<description><![CDATA[Jaki język elficki wzorowany jest na litewskim? Czy &#198;lfwine znał łacinę? Jakie języki nazywał &#230;lfl&#230;den oraz &#230;lfge&#254;éode? Przeczytaj tę recenzję! Wszystkiego się dowiesz&#8230; Rok 2010 był niezwykły dla miłośników językowej twórczości Tolkiena, dla wszystkich lambendili i lambengolmor. W jednym roku ukazały się aż dwa numery sławetnego Parma Eldalamberon (numer 18 opisaliśmy tutaj; numer 19 zapowiadaliśmy tutaj), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jaki język elficki wzorowany jest na litewskim? Czy &#198;lfwine znał łacinę? Jakie języki nazywał <em>&#230;lfl&#230;den </em>oraz <em>&#230;lfge&#254;éode</em>? Przeczytaj tę recenzję! Wszystkiego się dowiesz&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/cover.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-6203" title="cover" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/cover-225x300.jpg" alt="cover" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Rok 2010 był niezwykły dla miłośników językowej twórczości Tolkiena, dla wszystkich <em>lambendili</em> i <em>lambengolmor</em>. W jednym roku ukazały się aż dwa numery sławetnego <em>Parma Eldalamberon</em> (numer 18 opisaliśmy <a href="http://www.elendilion.pl/2009/11/17/parma-eldalamberon-nr-18/">tutaj</a>; numer 19 zapowiadaliśmy <a href="http://www.elendilion.pl/2010/10/29/parma-eldalamberon-nr-19/">tutaj</a>), co daje nam około 200 stron nowych lingwistycznych materiałów tolkienowskich do przeczytania i zbadania. Publikacja związanych ze Śródziemiem materiałów lingwistycznych J.R.R. Tolkiena ulega od kilku lat znacznemu przyspieszeniu (zadowolenie z takiego stanu rzeczy wyraził nawet ostatnio na <a href="http://groups.yahoo.com/group/elfling/message/35992" target="_blank">liście dyskusyjnej Elfling</a> Helge K. Fauskanger, od lat krytycznie  ustosunkowany do polityki Tolkien Estate, Christophera Tolkiena i &#8220;namaszczonego&#8221; do opracowywania lingwistycznego dziedzictwa J.R.R.T. zespołu pod przywództwem Carla Hostettera). Przecież w najbliższych tygodniach spodziewamy się ogłoszenia pięćdziesiątego numeru <em>Vinyar Tengwar</em> pod redakcją Carla Hostettera! A publikowane ostatnio materiały związane są z późnymi, związanymi z <em>Władcą Pierścieni</em> fazami koncepcyjnymi języków quenya i sindarin! <em>Eglerio!</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em><span id="more-6202"></span><br />
</em></p>
<p style="text-align: justify;">Najnowszy numer, który z miesięcznym poślizgiem* dotarł do mnie kilka dni temu, zapowiadał się bardzo ciekawie jako pierwsza publikacja od lat, w której znajdziemy materiały dotyczące języka <em>taliska</em> (języka &#8220;ludu Bëora, i Halethy, i Hádora&#8230; wielce przemienionego przez wpływ Elfów Zielonych&#8221;, HoMe V, str. 179). Ta radość okazała się przedwczesna, bo o talisce nie ma prawie nic poza tabelami fonologicznymi &#8211; ani jednego nowego taliskańskiego słowa czy zdania. Za to numer pełen jest innych smacznych kąsków!</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawie prezentuje się &#8220;Wprowadzenie&#8221; (&#8220;Foreword&#8221;, stony 5-17), w którym redakcja PE stara się ukazać prezentowane materiały w szerszym kontekście tekstologicznym. Okazują się one spokrewnione z prezentowanymi w PE nr 18 &#8220;Tengwesta Qenderinwa&#8221; (TQ1 z ok. 1937  oraz TQ2 z ok. 1951) W tym numerze poznajemy teksty Tolkiena zatytułowane &#8220;Comparative Tables&#8221; (ściśle związany z TQ1), &#8220;Outline of Phonetic Developement&#8221; (OP1 z ok. 1937) oraz &#8220;Outline of Phonology&#8221; (OP2 z ok. 1951).</p>
<p style="text-align: justify;">Prezentowane teksty są bardzo techniczne i nie zainteresują większości miłośników Tolkiena. Są to tabele fonologiczne, ukazujące zmiany spółgłoskowe i samogłoskowe, które zachodziły na przestrzeni setek i tysięcy lat dziejów języków eldarińskich. To co może być ciekawe dla szerszego audytorium to kilka nowych informacji, mających znaczenie dla świata przedstawionego w <em>legendarium</em>. Na przykład w CT (str. 22) znajdujemy komentarz odautorski Tolkiena do tabeli języków. Porównuje on w nim języki Ardy do języków naszego świata. I tak <strong>telerin</strong> to fonetyczny odpowiednik <strong>łaciny</strong> (ważna różnica to labializacja <em>qu</em> &gt; <em>p</em>), <strong>noldorin </strong>jest wzorowany na <strong>walijskim</strong> (noldorin w 1951 r. stał sie sindarinem), <strong>danian</strong> ma <strong>germański </strong>charakter, a wywodzący się z niego <strong>ossiriandzki</strong> (<em>ossiriandrin</em>) jest wzorowany na <strong>staroangielskim</strong>, <strong>wschodniodanianski</strong> (<em>leikvian</em>) na <strong>staronordycznym</strong>, a <strong>taliska</strong> na <strong>gockim</strong>. Ciekawe i zaskakujące rzeczy dotyczą języków avarińskich: <strong>zachodni avarin</strong> jest wzorowany na <strong>irlandzkim</strong>, <strong>północny avarin</strong> na <strong>fińskim</strong>, a <strong>wschodni avarin</strong> na&#8230; <strong>litewskim</strong>! Od litewskiego nie tak daleko do języków słowiańskich. Szkoda, że Tolkien nie opisał żadnego języka Avarich opartego o fonologię mowy Słowian (pamiętamy, że polscy miłośnicy języków Tolkiena stworzyli taki język i nazwali go<em> jelędziel</em>). Spodziewamy się, że w jednym na następnych numerów <em>Parma Eldalamberon</em> przedstawiona zostanie całość materiałów dotyczących języka taliskańskiego, który zawdzięcza swoją formę miłości Tolkiena do języka Gotów. Wiemy, że istnieje całościowa fonologia i gramatyka tego języka&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">W tekście OP1 i OP2 znajdujemy wiele ciekawych informacji o pochodzeniu poszczególnych głosek języka quenya. Ale najciekawsze jest chyba to, jak autor tych notatek, &#198;lfwine, omawia periodyzację języka quenya: mamy tam <strong>staroquenejski</strong> (ang. <em>Ancient Quenya</em>), zapisywany znakami Rúmila od ok. 1180 Roku Valarów, <strong>parmaquesta</strong> (&#8216;język książkowy&#8217;) zapisywany tengwami Fëanora od ok. 1200-1250 Roku Valarów oraz <strong>tarquesta</strong> (&#8216;wysoką mowę&#8217;), mowę ceremonialną Noldorów na wygnaniu. Pojawia się pytanie, czy  &#198;lfwine znał łacinę, skoro nazywa elfią łaciną język quenya i transkrybuje ją z tengwaru na łacińską modłę? Tu pojawiają się też ciekawe anglosaksońskie terminy na określenie języka quenya i sindarin: <strong>&#230;lfl&#230;den</strong> &#8216;elfia łacina; quenya&#8217; oraz <strong>&#230;lfge&#254;éode</strong> &#8216;elfia mowa; sindarin&#8217;. Dzięki OP2 mamy kolejny tekst z lat 50. (z czasów <em>Władcy Pierścieni</em>), w którym występuje postać &#198;lfwine Żeglarza, człowieka, który przenosi tradycję Elfów z Tol Eressëa do średniowiecznej Europy.</p>
<p style="text-align: justify;">Teksty zaprezentowane w PE nr 19 nie przynoszą nam wielu nowych quenejskich i sindarińskich słów. Zanotowałem jedynie:</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Quenya</span></p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>puspo</strong>,<strong> pupso</strong> &#8216;mucha składająca jaja na ranie lub w mięsie&#8217; (str. 101); <strong><br />
</strong></li>
