<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Elendilion - Tolkienowski Serwis Informacyjny &#187; Recenzje</title>
	<atom:link href="http://www.elendilion.pl/category/recenzje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.elendilion.pl</link>
	<description>Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jul 2010 18:41:30 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Życzenie Michaela Tolkiena</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/07/25/yczenie-michaela-tolkiena/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/07/25/yczenie-michaela-tolkiena/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jul 2010 11:17:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=5491</guid>
		<description><![CDATA[Okładka od razu z czymś się nam kojarzy. Przecież to Dolina Lauterbrunnen w Szwajcarii &#8211; widok, który zainspirował ilustrację J.R.R. Tolkiena, ukazującą Rivendell. Czy książka pt. Wish (&#8217;Życzenie&#8217;), której oficjalna premiera miała miejsce 13 lipca b.r., dzieło wnuka słynnego pisarza, nawiązuje w inny jeszcze sposób do dzieła J.R.R. Tolkiena?
Nieoceniona witryna The Tolkien Library przynosi nam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Okładka od razu z czymś się nam kojarzy. Przecież to Dolina Lauterbrunnen w Szwajcarii &#8211; widok, który zainspirował ilustrację J.R.R. Tolkiena, ukazującą Rivendell. Czy książka pt. <em>Wish</em> (&#8217;Życzenie&#8217;), której oficjalna premiera miała miejsce 13 lipca b.r., dzieło wnuka słynnego pisarza, nawiązuje w inny jeszcze sposób do dzieła J.R.R. Tolkiena?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/07/wish.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-5492" title="9781449096526_cover.indd" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/07/wish-231x300.jpg" alt="9781449096526_cover.indd" width="231" height="300" /></a>Nieoceniona witryna <em>The Tolkien Library</em> przynosi nam w ostatnich dniach recenzję debiutanckiej powieści Michaela G. R. Tolkiena (<a href="http://www.tolkienlibrary.com/press/950-Wish_by_Michael_G_R_Tolkien.php" target="_blank">patrz tutaj</a>). Michael to najstarszy wnuk J.R.R. Tolkiena, a jego książka już na pierwszy rzut oka kojarzy się z edycjami dziadka &#8211; np. książkami ilustrowanymi przez Pauline Baynes. Ta fantastyczna opowieść napisana mową wiązaną (czyli wierszem) została wydana jako książka i audiobook. Wersja dźwiękowa jest o tyle ciekawa, że czyta ją praprawnuk innego słynnego pisarza. Gerald Dickens, angielski aktor, jest krewnym słynnego Karola Dickensa. Fantastyczna sprawa, bo rodziny Tolkienów i Dickensów nigdy wcześniej nie współpracowały na polu literatury. Źródłem i inspiracją dla opowieści Michaela Tolkiena jest ponadczasowa książka dziecięca Florence Bone pt. <em>The Rose-coloured Wish</em>. Autor spróbował uchwycić ducha oryginalnej historii, zmieniając ją w utwór wierszowany, w którym przygoda, humor i mocno zarysowane charaktery postaci bawią czytelnika, ale też obdarowują go morałem. Michael Tolkien opublikował sześć tomików poezji, a jego wiersze i recenzje ukazały się w wielu czasopismach, np w <em>Acumen</em>, <em>Ambit</em>,  <em>Envoi</em>, <em>Poetry Nottingham</em> oraz <em>Tears in the Fence</em>. Ostatni tom wierszy Michaela Tolkiena, <em>No Time for Roses, </em>wydała oficyna Poetry Salzburg.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-5491"></span>O czym jest ta opowieść? Rolników z pewnej alpejskiej doliny prześladuje czarownik F&#230;ngler. Rujnuje on ich życie mocą czarów, które potęguje naszyjnik z magicznych kamieni &#8211; marnieją plony, giną dzieci, krowy i kozy. Młodzian Berwald i jego siostra, Clara, wyruszają bez wiedzy rodziców w drogę, wspinają się do następnej doliny, zdobywają naszyjnik, uwalniają swoich sąsiadów od strachu i mogą spełniać z mocą czarów wszystkie swoje życzenia. Ale wkrótce odkrywają, że szeroki świat poza ich doliną pełen jest istot i sił &#8211; czasem dobrych, czasem jednak mrocznych i podstępnych. Niemal każde ich spełnione życzenie przynosi nowe komplikacje i nową niezgodę. Kto uwolni ich od przerażających i niebezpiecznych przygód? Zanim odnajdzie ich ojciec, Adam, który jest w równej mierze zły co i stroskany, musi on się nauczyć korzystać z dróg, które wydają się z dawna opuszczone i słuchać uważnie wskazówek, które można wyłuskać ze słów złoczyńców&#8230; Brzmi tajemniczo? Warto przeczytać, żeby poznać szczegóły tej historii.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/07/25/yczenie-michaela-tolkiena/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ile cukru w cukrze?</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/06/19/ile-cukru-w-cukrze/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/06/19/ile-cukru-w-cukrze/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Jun 2010 15:19:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tornene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=5451</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Ile cukru w cukrze?&#8221; zastanawiali się peerelowscy uczeni a słuchacze zapowiedzianego na naszych łamach albumu po przesłuchaniu całości zapewne głowią się nad stężeniem Christophera Lee w Charlemagne. Próbki dawały nam niejasny zarys płyty koncepcyjnej, w której symfonia, gitarowe riffy i głos Sarumana będą z sobą harmonizować dla oddania hołdu Karolowi Wielkiemu. Czy władca przyjmie ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i189.photobucket.com/albums/z139/Vaanince/Tolkien/Charlemagne.jpg" alt="" width="300" height="299" align="left" />&#8220;Ile cukru w cukrze?&#8221; zastanawiali się peerelowscy uczeni a słuchacze <a href="http://www.elendilion.pl/2010/01/06/christopher-lee-znow-chwyta-za-heavy-metalowy-miecz/" target="_blank">zapowiedzianego na naszych łamach albumu</a> po przesłuchaniu całości zapewne głowią się nad stężeniem Christophera Lee w <a href="http://www.myspace.com/charlemagnemusical" target="_blank">Charlemagne</a>. Próbki dawały nam niejasny zarys płyty koncepcyjnej, w której symfonia, gitarowe riffy i głos Sarumana będą z sobą harmonizować dla oddania hołdu Karolowi Wielkiemu. Czy władca przyjmie ten orszak muzykantów na swój dwór? Czy mikstura sprawdzonego kompozytora, uznanego aktora i modnej mieszanki metalu z symfonią gwarantują podbój nawet najbardziej sceptycznych serc?</p>
<p><span id="more-5451"></span>Nie ukrywam, że będąc jego doradcą wstrzymałbym się od głosu. Uwertura zapowiada pyszną ucztę &#8211; Drżące smyczki ciekawie przeplatają się z gitarą elektryczną i namiastką perkusji, by w sojuszu z dęciakami stworzyć nastrój przywołujący dokonania Clinta Mansella &amp; The Kronos Quartet. Niestety na krótko, bo zadumę przecinają znów wyraźne struny, by za chwil parę ustąpić przed kilkoma sekundami melancholii. Ekspresowy kalejdoskop, nieprawdaż?</p>
<p>Każdy akt opowieści o chwale Karola Wielkiego wprowadzany jest na scenę przez narrację Christiny Lee, której głos nie zachwyca za sprawą przeciętnego poziomu intonacji i budowania napięcia. Na szczęście z czasem jest coraz lepiej, choć jej obecność również w niektórych aktach właściwych może co poniektórych znużyć. A główny koronowany? Więcej na tej płycie narracji Chistophera Lee niż jego śpiewu czy nawet krótkich, nadających smaczku każdej produkcji ekspresyjnych miniaturek wokalnych. Większość utworów właściwych to stylizowane na (metal?)operę scenki, w których bohaterowie spierają się światopoglądowo i politycznie, prowadzeni przebudzającą się aranżacją muzyczną i chórami.</p>
<p>Słów kilka o aranżacji Marco Sabiu &#8211; wszystko niby jest na swoim miejscu, ale czy potencjał około 100 muzyków i chórzystów wspomaganych artylerią dwóch kapel metalowych został wykorzystany? Niech odpowiedzią będzie prefiks &#8220;metal&#8221; <strong>uwięziony</strong> w nawiasach na końcu poprzedniego akapitu. Oprócz kilku przebłysków (choćby w najbardziej żywiołowym Akcie III), nowoczesna twarz tego albumu schowana jest głęboko za &#8220;konikiem&#8221; kompozytora &#8211; co może dziwić, skoro dzieło reklamuje się  na każdym kroku przywiązaniem Christophera Lee do ciężkiego grania. Dodatkowo metalowy leitmotif przewijający się przez cały album po pewnym czasie nuży a odgłosy walk wydają się nie do końca dobrze zmiksowane z resztą materiału.</p>
