02.02.10, 12:32, dodany przez Galadhorn

W omówionym tu niedawno artykule państwa Ch. Scull i W. G. Hammonda (odnośnik) znani badacze biografii i bibliografii Tolkiena pisali o podróbkach listów Profesora. Czyżbyśmy mieli tu do czynienia z takim właśnie zjawiskiem? Oto dwa nieznane listy J.R.R. Tolkiena (kliknij obrazki), które wyglądają dość podejrzanie, choć ich treść zgodna jest z tym, co wiemy o życiu pisarza.
Pierwszy list został sprzedany na aukcji w 2008 r za prawie 1200 dolarów. Nie wiemy, z jakiego roku pochodzi. Tutaj znajdziecie więcej szczegółów. Tolkien pisze w nim:
(…) may interest you to know it is impossible to patent names (unfair as it may seem). I did not invent the name Bag-end. Its origin is the local name of a house an aunt of mine lived in in Worcestershire: an old tumbledown manor at the end of an untidy lane that led nowhere else. It always fascinated me as a child, and, I suppose, became ingrained upon my mind as so many memories from childhood do.
Many thanks for your extreme generosity as per the catholic matter. My indebtness will remain timeless.
Frodo, as always, continues to shine and will no doubt end up in some frittering: a weakness.
Now you must not come to Oxford without seeing me, I insist.
Yours sincerely
J.R.R. Tolkien
Po polsku (moje tłumaczenie): Przeczytaj resztę wpisu »
5 KomentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Listy Tolkiena
26.01.10, 21:12, dodany przez Galadhorn
Jest 2 października 1947 r. J.R.R. Tolkien w swoim gabinecie w Kolegium Mertona w Oksfordzie odpowiada na list niejakiego pana A.W. Riddle’a, który żywo interesuje się filologią. Tolkien pisze odpowiedź na list z… 29 marca! Przeprasza za zwłokę. Pisze, że nawet teraz nie może znaleźć czasu, żeby udzielić pełnej odpowiedzi, bo oksfordzcy uczeni nie mogą liczyć na pomoc sekretarki lub asystenta. A jednak kreśli aż sześć stron dyskursu filologicznego na temat takich angielskich form jak to overthrow. W poprzednim liście Riddle właśnie o te formy pytał. Z listu wyłowić można takie zdania:
Ale filolodzy nie tworzą języków – oni je obserwują (z należną pokorą, jeżeli są choć trochę dobrymi filologami). Języki pozostają wytworem, a w pewnym sensie również własnością, zwyczajnych ludzi – jako instrument ich myśli, fantazji czy żartu; a to, co w nich dobre, jest wspólnym dziełem ludzkości: z wrażliwego instynktu oraz jasnej myśli.
(…) historia wykaże, że element przysłówkowy over dostał dołączony do throw (tworząc nowe słowo o wyspecjalizowanym znaczeniu) zanim jeszcze pomyślano o tym szczególnym użyciu to dla oznaczenia (pierwotnie) odmienialnego bezokolicznika.
List, który opisany jest w wydawnictwie domu aukcyjnego Christie’s pt. 20th-Century Books and Manuscripts (Londyn, 6 grudnia 2002, str. 20), a potem w The J.R.R. Tolkien’s Companion and Guide, tom I, str. 323 trafił właśnie na aukcję eBay (tu jest jej adres). Wystarczy 8300 dolarów amerykańskich, żeby ten unikalny 6-stronicowy list Tolkiena znalazł się w Twoich zbiorach. A jeżeli za mało funduszy, może wspólnie odczytamy jego treść ze złej jakości zdjęć, które znajdują się tutaj? Zapraszam do wspólnego badania rękopisu Tolkiena! Zadanie to dla tolkienowskich Indiana Jonesów…
1 komentarzKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Lingwistyka tolkienowska, Listy Tolkiena
09.01.10, 12:08, dodany przez Galadhorn
Dnia 28 września 1955 r. Tolkien napisał jeden list (The J.R.R. Tolkien Companion and Guide, str. 476). Nie znalazł się on w zbiorze pod redakcją H. Carpentera (The Letters of J.R.R. Tolkien), ale dzięki temu, że wystawiono go do sprzedaży (Thomas A. Goldwasser Rare Books, przedmiot #23565, cena 2250,- USD), możemy dowiedzieć się dziś, jaka była jego treść. Nie są to jakieś fajerwerki dla badacza biografii Tolkiena, ale z obowiązku (bo chcemy tu prezentować wszystkie nowo pojawiające się listy Tolkiena) podajemy jego treść.