<li style="text-align: justify;"><strong>haura</strong> &#8216;kopiec grobowy; używane przez Noldorów na wygnaniu&#8217; (pożyczka z sindarińskiego <strong>haudh</strong>) i <strong>hamna</strong> &#8216;kopiec grobowy; używane w Eldamarze) (str. 91).</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>quenso</strong> &#8216;minstrel (archaiczne)&#8217; (str. 40, 83)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>ta&#241;kal</strong> &#8216;brosza&#8217; (str. 40, 83)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>lapsa</strong> &#8216;wylizywanie (jedzenia lub picia); obżeranie się&#8217; (str. 45)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>lauda </strong>&#8216;piętrzyć&#8217; (str. 45)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>hahta </strong>&#8216;usypany kopiec&#8217; (str. 45)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>luppo</strong> &#8216;bryła, niekształtny kawał&#8217; (str. 45, 92)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>makso</strong> &#8216;błoto, kleista substancja&#8217; (str. 48)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>&#241;ware </strong>&#8216;martwi się&#8217; (str. 76)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>indyel </strong>&#8216;dzwonek&#8217; (str. 78)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>rafe </strong>&#8216;faluje&#8217;, <strong>rappe </strong>&#8216;falował&#8217; (str. 89)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>pase </strong>&#8216;wygładza&#8217;,<strong> panse</strong>, <strong>patte</strong> &#8216;wygładzał&#8217; (str. 89)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>arpo </strong>&#8216;grabieżca, złodziej&#8217; (str. 89)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>resta </strong>&#8216;zasiane pole, obrobiona ziemia&#8217; (str. 91)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>hakta</strong>, <strong>hatta</strong> &#8216;ogrodzenie, żywopłot&#8217; (str. 91)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>nahte </strong>&#8216;rana&#8217; (str. 91)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>nehte </strong>&#8216;miód&#8217; (str. 91)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>holmo</strong> &#8216;z serca; serdecznie&#8217; (str. 97)</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Sindarin</span></p>
<ul>
<li><strong>rîdh </strong>&#8216;zasiane pole, obrobiona ziemia&#8217; (str. 91)</li>
<li><strong>haedh</strong> &#8216;ogrodzenie&#8217; (str. 91)</li>
<li><strong>naedh</strong> &#8216;rana&#8217; (str. 91)</li>
<li><strong>nîdh</strong> &#8216;miód&#8217; (str. 91)</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Dopełnieniem tego numeru jest prezentowana na okładce (patrz zdjęcie na początku mojej krótkiej recenzji) strona z rękopisu Tolkiena. Widzimy jak około 1951 r. Profesor piękną kaligrafią kreśli swój &#8220;Quenya. Outline of Phonology&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">___________________________</p>
<p style="text-align: justify;">* Z dedykacji na początku PE nr 19 dowiadujemy się o śmierci ojca Ch. Gilsona w listopadzie 2010. Opóźnienie związane jest z tym smutnym wydarzeniem. Christopherowi składamy serdeczne wyrazy współczucia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/12/19/parma-eldalamberon-nr-19-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wizyta w e-Śródziemiu. Recenzja LOTRO</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/12/18/wizyta-w-e-rodziemiu-recenzja-lotro/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/12/18/wizyta-w-e-rodziemiu-recenzja-lotro/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Dec 2010 17:23:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lord Ya</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gry tolkienowskie]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=6155</guid>
		<description><![CDATA[Do recenzji gry The Lord of the Rings Online studia Turbine przymierzałem się od dłuższego czasu. Założyłem konto trailowe, dające tydzień darmowej gry, ale nie znalazłem czasu, by odpalić grę. Potem, co jakiś czas, były akcje ponownej aktywacji na tydzień dla osób, które mają nieaktywne konta, ale czas, kiedy pojawiała się możliwość powrotu do e-Śródziemia, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00056-150x150.jpg" alt="ScreenShot00056" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-6169" />Do recenzji gry <i>The Lord of the Rings Online</i> studia Turbine przymierzałem się od dłuższego czasu. Założyłem konto trailowe, dające tydzień darmowej gry, ale nie znalazłem czasu, by odpalić grę. Potem, co jakiś czas, były akcje ponownej aktywacji na tydzień dla osób, które mają nieaktywne konta, ale czas, kiedy pojawiała się możliwość powrotu do e-Śródziemia, nie był sprzyjający. Zresztą, co mógłbym po tygodniu grania powiedzieć o grze, w której pewnie trzeba wbić kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt poziomów, by w pełni poznać jej możliwości. Ale okoliczności się zmieniły, bo LOTRO nie jest już grą wymagającą płacenia abonamentu, można grać za darmo. Choć dalej można płacić, dostając za to nieco więcej. Czym jest to &#8220;nieco więcej&#8221;? Czy naprawdę można grać za darmo? Wiecie, jest różnica między grą darmową, a darmową*, gdzie pod &#8220;*&#8221; chowa się masa warunków tak wkurzających, że bez płacenia tak naprawdę nie będzie mowy o rozrywce. To zobaczmy, czy darmowe Śródziemie rzeczywiście jest darmowe. I czy ma coś wspólnego z Tolkienem (J.R.R., jeżeli mam być dokładniejszy), czy może jest Śródziemiem tylko z nazwy.<br />
<span id="more-6155"></span>Zanim zacznę, chciałbym zrobić pewne założenie. Chcę sprawdzić darmowy wariant. Zatem nie dopłacę do gry ani złotówki &#8211; jeżeli odetnie mnie to od pewnych elementów gry, to automatycznie nie pojawią się w recenzji, lub wspomnę o nich na podstawie tego, co doczytałem.<br />
Dobra, wyjaśnijmy jak LOTRO teraz działa. Mamy trzy rodzaje kont: VIP, premium i darmowe. VIP to ci płacący &#8211; mają największy dostęp do gry, a dodatkowo, co miesiąc dostają 500 punktów Turbine (dalej oznaczane TP) na zakupy. Jednak sam status VIP nie upoważnia do wszystkich korzyści płynących z dodatków <i>Mines of Moria</i> i <i>Siege of Mirkwood</i>, te dalej trzeba kupić. Nieopłacenie abonamentu degeneruje konto do trybu darmowego, pozbawiając dużej części bonusów. Darmowi za to mają dość sporo ograniczeń, limitów i takie tam &#8211; szczegóły później. Konta premium to konta osób, które choć raz zakupiły zestaw punktów Turbine za prawdziwe pieniądze &#8211; też mają limity, takiego samego rodzaju co darmowi gracze, ale nieco mniejsze. Większość ograniczeń można znieść w dostępnym wewnątrz gry sklepie Turbine, płacąc za to TP. Same punkty można dostać na trzy sposoby &#8211; wspomniany bonus dla VIP-ów, kupując je ze prawdziwe pieniądze lub zdobywając w grze. Na razie niech wystarczy tyle informacji o płatności, ale do sklepu jeszcze zajrzymy.<br />
<a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00083.jpg"><img src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00083-300x225.jpg" alt="ScreenShot00083" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-6171" /></a> No to odpalmy w końcu grę&#8230; albo jeszcze nie, bo musimy wybrać czy chcemy grać na serwerach amerykańskich czy europejskich. Główna różnica to społeczność graczy &#8211; jeżeli chcesz grać ze znajomymi, dowiedz się, gdzie grają &#8211; Codemaster, europejski wydawca gry, miał opóźnienie i na amerykańskich serwerach wcześniej umożliwiono darmową grę, stąd niecierpliwi europejczycy mogą grywać tam. Niby można grać w obie wersje, ale trzeba mieć dwa konta i ściągać dwa osobne klienty, ważące po 10 GB. Jak już zainstalujemy grę, wybieramy jeden z dostępnych światów (serwerów) &#8211; teoretycznie możemy grać na wszystkich dostępnych, ale trzeba pamiętać, że są one rozłączne. Jakie są kryteria wybory serwerów? Po pierwsze, język (przynajmniej w Europie) &#8211; mamy do wyboru angielski, niemiecki i francuski. Po drugie, czy świat jest światem <i>Role Play</i> czy nie. Na serwerach <i>Role Play</i> teoretycznie większą wagę przykłada się do odgrywania postaci, nawet na poziomie imion &#8211; te powinny być &#8220;tolkienowskie&#8221;. Ostatnie kryterium to zaludnienie &#8211; teoretycznie w danym momencie może grać ograniczona ilość graczy, jeżeli będzie ich więcej, trzeba będzie czekać na zalogowanie w kolejce &#8211; tu VIP-y mają pierwszeństwo. Ale prawdę powiedziawszy, choć gram na serwerze teoretycznie mocno zaludnionym &#8211; Laurelin, nie spotkałem się z czekaniem.<br />