<p>Warto? To zależy jakie stężenie Christophera Lee w <em>Charlemagne</em> jest dla Was przyswajalne i jakie dawki metalu uznajecie za właściwe. Osobiście po recenzowany album regularnie sięgać nie będę &#8211; za mało tu chwytliwych momentów Christophera i zarazem metalu nie będącego jedynie sekcją rytmiczną dla orkiestry. Nie oznacza to bynajmniej, że płyta jest &#8220;dla nikogo&#8221;. Spróbować można.</p>
<blockquote><p>Obsada projektu <em>[Christopher Lee] Charlemagne: By The Sword And The Cross</em><br />
<strong>Christopher Lee: Karol Wielki (duch)<br />
Christina Lee: Narrator<br />
Phil SP: Pepin Mały<br />
Mauro Conti: Papież Hadrian<br />
Vincent Ricciardi: Karol Wielki (młodzieniec)<br />
Lydia Salnikova: Hildegarda<br />
Christi Ebenhoch: Narrator śpiewający</strong></p></blockquote>
<p>P.S. Czy poprzednie, czarno-białe zdjęcie, nie byłoby bardziej stylową okładką niż ostateczna wersja?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/06/19/ile-cukru-w-cukrze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Silmarillion po litewsku: przykład udanego przekładu</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/05/25/silmarillion-po-litewsku-przykad-udanego-przekadu/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/05/25/silmarillion-po-litewsku-przykad-udanego-przekadu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2010 20:14:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ankali</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=5308</guid>
		<description><![CDATA[
Cnotą tłumacza jest wierność. Nie tylko wierność wyjściowemu tekstowi, ale także dorobkowi i zasobom własnego języka w odniesieniu do dokonywanego przekładu. Po ludzku oznacza to, że jeśli tłumaczy się dzieło lub autora, którego przekłady już w danym języku istnieją, to nie można się do nich nie odwoływać. Kto tego zaniedbuje naraża się co najmniej na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-medium wp-image-5314" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/05/SILlt2-300x134.jpg" alt="SILlt" width="300" height="134" /></p>
<p style="text-align: justify;">Cnotą tłumacza jest wierność. Nie tylko wierność wyjściowemu tekstowi, ale także dorobkowi i zasobom własnego języka w odniesieniu do dokonywanego przekładu. Po ludzku oznacza to, że jeśli tłumaczy się dzieło lub autora, którego przekłady już w danym języku istnieją, to nie można się do nich nie odwoływać. Kto tego zaniedbuje naraża się co najmniej na nieprzychylne porównania z poprzednikiem. Ale to na koniec. Chodzi o przekład <em>Silmarillionu</em> na litewski (J.R.R. Tolkien, <em>Silmariljonas, </em>Alma Littera, Vilnius 2009, przełożył Leonas Judelevičius, s. 477), zatem rozliczanie tłumacza z zawodowej cnoty wierności nie musi być dla polskiego czytelnika najciekawsze. Kilka miesięcy wcześniej był <a href="http://www.elendilion.pl/2009/12/04/silmarillion-pierwszy-raz-po-litewsku/">tu</a> news o tym, że taki przekład się pojawił, a ja wtedy nieopatrznie zadeklarowałam, że napiszę o nim kilka słów.</p>
<p><span id="more-5308"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Z punktu widzenia tłumacza litewski należy do języków &#8222;nietolkienowskich&#8221; w tym sensie, że nie zachował on rodzimej warstwy mowy wyższych warstw społecznych: języka dworskiego czy sakralnego. Większość wykształconych użytkowników litewskiego dzisiaj uważa go (z dumą) za język chłopski. Przy tym założeniu dobrze by się więc mógł nadawać do dialogów hobbickich o kapuście i ziemniakach, ale nie ma w nim zbyt szerokiego zasobu na porządną mowę polityczną powracającego króla ani na dialogiczny romans Eowiny z Faramira (trochę próbowałam o tym powiedzieć <a href="http://www.elendili.pl/viewtopic.php?t=1689&amp;postdays=0&amp;postorder=asc&amp;highlight=litewsku&amp;start=25">tu).</a> Z <em>Silmarillionem</em> jest jeszcze trudniej, bo niemal wszystko się tam dzieje w obszarach kultury wysokiej, a nawet bardzo wysokiej, zatem tłumacz musi się zmagać także z przekładem kulturowym. I to zmaganie jest widoczne: w litewskim <em>Silmarillionie, </em>ku własnemu zaskoczeniu, trafiamy oto nagle do świata gdzie wszyscy z wszystkimi są na &#8222;ty&#8221;. To razi w tekście, ale z drugiej strony litewskie grzecznościowe &#8222;wy&#8221; (używane mniej więcej tak jak po czesku czy francusku) mogłoby się wydawać równie nieadekwatne. Stąd pewnie np. Maeglin zwraca się do matki <em>per</em> &#8222;władczyni&#8221;, namawiając ją do ucieczki, choć nie taki jest sens użytego w oryginale <em>Lady. </em>Podobnie Eol tytułuje Kurifina &#8222;władcą&#8221;, ale dalej &#8211; przez bezpośrednie &#8222;ty&#8221; (z wzajemnością).<span style="text-decoration: underline;"> </span>Nie za bardzo pracuje<span style="text-decoration: underline;"> </span>też idiom &#8222;oddawania ręki córki&#8221;, bo jest on w gruncie rzeczy opisem rytuału zaślubin, który w tradycji Bałtów inaczej wyglądał. Sens jest tu zrozumiały, ale tekst trochę zgrzyta. Można by więc zarzucać tłumaczowi, że nie postarał się dochować wierności własnemu językowi, ale byłby to zarzut trafny tylko punktowo. Całość &#8222;się czyta&#8221;, jest (jak się zdaje) żywa, dynamiczna i sugestywna. Świetnie oddaje wszystkie mroczne aspekty opowiadanych historii (znowu w spójności z językiem docelowym: litewski zna co najmniej 5 rodzimych określeń strachu + parę słowiańskich zapożyczeń).</p>
<p style="text-align: justify;">Wydana raczej ascetycznie książka (w twardych okładkach i obwolucie, ale bez ilustracji czy choćby zdobień, na dość surowym papierze) broni się dobrą jakością przekładu, a graficzna asceza pozostawia wiele miejsca na wyobraźnię czytelnika. Warto tu zaznaczyć, że asceza nie oznacza w tym przypadku ubóstwa. Książka ma spory jak na skalę litewską nakład (5 tys. egz.), przy czym nie jest tanie: kosztuje ponad 40 Lt, czyli w granicach 50 PLN. To sporo, tym bardziej jeżeli weźmie się pod uwagę, że jest ona raczej adresowana do młodego czytelnika. Nie tylko ze względu na specyfikę treści. Nieco starsi odbiorcy litewscy, jeśli chcieli przeczytać Tolkiena, zrobili to już sięgając głównie po przekład rosyjski, rzadziej niemiecki czy polski lub angielski oryginał. Zdaje się, że to ci czytelnicy najbardziej wybrzydzają na litewskim forum tolkienowskim, porównując i krytykując tłumaczenie Judelevčiusa. Ci, którzy należą do pokolenia, które już nie zna rosyjskiego, a angielski &#8211; jeszcze nie dość dobrze, muszą się zadowolić takim przekładem na litewski, jaki jest. Ta okoliczność potencjalnie mogła wpłynąć demoralizująco na tłumacza i wydawcę, obniżając poprzeczkę stawianych sobie wymagań dotyczących jakości przekładu, docenić zatem należy, że jej nie ulegli.</p>
<p style="text-align: justify;">Wrócę na koniec do sprawy &#8220;niewierności&#8221; tłumacza. Autor przekładu <em>Silmarillionu, </em>Leonas Judelevičius, zachowuje się tak, jakby nie widział wcześniejszego tłumaczenia <em>Władcy Pierścieni </em>dokonanego przez Andriusa Tapinasa. Krótkie ilustracje: w tekście <em>Silmarillionu</em>. pojawia się np. określenie <em>Pierścień Pierścieni </em>czy <em>Pierścień nad pierścieniami </em>(tak by to brzmiało w przekładzie na polski), którego w przekładzie WP nie znalazłam. Litewski to język, gdzie fonetyka absolutnie dominuje nad pisownią, dlatego Tapinas w WP tworzy litewską wersję fonetyczną &#8211; <em>Izilduras, </em>a tłumacz <em>Silmarillionu</em> pozostaje przy ortograficznym rdzeniu &#8211; <em>Isildur. </em>Za to śmiało (i inaczej niż w litewskim WP) Judelevičius adaptuje imię Finduilas, pozbywając się efektu dublowania końcówek, dla litewskiego kluczowej (bo tam końcówki ma wszystko, co tylko może). Okazuje się jednak, że te niewierności, czy raczej &#8211; nieciągłości, wychodzą przekładowi na dobre. Jedynym bodaj wyjątkiem pozostaje nazywanie Minas Ithil i Minas Anor itp. &#8222;wieżami&#8221;. Litewskie &#8222;bokštas&#8220; (wieża) jest zapożyczone,  ma wąskie, etymologiczne znaczenie, najbliższe właśnie &#8222;baszcie&#8221;. Użycie słowa &#8222;twierdza&#8221; (lt. tvirtov&#279;) w przekładzie WP (z tytułem włącznie) pracuje lepiej, niż &#8222;wieża&#8221; zastosowana w <em>Silmarillionie </em>przez Judelevičiusa. Ale to bodaj jedyny przypadek, gdy niezależność od wcześniejszego przekładu Tapinasa okazała się chybiona.</p>