Z listu do panny F. L. Perry ['Miss F.L. Perry'] Oksford, 28 września 1955 [podpisany JRRT, rękopis, 2 strony, na drukowanych kartach korespondencyjnych Tolkiena]
Tak, dostałem całkiem szybko i bezproblemowo egzemplarz “Powrotu Króla” do korekty, a także Pani list (…). Mam nadzieję, że nadarzy się szansa spotkania po tylu listach. Ale jestem raczej uwiązany – dzieci opuściły już dom rodzinny & mieszkamy teraz sami z moją żoną w małej willi (…) nie ma miejsca dla towarzystwa, pomocy czy dziewczyny zza granicy (…). Wysłałem [moją żonę] w rejs tego lata, co bardzo jej się podobało (zaznała podczas niego wiele dobra); jednak Hobbici będą musieli zarobić dużo pieniędzy, żeby takie rzeczy mogły dziać się częściej. A jeszcze (tego lata) mam na głowie córkę, która przeżyła raczej ciężkie chwile w slumsach Birmingham jako pracownik “socjalny”.. Zazwyczaj czekam niczym góra na Mahometa, żeby się pojawić – ale nie wynika to z żadnej silnej arogancji. Nie mam żadnych nowin na temat tomu III (…)
Przeczytaj resztę wpisu »
Brak komentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Listy Tolkiena
07.01.10, 16:37, dodany przez Galadhorn
Niemiecki językoznawca Max Mechow w książce Deutsche Familiennamen prussischer Herkunft (’Niemieckie nazwiska pruskiego pochodzenia’; Dieburg 1994, str. 99) sugeruje, że wbrew samemu Tolkienowi, jego rodowe nazwisko może mieć wschodniopruskie pochodzenie. A Polacy mają być może na obszarze swojego kraju gniazdo rodzinne Tolkienów!
J.R.R. Tolkien wielokrotnie potwierdzał, że jego przodkowie przybyli do Anglii w połowie XVIII wieku z obszaru Saksonii. Według rodzinnych przekazów (a może według teorii, której autorem był J.R.R.T.?) mieli oni uciec przed pruską inwazją na Saksonię w roku 1756. Saksonia to dla Tolkiena wiele mówiąca i bliska nazwa, bo pochodzi od ludu wczesnośredniowiecznych Sasów, którzy migrując z kontynentu w czasie Wędrówek Ludów założyli wraz z Anglami, Jutami i Fryzami staroangielską kulturę na Wyspach Brytyjskich – obiekt zachwytu i materiał badawczy Profesora. Anglosasi we wczesnym średniowieczu wysyłali wielu chrześcijańskich misjonarzy na tereny plemienne pogańskich Starych Sasów (jednym z nich był św. Bonifacy/Wynfreth).
W nocie autobiograficznej z 1955 r. Tolkien uzasadniał, że nazwisko Tolkien jest zangielszczoną formą niemieckiego przydomka/nazwiska Tollkiehn, od przymiotnika tollkühn ‘ryzykancki, brawurowy, szaleńczo odważny (dosł. ‘głupio-odważny’). Nie przyjmował innych argumentów. A przecież pojawiały się takie. W liście nr 349 do pani E. R. Ehrardt z dnia 8 marca 1973 r. Profesor pisał, że nie przekonuje go inna etymologia. Chodziło o wywodzenie jego nazwiska od słowiańskiego * tъlkъ ’sens, tłumaczenie, interpretacja, wyjaśnienie’ – rosyjski etymolog Vasmer pisał, że bezpośrednio od formy staroruskiej тълкъ wywodzą się następujące pożyczki: litewskie tùlkas ‘tłumacz’, łotewskie tul̃ks, estońskie tulk, starodolnoniemieckie tolk, staroislandzkie tulkr ‘tłumacz’, niderlandzkie (dolnoniemieckie) tolk (Tolkien dodaje w liście jeszcze fińskie tulkki; więcej o wyrazach pokrewnych przeczytacie w odpowiednim temacie u Elendilich: “Nazwisko “Tolkien” a słowiańskie *tołk/*tłok“).