Ale zacznijmy w końcu grę! Na początku rzut oka na naszą postać. Na jednym serwerze możemy mieć dwie. Do wyboru cztery rasy &#8211; ludzie, hobbici, krasnoludy i elfy, średnio 1.75 płci (znaczy, w przypadku krasnoludów płeć jest nieokreślona &#8211; nie powiem, interesująca zagrywka) oraz siedem klas &#8211; <i>burglar</i>, <i>captain</i>, <i>champion</i>, <i>guardian</i>, <i>hunter</i>, <i>lore-master</i> i <i>minstrel</i>. Dodatkowo, mając dodatek <i>Mines of Moria</i> lub osobno odblokowując je za TP, pojawiają się jeszcze dwie klasy: <i>rune-keeper</i> i <i>warden</i>. Przepraszam za brak tłumaczeń, ale ze dwie musiałbym przetłumaczyć na &#8220;strażnik&#8221;, a przecież są jeszcze ci od Aragorna. Jak widać, nie ma tu żadnych czarodziejów, paladynów czy innych kapłanów. Z jednej strony, to dobrze, Śródziemie rządzi się swoimi prawami. Z drugiej, to tak naprawdę kwestia nazwy &#8211; to, że <i>lore-master</i> czy <i>rune-keeper</i> nie są oficjalnie czarodziejami, nie oznacza, że nie rzucą co jakiś czas jakimś <i>fireballem</i> czy inną błyskawicą. Sam proces tworzenia postaci jest przygotowany solidnie. Zarówno rasy jak i klasy są dobrze opisane, podane są słabe i mocne strony, rola w drużynie, trudność gry. Do tego możemy wybierać pochodzenie naszej postaci, np. człowiek może być z Rohanu czy z innego Gondoru. Ale sam wybór to tylko kwestia tytułu i pewnych ograniczeń co do wyboru koloru włosów i karnacji, na samą rozgrywkę nie ma absolutnie żadnego wpływu, wszyscy przedstawiciele danej rasy zaczynają w tym samym miejscu, a Rohirrimowie na starcie NIE dostają konia, ani nawet umiejętności jeździeckich. By zakończyć proces tworzenia postaci, wybieramy wygląd (fryzura, znaki szczególne, kolor oczu i takie tam) oraz imię. I przy imieniu twórcy się postarali. Raz, że mamy poradnik zawierający przedrostki i końcówki typowych imion dla naszej rasy (uwzględniając pochodzenie), a dwa, możemy sobie imię wylosować.<br />
<a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00005.jpg"><img src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00005-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-6166" /></a>Słów kilka o zadaniach. Tych mamy sporo. Jest oczywiście wątek główny (<i>epic quests</i> &#8211; nie, nie użyję ostatnio nadużywanego w internecie słowa &#8220;epicki&#8221;) &#8211; każda z ras ma swój początek własny historii, u elfów i krasnoludów dotyczy krasnoludzkiego plemienia Dourhand, które sprzymierzyło się ze złem, u ludzi i hobbitów wzrostu zagrożenia ze strony sług Mordoru. W pewny momencie cztery historie łączą się i idziemy już jednym tokiem. Początkowo podążamy mniej więcej tą samą trasą co Frodo, raz go wyprzedzając, raz będąc się nieco spóźniając, ale potem pewnie zbaczamy w stronę Angmaru &#8211; prawdę powiedziawszy, skończyłem dopiero drugą księgę, nie wiem jak to się dokładnie potoczy. Jednak po samej kolejności pojawiania się dodatków można wywnioskować, że czeka nas dłuższa podróż w cieniu Drużyny Pierścienia. Sama historia jest opowiedziana nawet nieźle &#8211; pełno jest typowych okienek z opisem, ale są też zadania w instancjach (ang. <i>instance</i> &#8211; swego rodzaju kopia danego obszaru, na której przebywa tylko nasza drużyna &#8211; każda kolejna wkraczająca na ten obszar dostaje swoją kopię, bez śladów naszej działalności), gdzie jesteśmy świadkami odpowiednich wydarzeń. Czasami mamy też krótki przerywnik filmowy, choć czasami to tylko opowieść o tym, co równolegle do naszych przygód odbywało się na kartach książki. I tu warto dodać, że cały wątek główny jest darmowy, zarówno ten z podstawki, <i>Shadows of Angmar</i>, wszystkich darmowych poprawek, a także z <i>Mines of Moria</i> i <i>Siege of Mirkwood</i>, choć udostępnienie tych dwóch ostatnich to kwestia dodatku <i>Journey to Winter-home</i> z początku grudnia. Natomiast jeżeli chodzi o zadania poboczne, sprawa wygląda nieco gorzej, bo darmowe są tylko te czterech obszarów: Shire, Ered Luin, Bree-land oraz Lone-lands &#8211; tu dodam, że te ostatnie to też przez <i>Journey to Winter-home</i>, wcześniej można było odblokować ten obszar za 330 TP (lub 50 TP, jeżeli trafiło się na promocję &#8211; złośliwość, zrobić promocję a potem dać za darmo &#8211; a ja i tak kupiłem za pełną cenę). Możemy się swobodnie poruszać po całym Śródziemiu, ale poza odblokowanymi obszarami nie możemy ani wypełniać Czynów (<i>Deeds</i>), ani otrzymywać zadań. A tych jest mnóstwo. Większość to klasyka gatunku &#8211; przynieś dziesięć skór dzików, zabij dwadzieścia niedźwiedzi, idź do kowala, zanieś, przynieś, pozamiataj itp. Na szczęście, każde zadanie jest solidnie opisane, nigdy cel nie jest motywowany &#8220;bo tak!&#8221;. Ale jest też kilka ciekawszych zleceń. Seria pocztowa, gdzie biegamy po Shire roznosząc listy, unikając przy tym wścibskich hobbitów oraz wody (a żebyście wiedzieli, że parę razy zadanie zawaliłem, bo skok okazał się za krótki, a mostu nie było czasu szukać), czy podobna seria z odzyskiwaniem zepsutych ciast &#8211; niby to też &#8220;idź zanieś&#8221;, ale ma klimat. Ciekawe są również zadania związane z festiwalami, w tym z obecnie trwającym <i>Yule Festival</i>, ale są one dostępne tylko przez jakiś czas w roku. Z tych wspomnę kapitalny teatr G.L.O.B.E., gdzie możemy zagrać w inscenizacji urodzin Bilba lub rzucać zgniłymi owocami w graczy-aktorów, gdy nie uda im się dobrze zagrać &#8211; i to, i to satysfakcjonujące. I jest jeszcze Chicken Play, gdzie gramy kurczakiem. Do większości zadań możemy podejść samotnie, nawet na nieco niższym poziomie niż sugerowany &#8211; kwestia klasy, niektóre swoją siłę pokazują dopiero w drużynie. Choć są i zadania, gdzie bez drużyny lub sporej ilości poziomów ponad sugerowany może być ciężko (porada, nawet z 10 poziomami przewagi wolałem mieć kompana na Brishzela &#8211; kawał wrednego psa), ale takie zadania są wyraźnie oznaczone. Są też takie (przeważnie z wątku głównego), gdzie sami wybieramy wariant samotny lub zespołowy &#8211; poziom trudności dopasuje się do wyboru. Warto wspomnieć o zasadzie, że wszelkie honory z zabicia bestii czerpie pierwsza osoba/drużyna, która zaangażuje się w walkę. Więc jeżeli idziemy polować na bossa, a wokół kręci się kilku graczy, można połączyć siły choćby po to, by nie trzeba było się ustawiać w kolejce i czekać na <i>respawn</i> przeciwnika. Ale z wieloma takimi sytuacjami się nie spotkałem.<br />
<a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00017.jpg"><img src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00017-300x225.jpg" alt="ScreenShot00017" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-6167" /></a> Sama gra w drużynie wydała mi się nieco chaotyczna, przynajmniej jeżeli chodzi o sześcioosobową ekipę. Tu wyskakują nagle jakieś manewry drużynowe, statystyki sojuszników rozsiane od góry do dołu ekranu, ikonki małe i weź tu wszystkich uzdrawiaj. Ok, jeżeli ktoś nie jest <i>healerem</i> czy nie odpowiadamy za <i>crowd control</i> to może tego nie zauważyć tej niedogodności, DPS czy DPS AoE (lub Nuker) tylko łupią we wrogów. A co to jest DPS, AoE czy inny tank, to sobie doczytacie.<br />
Oprócz klasycznych zadań mamy jeszcze instancje i potyczki (<i>skirmish</i>). To pierwsze to większe lokacje, kończące się bossem (a najczęściej po drodze jest ich kilku) &#8211; a po bossie jakiś solidniejszy łup. Ich poziom trudności jest dopasowywany do ekipy, więc raczej nie ma mowy o samotnym ich wykonaniu. A warto poświęcić trochę czasu na zebranie ekipy, bo nagrody bywają solidne. Darmowi mają dostęp do dwóch takich obszarów, Great Barrow i Garth Agarwen. To pierwsze to wyprawa do nieumarłego Samborga, a to drugie&#8230; nie śmiać się (za bardzo)&#8230; jest przeciwko Naruhel, złej siostrze Złotej Jagody&#8230;<br />