<p style="text-align: justify;">W kwestii tej niezależności od poprzednika tolkienistom i kolegom po fachu-tłumaczom mógłby się należeć jakiś wstęp czy słowo od tłumacza <em>Silmarillionu</em>, nawet jeżeli niewierność poprzednikowi przynosi dobre owoce gdy chodzi o wierność oryginałowi czy językowi docelowemu. Z drugiej strony jednak, przekładu nie robi się tylko dla wyznaniowych tolkinistów, a tym bardziej &#8211; nie dla innych tłumaczy. Jeśli ktoś dokonuje przekładu lepszego, niż poprzednik pracujący na tekstach tego samego autora, to pewnie wstępy może sobie darować. Mnie się wydaje, że tak właśnie jest w tym przypadku. Na litewskiej stronie tolkienowskiej (<a href="http://www.tokien.lt/">www.tokien.lt</a>) znaleźli się co prawda bardziej krytyczni czytelnicy litewskiego <em>Silmarillionu</em> i wskazali jeszcze kilka miejsc, do których można się przyczepić. I tam jednak dominuje zarzut, że&#8230; przekład, to nie oryginał, ale wobec niego najlepszy nawet tłumacz pozostaje bezsilny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/05/25/silmarillion-po-litewsku-przykad-udanego-przekadu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krytyka &#8220;teorii globalnej&#8221; Edwarda Kłoczki</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2010/01/07/krytyka-teorii-globalnej-edwarda-koczki/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2010/01/07/krytyka-teorii-globalnej-edwarda-koczki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Jan 2010 10:24:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lingwistyka tolkienowska]]></category>
		<category><![CDATA[Pliki do ściągnięcia]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=4334</guid>
		<description><![CDATA[Na czołowych listach dyskusyjnych poświęconych językom Tolkiena (Lambengolmor i Elfling) francuski językoznawca, David Giraudeau, publikuje swoją ponad 60-stronicową pracę pt. J.R.R. Tolkien: a global theory? (tekst angielski tutaj, tekst francuski tutaj). Praca jest polemiką i krytyką tzw. &#8220;teorii globalnej&#8221; Edwarda Kłoczki (znanego w świecie jako Edouard Kloczko; jego zdjęcie po lewej), francuskiego tolkienisty, Polaka urodzonego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/01/kloczko.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-4335" title="kloczko" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2010/01/kloczko-150x150.jpg" alt="kloczko" width="144" height="144" /></a><a href="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2008/11/kloczko.jpg"><img class="alignleft" src="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2008/11/kloczko.jpg" alt="" width="110" height="144" /></a>Na czołowych listach dyskusyjnych poświęconych językom Tolkiena (<a href="http://tech.groups.yahoo.com/group/lambengolmor/message/1089" target="_blank">Lambengolmor</a> i <a href="http://groups.yahoo.com/group/elfling/message/35677" target="_blank">Elfling</a>) francuski językoznawca, David Giraudeau, publikuje swoją ponad 60-stronicową pracę pt. <em>J.R.R. Tolkien: a global theory? </em>(tekst angielski <a href="http://lambenore.free.fr/downloads/jrrtgt.pdf" target="_blank">tutaj</a>, tekst francuski <a href="http://lambenore.free.fr/telechargements/jrrttg.pdf" target="_blank">tutaj</a>). Praca jest polemiką i krytyką tzw. &#8220;teorii globalnej&#8221; Edwarda Kłoczki (znanego w świecie jako Edouard Kloczko; jego zdjęcie po lewej), francuskiego tolkienisty, Polaka urodzonego we Lwowie (rocznik 1963).</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-4334"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Giraudeau polemizuje z traktowaniem przez Kłoczkę wszystkich faz koncepcyjnych mito- i linguopei (czyli mito- i językotwórstwa) jako jednej zwartej całości. Autor <em>J.R.R. Tolkien: a global theory?</em> udowadnia, że języki Tolkiena (np. omawiana w pracy quenya) powinny być badane jako kolejne stadia ewolucji. Kłoczko swoją &#8220;teorię globalną&#8221; sformułował już w latach 80. (np. w <em>Vinyar Tengwar</em> nr 8), a ostatnio w swojej najnowszej książce pt. <em>L&#8217;encyclopédie des Elfes </em>(o książce tej pisaliśmy <a href="http://www.elendilion.pl/2008/11/06/edward-koczko-o-tolkienowskich-elfach/">tutaj</a>). Najogólniej rzecz ujmując, teoria globalna polega na połączeniu w jedną syntetyczną i zunifikowaną całość całej twórczości Tolkiena &#8211; od tekstów <em>Księgi Zaginionych Opowieści </em>(czyli z czasów I wojny światowej) po dojrzałe formy mito- i linguopei z lat 70.</p>
<p style="text-align: justify;">Giraudeau analizuje kolejne elementy &#8220;teorii globalnej&#8221; Kłoczki, odnosząc się do jego traktowania tekstu <em>Dangweth Pengolođ</em>, jako łącznika spajającego różne fazy koncepcyjne (z czym Giraudeau się nie zgadza), odnosząc się też do sugerowanego przez Kłoczkę &#8220;błędu kopistów&#8221;, rzekomej jedności świata  przedstawionego w różnych tekstach Tolkiena i domniemanego przez Kłoczkę życzenia samego Tolkiena, aby wszystkie teksty, notatki i szkice traktować jako elementy jednej, logicznej całości. Autor krytycznego tekstu dochodzi w końcu do konkluzji &#8211; odrzuca &#8220;teorię globalną&#8221; Edwarda Kłoczki i w jej miejsce proponuje tzw. &#8220;teorię maksymalną&#8221;. W ujęciu Davida Giraudeau należy badać pokrewieństwa między (mitologicznymi lub lingwistycznymi) tekstami Tolkiena, jednak takie pokrewieństwa nie mogą mieć wartości absolutnej lub globalnej, a jedynie wartość zależną od szczegółowych okoliczności w Świecie Pierwotnym (biografia Tolkiena)  i w Świecie Wtórnym (Arda).</p>
<p style="text-align: justify;">Giraudeau, że teoria Kłoczki jest tak ciekawa, jak inne osobiste koncepcje badaczy tolkienowskich (np. standaryzacja języków Tolkiena &#8211; tzw. neo-quenya i neo-sindarin &#8211; zaproponowana w kursach i gramatykach przez Helge K. Fauskangera i Thorstena Renka). Przegrywa jednak z realiami koncepcyjnej ewolucji języków Tolkiena oraz całego <em>Legendarium</em>, które muszą być badane jako poszczególne fazy koncepcyjne &#8211; często sprzeczne w szczegółach i na pewno nie spójne. Z tego powodu książka Edwarda Kłoczki pt. <em>L&#8217;encyclopédie des Elfes</em> powinna być &#8211; zdaniem Davida Giraudeau &#8211; traktowana jako zbiór prywatnych tez i teorii, ale nie można jej uważać za obowiązujące tolkienistów opracowanie (ang. <em>reference work</em>).</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawa polemika, która przypomina spór między Piotrem &#8220;Neratinem&#8221; Florkiem i Michałem &#8220;M.L.&#8221; Leśniewskim wokół tzw. &#8220;teorii wielu światów&#8221;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2010/01/07/krytyka-teorii-globalnej-edwarda-koczki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Recenzje sztuki &#8220;Stepy rohańskie&#8221; teatru &#8220;Co? Jak. Aha.&#8221;</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2009/10/29/recenzje-sztuki-stepy-rohanskie-teatru/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2009/10/29/recenzje-sztuki-stepy-rohanskie-teatru/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 14:08:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tornene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Adaptacje tolkienowskie]]></category>
		<category><![CDATA[Fandom tolkienowski]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość fanów]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=3653</guid>
		<description><![CDATA[ Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.