Przeczytaj resztę wpisu »
20 KomentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Lingwistyka tolkienowska, Listy Tolkiena
03.01.10, 10:07, dodany przez Galadhorn
Źródło: Manhattan Rare Books
Na rynek antykwaryczny trafiła kolekcja książek i listów ze zbiorów Roberta W. Burchfielda. Składa się ona z listów i dwóch związanych z nimi książek. Mamy tam jeden nieznany wcześniej list sygnowany przez J.R.R. Tolkiena i jeden przez Ch. Tolkiena, a także listy C. S. Lewisa.
R. W. Burchfield (1923-2004) to uznany filolog, leksykograf (był głównym redaktorem “Suplementu” do Oxford English Dictionary – OED) i przyjaciel J.R.R. Tolkiena. Przybył na Uniwersytet w Oksfordzie jako stypendysta z Nowej Zelandii w roku 1949. W Magdalen College studiował język angielski zarówno u Tolkiena jak i u C. S. Lewisa. Wkrótce stał się bliskim kolegą Tolkiena, który stał się dla młodego Burchfielda mentorem i mistrzem. Gdy wybrano go głównym redaktorem “Suplementu” do OED, rozpoczęła się jego ciekawa korespondencja z J.R.R.T. (Tolkien sam był asystentem leksykografem podczas tworzenia pierwotnej edycji OED w latach 1918-20), dotycząca etymologii słowa Hobbit. W liście z 11 września 1970 r. Tolkien pisał o swoich wątpliwościach co do stwierdzenia “Invented by J.R.R. Tolkien”. Skutkiem tej korespondencji było przedefiniowanie wyjaśnienia jako “In the tales of J.R.R. Tolkien (1892-1973)” (patrz list nr 316 w zbiorze H. Carpentera).

Na początku lat 60. to Burchfield we własnej osobie, “wówczas sekretarz redakcyjny stowarzyszenia Early English Text Society, wraz z prof. Normanem Davisem, przewodniczącym EETS, [był tym, który] ‘grzecznie ponaglał’ Tolkiena”, żeby dokończyć i dosłać jego edycję tekstu Ancrene Wisse. Tolkien zaczął prace nad tym średnioangielskim tekstem w roku 1936. W roku 1989 Burchfield napisał dla gazety Independent artykuł zatytułowany “My Hero”, w którym opisuje on wpływ, jaki wywarł na niego Tolkien. Pisał o Tolkienie jako o “rybaku, który złapał mnie w swoją filologiczną sieć”.
Tolkienowskie listy w kolekcji Burchfielda to:
1) List podpisany przez Christophera Tolkiena. Wysłany do Burchfielda i datowany na 27 lipca 1974. Syn Tolkiena wyjaśnia w nim, że odnalazł książkę (Kentish Place-Names Wallenberga – omawiany egzemplarz znajduje si w wystawionej na sprzedaż kolekcji) wśród rzeczy zmarłego ojca. Teraz chce tę książkę oddać.
2) List podpisany przez J.R.R. Tolkiena, wysłany do Burchfielda i datowany na 11 czerwca 1972 r., pisany z Merton College. W liście Tolkien przeprasza za przetrzymywanie książki, którą pożyczył:
Mój drogi Burchfieldzie!
Wypakowując moje książki przywiezione z wybrzeża [?; może chodzić o Bournemouth, skąd Profesor wrócił w marcu 1972 r.] odkryłem tę, która należy do Ciebie. Pożyczyłeś mi ją dawno temu – ale że byłem w szpitalu, gdy dostałem uniwersytecką nagrodę [chodzi o honorowy doktorat], nie ma we mnie winy za przeniesienie jej do Poole, choć winię się (z jeszcze większymi przeprosinami) za to, że nie oddałem Ci jej później. Wybacz mi, proszę.
Twój…
J.R.R. Tolkien
1 komentarzKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Listy Tolkiena
09.12.09, 01:01, dodany przez Galadhorn
W forumowo-urodzinowej atmosferze przypomnieliśmy sobie o jeszcze jednym, ostatnim podarku – hobbickim podarku. Oto tłumaczenie listu J.R.R. Tolkiena z lat 1958-59 (w zbiorze jest to list nr 214), które ukazało się w Simbelmynë nr 1 z 1997 r. (w przekładzie R. Derdzińskiego czyli moim). Jest to bardzo ważny list, który bardzo poszerza naszą wiedzę o kulturze hobbitów z Shire’u i o ich zwyczajach urodzinowych. Pełny list znajdziecie w dołączonym tu pliku pdf. Ciekawy fragment listu prezentujemy zaś poniżej:
‘Urodziny’ miały bardzo ważne znaczenie społeczne. Osoba obchodząca swoje urodziny (niezależnie od płci) nazywała się ribadyan (co zgodnie z opisaną metodą[1] należałoby przetłumaczyć jako byrding[2]). Całość obyczajów związanych z obchodami urodzin, choć były one przecież głęboko zakorzenione, regulowano niezbyt rygorystyczną etykietą. W rezultacie, tym sposobem zredukowano niektóre obyczaje do zwykłych formalności – jak to rzeczywiście sugerują słowa: “zwykle są to niekosztowne drobiazgi [mowa o prezentach]” , str. 47, a szczególnie na stronie 62, ww. 1-8.
Przeczytaj resztę wpisu »
Brak komentarzyKategorie wpisu: Listy Tolkiena, Pliki do ściągnięcia
06.12.09, 00:01, dodany przez Galadhorn
J.R.R. Tolkien w liście od świętego Mikołaja w roku 1930 pisał:
“Drodzy moi, jest naprawdę wiele jeszcze rzeczy, które chciałbym Wam powiedzieć – o moim zielonym bracie i o moim ojcu, starym Dziadku Godów [ang. Grandfather Yule] i dlaczego obu nas nazywano Mikołajami na pamiątkę pewnego Świętego (którego dniem jest szósty grudnia), który zwykł dawać innym sekretne prezenty, podrzucając niekiedy sakiewki z pieniędzmi przez okno (…)”.
W dniu św. Mikołaja życzymy wszystkim naszym Czytelnikom pięknych prezentów, uśmiechu i żadnych rózg ani węgielków, czyli prezentów dla niegrzecznych dzieci…
Przypomnijmy kim jest św. Mikołaj.
Przeczytaj resztę wpisu »
4 KomentarzyKategorie wpisu: Listy Tolkiena, Wydarzenia
19.11.09, 22:50, dodany przez Galadhorn
Dnia 17 lutego 2010 r. ukazać ma się w pojedynczym tomiku przekład biblijnej Księgi Jonasza. Tłumaczenia tego dokonał w latach 60. profesor J.R.R. Tolkien.
Książka wydana przez oficynę Darton, Longman & Todd Ltd. nosić będzie oczywiście tytuł The Book of Jonah. Publikacja ma mieć 104 strony. Niedawno zaprezentowano publiczności okładkę tego ciekawego wydawnictwa (przedstawiamy ją po lewej).
Profesora Tolkiena zna się przede wszystkim jako autora Hobbita i Władcy Pierścieni. Węższe grono czytelników zna też jego legendarium i wie co nieco o językach artystycznych tworzonych przez J.R.R.T. Znacznie mniej osób wie, że Tolkien był angielskim uczonym, który badał literaturę staroislandzką, staroangielską i średnioangielską. Zaś naprawdę wąskie grono tolkienistów wie o tym, że Profesor był nie tylko pobożnym katolikiem, ale również katolickim tłumaczem biblijnym. Wraz z całym gronem innych specjalistów* brał udział w przekładzie Pisma Świętego na język angielski. Efektem jest znana na całym świecie tzw. Biblia Jerozolimska – przekład z roku 1966 (w Polsce Biblia Jerozolimska doczekała się również swojego wydania. Stało się to dopiero w 2006 r. Księgę Jonasza z polskiej “Jerozolimki” znajdziecie tutaj). Co niesie ze sobą oddzielne wydanie tego biblijnego tekstu? Przede wszystkim czytelnik (chrześcijański i nie-chrześcijański) otrzyma ładne wydanie jednej z najbardziej znanych opowieści biblijnych w tłumaczeniu znanego pisarza – J.R.R. Tolkiena. W książce znajdzie się “Wprowadzenie” autorstwa Sir Anthony Kenny’ego, w którym opisze on “swoje wspomnienia z prac nad Biblią Jerozolimską oraz znaczenie jego wydania”. Prawdopodobnie będzie to ta sama opowieść, którą poznać można w tekście A Path from Rome: An Autobiography (’Ścieżka do Rzymu. Pewna autobiografia’).
Według informacji wydawcy, w części głównej publikacji przeczytamy jak “Brendan Wolfe relacjonuje mało znaną historię zaangażowania się Tolkiena, pisarza u szczytu sławy za sprawą Władcy Pierścieni, w prace zespołu pisarzy i uczonych katolickich, tłumaczących Biblię na angielski w pierwszej połowie lat 60. Efektem tej pracy stała się Jerusalem Bible, wciąż ceniona za jej elegancką, ponadczasową angielszczyznę. Wolfe ukazuje wzajemne oddziaływanie opowieści o Jonaszu i wielorybie, udziału Tolkiena w tłumaczeniu i tematyki innych jego tekstów”. Wydawca twierdzi też, że w książce znajdzie się niepublikowany wcześniej materiał tolkienowski. Całość nazywa “tłumaczeniem Tolkiena” – a to sprawia, że książka jest tym ciekawsza dla nas, miłośników twórczości Profesora.
W pewnym bardzo interesującym liście Tolkiena do syna Michaela (z 24 kwietnia 1957 r. – nie ma go w znanym zbiorze listów), czytamy:
Nawiasem mówiąc, jeśli spojrzysz na Jonasza, odkryjesz, że opisany tam “wieloryb” [ang. "whale"] – to nie jest tak naprawdę wieloryb, ale wielka ryba – i nie ma to wielkiego znaczenia. Rzeczywisty sens tej opowieści jest taki, że Bóg jest znacznie bardziej miłosierny niż “prorocy”, że łatwo porusza go skrucha i że nie ograniczą go nawet wysocy rangą duchowni, których sam Bóg osadził na ich urzędach.
Ciekawe czy Tolkien w rękopisie tłumaczenia Księgi Jonasza zastanawia się nad tym rozróżnieniem (wieloryb a wielka ryba).
Przeczytaj resztę wpisu »
2 KomentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Listy Tolkiena, Nowości wydawnicze
21.06.09, 09:50, dodany przez Galadhorn
W eleganckiej londyńskiej dzielnicy South Kensington w słoneczny dzień 1 czerwca b.r. pod aukcyjny młotek poszła seria bardzo ciekawych listów. Właściwie informacja ta powinna zelektryzować wszystkich miłośników Tolkiena w Polsce. I szkoda, że nikt z Polski nie zainteresował się kupnem tego ciekawego polonicum. Za 9375,- funtów szterlingów sprzedano bowiem na aukcji serię listów, o której dywagowaliśmy już nie raz na forach tolkienowskich, w serwisie oraz prywatnych tolkienowskich rozmowach. W domu aukcyjnym Christie’s dokonała się transakcja kupna-sprzedaży serii ośmiu podpisanych przez J.R.R. Tolkiena listów (podpisy: ‘J.R.R.T.’, ‘J.R.R. Tolkien’, ‘Ronald Tolkien’, jeden niesygnowany) do profesora Przemysława Mroczkowskiego oraz do pani Mroczkowskiej. Listy wysyłane były m.in. z Bournemouth i podoksfordzkiego Headington, pochodzą one z okresu 23 lat znajomości Tolkienów z Mroczkowskimi. Najstarszy list pochodzi z 2 sierpnia 1946 r. a ostatni z 10 kwietnia 1969 r. W sumie jest 13 stronic korespondencji w rękopisie i 2 w maszynopisie. Z owych 15 stron poznaliśmy zaledwie dwie (na końcu tego artykułu ich transkrypcja oraz tłumaczenie). Do wystawionej korespondencji należał też artykuł prof. Mroczkowskiego (”on the New Robinson Chaucer”) z bardzo rozbudowanymi poprawkami naniesionymi przez Tolkiena oraz komentarzem, który składa się co najmniej z 2 stronic. Dodatkowo nabywca aukcyjny zakupił dwa listy do prof. Mroczkowskiego sygnowane przez C.S. Lewisa – z 8 marca i 13 maja 1958 r. Mowa w nich o zaaranżowaniu spotkania oraz omówienia spraw dotyczących tłumaczenia na polski jednej z książek Lewsa (szkoda, że nie wiemy jakiej). Opis aukcji znajduje się tutaj.

Jakie jest pochodzenie listów? Prawdopodobnie pojawiły się na aukcji sprzedane przez polskiego spadkobiercę prof. Mroczkowskiego (świadczyłby o tym dopisek: “by descent from the recipients”) – być może przez panią Joannę Petry-Mroczkowską (o czym niżej).
