Takiego projektu jeszcze nie było! Poznajmy efekt zabawy z typografią elficką. Oto na stronie Behance Network grafik Marcin Przybyś zaprezentował niedawno zupełnie nową czcionkę tengwarową, która dowodzi, jak mogłoby wyglądać pismo Fëanora w dobie nowoczesnej typografii. Jak wyglądałby druk publikacji wydawanych dziś przez Elfy zaopatrzone w komputery i nowoczesny skład dokumentów? Oto odpowiednik czcionki Helvetica w Śródziemiu czyli Hengwar Marcina Przybysia. Nowa czcionka nosi oficjalną nazwę Tengwar New w odmianie light i bold. Niestety nie znaleźliśmy żadnych plików do ściągnięcia, więc na razie czcionkę można tylko podziwiać na zdjęciach. Więcej na stronie Marcina Przybysia.
Brzoza. Iluż to poetów sławiło jej skromność, jasność, czystą biel kory… To piękne drzewo współtworzy krajobraz północnej Eurazji. Mówisz brzoza i myślisz o rosyjskich берёзах*, które sławiono w niejednej dumce czy byliniealbo w wyobraźni widzisz béržas rosnącą pośród litewskich jezior, berse w pruskich pustaciach, bjǫrk pośród gór średniowiecznej Norwegii**. Srebrne i smukłe drzewa są wdzięcznym tematem poezji. Na przykład Leopold Staff w Dziewiczych brzozach pisał tak:
Dziewicze brzozy, srebrne korą,
Liść sieją złoty w szmaragd traw.
Przez sieć gałęzi modrą morą
Prześwieca nieba skłon i staw.
Dziś swoje 45. urodziny obchodzi jeden z najsławniejszych i najbardziej zasłużonych naukowców tolkienowskich, Carl F. Hostetter (ur. 6 sierpnia 1965 r.). Z tej okazji redakcja Elendilionu składa mu najlepsze życzenia: Alla, Carl – márienna! Nai Eru tye mánata!
Carl pracuje jako programista w Goddard Space Flight Center (NASA) – pasją jego życia jest zaś lingwistyka tolkienowska. Hostetter to kluczowa postać w grupie Elvish Linguistic Fellowship (ELF). Jest autorem licznych artykułów naukowych na temat językoznawstwa, a także wydawcą dwóch czasopism – Vinyar Tengwar (drukowane – link) i Tengwestië (internetowe – link). Hostetter współtworzył też kilka list dyskusyjnych, poświęconych lingwistyce tolkienowskiej, włączając w to Tolklang oraz Elfling. Założył też dwie inne: Lambengolmor w roku 2002 oraz Elfling-d (opozycyjną wobec Elflingu). Razem z Christopherem Gilsonem, Ardenem R. Smithem, Billem Weldenem oraz Patrickiem H. Wynne’m (nazywanymi przez jednych “Elfconnersami”, a przez innych “Zespołem Redakcyjnym” – o tej kontrowersji pisaliśmy tutaj) został on zaangażowany przez Christophera Tolkiena przy porządkowaniu, redagowaniu i wydawaniu pism Tolkiena, które związane były z językami fikcyjnego świata Ardy. Efekty ich pracy znaleźć możemy w pismach Parma Eldalamberon (numery 11-17) oraz w Vinyar Tengwar.
Razem z Verlyn Flieger nasz dzisiejszy Jubilat był redaktorem ważnego zbioru artykułów pt. Tolkien’s Legendarium: Essays on The History of Middle Earth (Greenwood Press, 2000).
Carl to bardzo skromy człowiek. Przytoczmy to znane z listy Elfling zdanie:
Nie zapoczątkowałem E.L.F.-a, nie ruszyłem z VT, nie redagowałem Parmy i nie jestem naczelnym redaktorem lingwistycznych materiałów Tolkiena. Robię po prostu swoje. Przede wszystkim to ja właśnie stałem się tym głupcem, który stał się żywą tarczą naszego zespołu, a wszystko dla dopełnienia i zrealizowania lingwistycznego dorobku Tolkiena.