Zmierzam na Ligotę, Kędy Franciszkanie bywali,
Coby w teatrze zabawy i śmiechu, z temi co  już na sali,
Na sztukę &#8220;Stepy rohańskie&#8221; spoglądać z uciechą&#8230;
Tym razem nie jestem osamotniony w recenzenckich bojach, gdyż na odsiecz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i34.tinypic.com/15hjtr5.jpg" alt="" width="120" height="169" align="left" /> <em>Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,<br />
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,<br />
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,<br />
Omijam koralowe ostrowy burzanu.<br />
Zmierzam na Ligotę, Kędy Franciszkanie bywali,<br />
Coby w teatrze zabawy i śmiechu, z temi co  już na sali,<br />
Na sztukę &#8220;Stepy rohańskie&#8221; spoglądać z uciechą&#8230;</em></p>
<p>Tym razem nie jestem osamotniony w recenzenckich bojach, gdyż na odsiecz przybyli Noatar ze swoją narzeczoną oraz Cotsille. Oddaję zatem głos i zachęcam do zapoznania się z ich ciekawymi spostrzeżeniami dotyczącymi prapremiery <em>Stepów rohańskich</em>, czyli kolejnego prześmiewczego dramatu Adama &#8220;Lorda Ya&#8221; Kuziów. Obiecujemy, że zachowamy <a href="http://www.youtube.com/watch?v=jJNxj1FdKuo" target="_blank">wszelkie standardy krytykowania sztuki.</a></p>
<p><span id="more-3653"></span></p>
<blockquote><p>24 września 2009 r. mieliśmy przyjemność obejrzeć premierowy pokaz sztuki Adama Kuziów pt. &#8222;Stepy rohańskie&#8221;, będącej trzecią już odsłoną serii jego dramatów opartych na kolejnych księgach &#8222;Władcy Pierścieni&#8221; J.R.R. Tolkiena. Pokaz odbył się w Miejskim Domu Kultury &#8222;Ligota&#8221; w Katowicach, a ponieważ z racji niewielkich rozmiarów sali widownia składała się z około sześćdziesięciu osób, oboje uważamy się za szczęściarzy &#8211; taka okazja nie lubi się powtarzać.<br />
Tak, jak to miało miejsce w przypadku wcześniejszych dramatów, sztuka Adama jest swobodną interpretacją wydarzeń opisanych w powieści Tolkiena. Tym razem autor wziął na warsztat Księgę Trzecią, czyli mniej więcej połowę &#8222;Dwóch Wież&#8221; (drugiego tomu WP). W najeżonej mnogimi trudnościami drodze z maszynopisu na deski sceniczne wspierała dramatopisarza silna grupa ludzi, w której składzie znaleźli się Iza Terlecka (reżyseria, scenografia, światło i kostiumy), Marta Kuziów (siostra Adama oraz jedna z obecnych w przedstawieniu aktorek) i Mateusz Kol (muzyka i dźwięk), a także &#8211; o czym widzowie mogli się dowiedzieć z promujących &#8222;Stepy rohańskie&#8221; ulotek &#8211; &#8222;aktywniejsza część zespołu&#8221;. Ostatni fakt godny jest podkreślenia, gdyż nie ulega wątpliwości, że w okresie końca roku szkolnego oraz sesji letniej roku akademickiego 2008/9 i następujących zaraz potem wakacji organizacja prób i przygotowanie stosownej oprawy spektaklu nie były rzeczą łatwą. Już choćby z tego względu należą się zespołowi wyrazy uznania.<br />
Adam Kuziów (wśród członków sekcji tolkienowskiej Śląskiego Klubu Fantastyki oraz na forum Elendili znany pod pseudonimem Lord Ya) jest przesympatycznym, choć odrobinę nieśmiałym, człowiekiem o specyficznym postrzeganiu twórczości Tolkiena. W jego dramatach następuje swoiste wymieszanie sacrum i profanum &#8211; bohaterowie, którym czytelnicy &#8222;Władcy Pierścieni&#8221; zwykli przypisywać określone cechy i postawy życiowe, nierzadko decydujące o przesłaniu dzieła, zostają odbrązowieni. Aura tajemniczości i powagi ustępuje miejsca ironii i beztrosce, za pomocą których dramatopisarz dokonuje rozrachunku z pokrytym patyną świętości charakterem książki, wplatając w całość odniesienia do elementów współczesnej kultury. Postaci są przejaskrawione: nie znajdziemy tutaj pełnego rycerskich cnót Éomera ani mądrego i roztropnego Gandalfa; dwójka hobbitów, Merry i Pippin, okazuje się sprytniejsza od bandy orków, którym przewodzi para dyplomowanych (sic!) dowódców, wypowiadających się w sposób dalece odbiegający od naszych wyobrażeń o tych plugawych i w gruncie rzeczy ograniczonych stworzeniach; krasnolud Gimli dzielnie odrywa rolę zespołowego trefnisia, a raz po raz staje w szranki słowne z elfem Legolasem, z których nie ma prawa wyjść obronną ręką, gdyż mowa elfa charakteryzuje się takim bogactwem epitetów, metafor i porównań, że chyba tylko Legolas jest w stanie doszukać się w tej matni ogólnego sensu.<br />
Język pozostaje tu zresztą najważniejszym narzędziem demitologizacji świata przedstawionego &#8222;Władcy Pierścieni&#8221;. Bohaterowie sztuki nie stronią od wzajemnych uszczypliwości, wypowiadania banalnych czy wręcz niedorzecznych kwestii lub tworzenia neologizmów, co w ostatecznym rozrachunku pozwala widzom spojrzeć na rzeczywistość dzieła Tolkiena od zupełnie innej strony. Komizm sytuacyjny i słowny jest w tym przypadku idealnym sposobem na ponowne odkrycie magii Śródziemia &#8211; świata, z którym wielu czytelników prozy autora &#8222;Władcy Pierścieni&#8221; zdążyło się oswoić do tego stopnia, że przestali się nim zachwycać. W tej sytuacji z pomocą przychodzi im teatr, a jego przedstawiciel &#8211; Adam Kuziów &#8211; udowadnia, jak wielki potencjał tkwi w wydanej przeszło pół wieku temu książce, która wciąż inspiruje nowe pokolenia twórców różnych dziedzin sztuki oraz pobudza do myślenia osoby, decydujące się po nią sięgnąć.</p>
<p style="text-align: right"><strong>Jarosław &#8222;Noatar&#8221; Schramel i Barbara Cichowlaz</strong></p>
<p style="text-align: left">
<p style="text-align: center"><strong>***</strong></p>
<p style="text-align: left">Premiera z dawna oczekiwana</p>
<p>Złotojesienny ostatni czwartek września przyniósł ze sobą oczekiwane wydarzenie: premierę &#8222;Stepów rohańskich&#8221; w reżyserii Adama Kuziów i Izabeli Terleckiej. Po odnalezieniu doborowego towarzystwa (towarzystwo też się ma wypowiedzieć w tej recenzji), odnalezieniu Ligoty, dotarciu do MDK-u tamże oraz sprawnym zaanektowaniu ostatnich wolnych miejsc &#8211; pozostało już tylko czekać na magię teatru. (Obserwowanie sceny z miejsca, gdzie siedziałam, okazało się pewnym wyzwaniem, ponieważ tuż przede mną wyrastał drewniany, wściekle różowy słupek sięgający sklepienia. Na szczęście miejsce w ostatnim rzędzie miało też plusy: pozwalało na swobodne wstawanie i wychylanie się zza słupka. <em>Amor fati.</em>)<br />
Pani-zapowiadająca-spektakl ogłosiła, że zostanie on wystawiony &#8222;na deskach bez sceny&#8221; przez ekipę aktorów, którzy &#8222;pocili się od marca, bo niestety studiują&#8221;. Rozważania nad głębokim sensem drugiej wypowiedzi przerwał mi Boromir, z wdziękiem i elokwencją konający na scenie. Zaczęło się&#8230;<br />
Wyrazistość postaci jest zasługą scenariusza, ale przeniesienie wizji literackiej na rzeczywistość teatralną wymagało z pewnością wiele pracy i zaangażowania. Wszystkim aktorom należą się brawa za dobrą grę. Na szczególne uznanie zasłużyła odtwórczyni roli Legolasa &#8211; zapamiętała nieprawdopodobną ilość tekstu, mając, jak wieść niesie, mniej czasu na opanowanie roli, niż pozostali członkowie zespołu. Odtwórca roli Aragorna wykazał się budzącą podziw umiejętnością władania mieczem (jak widać na załączonym gdzieś powyżej obrazku). Rola Theodena zasługuje na chlubną etykietę &#8222;charakterystycznej&#8221;. &#8222;Drzewa&#8221; o kamiennych twarzach godne były miana martwej natury (czego nie można powiedzieć o nadpobudliwym Bregaladzie). W scenach zbiorowych uwagę zwracało parytetowe podejście do płci orków (orek?), podnoszące aktualność dzieła.<br />
&#8222;Stepy rohańskie&#8221; dostarczyły widzom wielu głębokich przeżyć &#8211; wspomnę tylko o gwałtownej śmierci mojego ulubionego bohatera w czterdziestej minucie spektaklu czy o wzruszającej historii rozstania Drzewca z Fimbrethil. (Brawurowe rozwinięcie metafory &#8222;pasterz drzew&#8221; jest  samo w sobie interesującym zjawiskiem.) Publiczność ciepło powitała pojawienie się orka &#8222;Olimpijczyka&#8221;, a nawet dwóch.<br />
Oszczędność rekwizytów pozwalała skupić się na grze aktorskiej, a kostiumy nie przesłaniały osobowości postaci (najbardziej podobał mi się kostium Gimliego). Muzyka odsyłała do filmu &#8222;Władca Pierścieni&#8221;, na ogół dobrze ilustrując klimat scen (choć nie zawsze). Jedyny poważniejszy zarzut, jaki można wysunąć, dotyczy wystawienia &#8222;Stepów&#8221; na zbyt małej scenie, co utrudniało publiczności dostrzeżenie wszystkich walorów sztuki. Nie przeszkodziło to jednak w entuzjastycznych owacjach, jakimi nagrodzono artystów. Sukces premiery był niewątpliwy, a następne spektakle z pewnością go powtórzą.</p>
<p style="text-align: right"><strong>Cotsille</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: center"><strong>***</strong></p>
<p style="text-align: left">