Potyczki natomiast mają obrazować większe bitwy, jakie mogły odbyć podczas Wojny o Pierścień. Odpieramy tu kolejne fale wrogów, którym nieraz towarzyszy potężniejszy Porucznik. Możemy grać zarówno sami, jak drużyną. Im więcej osób, tym jest trudniej, ale i nagroda większa &#8211; sami też możemy ustawić wyższy poziom trudności. Do tego, możemy przywołać w boju jednego sterowanego przez komputer sojusznika, na charakterystykę którego mamy pewien wpływ. Za darmo dostępne są dwie potyczki, Siege of Gondamon, gdzie bronimy twierdzy i Trouble in Tuckborough, gdzie odbijamy Wielkie Smajale z rąk wroga.<br />
Co jeszcze możemy w grze robić? Jak trafiliśmy na serwer <i>Role Play</i>, to możemy oczywiście odgrywać naszą postać. Tu pomocny jest duża ilość gestów, które możemy wywołać komendą, ciekawy system strojów, pozwalający zachować statystyki jednego, a wygląd innego. Mamy też możliwość kupienia sobie domu i wystrojenia go według własnej woli. Do tego możemy nauczyć się jakiejś profesji rzemieślniczej, dzięki której będziemy zbierać różne surowce lub wytwarzać przedmioty. Albo możemy łowić ryby, które możemy gotować (jeżeli jesteśmy kucharzem) lub ozdabiać nimi dom. Jest też opcja nadania sobie nazwiska, noszenia jednego ze zdobytych tytułów (a tych dość szybko będziemy mieli dziesiątki) czy włączenia innego gracza do naszej rodziny, co owocuje tytułami typu &#8220;syn Gloina&#8221;.<br />
<a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00050.jpg"><img src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00050-300x225.jpg" alt="ScreenShot00050" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-6168" /></a> Pod względem grafiki, biorąc pod uwagę, że tytuł ma już prawie trzy lata, jest nieźle. Pewnie można by się uczepić, że to nie jest , ale jak dla mnie, nawet obecnie silnik graficzny prezentuje się bardzo dobrze. Zresztą, bardziej niż na &#8220;jak&#8221; skupiłbym się na &#8220;co gra nam pokazuje?&#8221;. Proponowane widoczki są całkiem ładne i klimatyczne &#8211; niektóre lokacje robią bardzo dobre wrażenie, choć jest kilka raczej typowych &#8211; jakieś zaśnieżone góry, bagna, nic specjalnego. Do tego dochodzi naprawdę przyjemna dla ucha muzyka, zależna od sytuacji i obszaru &#8211; mamy hobbickie melodie w Shire czy groźnie brzmiącą muzykę w Starym Lesie czy na Kurhanach. A bitewny kawałek podczas odbijania Wielkich Smajali (i na początku gry hobbitem) &#8211; cudo. Reszta dźwięków też jest w niezła, w tym również głosy bohaterów niezależnych, choć mam dziwne wrażenie, że wszyscy spotkani Czarodzieje (Gandalf i Radagast) próbują mówić na sposób filmowego Mithrandira.<br />
Tak szybko o rozwoju postaci, odbywa się on za pomocą Cech (<i>Traits</i>) i Czynów. Na niektórych poziomach doświadczenia odblokowują nam się sloty w jednej z czterech kategorii Cech, które możemy, odwiedzając barda, zapełnić odblokowanymi Cechami, wpływającymi w pewien sposób na nasze umiejętności. A jak je zdobywamy? Dokonując Czynów (przy czym nie wszystkich). Są to pewne wyzwania, polegające na przykład na użyciu ileś razy danej umiejętności, pokonaniu iluś tam przeciwników konkretnego typu, wypełnieniu serii zadań czy odwiedzeniu pewnych miejsca. Warto wyróżnić Czyny Regionalne, których możemy dokonywać tylko na odblokowanych przez nas obszarach, a podnoszą one poziom najogólniejszej kategorii Cech, dostępnych każdej rasie i klasie &#8211; Ccnót (<i>Virtues</i>). Są też Cechy rasowe, klasowe i legendarne. Maksymalnie nasza postać może mieć na wyposażeniu 5 cnót, 7 cech klasowych, 5 rasowych i 3 legendarne&#8230; stop! Miałem mówić o grze darmowej. Zatem darmowi mają odpowiednio 2, 2, 2 i 1, pozostałe sloty na cechy są do odblokowania w sklepie.<br />
Jeszcze kilka słów o tym, co zostało nam zabrane i jak bardzo przeszkadzają te ograniczenia. Prawdopodobnie pierwsze, które nam się rzuci w oczy podczas grania, to tylko trzy torby na przedmioty, podczas gdy płacący mają pięć. Brak miejsca może denerwować, ale zgodnie z zasadą &#8211; ile by nie było miejsca, zawsze jest za mało &#8211; da się do tego przyzwyczaić. Potem mamy np. wspomniane Cechy. Prawdę powiedziawszy, ja nie odczułem boleśnie tego ograniczenia, ale w momencie gdy osiągnie się maksymalny poziom, może to zacząć doskwierać. Jest też ograniczenie posiadanych funduszy, maksymalnie możemy mieć 2 sztuki złota. Ale z drugiej strony, na darmowym obszarze mało jest rzeczy tak drogich, by nam miało nie starczyć &#8211; chyba tylko lepsze domy czy wierzchowce. Bardziej bolą fundusze, które tracimy przez przekraczanie limitu (tak naprawdę nie tracimy, dokładają się do specjalnej puli i dostaniemy je z powrotem, gdy zniesiemy limit funduszy). Co tam dalej? Nie możemy od razu jeździć na własnym wierzchowcu, umiejętność jazdy konnej trzeba odblokować. Dopóki mamy stajnie oferujące transport w różne inne miejsca można wytrzymać, ale część tras też mamy zablokowaną. Jedną z większych wad trybu darmowego jest brak trybu Monster Play, gdzie możemy wcielić się w <i>creepsy</i>, siły Saurona i walczyć z graczami stojącymi po stronie <i>freepsów</i> (od <i>Free People</i>). I żadne punkty Turbine tu nie pomogą, to opcja tylko dla VIP-ów. Aż do <a href="http://www.elendilion.pl/2010/11/20/na-isengard-nowy-dodatek-do-lotro/"><i>Rise of Isendard</i></a>. O tym, że mamy ograniczone obszary działania już mówiłem, ale na ile nam one starczą? Cóż, ja w tej chwili mam na liczniku około 125 godzin gry, a jeszcze mam parę rzeczy do zrobienia w Lone-lands. Do tego punktów mi starczyło na jeszcze dwa inne obszary (ale ja Lone-Lands kupiłem przed udostępnieniem za darmo, więc innym graczom może punktów starczyć na więcej). Jak widać, sporo, jak ktoś nie grywa często, może nawet nie spotka go sytuacja, gdy skończyły mu się zadania.<br />
<a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00075.jpg"><img src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00075-300x225.jpg" alt="ScreenShot00075" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-6170" /></a> A teraz odwiedźmy sklep. Jak wspomniałem, można punkty Turbine zdobywać podczas gry, więc możemy je też wydawać. Główne źródło naszych zarobków to Czyny, każdy jest nagradzany zwykle 5-10 punktami, te kilkuetapowe dają coraz więcej na poszczególnych poziomach. Problem w tym, że liczba Czynów jest ograniczona, bo aby mieć dostęp do tych z danego regionu, musimy go wcześniej odblokować. Jednak cena każdego z nich jest wyższa, niż potencjalna ilość TP jaką z niego uzyskamy. Są oprócz tego zadania, dające nam punkty, ale tych jest raczej niewiele. Ok, ale na co możemy wydawać punktu? Po pierwsze, na usuwanie wszelkich ograniczeń: limit złota, nowe torby na ekwipunek, sloty na Cechy, umiejętność jazdy konnej i takie tam. Mamy też oczywiście nowe regiony, nowe potyczki (te niestety nie odblokowują się razem z przypisanym im obszarem), dwie klasy z <i>Mines of Moria</i>, samo <i>Mines of Moria</i> i <i>Siege of Mirkwood</i>, dodatkowe postaci na serwerze. Są też nieco mniejsze rzeczy &#8211; jakieś czasowe bonusy, stroje, mikstury leczące, gesty, nawet zmiana imienia postaci. Musimy się dobrze zastanowić w co chcemy inwestować. Niby np. Cechy nie są szczególnie drogie, 95 TP, ale to zawsze mniej 95 TP na nowy region. Koń za 95 TP też jest łatwy do osiągnięcia, ale przecież można łazić na piechotę i zaoszczędzić. Ceny są do przyjęcia &#8211; oczywiście, za bzdety płacimy niewiele, za większe rzeczy już kilka setek punktów. Najdroższe jest chyba <i>Mines of Moria</i> &#8211; 2495 punktów. Wspomniane 95 TP to tak akurat tyle, że trzeba na to popracować, ale nie jest to zbyt męczące. Same zakupy są dość porządnie zrobione, katalog produktów w miarę przejrzysty, transakcja przeprowadzana jest natychmiast. I, co ważne, praktycznie cały czas są jakieś promocje. I to nieraz solidne, więc może warto trzymać kilka(set) punktów w zapasie, bo a nuż <i>MoM</i> będą dawać za 500 TP. Warto dodać, że punkty zbierane są na konto, nie na postać, więc jak nam się skończą, zawsze możemy stworzyć nową, której celem będzie tylko zbieranie TP. I można w ten sposób stworzyć wielką machinę do pozyskiwania funduszy, zoptymalizować metody zdobycia stosownej ilości, grać na wszystkich serwerach, inwestować tylko w główną postać i nowe możliwości zdobywania punktów (regiony odblokowywane są na konto, nie na postać), ale to się może skończyć graniem tylko po to, by móc grać.<br />