Najwcześniejszy z listów, pisany na maszynie, zachęca i przedstawia argumenty za proponowanymi Mroczkowskiemu studiami na oksfordzkiej uczelni. Podejmuje też temat z wcześniejszej korespondencji z 1957 r. – Tolkien omawia poprawki i zmany w artykule Mroczkowskiego na temat Chaucera (”Pański styl za bardzo operuje rzeczownikami abstrakcyjnymi – jak na mój gust”). W liście z 1958 r. Tolkien dotyka “trudnej sprawy” proponując przyjacielowi finansowe wsparcie w wysokości 30,- funtów szterlingów, a kilka dni później wyraża radość “że pozwalasz mi podzielić się cząstką przedpłaty za Władcę Pierścieni. Szczególnie, że zdaje mi się to odpowiedzią na modlitwę, bo w drodze z kościoła w niedzielę naszło mnie nagłe przeczucie, że jesteś zmartwiony i w trudnościach”. W grudniu 1959 Tolkien skarży się, że “przymusowa emerytura jest zarówno denerwująca i wyjątkowo pracowita” z racji “nieadekwatnej wysokości renty”; dalej w liście znajdujemy narzekanie na efekty starszego wieku i na inne kłopoty, włączając w to “moją rodzinę, która dostarcza mi wiele powodów do smutku i niepokoju”. W ostatnim z listów – do pani Mroczkowskiej – Tolkien pisze bardzo ważne dla nas słowa:
Poland for its own sake, but especially since it is your country, is ever in my mind.
‘Polska z własnych powodów, ale szczególnie dlatego, że to Wasz kraj, jest zawsze w mojej pamięci’. Tyle podaje streszczenie listów na stronie domu aukcyjnego…
Przeczytaj resztę wpisu »
5 KomentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Listy Tolkiena
11.04.09, 21:29, dodany przez Galadhorn

W liście do syna Christophera z 7-8 listopada 1944 r. (Listy nr 89, tłum. Agnieszka “Evermind” Sylwanowicz), pisząc o cudach uzdrowienia, J.R.R. Tolkien zastanawia się nad pojęciem szczęśliwego zakończenia:
I nagle zdałem sobie sprawę, co to jest: właśnie to, co próbuję wyjaśnić w eseju o baśniach, który tak bardzo chcę, żebyś przeczytał, że chyba Ci go wyślę. Na jego potrzeby ukułem słowo eukatastrofa – nagły szczęśliwy zwrot w opowieści, który przeszywa radością sprowadzającą łzy (co moim zdaniem jest najwyższym zadaniem, jakie mają pełnić baśnie). Nabrałem przekonania, że wywiera on swój szczególny efekt dlatego, że stanowi nagły przebłysk Prawdy i cała natura człowieka, spętana materialnym łańcuchem przyczyny i skutku, łańcuchem śmierci, odczuwa nagłą ulgę, jakby wybita kończyna nagle wskoczyła na swoje miejsce. Dostrzega ona – jeśli opowieść ma na drugim planie “prawdę” literacką (o tym przeczytasz w eseju) – że tak właśnie toczą się sprawy w Wielkim Świecie, dla którego została stworzona nasza natura. Zakończyłem stwierdzeniem, że Zmartwychwstanie było najwspanialszą z możliwych eukatastrofą w najwspanialszej Baśni – i że wzbudza ono to najważniejsze uczucie: chrześcijańską radość wywołującą łzy, ponieważ jest ona w swej istocie tak podobna do smutku, jako że pochodzi z miejsc, gdzie Radość i Smutek stanowią jedno pogodzone ze sobą, tak jak samolubstwo i altruizm giną w Miłości.
(…) Schodząc do pomniejszych spraw: poznałem, że stworzyłem w Hobbicie wartościową opowieść, kiedy czytając go (gdy już zestarzał się na tyle, bym mógł nabrać obiektywizmu), doznałem nagle dość silnego poczucia eukatastrofy na okrzyk Bilba: “Orły! Orły nadlatują!”…
Do tego fragmentu listu dołączamy reprodukcję jednej z najsłynniejszych ikon Kościoła – pełnej teologicznej mądrości ikony Anastasis. Tu w formie graficznej widzimy to, o czym pisze Tolkien: “cała natura człowieka, spętana materialnym łańcuchem przyczyny i skutku, łańcuchem śmierci, odczuwa nagłą ulgę, jakby wybita kończyna nagle wskoczyła na swoje miejsce”. Spójrz na rozbite wrota śmierci, na rozerwane łańcuchy i rozrzucone klucze w Otchłani. Nie ma już śmierci…
Dobrych Świąt!
2 KomentarzyKategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Listy Tolkiena
Wcześniejsze wpisy →