<p style="text-align: left">Cóż mogę dodać od siebie &#8211; moi przedmówcy poruszyli najważniejsze kwestie zarówno samego spektaklu jak i scenerii w jakiej miał on miejsce. Z wielką przyjemnością <a href="http://www.elendilion.pl/2007/11/22/a-kiedy-zabrzmia-dumny-gwizdek-gondoru/" target="_blank">po raz kolejny przyszedłem na sztukę Adama</a> i po raz kolejny się nie zawiodłem. Fajnie było oglądać zaangażowanie obsady i swoistą nerwowość wynikającą z faktu prapremiery. Mimo potknięć i podkręconego na 200% krzyku Theodena <em>Stepy&#8230;</em> oglądało się świetnie i odtwarzanie w pamięci linii dialogowych z wersji drukowanej czytanej dawno temu dostarczało niezmiennie sporej frajdy. Lub jakby to powiedział Legolas: &#8220;Bez swady z imponderabiliyi wynikającej rzec można, iż kolektyw niczym dobrego wina łyk w szklanej kuli uwięziony orzeźwia nie jeno tylko tolkienistów, ale i każdego człeka, co rozmaitej zabawy i dokazywania spragnion&#8221;.  Jedyne, co mi się nie podobało to obsadzenie w roli habilitowanych orków dwóch urodziwych niewiast &#8211; toż to się nie godzi. <img src='http://www.elendilion.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Całej ekipie teatru &#8220;Co? Jak. Aha.&#8221; życzymy natchnienia i kolejnych sukcesów!</p>
<p style="text-align: left"><strong>Scenariusz:</strong> Adam Kuziów<br />
<strong>Reżyseria: </strong>Adam Kuziów, Iza Terlecka<br />
<strong>Scenografia, światło:</strong> Iza Terlecka<br />
<strong>Kostiumy i rekwizyty:</strong> Iza Terlecka, Marta Kuziów, Adam Kuziów i Aktywniejsza Część Zespołu<br />
<strong>Opracowanie muzyczne i dźwiękowe:</strong> Mateusz Kol</p>
<p><strong>Wystąpili:</strong><br />
Aragorn &#8211; Jakub Kol<br />
Boromir &#8211; Michał Maksym<br />
Bregalad &#8211; Jakub Kol<br />
Eomer &#8211; Michał Maksym<br />
Eothain &#8211; Małgorzata Wanot<br />
Eowyn &#8211; Małgorzata Sitko<br />
Erkenbrand &#8211; Aleksandra Mainka-Pawłowska<br />
Fangorn &#8211; Małgorzata Wanot<br />
Finbrethil &#8211; Agata Lubańska<br />
Gamling &#8211; Adam Kuziów<br />
Gandalf &#8211; Michał Porzycki<br />
Gimli &#8211; Tobiasz Gruchel<br />
Glorfindel &#8211; Aleksandra Mainka-Pawłowska<br />
Gobliel &#8211; Anna Skiendziel<br />
Grima &#8211; Agata Lubańska<br />
Grisznakoniusz &#8211; Małgorzata Gackowska<br />
GyenekII &#8211; Marta Kuziów<br />
Hama &#8211; Małgorzata Gackowska<br />
Legolas &#8211; Anna Skiendziel<br />
Merry &#8211; Julia Frysz<br />
Ork Pomagier &#8211; Małgorzata Sitko<br />
Ork Szef &#8211; Michał Porzycki<br />
Ork Zwiadowca &#8211; Adam Kuziów<br />
Orkawiusz &#8211; Joanna Kotela<br />
Pippin &#8211; Agata Wasilewska<br />
Saruman &#8211; Joanna Kotela<br />
Śvirk &#8211; Tobiasz Gruchel<br />
Theoden &#8211; Mateusz Wdowczyk<br />
Uglukokrates &#8211; Marta Kuziów<br />
Urukryk &#8211; Marta Kuziów<br />
Ent (brzoza) &#8211; Adam Kuziów<br />
Orkowie &#8211; Julia Frysz, Agata Wasilewska, Mateusz Wdowczyk</p>
<p style="text-align: left">
<p style="text-align: left"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/10/IMG_4508.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3654" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/10/IMG_4508.jpg" alt="Mam talent - edycja krasnoludzka" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="text-align: left">
<p style="text-align: left"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/10/IMG_4449.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3655" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/10/IMG_4449.jpg" alt="IMG_4449" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="text-align: left"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/10/IMG_4465.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-3656" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/10/IMG_4465.jpg" alt="IMG_4465" width="500" height="333" /></a></p>
<p style="text-align: left">
<p style="text-align: left">
<p style="text-align: left">Jeśli ktokolwiek miałby ochotę opowiedzieć o swoich wrażeniach z występu <a href="http://www.elendilion.pl/2009/10/21/porytkon-rownie-dla-tolkienistow/" target="_blank">na Porytkonie 3 1/3</a> niech się nie krępuje.<br />
Po więcej zdjęć odsyłamy do odpowiedniego <a href="http://elendili.pl/viewtopic.php?p=139240#139240" target="_blank">tematu na forum Elendili.pl</a><br />
<a href="http://www.mdkligota.dt.pl/" target="_blank">Oficjalna strona MDK Ligota</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2009/10/29/recenzje-sztuki-stepy-rohanskie-teatru/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szmaragdowe słoneczko jasno się zieleni&#8230;</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2009/10/16/szmaragdowe-soneczko-jasno-sie-zieleni/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2009/10/16/szmaragdowe-soneczko-jasno-sie-zieleni/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Oct 2009 16:09:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Galadhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony tolkienowskie]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elendilion.pl/?p=3538</guid>
		<description><![CDATA[W eseju O baśniach (str. 52) Tolkien pisał:
Aby stworzyć wtórny świat, w którym zielone słońce byłoby do przyjęcia przez wtórną wiarę, potrzeba nie tylko wysiłku myśli, ale nade wszystko szczególnych zdolności, owego daru elfów (&#8230;)
Samemu Profesorowi udało się to znakomicie. Bo też obdarzono go prawdziwie elfim talentem. W najnowszym numerze nobliwego periodyku Tolkien Studies (nr [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W eseju <em>O baśniach</em> (str. 52) Tolkien pisał:</p>
<blockquote><p>Aby stworzyć wtórny świat, w którym zielone słońce byłoby do przyjęcia przez wtórną wiarę, potrzeba nie tylko wysiłku myśli, ale nade wszystko szczególnych zdolności, owego daru elfów (&#8230;)</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/10/green_sun.jpeg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-3543" title="green_sun" src="http://www.elendilion.pl/wp-content/uploads/2009/10/green_sun-150x150.jpg" alt="green_sun" width="150" height="150" /></a>Samemu Profesorowi udało się to znakomicie. Bo też obdarzono go prawdziwie elfim talentem. W najnowszym numerze nobliwego periodyku <em>Tolkien Studies</em> (nr 6, rocznik 2009) badaczka literatury, pani Verlyn Flieger w artykule pt. <em>The Music and the Task: Fate and Free Will in Middle-earth </em>(&#8217;Muzyka i Cel: los i wolna wola w Śródziemiu&#8217;, str. 154-184) opisuje jedną z najbardziej udanych w literaturze kreacji takiego właśnie świata, gdzie &#8220;szmaragdowe słoneczko&#8221; jasno się zieleni, a stworzone przez autora oryginalne, autorskie, fantastyczne uwarunkowania są dla czytelnika wiarygodne. Po co taki zabieg? V. Flieger zwraca uwagę na znany cytat z Tolkiena (z listu do Miltona Waldmana, <em>Listy</em>, str. 217):</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mit i baśń muszą, tak jak cała sztuka, odzwierciedlać i zawierać rozcieńczone elementy moralnej i religijnej prawdy (lub błędu), ale nie w sposób bezpośredni, nie w znanej formie pierwotnego &#8222;prawdziwego świata&#8221; (&#8230;)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dobra opowieść fantastyczna musi z konieczności być niepodobna do istniejących systemów światopoglądowych &#8211; musi być autorska, nowa, oryginalna. Dlatego Tolkien nie przepadał za opowieściami arturiańskimi czy cyklem narnijskim Lewisa. Za dużo w nich chrześcijaństwa <em>explicite</em>, za dużo dydaktyzmu &#8211; a za mało &#8220;daru elfów&#8221;, który jest konieczny, gdy ma powstać dobra, przemawiająca do serca i je przemieniająca fantazja. Chrześcijański pisarz ma być chrześcijaninem, ale jednocześnie ma starać się nie pisać o chrześcijaństwie. <span id="more-3538"></span>Flieger podaje tu jako przykład obecność motywu &#8220;Upadku&#8221;, który zdaniem Tolkiena jest obecny w każdej ludzkiej opowieści (<em>Listy</em>, str. 222):</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie może istnieć żadna opowieść bez Upadku &#8211; przynajmniej nie dla ludzkich umysłów, takimi jakimi je znamy i jakie posiadamy; wszystkie opowieści w ostatecznym rachunku traktują o Upadku (&#8230;).</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">I dlatego Tolkien tworzy opowieść o upadku Melcora i jego popleczników, który ma tłumaczyć obecność zła w tkance świata; inną niż biblijna opowieść o Upadku w Ogrodzie Rajskim. &#8220;Zielone słońce&#8221;, którego obecność skutkuje tym, że metafizyka świata przedstawionego jest w wielu aspektach zupełnie inna niż metafizyka świata opisywanego przez chrześcijan. Tolkien chce opisać w swoim micie codzienność naszego doświadczenia: <em>przypadek</em>, <em>szczęście</em>, <em>wypadek</em>, <em>zbieg okoliczności</em>, <em>los </em>i <em>przeznaczenie</em>. Jednocześnie unika w swoich głównych dziełach literackich słów: <em>Bóg</em>, <em>Niebo</em>, <em>Łaska</em>, <em>Raj</em>, <em>Zbawienie</em>, <em>Potępienie</em>. Z eseju <em>O baśniach</em> wiemy, że zabieg ten jest w ostatecznej instancji inspirowany wiarą Tolkiena (baśń taka przez swą świeżość, swą małą <em>euangelion</em> &#8216;dobrą nowinę&#8217; ma otworzyć nasze serca na Ewangelię), ale Flieger skupia się na czymś innym. Chce prześledzić, jak u Tolkiena działa bardzo ciekawy filozoficznie i literacko pomysł, żeby w jednym świecie działało zarówno <strong>przeznaczenie </strong>jak i <strong>wolna wola</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Verlyn Flieger najpierw śledzi jak &#8216;los, przeznaczenie&#8217; przejawiało się w literaturze germańskiej Północy (pisze o terminach <em>Wyrd</em>, <em>Ur&#240;</em>, <em>fatum</em>) i w fikcyjnych językach Tolkiena (gnomijskie <em>gwalt</em>, <em>gwalod</em>, quenejskie <em>Amarto</em>, <em>Ambar(t)</em>, gnom. <em>engetor</em>, <em>Bridwen</em> &#8216;personifikacja losu&#8217;, rdzeń &#8730;MBAR  i słowa quen. <em>umbar, ambar</em>, sindarińskie <em>amar</em>). Badaczka obficie cytuje tekst Tolkiena pt. <em>Fate and Free Will</em>, który znajdziemy na kolejnych stronach tego numeru <em>Tolkien Studies</em>, a który mówi o wszechobecności przeznaczenia w świecie Ardy, o tym, że jednostki mogą podejmować tylko małe próby przekierowania (<em>redirection</em>) zdarzeń przewidzianych w Wielkiej Muzyce, ale są bezbronni wobec wyroków losu. Z elfiej perspektywy ktoś mógł zostać &#8220;przeznaczony&#8221; do spotkania wroga, ale na pewno jego przeznaczeniem nie było, że musi zwrócić się do niego z wrogością czy wroga zabić. Bo &#8220;wola&#8221; do pewnego stopnia musiała &#8211; zdaniem elfów &#8211; ingerować w złożoną rzeczywistość gestów i ruchów związanych ze spotykaniem innych osób. Ale dla Eldarów jedynie te wysiłki &#8220;woli&#8221; są &#8220;wolne&#8221;, które dokonują się z pełną świadomością celu.</p>