Po przypomnieniu tekstu o Bloemfontein Tolkiena (tutaj) przedstawiamy jeszcze jedną ciekawostkę, która łączy tematykę okołomundialową z tematyką okołotolkienowską. I choć zdajemy sobie sprawę z kontrowersji związanej z tzw. tatuażami tolkienowskimi, choć wiemy, że Wolne Ludy Śródziemia w książkach Tolkiena raczej nie ozdabiały w ten sposób ciał, chcemy odnotować fakt, że co najmniej dwóch piłkarzy, biorących udział w obecnych mistrzostwach świata w piłce nożnej, nosi tatuaże, które są napisami w elfickim piśmie tengwar. Jednym z nich jest Fernando Torres, zawodnik Liverpoolu i reprezentant Hiszpanii, który zaczynał swoją karierę piłkarską w Atlético Madrid. Na lewym przedramieniu nosi on tatuaż w klasycznym tengwarze fëanoryjskim z samogłoskami zapisanymi znakami tehtar. Napis ma banalną treść. Czytamy tam po prostu… FERNANDO. Tatuaż ma niestety błędy: napis jest mieszaniną stylu sindarińskiego (przy pierwszych dwóch samogłoskach) i quenejskiego (przy samogłosce /o/); źle zastosowano też literę dla głoski /r/, bo zamiast óre mamy rómen (lingwiści tolkienowscy wiedzą w czym rzecz, a chodzi o poważną sprawę!); i jeszcze to nieszczęsne /n/+/(n)d/ zamiast zwykłego /(n)d/ (z tyldą oznaczającą nazalizację). Niechże ta analiza będzie swoistym memento dla tych, którzy wbrew tradycji Wolnych Ludów chcą mieć “tolkienowski” tatuaż. W jednej wytatuowanej na całe życie inskrypcji Fernando Torres ma aż 4 błędy!
Kto wyśledzi innych tengwarowo wytatuowanych piłkarzy, zmagających się z piłką w RPA? Zapraszamy do zabawy!
Prezentujemy dziś pierwszy majowy tekst o tłumaczeniu modlitw maryjnych na języki Śródziemia. Autorem tych elfickich tłumaczeń był sam J.R.R. Tolkien
W ciemnych dniach wojny (której zakończenie wspominają ówcześni Alianci 8 i 9 maja), dnia 8 stycznia 1944 r., J.R.R. Tolkien napisał do swojego syna Christophera (pogrubienie moje):
Pamiętaj o swoim Aniele Stróżu. To nie jest pulchna pani o łabędzich skrzydłach! Poza tym (przynajmniej w moim pojęciu i odczuciach): wszytkie stworzenia obdarzone wolną wolą zostały (jak to powiedzieć?) postawione w takiej pozycji, by patrzeć (lub potencjalnie mieć możliwość spojrzenia) Bogu w twarz. Lecz Bóg (o ile można tak powiedzieć) stoi także za nami. Wspiera i karmi nas, swoje stworzenia. A w cudownym miejscu mocy, gdzie dotyka nas owa lina ratownicza, pępowina duchowa, stoi nasz Anioł, zwrócony twarzą ku Bogu w obie strony: za nami, czyli tam, gdzie my Go nie widzimy, i przed nami. Oczywiście nie znaczy to, że powinieneś się męczyć spoglądaniem Bogu w twarz z własnej wolnej woli i własnymi siłami (i wola, i siła są, jak mówiłem, darem “z tyłu”). Jeśli nie potrafisz odnaleźć wewnętrznego pokoju (a niewielu otrzymuje ten dar i na pewno ja się do nich nie zaliczam) wśród niepokojów i cierpień, nie zapominaj mimo to, że dążenie do pokoju nie jest próżnym działaniem, lecz działaniem bardzo konkretnym. Przepraszam, że Ci o tym piszę i to w takich urywanych zdaniach. Więcej nic nie mogę zrobić dla Ciebie, najdroższy… Jeśli nie robisz tak jeszcze, uczyń swoim zwyczajem odmawianie pochwalnych modlitw. Odmawiam ich dużo (po łacinie): Gloria Patri, Gloria in excelsis, Laudate Dominum; Laudate pueri Dominum, jeden z niedzielnych psalmów (do którego jestem bardzo przywiązany); i Magnificat; także Litania Loretańska (wraz z modlitwą Sub tuum praesidium). Jeśli znasz je na pamięć, nie braknie Ci nigdy słów radości. Dobrą i godną podziwu rzeczą jest także znać na pamięć Kanon Mszy.