Szybko zauważymy, że gra lubi przypominać o sklepie i punktach. Co chwilę będziemy widzieć ikonę przypominającą o możliwości odblokowania czegoś. I zwykle informacje o tym, że coś jest zablokowane dostajemy najpóźniej jak się da. Na niedostępnych nam obszarach widzimy znacznik zadania nad NPC, możemy pogadać o zadaniu, ale zamiast &#8220;Accept&#8221; mamy przycisk &#8220;Unlock&#8221; przenoszący do sklepu. Możemy odpalić niedostępną nam potyczkę, ale sami do niej nie dołączymy &#8211; znów &#8220;Unlock&#8221; zamiast &#8220;Join&#8221;. A jak przekroczymy limit złota, to właściwie nie pozbędziemy się już ikonki informującej o tym fakcie &#8211; ilekroć zdobędziemy jakąś kasę (nawet jak zejdziemy poniżej limity), dostaniemy powiadomienie o nadmiarowych funduszach czekających na nas.<br />
<a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00093.jpg"><img src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00093-300x225.jpg" alt="ScreenShot00093" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-6172" /></a> Gra nie ustrzegła się błędów. Mój główny problem to konieczność powtórnego logowania się na daną postać, bo nagle straciłem możliwość podnoszenia przedmiotów, rozmawiania z NPC czy monitorowania stanu umiejętności i morale. Może to tylko wina mojego sprzętu, ale to dość denerwująca usterka. Niektóre skrypty mają błędy i np. zabicie zbyt szybko szefa orków podczas odbijania Amon Sul oznacza niemożność ukończenia zadania, trzeba je powtarzać od początku. Niby ork staje się nieśmiertelny gdy straci wystarczająco dużo życia, ale jakoś u mnie nie podziałało. Nieraz podczas walki, zamiast wybrać innego przeciwnika, przeszukiwałem leżące obok zwłoki, lub zamiast użyć umiejętności, przestawiałem je na pasku. Zaznaczanie innych graczy, otoczonych przez przeciwników, gdy nie są z nami w drużynie, też bywa kłopotliwe. Do tego bywają problemy z przenikaniem przez tekstury i inne takie drobne rzeczy. Problem jest z odbieraniem nagród za zadania, gdy mamy pełny ekwipunek &#8211; musimy mieć przynajmniej tyle pustego miejsca, ile dostaniemy przedmiotów, nawet jak kilka z nich naprawdę można trzymać w większej ilości na jednym slocie. Cenzurowanie wulgaryzmów na czacie też nie działa dobrze. Znaczy, nie wiem jak działa na wulgaryzmy, ale usuwa też słowa typu Turbine czy Codemaster, zamieniając je na niezrozumiały ciąg znaków. Pomyślcie sobie, że pytacie jak można np. kupić umiejętność jazdy konnej, a dostajecie odpowiedź: &#8220;Use %@$#%^ points&#8221;. To może być niemiła sytuacja. Co ciekawe, niektóre wypowiedzi NPC też dotyka cenzura, choć nie ma tam absolutnie nic obraźliwego.<br />
Na koniec jeszcze jedno pytanie. Ile w tym wszystkim Tolkiena? Umówmy się, gry mają swoje prawa, graczom trzeba dostarczyć wyzwań, różnorodnych przeciwników, walki muszą być widowiskowe, zatem pewne odstępstwa od książek Tolkiena są konieczne. I z tym założeniem mogę się pokusić o nazwanie LOTRO grą tolkienowską. Już na poziomie nazw widać, że ekipa Turbine przyłożyła się do tego &#8211; weźmy choćby te nazwy klas i morale. Imiona bohaterów niezależnych, nazwy lokacji też mają odpowiednie brzmienie, są po elficku (lub udają na tyle dobrze, że się laik nie połapie &#8211; ja się nie połapałem). Dobra, ale jakbyśmy zasłonili wszystkie nazwy, to czy dalej da się poznać, gdzie toczy się gra? Hmm&#8230; powiedzmy, że lokalnie. Wszystko zależy gdzie jesteśmy i jak dobrze obszar opisał Tolkien. O ile takie Ered Luin nie było czymś, co w pierwszej chwili skojarzyłoby mi się z Władcą Pierścieni, to już Shire jest nie do pomylenia z jakąkolwiek krainą z innych fantasy. I to, że to nie jest inne fantasy, widać bardzo dobrze &#8211; nie mamy tu zbroi z naramiennikami zahaczającymi o framugi (w przypadku mężczyzn) czy zasłaniających tylko biust (w przypadku kobiet). Nawet kwestia śmierci w bitwie rozwiązana jest bardzo rozsądnie &#8211; nie mamy żywotności, tylko morale, a przegrana to tylko strata ochoty do walki, a nie zgon. Spotykamy pełno znanych z kart książek bohaterów niezależnych, w tym te naprawdę ważne &#8211; Aragorn, Gandalf, Frodo czy nawet Tom Bombadil &#8211; choć tego ostatniego wyobrażałem sobie nieco inaczej. Aha, to nie jest gra na licencji filmowej. Co do przeciwników, też w miarę trzymają poziom. Jest tam trochę wymysłów Turbine, ale nie jest to coś, co bym od razu wykluczył ze Śródziemia. Ale mam powody sądzić, że im dalej w grę, gdzie trzeba będzie coraz silniejszych przeciwników, będzie w tej kwestii coraz gorzej. Już ta zła siostra Złotej Jagody jest nie najlepszym znakiem, a jeżeli dodamy do tego fakt, że podczas oblężenia Gondamonu ubiłem jakiegoś smoka, też tej sytuacji nie poprawia. I tych wszystkich nieumarłych czy łażących drzew też jest coś dużo i to poza obszarami, gdzie bym je jeszcze tolerował. Właściwie, ocena zależy od podejścia. Jeżeli oczekujemy od gry oddania metafizyki, etyki, filozofii czy innych trudnych słów z kart książek Tolkiena (i to z <i>HoMe</i> i podobnych), to tego tu nie znajdziemy &#8211; ba, gra będzie zbiorem herezji. Ale jeżeli w takich sprawach nie wymagamy stu procentowej zgodności, wystarczy nam by to wyglądało mniej więcej jak na filmie czy ilustracjach, to gra nie będzie mniej tolkienowską niż dzieło PiDżeja.<br />
<a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00002.jpg"><img src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/12/ScreenShot00002-300x225.jpg" alt="ScreenShot00002" width="300" height="225" class="aligncenter size-medium wp-image-6165" /></a>Podsumowując, <i>The Lord of the Rings Online</i> jest grą całkiem przyzwoitą. Nie na tyle, bym płacił za nią abonament, ale jak za darmo, to można pograć. Jak na MMO jest to solidny tytuł, gra nie wymaga od nas <i>grindu</i> (wbijania na siłę poziomów czy innych punktów) &#8211; no, może kilka Czynów wymaga poświęcenia większej ilości czasu, gdy dotyczą polowania na rzadszą bestię. I mogę potwierdzić, że gra naprawdę jest darmowa, nawet licząc te nieco złośliwsze ograniczenia, nie ma wrednych haczyków ani innych tego typu zagrywek, które by zabijały cała zabawę. Choć to może zależy, ile się od gry oczekuje. Jeżeli ktoś grywa niedużo, godzinka dzienne, może kilka w weekend, to darmowej zawartości mu nie zabraknie &#8211; a nawet jak zabraknie, to wcale nie musi przechodzić na comiesięczne opłaty, może wystarczy pojedynczy pakiet punktów. Jeżeli nastawiamy się na odgrywanie naszej postaci, przesiadywanie pod Rozbrykanym Kucykiem i snucia dyskusji z innymi fanami Tolkiena, zamiast zaliczania kolejnych zadań i wyzwań, darmowa wersja będzie w sam raz (ale to wtedy byłby taki 10 gigabajtowy czat). Ale jak ktoś marzy o szybkim podbiciu różnych elitarnych lokacji, szpanowaniu najdroższym sprzętem czy chociaż chce spróbować Monster Play, to niestety, darmowa wersja nie jest dla niego. Choć zawsze to okazja, by swobodnie przetestować grę.</p>
<p>Grę można pobrać ze stron:<br />
Wersja europejska &#8211; <a href="https://www.lotro-europe.com/">https://www.lotro-europe.com/</a><br />
Wersja amerykańska &#8211; <a href="http://www.lotro.com/">http://www.lotro.com/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/12/18/wizyta-w-e-rodziemiu-recenzja-lotro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tolkien spod Wawelu w Religia.tv (recenzja)</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/11/18/tolkien-spod-wawelu-w-religia-tv-recenzja/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/11/18/tolkien-spod-wawelu-w-religia-tv-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Nov 2010 11:44:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=6029</guid>
		<description><![CDATA[Obejrzałem dziś niezwykły 25-minutowy film. Łukasz Smolnik z Religia.tv stworzył w nim ciekawy, dogłębny portret jednego z najznamienitszych polskich anglistów, profesora Przemysława Mroczkowskiego. Film zrealizowano w cyklu &#8220;Nieznani &#8211; Zapomniani&#8221;. Nosił on tytuł Tolkien spod Wawelu. Najpierw o samej realizacji. W dokumencie występuje wiele ciekawych osób, przede wszystkim jedna z córek profesora, pani Maria Anuncjata [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Obejrzałem dziś niezwykły 25-minutowy film. Łukasz Smolnik z Religia.tv stworzył w nim ciekawy, dogłębny portret jednego z najznamienitszych polskich anglistów, profesora Przemysława Mroczkowskiego. Film zrealizowano w cyklu &#8220;Nieznani &#8211; Zapomniani&#8221;. Nosił on tytuł <em>Tolkien spod Wawelu</em>.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/06/mroczkowski_small.jpg" alt="" width="139" height="300" />Najpierw o samej realizacji. W dokumencie występuje wiele ciekawych osób, przede wszystkim jedna z córek profesora, pani Maria Anuncjata Gardziel (druga córka, pani Joanna Petry-Mroczkowska pomagała w realizacji filmu Łukaszowi Smolnikowi). Są też angliści, tłumacze, np. pan Tomasz Fiałkowski, pani Muskat-Tabakowska, są aktorzy: Elżbieta Bożyk (anglistka-aktorka) oraz Jerzy Stuhr. Film jest bardzo ładnie zrealizowany, z pięknymi zdjęciami rejestrowanymi w Krakowie i w Tyńcu, na Wawelu i w Collegium Maius. Świetne zbliżenia na wspominających profesora Mroczkowskiego &#8211; ciemne tło, z którego światło wydobywa twarze rozmówców. Przede wszystkim w ciągu tych dwudziestu pięciu minut otrzymujemy niezwykłą porcję informacji. Niech będą one uzupełnieniem tego, co już pisaliśmy o profesorze Mroczkowskim w naszym serwisie: &#8220;<a href="http://www.elendilion.pl/2007/06/18/polacy-ktorzy-znali-tolkiena-profesor-mroczkowski/">Polacy, którzy znali Tolkiena: prof. Przemysław Mroczkowski</a>&#8220;oraz &#8220;<a href="http://www.elendilion.pl/2009/06/21/poland-for-its-own-sake-but-especially-since-it-is-your-country-is-ever-in-my-mind/">Poland (&#8230;) is ever in my mind&#8221; (J.R.R. Tolkien)</a>&#8220;.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-6029"></span>Wpierw w sceneriach krakowskich Tomasz Fiałkowski, polski dziennikarz, krytyk literacki, publicysta i edytor, opowiada o tym, jak w 1973 roku przeczytał zaskakujący dla niego artykuł w <em>Tygodniku Powszechnym</em>: &#8220;Uczoność i wyobraźnia w Oksfordzie&#8221;. Był wtedy fascynatem Tolkiena i po raz pierwszy w polskiej prasie przeczytał coś tak nowatorskiego i dogłębnego o autorze <em>Władcy Pierścieni</em> i Inklingach. Autorem artykułu był oczywiście prof. Przemysław Mroczkowski. Fiałkowski wymawia nazwisko Tolkiena w bardzo poprawny sposób: ['tolk<span style="text-decoration: underline;">i</span>n].</p>
<p style="text-align: justify;">Następnie widzimy album rodzinny, zdjęcia profesora i jego żony oraz trojga dzieci. Córka Mroczkowskiego, Maria Anuncjata Gardziel opowiada kilka historyjek z czasów młodości profesora, wspomina działalność w harcerstwie oraz zajęcia z robót ręcznych, do których nie miał Mroczkowski talentu (za to uczył go wtedy jąkający się nauczyciel). Jest mowa o studiach romanistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim, o mistrzach Mroczkowskiego, np. profesorze Romanie Dybowskim. Pani Maria wspomina, że takie angielskie teksty literackie jak <em>Wizja Piotra Oracza</em>, <em>Opowieści kanterberyjskie</em> albo arturiańskie romanse rycerskie były często obecne w ich pokojach dziecinnych jako opowieści taty na dobranoc.</p>
<p style="text-align: justify;">Z kolei dowiadujemy się o ciężkich przejściach Mroczkowskiego z komunistycznym Urzędem Bezpieczeństwa. Nocne przesłuchiwania, wzywanie na UB w Lublinie, szykany, powstrzymywanie awansów uniwersyteckich &#8211; to wszystko skutkowało rezygnacją profesora z nauczania na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (KUL). Wcześniej kursował między UJ w Krakowie i KUL w Lublinie. Córka profesora wspomina, że gdy ojciec był przesłuchiwany, cała rodzina w domu na kolanach modliła się głośno o jego powrót do domu. Nie pomogły nawet próby szukania pomocy u pracujących w rządzie PRL-u żydowskich znajomych, którym ojciec profesora pomagał się ukryć w czasie II wojny światowej.</p>
<p style="text-align: justify;">Dla nas najciekawszy jest chyba ten fragment filmu, który opowiada o przyjaźni Mroczkowskiego z rodziną Tolkienów. To prawdziwa determinacja, że profesorowi udało się dostać na stypendium w Oksfordzie &#8211; tym bardziej, że wyjechał tam z całą swoją rodziną: żoną i trójką dzieci. Pani Maria opowiada o rejsie &#8220;Batorym&#8221;, o pierwszej wizycie w Londynie, o nauce w szkołach katolickich (obie siostry uczyły się u urszulanek, a ich brat u benedyktynów). My zaś oglądamy całą kolekcję listów od Profesora Tolkiena [omawiamy je tutaj: "<a href="../2009/06/21/poland-for-its-own-sake-but-especially-since-it-is-your-country-is-ever-in-my-mind/">Poland (...) is ever in my mind" (J.R.R. Tolkien)</a>"]. Jakże piękna to kolekcja! Córka Mroczkowskiego mówi, że jej tatę i Tolkiena łączył podobny typ wyobraźni i zainteresowanie szerzej pojętą kulturą.</p>
<p style="text-align: justify;">Profesor Mroczkowski wychował całe pokolenie polskich anglistów. Opowiada o tym między innymi pani Elżbieta Bożyk, artystka założonego przez Mroczkowskiego Teatru Anglistów, Elżbieta Muskat-Tabakowska oraz znany aktor krakowski, Jerzy Stuhr. Ten ostatni wspomina, że dzięki Mroczkowskiemu uzupełniał swoją niepełną wiedzę o literaturze angielskiej, do czytania której w PRL-u specjalnie nie zachęcano. Pani Muskat-Tabakowska mówi, że dla Mroczkowskiego &#8220;na wszystko jest odpowiedni czas&#8221;. Umiał on pogodzić w swoim życiu i naukę, i głęboką wiarę, i życie rodzinne i rozrywkę. Był bardzo wymagający. Chciał, żeby jego studenci mówili perfekcyjną brytyjską angielszczyzną i wymagał, żeby posługiwali się tym językiem nawet na korytarzu podczas przerw. Córka wspomina, że profesorowi zależało na tworzeniu forum wymiany myśli i na organizowaniu spotkań interdyscyplinarnych poświęconych kulturze średniowiecza &#8211; coś zupełnie niezwykłego w czasach reżimu komunistycznego. Mówią o Mroczkowskim jako o człowieku bardzo mądrym, z wielką klasą. Był on dla swoich studentów niczym &#8220;guru&#8221; i stworzył im fantastyczne studia, które pamięta się całe życie.</p>
<p style="text-align: justify;">Dowiadujemy się też wiele o Teatrze Anglistycznym, oglądamy zdjęcia ze spektakli, słyszymy cudowną recytację z szekspirowskiego <em>A jak wam się podoba</em>. Mroczkowski sam grywał w tych sztukach. Udało mu się też wysłać swoich studentów z teatrem zagranicę, na przykład do Brazylii w latach 70.</p>
<p style="text-align: justify;">Słyszymy też o jego wierze, o życiu modlitwą, o tym, że chrześcijaństwo było treścią jego życia, a jednocześnie wielką przygodą na drodze do Prawdy. Córka wspomina pewną majową wycieczkę pieszą do Tyńca, dzwony, które wzywały na <em>Anioł Pański</em> i ich wspólną modlitwę pośród nadwiślańskich pól. Profesor zawsze pięknie deklamował modlitwy. Modlił się głośno z całą rodziną. Był zafascynowany przemianami soborowymi w Kościele. To bardzo go odróżniało od konserwatywnego Profesora Tolkiena. Wspomniana jest książka Mroczkowskiego o liturgii, dawno nie wznawiana <em>Znaki na głębiach</em>. Sobór Watykański II go nie przeraził &#8211; wręcz przeciwnie, był źródłem jego fascynacji jako okres dynamizmu przemian kulturowych. Tak opisuje to Fiałkowski. Dlatego też chętnie współpracował z <em>Tygodnikiem Powszechnym</em>. Jednak dla takich zmian muszą być jasno wytyczone ramy &#8211; tak mówił we wspomnieniu córki. Określa ona ojca jako &#8220;A man of integrity&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Zabawna jest historia związana z otrzymaniem przez profesora Mroczkowskiego Orderu Imperium Brytyjskiego. Powiadomienie przyszło z ambasady brytyjskiej, a profesor Mroczkowski zdecydował, że orderu nie przyjmie, bo jest &#8220;przeciw imperializmowi&#8221;. Rodzina długo go przekonywała, żeby zmienił zdanie, że Wielka Brytania nie jest już państwem &#8220;imperialistycznym&#8221;, że teraz istnieje tylko Wspólnota Narodów&#8230; W końcu uległ i odznaczenie przyjął.</p>
<p style="text-align: justify;">Tomasz Fiałkowski wspomina herbatki w stylu angielskim u wiekowych już państwa Mroczkowskich. Opowiada o tym na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, gdzie znajduje się grobowiec rodzinny Mroczkowskich. Na koniec bliscy profesora opisują go jako człowieka jednocześnie uśmiechniętego i surowego. Był odważny i bezkompromisowy. Córka mówi o nim jako o &#8220;jednym z ostatnich rycerzy średniowiecza&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Warto było obejrzeć ten film. Gdy tylko stanie się on dostępny w Internecie, pospieszymy z powiadomieniem Was o tym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/11/18/tolkien-spod-wawelu-w-religia-tv-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kilka słów o przeznaczeniu i wolnej woli</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/11/09/kilka-sow-o-przeznaczeniu-i-wolnej-woli/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/11/09/kilka-sow-o-przeznaczeniu-i-wolnej-woli/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Nov 2010 08:39:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>TAO</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony tolkienowskie]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=5957</guid>
		<description><![CDATA[Uwagi po lekturze artykułu Verlyn Flieger &#8220;The Music and the Task: Fate and Free Will in Middle-earth&#8221; w Tolkien Studies nr 6. Jesienią ubiegłego roku zapytano mnie, co sądzę o artykule V. Flieger o przeznaczeniu i wolnej woli. Otóż sądzę źle. Nie spodziewałem się po badaczce tej rangi tak nieuważnej lektury. &#8222;Zielone słońce&#8221; w On [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Uwagi po lekturze artykułu Verlyn Flieger &#8220;The Music and the Task: Fate and Free Will in Middle-earth&#8221; w <em>Tolkien Studies</em> nr 6.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/11/ts_6.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-5958" title="tolkein_vol03_cov_v1.0.indd" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/11/ts_6-202x300.jpg" alt="tolkein_vol03_cov_v1.0.indd" width="202" height="300" /></a>Jesienią ubiegłego roku zapytano mnie, co sądzę o artykule V. Flieger o przeznaczeniu i wolnej woli. Otóż sądzę źle. Nie spodziewałem się po badaczce tej rangi tak nieuważnej lektury. &#8222;Zielone słońce&#8221; w <em>On Fairy-stories</em>?! Ilúvatar, przerywający tok Muzyki, by wprowadzić nowy temat?! Jeszcze parę takich potknięć by się znalazło. Także na poziomie tez jest to tekst raczej słaby; w każdym razie spodziewałem się dużo więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie zgadzam się, że czy to we <em>Władcy Pierścieni</em>, czy w <em>Dzieciach Húrina</em> mamy wielu narratorów i rozbieżne perspektywy metafizyczne. Niezależnie od wielu &#8222;źródeł opowieści&#8221; oba dzieła są spisane są przez &#8222;narratora ostatecznego&#8221;, rozbieżności, o które chodzi Flieger, pojawiają się jedynie w mowie zależnej (np. Sam wydaje się wierzyć w przeznaczenie na dość potocznym poziomie). Co więcej, perspektywy, zawarte w obu dziełach dają się sprowadzić do jednego mianownika na gruncie Muzyki Ainurów. Wreszcie, co Flieger zauważa (zresztą za Tolkienem), ale z czego nie wyciąga wniosków, rozważania na temat wolności bohaterów literackich mają sens jedynie po przyjęciu założenie, że czytamy opis rzeczywistych wydarzeń.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span id="more-5957"></span>Nie zgadzam się też z uznaniem współwystępowania przeznaczenia i wolnej woli za &#8222;zielone słońce&#8221; ani za literacką koncepcję Tolkiena. Boży Plan Zbawienia (jak w perspektywie teologicznej zwie się to, co poganie nazywają Przeznaczeniem) jest równie rzeczywiste, jak wolna wola: Plan jest ogólny, ale realizuje się przez wolne czyny ludzi. Flieger zauważa tę dwoistość w <em>Silmarillionie</em>, ale nie widzi jej w rzeczywistym świecie. Mści się protestancka teologia &#8222;albo-albo&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Dopiero wczesnym latem przestudiowałem ten tekst, bo wróciłem wtedy do artykułu o przeznaczeniu i wolnej woli w Śródziemiu. Znajdzie się on w jesiennym <em>Aiglosie</em>, a na ostatnim Triconie zaprezentowałem jeden z jego fragmentów. Dokopałem się paru rzeczy, leżących na powierzchni, ale dotąd niezauważanych, jak np. to, że Frodo, przejmując Pierścień, nie łamie zobowiązania, jakie nałożył nań Elrond (nie odrzuca Pierścienia ani nie przekazuje go słudze Nieprzyjaciela). Moje główne tezy są takie: (1) w I Erze dominuje Przeznaczenie, bardziej wynikające z Przysięgi Feanora i Wyroku Mandosa, niż z Muzyki i Wizji; (2) w I Erze nie ma Opatrzności, a realnym bogiem Ardy jest Morgoth; (3) zarówno ludzie, jak i elfy, także w I Erze, mają wolną wolę i dokonują realnych wyborów; (4) Opatrzność pojawia się po Odmianie Świata, wraz z kresem powiernictwa Valarów; (5) w III Erze dominuje wolność (wolna wola), obok której istnieje raczej Plan (zamiar Eru), niż Przeznaczenie. Po części jest to zgodne z poglądami Flieger, po części &#8211; nie.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tadeusz A. Olszański</strong><br />
(z korespondencji z R. Derdzińskim;<br />
zaktualizowana przez redakcję wersja listu z dnia 21.06.2010)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/11/09/kilka-sow-o-przeznaczeniu-i-wolnej-woli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O Beowulfie w tłumaczeniu Stillera</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/10/22/o-beowulfie-w-tumaczeniu-stillera/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/10/22/o-beowulfie-w-tumaczeniu-stillera/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 08:26:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>TAO</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=5860</guid>
		<description><![CDATA[Krakowskie wydawnictwo Vis-&#224;-vis Etiuda wydało przed kilku tygodniami Beowulfa w tłumaczeniu Roberta Stillera, zaczętym jeszcze latach siedemdziesiątych lecz, jak się okazuje, dopiero niedawno ukończonym. O książce tej pisaliśmy też tutaj. Tłumaczenie robi bardzo dobre wrażenie, Stiller to zresztą tłumacz z ogromnym dorobkiem i renomą, a podział tekstu na rozdziały (numeracja rzymska) i podrozdziały (wyróżnione inicjałami) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Krakowskie wydawnictwo Vis-&#224;</strong><strong>-vis Etiuda wydało przed kilku tygodniami <em>Beowulfa</em> w tłumaczeniu Roberta Stillera, zaczętym  jeszcze latach siedemdziesiątych lecz, jak się okazuje, dopiero niedawno  ukończonym. O książce tej pisaliśmy też <a href="http://www.elendilion.pl/2010/10/17/tolkienowskie-wznowienia-jesienne/">tutaj</a>.<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/10/Beowulf_z_opaska.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-5861" title="Beowulf_z_opaska" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/10/Beowulf_z_opaska-197x300.jpg" alt="Beowulf_z_opaska" width="138" height="210" /></a>Tłumaczenie robi bardzo dobre wrażenie, Stiller to zresztą tłumacz z  ogromnym dorobkiem i renomą, a podział tekstu na rozdziały (numeracja  rzymska) i podrozdziały (wyróżnione inicjałami) ułatwia lekturę, choć  jest zabiegiem arbitralnym. Ryzykowne jest jedynie opatrzenie poematu  podtytułem &#8222;Epos walki tyleż średniowiecznej co i współczesnej&#8221; &#8211; ale  przecież i tytuł <em>Beowulf</em> nie pochodzi od autora poematu.</p>
<p style="text-align: justify;">Stiller opatrzył swój przekład krótkim &#8222;Wstępem o niekończących się  walkach&#8221;, rozwijającym myśl, zawartą w podtytule i wskazującym na  obecność Grendeli w świecie współczesnym, a co ważniejsze &#8211; obszernymi,  własnymi przypisami (opracowanymi na podstawie najważniejszych  komentarzy angielskich) oraz esejem &#8222;Beowulf po 1400 latach&#8221;,  zawierającym m.in. podstawową wiedzę na temat poematu oraz podejścia doń  tłumacza. Dalej mamy&#8230; drugie tłumaczenie, też Stillera, tym razem  &#8222;swobodnie uproszczoną i skróconą wersję prozaiczną do łatwego  czytania&#8221;, po nim polemiczny i &#8211; powiedzmy &#8211; bardzo gniewny szkic &#8222;Pokaż  język! na tle Beowulfa&#8221;, w którym autor bezpardonowo rozprawia się  poglądami i ludźmi, z którymi się nie zgadza. Wreszcie dostajemy zbiór  tłumaczeń innych wierszy anglosaskich, w tym &#8222;Żeglarza&#8221;, a także  poświęcony &#8222;Beowulfowi&#8221; esej niemieckiego badacza Felixa Genzmera.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-5860"></span></p>
<p style="text-align: justify;">We wspomnianym &#8222;Pokaż język!&#8221; znajdujemy ciekawy przyczynek do polskiej  recepcji twórczości Tolkiena: Stiller już w połowie lat  siedemdziesiątych planował wydanie w Państwowym Instytucie Wydawniczym  tłumaczenia poematu wraz z poświęconym mu esejem Tolkiena. Projekt  wówczas został zaniechany, a obecnie na takie wydanie nie zgodziło się  Tolkien Estate, zatem Stiller zdecydował się wydać <em>Potwory i krytyków</em> osobno.</p>
<p style="text-align: justify;">Wrażenie psuje nieco okładka, przedstawiająca rycerzy zgoła nie z  czasów Beowulfa (czy to bohatera, czy poematu), a zwłaszcza opaska z  wyeksponowanym nazwiskiem Tolkiena, która już u paru osób wywołała  wrażenie, że autorstwo poematu przypisano tu Profesorowi.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednocześnie z <em>Beowulfem</em> w tym samym wydawnictwie ukazały się <em>Potwory i krytycy</em> (bez dwu ostatnich esejów, w tym cennego dla  miłośników Tolkiena &#8222;Tajonego nałogu&#8221;). Szkoda tylko, że w notce  okładkowej tytułowy esej został uznany za najwcześniejsze dzieło  Tolkiena.</p>
<p style="text-align: justify;">Obie książki są dostępne u wydawcy w sprzedaży wysyłkowej  (<a href="http://www.etiuda.net" target="_blank">tu adres</a>), a także w &#8222;Gandalfie&#8221; i może innych księgarniach  internetowych. Dostawa od wydawcy trwa bardzo krótko (ja dostałem po dwu  dniach od zamówienia).</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tadeusz A. Olszański</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/10/22/o-beowulfie-w-tumaczeniu-stillera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życzenie Michaela Tolkiena</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/07/25/yczenie-michaela-tolkiena/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/07/25/yczenie-michaela-tolkiena/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jul 2010 11:17:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=5491</guid>
		<description><![CDATA[Okładka od razu z czymś się nam kojarzy. Przecież to Dolina Lauterbrunnen w Szwajcarii &#8211; widok, który zainspirował ilustrację J.R.R. Tolkiena, ukazującą Rivendell. Czy książka pt. Wish (&#8216;Życzenie&#8217;), której oficjalna premiera miała miejsce 13 lipca b.r., dzieło wnuka słynnego pisarza, nawiązuje w inny jeszcze sposób do dzieła J.R.R. Tolkiena? Nieoceniona witryna The Tolkien Library przynosi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Okładka od razu z czymś się nam kojarzy. Przecież to Dolina Lauterbrunnen w Szwajcarii &#8211; widok, który zainspirował ilustrację J.R.R. Tolkiena, ukazującą Rivendell. Czy książka pt. <em>Wish</em> (&#8216;Życzenie&#8217;), której oficjalna premiera miała miejsce 13 lipca b.r., dzieło wnuka słynnego pisarza, nawiązuje w inny jeszcze sposób do dzieła J.R.R. Tolkiena?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/07/wish.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-5492" title="9781449096526_cover.indd" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/07/wish-231x300.jpg" alt="9781449096526_cover.indd" width="231" height="300" /></a>Nieoceniona witryna <em>The Tolkien Library</em> przynosi nam w ostatnich dniach recenzję debiutanckiej powieści Michaela G. R. Tolkiena (<a href="http://www.tolkienlibrary.com/press/950-Wish_by_Michael_G_R_Tolkien.php" target="_blank">patrz tutaj</a>). Michael to najstarszy wnuk J.R.R. Tolkiena, a jego książka już na pierwszy rzut oka kojarzy się z edycjami dziadka &#8211; np. książkami ilustrowanymi przez Pauline Baynes. Ta fantastyczna opowieść napisana mową wiązaną (czyli wierszem) została wydana jako książka i audiobook. Wersja dźwiękowa jest o tyle ciekawa, że czyta ją praprawnuk innego słynnego pisarza. Gerald Dickens, angielski aktor, jest krewnym słynnego Karola Dickensa. Fantastyczna sprawa, bo rodziny Tolkienów i Dickensów nigdy wcześniej nie współpracowały na polu literatury. Źródłem i inspiracją dla opowieści Michaela Tolkiena jest ponadczasowa książka dziecięca Florence Bone pt. <em>The Rose-coloured Wish</em>. Autor spróbował uchwycić ducha oryginalnej historii, zmieniając ją w utwór wierszowany, w którym przygoda, humor i mocno zarysowane charaktery postaci bawią czytelnika, ale też obdarowują go morałem. Michael Tolkien opublikował sześć tomików poezji, a jego wiersze i recenzje ukazały się w wielu czasopismach, np w <em>Acumen</em>, <em>Ambit</em>,  <em>Envoi</em>, <em>Poetry Nottingham</em> oraz <em>Tears in the Fence</em>. Ostatni tom wierszy Michaela Tolkiena, <em>No Time for Roses, </em>wydała oficyna Poetry Salzburg.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-5491"></span>O czym jest ta opowieść? Rolników z pewnej alpejskiej doliny prześladuje czarownik F&#230;ngler. Rujnuje on ich życie mocą czarów, które potęguje naszyjnik z magicznych kamieni &#8211; marnieją plony, giną dzieci, krowy i kozy. Młodzian Berwald i jego siostra, Clara, wyruszają bez wiedzy rodziców w drogę, wspinają się do następnej doliny, zdobywają naszyjnik, uwalniają swoich sąsiadów od strachu i mogą spełniać z mocą czarów wszystkie swoje życzenia. Ale wkrótce odkrywają, że szeroki świat poza ich doliną pełen jest istot i sił &#8211; czasem dobrych, czasem jednak mrocznych i podstępnych. Niemal każde ich spełnione życzenie przynosi nowe komplikacje i nową niezgodę. Kto uwolni ich od przerażających i niebezpiecznych przygód? Zanim odnajdzie ich ojciec, Adam, który jest w równej mierze zły co i stroskany, musi on się nauczyć korzystać z dróg, które wydają się z dawna opuszczone i słuchać uważnie wskazówek, które można wyłuskać ze słów złoczyńców&#8230; Brzmi tajemniczo? Warto przeczytać, żeby poznać szczegóły tej historii.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/07/25/yczenie-michaela-tolkiena/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