<p style="text-align: justify;">Dalej badaczka przechodzi do biografii Tolkiena, do doświadczenia śmierci jego przyjaciół w okopach Wielkiej Wojny. Listy do przyjaciela G. B. Smitha (<em>Listy</em>, str. 13-14) ukazują, jak młody Tolkien szuka sensu w śmierci Roba Gilsona dla tych, którzy pozostali przy życiu. A przecież w tym też czasie Ronald Tolkien zaczyna tworzyć swoją mitologię! Mitologię, w której przeznaczenie odgrywa kluczową rolę.</p>
<p style="text-align: justify;">Teraz Flieger zaczyna się przyglądać przejawom wolnej woli w legendarium. Na przykładzie działań i decyzji Fëanora, Berena i Lúthien oraz Thingola, a potem bohaterów <em>Władcy Pierścieni</em>. I jakie są wnioski? Elf w dziele Tolkiena nie może przerwać nici losu, nie może wyjść poza przewidziane dla siebie przeznaczenie. Na przykładzie opowieści o Silmarilach, którym przeznaczone jest być przekleństwem rodu Fëanora Flieger dochodzi do wniosku: przeznaczenie rządzi życiem istot Śródziemia. Wyjątkiem są Ludzie (a tym samym Hobbici)&#8230; Im Eru wyznaczył &#8211; jak o tym świadczą późne pisma Profesora &#8211; ważną rolę w uzdrawianiu Ardy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jakie są najważniejsze wnioski Verlyn Flieger? <em>Po pierwsze</em> Tolkien tworzył dzieła literackie, a nie teologiczne. Nie rozprawia nad ważnością przeznaczenia albo wolnej woli; <em>po drugie </em>całość koncepcji Tolkiena powinniśmy widzieć jako wtórstwarzanie (<em>sub-creation</em>), dzieło wyobraźni, w którym przeciwne sobie pojęcia losu i wolnej woli łączą się w jeden system, tworzą &#8220;zielone słońce&#8221;, element czy też aspekt, który stoi w sprzeczności z uwarunkowaniami naszego świata, świata pierwotnego, ale jest zasadniczy dla istnienia świata literackiego, świata pochodnego; <em>po trzecie</em> mitologia Tolkiena powinna być odbierana w kontekście pewnej strategii narracyjnej, w której istnieje cała złożoność narratorów i punktów widzenia, a nie jeden wszechwiedzący narrator. Mamy wśród nich Rúmila, śmiertelnika &#198;lfwine&#8217;a, minstrela elfickiego Daerona, śmiertelnicznę Andreth, śmiertelnych hobbitów. I zdaniem Verlyn Flieger żaden z nich nie ma ostatniego zdania w sprawach zasadniczych. Wyjątkiem jest Ilúvatar, który mówi Melcorowi, że nie ma rzeczy w świecie, która ostatecznie nie ma źródła w Nim samym &#8211; w Stwórcy.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawe czy rozwinie się z tego jakaś polemika? Poczekajmy do kolejnego numeru <em>Tolkien Studies</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2009/10/16/szmaragdowe-soneczko-jasno-sie-zieleni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Od Abaratu do Żwirka i Muchomorka</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2009/05/11/od-abaratu-do-wirka-i-muchomorka/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2009/05/11/od-abaratu-do-wirka-i-muchomorka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 May 2009 07:28:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tom Goold</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czytaj.elendili.pl/?p=2895</guid>
		<description><![CDATA[
Leksykon fantastyki to jedna z najnowszych pozycji Wydawnictwa MUZA i jak informuje wydawca pierwszy na polskim rynku leksykon poświęcony fantastyce traktowanej jako całość. I faktycznie, o ile polscy fani znają już podobne publikacje gromadzące wiedzę o poszczególnych światach (Śródziemie, Narnia, Amber) czy też poświęcone literackiej i filmowej fantasy (książki Sapkowskiego i Pratchetta) to całościowego kompendium [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-2896" title="leksykon_f" src="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/05/leksykon_f.jpg" alt="leksykon_f" width="200" height="286" align="left" /></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt;"><span style="font-size: small;"><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="font-family: &quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;">Leksykon fantastyki</span></em><span style="font-family: &quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;"> to jedna z najnowszych pozycji Wydawnictwa MUZA i jak informuje wydawca pierwszy na polskim rynku leksykon poświęcony fantastyce traktowanej jako całość. I faktycznie, o ile polscy fani znają już podobne publikacje gromadzące wiedzę o poszczególnych światach (Śródziemie, Narnia, Amber) czy też poświęcone literackiej i filmowej fantasy (książki Sapkowskiego i Pratchetta) to całościowego kompendium wiedzy o fantastyce jak dotąd nie było. Ambitnie próbują zmienić to Karolina Haka-Makowiecka, Marta Makowiecka oraz Małgorzata Węgrzecka &#8211; autorki <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Leksykonu fantastyki. Postacie, miejsca, rekwizyty, zjawiska</em> proponując blisko 1000 haseł ze świata literatury, filmu i komiksu. <span id="more-2895"></span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt;"><span style="font-size: small;"><span style="font-family: &quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;">I rzeczywiście, przekrój haseł tej książki jest imponujący. Dowiemy się z niej kim są smerfy, gżdacze, King Kong, Święty Mikołaj ale też czym jest matrix, gwiezdne wrota czy Śródziemie. Czy czegoś tu brakuje? To pytanie zadawałem sobie właściwie od momentu gdy książka trafiła w moje ręce i odpowiedź nie jest jednoznaczna. Niewątpliwie autorki świetnie poradziły sobie z doborem haseł, bez problemu znalazłem kluczowe pojęcia dotyczące książek Tolkiena, Ziemiomorza czy tak znanych filmów jak <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Gwiezdne Wojny</em>, <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Blade Runner</em>, <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Obcy</em> czy <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Terminator</em>. Ba, nie zabrakło nawet umieszczonych w tytule tej recenzji Żwirka i Muchomorka, Krecika, Jakuba Wędrowycza czy Thorgala. Biorąc dowolny znany tytuł filmowy, książkowy czy komiksowy łatwo znajdowałem poświęcone mu hasło. W ogromnej większości przypadków byłem miło zaskoczony wyborem i obszerną informacją. Niestety nie udało mi się znaleźć np. Sandmana Neila Gaimana oraz niczego z twórczości Roberta A. Heinleina. Podobnie wyraźnie brakuje tutaj haseł zaczerpniętych z fantastycznych seriali (wyjątkiem jest <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Z Archiwum X</em>) choćby tak sławnych i kultowych jak <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Star Trek</em>, <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Babilon 5</em>, <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Battlestar Galactica</em> czy <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Twin Peaks</em>. A bez wspominania o <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Star Treku</em> trudno w pełni zredagować hasło &#8222;teleportacja&#8221; bo to pojęcie właściwie wywodzi się z tego serialu. Warto przy ewentualnej aktualizacji leksykonu rozważyć poszerzenie go o hasła z seriali również dlatego, że dziś to właśnie one w dużej mierze nadają ton fantastyce. A co znajdzie tutaj fan twórczości J.R.R. Tolkiena? Trzeba przyznać, że Tolkien jest jednym z autorów opisywanych przez leksykon chętnie i obszernie. Duże i dokładne hasła mają tutaj szczególnie <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Władca Pierścieni</em> i <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Hobbit, </em>nierzadko na pół lub więcej strony. Poza głównymi bohaterami tych książek bez trudu znajdziemy takie pojęcia jak hobbit, ork, lembasy, palantir czy zwierciadło Galadrieli. Jak na uniwersalny leksykon hasła te zostały przygotowane naprawdę nieźle. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 10pt;"><span style="font-size: small;"><span style="font-family: &quot;Arial&quot;,&quot;sans-serif&quot;;">Dla kogo jest przeznaczony ten leksykon? Tak jak napisał na okładce wydawca jest to książka dla wszystkich. Coś dla siebie znajdą tutaj zarówno początkujący miłośnicy fantastyki jak i fani, którzy zajmują się nią latami. Dla tych pierwszych będzie to nieprzebrana kopalnia wiedzy a dla drugich sympatyczna publikacja pozwalająca szybko zweryfikować informacje bez żmudnego wertowania źródeł. <em>Leksykon</em> będzie również przydatny jako źródło informacji przy pisaniu artykułów lub prac związanych z fantastyką. Dla wielu tolkienistów będzie to także okazja do odkrycia innych światów fantastycznych niż Śródziemie. Książka znakomicie nadaje się także na prezent &#8211; pod względem edytorskim jest wydana niezwykle starannie. To zdecydowanie publikacja warta polecenia.<br />
</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2009/05/11/od-abaratu-do-wirka-i-muchomorka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>The Legend of Siguard and Gudrún pierwsze wrażenia</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2009/05/10/the-legend-of-siguard-and-gudrun-pierwsze-wraenia/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2009/05/10/the-legend-of-siguard-and-gudrun-pierwsze-wraenia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 12:15:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Telperion</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Utwory Tolkiena]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czytaj.elendili.pl/?p=2829</guid>
		<description><![CDATA[Może należy Wam się sprostowanie tytułu tego wpisu&#8230; Oczywiście chodzi tutaj o pierwsze wrażenia po zakupie książki. Znalazła się ona na półkach brytyjskich księgarń 5 maja (również w USA, Australii oraz Nowej Zelandii ta pozycja miała swoją premierę 5 maja). Zapowiadana od dawna nowa książka autorstwa J.R.R Tolkiena pod redakcją Christophera Tolkiena, 84 letniego syna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/05/pict0963.jpg" target="_blank"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-2831" title="pict0963" src="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/05/pict0963-150x150.jpg" alt="pict0963" width="145" height="145" align="left" /></a>Może należy Wam się sprostowanie tytułu tego wpisu&#8230; Oczywiście chodzi tutaj o pierwsze wrażenia <span style="text-decoration: underline;">po zakupie książki</span>. Znalazła się ona na półkach brytyjskich księgarń 5 maja (również w USA, Australii oraz Nowej Zelandii ta pozycja miała swoją premierę 5 maja). Zapowiadana od dawna <em>nowa</em> książka autorstwa J.R.R Tolkiena pod redakcją Christophera Tolkiena, 84 letniego syna pisarza, wydana jest pięknie. Wersja w twardej oprawie (dzieło na razie dostępne jest jedynie w twardej oprawie oraz w wersji deluxe) prezentuje się znakomicie. HarperCollins<em>Publishers</em> przyzwyczaiła miłośników twórczości Tolkiena do starannie <a href="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/05/pict0970.jpg" target="_blank"><img class="size-thumbnail wp-image-2844 alignright" title="pict0970" src="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/05/pict0970-150x150.jpg" alt="pict0970" width="150" height="150" align="right" /></a>przygotowanych i dobrze wydanych publikacji. Po zdjęciu obwoluty okładka ma brązowy kolor, na grzbiecie znajduje się złote charakterystyczne logo<em> J.R.R Tolkie</em>n oraz tytuł książki. Na pierwszej stronie, na wysokiej jakości kredowym papierze, znajdziemy skan rękopisu <em>New Lay of Gudrún</em> (strofy 131-140) autorstwa J.R.R Tolkiena, ciekawy, aczkolwiek jedyny dodatek tego typu w całej książce, pozycja nie zawiera również żadnych ilustracji poza małymi rysunkami (autorstwa Billa Sandersona) na początku każdego rozdziału. Ta nowa publikacja <em>HarpenCollins</em> została naprawdę bardzo starannie przygotowana, bardzo dobrej jakości papier, przyjemny do czytania rozmiar czcionki, przejrzyście rozmieszczony tekst na stronach, poręczny format wydania, trudno znaleźć jakieś techniczne niedociągnięcia. Tak pięknie przygotowana i wydana książka kosztuje 11 euro (wydrukowana i złożona w Wielkiej Brytanii na papierze ze znakiem <a href="http://www.fsc.org/" target="_blank">FSC</a>).</p>
<p>Poniżej zamieszczam spis treści:<span id="more-2829"></span></p>
<p>Foreword         I<br />
Introduction     II</p>
<p>The &#8216;Elder Edda&#8217; by J.R.R Tolkien                                         <em>16</em><br />
Introductory notes                                                                  <em>32</em></p>
<p>Völsungakvi&#240;a en nýja (&#8217; The New Lay of the Völsungs&#8217; )    <em>57</em></p>
<p style="padding-left: 30px;">Upphaf (Bginning)                                                                 <em>59</em><br />
I     Andvari&#8217;s Gold <em> 66</em><br />
II   Signý                                         				<em>72</em><br />
III  The Death of Sinfjötli          				<em>87</em><br />
IV  Sigurd Born                             				<em>92</em><br />
V    Regin <em> 99</em><br />
VI   Brynhild                                  				<em>118</em><br />
VII  Gudrún                                   				<em>127</em><br />
VIII Brynhild Betrayed             				<em>141</em><br />
IX    Strife                                         				<em>153</em></p>
<p>Commentary on Völsungakvi&#240;a en nýja                                         <em>181</em></p>
<p style="padding-left: 60px;">Gu&#240;rúnarkvi&#240;a en nýja (&#8217; The New Lay of Gudrún&#8217; )                     <em>251</em></p>
<p>Commentary on Gu&#240;rúnarkvi&#240;a en nýja                                         <em>309</em></p>
<p>Appendices</p>
<p style="padding-left: 30px;">(A) A Short Account of the Origins of the Legend                         <em>337</em><br />
(B) The Prophecy of the Sibyl                                                         <em>364</em><br />
(C) Fragments of a Heroic Poem of Attila in Old Eanglish            <em>368</em></p>
<p>Kwestia dla jakiego grona czytelników przygotowano tą publikację, jak odbiorą ją fani i zwyczajny czytelnik i czy J.R.R Tolkien na stronie tytułowej gwarantuje sukces,  jest odrębnym tematem do dyskusji. Sam Christopher Tolkien przyznał w wywiadzie dla <a href="http://www.guardian.co.uk/books/2009/may/04/jrr-tolkien-sigurd-gudrun-poem" target="_blank">guardian.co.uk</a>, że książka prawdopodobnie nie zadowoli większości czytelników ze względu na trudny język oraz zastosowaną formę literacką.<a href="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/05/pict09681.jpg" target="_blank"><img class="size-thumbnail wp-image-2874 alignright" title="pict09681" src="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/05/pict09681-150x150.jpg" alt="pict09681" width="150" height="150" align="right" /></a></p>
<p>Przyznam, że potrzeba sporej dawki determinacji by przebrnąć przez kilka pierwszych stron wstępu, komentarze Christophera Tolkiena są skomplikowane i trudne pod względem językowym nawet dla osób posługujących się językiem angielskim na co dzień. Mam nadzieję, że za jakiś czas, będę mógł napisać dla Was recenzję<em> &#8211; The Legend of Siguard and Gudrún pierwsze wrażenia&#8230; z lektury.<br />
</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p>Obszerna, dogłębna recenzja Toma<span class="byline"> Shippeya dla <a href="http://entertainment.timesonline.co.uk/tol/arts_and_entertainment/the_tls/article6232731.ece" target="_blank">TimesOnlin </a></span></p>
<p><span class="byline">Informacje na temat T<em>he Legend of Siguard and Gudrún </em>na stronie <a href="http://www.tolkienestate.com/sigurd-and-gudrun/" target="_blank">Tolkien Estate</a></span></p>
<p><span class="byline">Zapis z czatu z Tomem Shippeyem dla <a href="http://www.tolkienlibrary.com/press/885-Tom_Shippey_chat_session.php" target="_blank">Tolkien Library</a> w dniu premiery książki.</span></p>
<p><span class="byline"><strong>O książce pisaliśmy wielokrotnie miedzy innymi <a href="http://czytaj.elendili.pl/2009/04/11/zwiastun-legendy-o-sigurdzie-i-gudrun/" target="_blank">tutaj</a>.</strong><br />
</span></p>
<p><span class="byline"> </span></p>
<p><span class="byline"><br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2009/05/10/the-legend-of-siguard-and-gudrun-pierwsze-wraenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozmyślania o Rivendell, filmie, teatrze i fandomie</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2009/03/01/rozmylania-o-rivendell-filmie-teatrze-i-fandomie/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2009/03/01/rozmylania-o-rivendell-filmie-teatrze-i-fandomie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 11:13:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tornene</dc:creator>
				<category><![CDATA[Adaptacje tolkienowskie]]></category>
		<category><![CDATA[Fandom tolkienowski]]></category>
		<category><![CDATA[Felietony tolkienowskie]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość fanów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czytaj.elendili.pl/?p=2276</guid>
		<description><![CDATA[Do Rivendell i bez powrotu jest produkcją fanowską. &#8220;Jak na to wpadłeś, Sherlocku?&#8221; &#8211; niejeden odpowie sarkastycznie, wychodząc z założenia, iż fandom tworzy rzeczy fanowskie &#8211; taka jest natura rzeczy, niebo jest niebieskie i już. A może problem jest bardziej złożony?