Zaczął się maj, w Kościele miesiąc szczególnie poświęcony Matce Jezusa Chrystusa, Maryi z Nazaretu. Wspomnijmy zatem pewne ciekawe tłumaczenie Tolkiena na język quenya, mowę Elfów Wysokiego Rodu…
Narodziny Chrystusa to eukatastrophe historii człowieka
Zmartwychwstanie zaś – eukatastrophe historii Wcielenia.
Opowieść zaczyna się i kończy radością.
(J.R.R. Tolkien, O baśniach; eukatastrophe gr. ’szczęśliwe zakończenie’)
W tym roku świętowanie Wielkanocy łączy tego samego dnia chrześcijan Zachodu i Wschodu. Wyjątkowo zbiega się też ono z żydowską Paschą (patrz tutaj). Z okazji nadchodzących dni refleksji, przemiany serc i radości życzymy naszym Czytelnikom dobrych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Pozwalam sobie zacytować fragment bloga Marcina “Lómendila” Morawskiego (patrz tutaj), który przekazuje nam słowa Anglosasa, św. Bedy Czcigodnego z jego komentarza do Apokalipsy:
Chrystus jest poranną gwiazdą. Kiedy noc tego świata przemija, On przynosi swoim świętym obietnicę światła życia, i otwiera dla nich dzień, który nie ma końca.
Inny tolkienista, Petri Tikka (student luterańskiego seminarium duchownego i znawca języków Tolkiena), zaprasza Was do wysłuchania jego recytacji modlitwy Ojcze nasz, którą przełożył na quenyę w latach 50. XX w. J.R.R. Tolkien, a sam Petri wypowiedział i nagrał tuż po północy w ten Wielki Piątek. Warto posłuchać jak Fin czyta quenyę – język wzorowany fonetycznie na fińskim!
W tym roku wiosna kalendarzowa pokrywa się z tak zwaną wiosną fenologiczną. Dziś o 18.32 nasze dobroczynne Słońce, przenajjaśniejsza Anar, wkroczyło w znak Barana, a jednocześnie obserwujemy ocieplenie, zapach upływającej zimy (czyli pomieszanie zapachu wilgotnej ziemi, kurzu i zimna – w niektórych miejscach miast łączące się z wątpliwego autoramentu zapachami psich bubkosh-skai), przyspieszone bicie serc… Z fenologicznego* punktu widzenia w strefie umiarkowanej (czyli naszej, ale także w strefie, w której leżał Eriador) początek wiosny to czas tajania śniegu; kwitnienia leszczyny, wierzby iwy, przylaszczka, a wczesna wiosna łączy się z kwitnieniem mniszka lekarskiego, czeremchy zwyczajnej, z pojawieniem się liści: kasztanowca zwyczajnego, brzozy brodawkowatej. To wszystko czeka nas już wkrótce.
Podobno najpopularniejsze imiona nadawane dziś dzieciom w Polsce to Jakub i Julia (tutaj znajdziecie statystyki imion dla Warszawy). Wiecie, że Jakub to w języku sindarińskim *Eruverio, a w quenyi *Encaitar? I że Julię możemy w quenya nazwać *Vinyamoiel lub *Vinyamë? Chcesz poznać elfickie tłumaczenie innych znanych imion? Chcesz na sindarin lub quenyę przełożyć własne imię? Od wielu lat forumowicze Forum Elendilich w temacie “Tłumaczenie imion na języki elfickie: quenya i sindarin” zastanawiają się nad takimi przekładami. Efekt ich pracy zebrany został przez Nero i dzięki aplikacji stworzonej przez Tavaro stał się dostępny w postaci prostego programu, który znajdziecie pod podanym niżej adresem. Ostatnia aktualizacja pochodzi ze stycznia 2010 r.! Zapraszamy:
Jest 2 października 1947 r. J.R.R. Tolkien w swoim gabinecie w Kolegium Mertona w Oksfordzie odpowiada na list niejakiego pana A.W. Riddle’a, który żywo interesuje się filologią. Tolkien pisze odpowiedź na list z… 29 marca! Przeprasza za zwłokę. Pisze, że nawet teraz nie może znaleźć czasu, żeby udzielić pełnej odpowiedzi, bo oksfordzcy uczeni nie mogą liczyć na pomoc sekretarki lub asystenta. A jednak kreśli aż sześć stron dyskursu filologicznego na temat takich angielskich form jak to overthrow. W poprzednim liście Riddle właśnie o te formy pytał. Z listu wyłowić można takie zdania:
Ale filolodzy nie tworzą języków – oni je obserwują (z należną pokorą, jeżeli są choć trochę dobrymi filologami). Języki pozostają wytworem, a w pewnym sensie również własnością, zwyczajnych ludzi – jako instrument ich myśli, fantazji czy żartu; a to, co w nich dobre, jest wspólnym dziełem ludzkości: z wrażliwego instynktu oraz jasnej myśli.