Swego czasu doszedłem do wniosku, że fandom jest instytucją. Wskakując do tego pociągu zwanego ruchem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i44.tinypic.com/acy8nb.jpg" alt="" width="110" height="160" align="left" /><strong><em>Do Rivendell i bez powrotu</em></strong> jest produkcją fanowską. <em>&#8220;Jak na to wpadłeś, Sherlocku?&#8221;</em> &#8211; niejeden odpowie sarkastycznie, wychodząc z założenia, iż fandom tworzy rzeczy fanowskie &#8211; taka jest natura rzeczy, niebo jest niebieskie i już. A może problem jest bardziej złożony?</p>
<p><span id="more-2276"></span>Swego czasu doszedłem do wniosku, że fandom jest instytucją. Wskakując do tego pociągu zwanego ruchem fanowskim wyobrażałem sobie, <span style="text-decoration: line-through;">jak skończony gówniarz</span>, że chodzi tu o dobrą zabawę, dawanie czegoś od siebie, komentowanie dokonań innych i oczekiwanie na konstruktywne uwagi &#8220;braci i sióstr tolkniętych w wierze&#8221;. Po kilku latach złudzeń, kilku miesiącach zniechęcenia, paru tygodniach nawrotu &#8220;choroby&#8221; jakoś wciąż odnoszę wrażenie, że wszystko ma być w fandomie profesjonalne. Zabawa ma być poważna, fanfik z ISBNem, płyta wytłoczona przez EMI Records a grafika podpisana zasłużonym dla fandomu pseudonimem. Oczywiście poruszam w tym miejscu kwestię niepokojącego (możliwe, że tylko mnie) wyraźnego trendu, nie całokształtu tolkienizmu w Polsce.<br />
Ad meritum. <strong><em>Do Rivendell i bez powrotu</em></strong> jest produkcją fanowską. Chwała twórcom za to. Dziękuję za nieumyślne wtargnięcie mikrofonu do kadru, szalone odgłosy, napisy końcowe od serca, dyskretną ingerencję w teksty Lorda Ya itd. Pochwalić muszę fenomenalną kreację Karczmarza, przez którego całkowicie wyschły mi zęby, Glorfindela-Rubika, nazgulskie &#8220;przepraszaaamy&#8221; i Sama, który naprawdę był spoko kolesiem. Przyczepiłbym się do przeciętnej scenki przy kominku u Bilba, nawiązania do <em>Włatcuf móh</em> (może niezamierzone) i rozwiązania kwestii głosu Froda. To ostatnie irytowało mnie niezmiernie.</p>
<p>Tyle, jeśli chodzi o recenzję. Kiedy przed pojawieniem się filmu zaznaczyłem, że raczej nie odda nastroju teatralnego przedstawienia pod pieczą Lorda Ya zostałem delikatnie ukamienowany epitetami &#8220;ciemnowidz&#8221;, &#8220;maruda&#8221;, &#8220;czepiacz&#8221;, <span style="text-decoration: line-through;">&#8220;geniusz&#8221;</span>. Tak się akurat stało, że nie oddał.<br />
Na premierze <em>W kopalni i w puszczy</em> byłem oczarowany, kiszki błagały o odrobinę spokoju od salw śmiechu, a poszczególne sceny na długo wywoływały uśmiech na twarzy. Film natomiast wytworzył inny klimat &#8211; bardziej <strong>&#8220;zobacz jak fani robią film adaptując fanart z fanowskim zacięciem, mówiąc o fanach&#8221;</strong>, kiedy sztuka teatralna przekazywała ideę: <strong>&#8220;zobacz jak fani robią sztukę na podstawie fanartu pro absurdo bono&#8221;</strong>.</p>
<p>Znak czasów&#8230; tak, to zapewne znak czasów, iż film Jarosława Florczaka rozprzestrzenia się w sieci i doskonale &#8220;kopie dupska&#8221;* śmiertelnie poważnym tolkienistom w Polsce i za granicą. Z teatrem było inaczej. <a href="http://czytaj.elendili.pl/2007/11/22/a-kiedy-zabrzmia-dumny-gwizdek-gondoru/">Adaptacja Teatru Bez Próby</a> wybuchła, zmiotła z powierzchni ziemi widzów i opuszczając sferę profanum znalazła azyl w sacrum pamięci świadków, nie dając uchwycić nawet promila swej unikalności na nośnikach danych. (Boże, co jest w tej herbacie?! Co się ze mną dzieje?!).<br />
Cieszę się, że mogę porównywać próby &#8220;ożywiania&#8221; sztuk Adama, że mam w czym wybierać i każda na swój sposób mi się podoba. Cieszę się, że mogę narzekać i wymądrzać się jakbym to ja doradzał Tolkienowi jak pisać i czy drużyna powinna wyruszyć z Rivendell. <span style="text-decoration: line-through;"><em>Cieszę się, bo ogólnie taki już ze mnie dziwny fan.</em></span></p>
<p><a href="http://www.tolkfolk.pl/index1.html">Oficjalna strona S.T. Wieża</a></p>
<p><a href="http://torrenty.org/torrent/314531">Link do pliku torrent z filmem</a></p>
<p><a href="http://home.agh.edu.pl/~evermind/be.htm">Dramaty Lorda Ya w Biblioteczce Elendilich</a></p>
<p><span style="text-decoration: line-through;"><em><br />
</em></span></p>
<blockquote><p>*)Przepraszam za brzydkie słowo. Niestety zwrot &#8220;kopie pupki&#8221; zostałby opacznie zrozumiany &#8211; stąd też moja decyzja o podjęciu ryzyka przeklinania w poważnym serwisie. Administrację i moderację pragnę w związku z tym przeprosić jeszcze raz, obiecując poprawę. Zapewniam, że sam nie czuję się z tym komfortowo, lecz stało się i niech tak pozostanie. Trudno, biorę na siebię odpowiedzialność.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2009/03/01/rozmylania-o-rivendell-filmie-teatrze-i-fandomie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Smoki i pisarze</title>
		<link>http://www.elendilion.pl/2009/02/23/smoki-i-pisarze/</link>
		<comments>http://www.elendilion.pl/2009/02/23/smoki-i-pisarze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Feb 2009 11:52:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>TAO</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://czytaj.elendili.pl/?p=2262</guid>
		<description><![CDATA[Swego czasu  wspomniano tutaj o cyklu Jamesa A. Owena Imaginarium Geographica.  Rzecz mnie zainteresowała, kupiłem i przeczytałem. Po polsku mamy  na razie dwa pierwsze tomy (Tu żyją smoki i Powrót Czerwonego  Smoka), po angielsku ukazał się już trzeci, Król Indygo,  pod koniec tego roku oczekiwany jest czwarty, a autor zapowiada, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Swego czasu  wspomniano <a href="http://czytaj.elendili.pl/2008/12/04/the-indigo-king-czyli-dalsze-przygody-modych-inklingow/">tutaj</a> o cyklu Jamesa A. Owena <em>Imaginarium Geographica</em>.  Rzecz mnie zainteresowała, kupiłem i przeczytałem. Po polsku mamy  na razie dwa pierwsze tomy (<em>Tu żyją smoki</em> i <em>Powrót Czerwonego  Smoka</em>), po angielsku ukazał się już trzeci, <em>Król Indygo</em>,  pod koniec tego roku oczekiwany jest czwarty, a autor zapowiada, że  historię ma rozpisaną na razie do siódmego&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/02/okladka.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-2263" title="okladka" src="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/02/okladka-204x300.jpg" alt="okladka" width="135" height="200" /></a><a href="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/02/okladka-640.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-2264" title="okladka-640" src="http://czytaj.elendili.pl/wp-content/uploads/2009/02/okladka-640-208x300.jpg" alt="okladka-640" width="137" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Rzecz  oparta jest na założeniu, że Niebywalencja (Nibylandia, Kraina Baśni  etc.) istnieje w świecie materialnym i zachodzą nie tylko związki  między wydarzeniami w obu światach, ale i wzajemne kontakty. A ponieważ  Opiekunami <em>Imaginarium Geographica</em>, magicznego atlasu Krainy,  są rzeczywiści pisarze (pierwszym był Geoffrey z Monmouth, żyjący  w XII wieku), na ogół związani z Oxfordem (z jakiegoś powodu ci  z Cambridge &#8222;nie mają szczęśliwej ręki&#8221;), właściwie nic dziwnego,  że kolejnymi zostają J.R.R. Tolkien, C.S. Lewis i Charles Williams.  Ani, że towarzyszem ich drogi stanie się G.H. Wells, acz nie we własnej  osobie, a jako Podróżnik w Czasie,   zaś jeden z negatywnych  bohaterów nosić będzie imię Magwich (jeden z bohaterów <em>Wielkich  Nadziei</em> Dickensa).</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-2262"></span> Jest  to książka dla dzieci. W założeniu i w realizacji. I trudno mi powiedzieć,  na ile trafia ona do dzieci spoza anglosaskiego kręgu kulturowego &#8211;  tak jest nasycona odwołaniami do dzieł popularnych tam, ale niekoniecznie  znanych u nas, zwłaszcza dzieciom. Dla mnie lektura pierwszego tomu  była interesująca głownie dlatego, że wiedziałem, kim są John,  Jack i Charles. Bez tego aluzje do twórczości dwu pierwszych (dzieł  Williamsa nie znam) byłyby irytujące.</p>
<p style="text-align: justify;">Rzecz  jest interesująca jako swoista gra literacka, pseudorekonstrukcja prawzorów  wydarzeń mitycznych, baśniowych i literackich, w której Noe jest  jednocześnie Deukalionem i Totem, Morgana to Parki, które tkają Fionawarski  Gobelin, zaś Wielkim Nieprzyjacielem okazuje się Modred, onże Morgoth,  onże dr Moriarty (to na razie domysł, ale zasadny wobec tego, że  jednym z Opiekunów był Conan-Doyle), i tak dalej, i temu podobne.  Pierwszy tom daje się jeszcze czytać jako opowieść, drugi &#8211; już  nie. Jako gra &#8211; owszem, jest strawny. Przynajmniej dla mnie.</p>
<p style="text-align: justify;">J.A.  Owen jest przede wszystkim autorem komiksów i narracja <em>Kronik</em> jest także cokolwiek komiksowa. Prawa do ekranizacji pierwszego tomu  zostały niezwłocznie sprzedane, co przyczyniło się do sukcesu książki.  W sieci można już znaleźć animowany trailer <em>Króla Indygo</em> (wynika zeń, że jednym z bohaterów będzie Owen Bartfield), No i  te zapowiadane siedem tomów, gdy już w drugim konstrukcja przechodzi  w chaos&#8230; Mało to zachęcające, szczerze mówiąc.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elendilion.pl/2009/02/23/smoki-i-pisarze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