(…) historia wykaże, że element przysłówkowy overdostał dołączony do throw (tworząc nowe słowo o wyspecjalizowanym znaczeniu) zanim jeszcze pomyślano o tym szczególnym użyciu to dla oznaczenia (pierwotnie) odmienialnego bezokolicznika.
List, który opisany jest w wydawnictwie domu aukcyjnego Christie’s pt. 20th-Century Books and Manuscripts (Londyn, 6 grudnia 2002, str. 20), a potem w The J.R.R. Tolkien’s Companion and Guide, tom I, str. 323 trafił właśnie na aukcję eBay (tu jest jej adres). Wystarczy 8300 dolarów amerykańskich, żeby ten unikalny 6-stronicowy list Tolkiena znalazł się w Twoich zbiorach. A jeżeli za mało funduszy, może wspólnie odczytamy jego treść ze złej jakości zdjęć, które znajdują się tutaj? Zapraszam do wspólnego badania rękopisu Tolkiena! Zadanie to dla tolkienowskich Indiana Jonesów…
Przeczytaj też pierwszą część naszego dziennikarskiego śledztwa pt. “Czy Tolkienowie pochodzili z Warmii?”. Piszemy w nim o alternatywnej a bardzo prawdopodobnej etymologii nazwiska Tolkien i o możliwym pochodzeniu Tolkienów z Prus Wschodnich, a konkretnie z Warmii, z małej wioski Tołkiny (Tolksdorf) w dzisiejszej Polsce.
Był obywatelem Królestwa Prus. W roku 1883 ukończył słynne w niemieckim obszarze językowym Collegium Fridericianum w Królewcu (Königsberg; o szkole, zwanej po niemiecku Königlichen-Friedrichs-Kollegium, przeczytacie tutaj). Abiturientem tej samej szkoły był słynny filozof Emmanuel Kant, a uczył w niej między innymi działacz polski, K. C. Mrongowiusz). Jako filolog klasyczny, pracujący w Lipsku (Leipzig), Johannes Tolkiehn napisał między innymi: Homer und die römische Poesie (1900), Philologische Streifzüge (1916), Ars grammatica (1913, 1928). Nosił prawie takie samo nazwisko jak inny Jan Tolkien, filolog z Oksfordu.
Profesor Johannes Tolkiehn należał do wschodniopruskiego rodu (lub gałęzi rodu), który na przestrzeni wieków pisał swoje nazwisko Tolkien i Tolkiehn (a także: Tolken, Tolkihn, Tolkin, Tollkiehn, Tollkien, Tollkuehn, Tollkühn – patrz np. strona wymieniająca wszystkie niemieckie nazwiska). Współcześnie jeden z przedstawicieli tego rodu, niemiecki naukowiec, prof. dr Günther-Ulrich Tolkiehn z Wildau (w Brandenburgii) zapytany w 2003 r. o swoją genealogię przez tolkienistę o pseudonimie Almacundo, wyjaśnia genezę i etymologię swojego nazwiska w następujący sposób (patrz wpis na forum TheOneRing). Dr Tolkiehn na własną rękę przeprowadził kwerendę biblioteczną i badania genealogiczne, mające na celu ustalenie powiązań jego rodziny z angielskimi Tolkienami. Jego ustalenia (bazujące przede wszystkim na pracy jednego z jego dawnych krewnych, pastora Heinricha Tolkiehna) są następujące: