Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Dziś w Śródziemiu: Zimowe Gody (22-27 grudnia)

Dziś zgodnie z Reformą Naszego Kalendarza zaczynają się kolejne hobbickie Gody (w sumie sześć dni: 29-30 foreyule’a, 1 Yule, 2 Yule, 1-2 afteryule’a czyli nasze 22-27 grudnia z kulminacją w nocy z 24 na 25 grudnia). W ogłoszeniu Reformy czytamy: „W RNK już zawsze chrześcijańska noc wigilijna (gdy w tradycji angielskiej pojawia się z prezentami Father Christmas) będzie przypadała w ten sam czas, co śródziemna noc Godów, czas przełomu Starego i Nowego Roku w Rachubie Shire’u”. Niedługo zaczynamy 70 rok Czwartej Ery!

tideMinęła najdłuższa noc w roku – noc zimowego przesilenia. W dawnych czasach, gdy nie istniały tak wyrafinowane urządzenia do pomiaru czasu, przesilenie świętowano kilka dni później, w nocy z 24 na 25 (czerwca – przesilenie letnie; grudnia – przesilenie zimowe, które nazywano po ang. Yule, a po polsku Godami). W wielu rachubach (w tym w starej rachubie Númenoru i w kalendarzu Hobbitów) Yule/Narvinyë/Narwain to noc i dzień Nowego Roku. Na podstawie tekstów Tolkiena można domyślić się, jak świętowanie Godów wyglądało na północnym zachodzie Śródziemia. W noc przesilenia (Yule 1 / Yule 2) płomienie domowego ogniska (czy np. kominka) wygasza się do maleńkiego płomyka. Z pobliskiego lasu (albo po prostu z dworu) przynosi się Godową Kłodę (ang. Yule Log), którą o północy podsyca się ogień, rozpala się wszystkie możliwe światła i źródła ciepła w domostwie (świece, lampy, kominki). Następuje czas radosnego świętowania, jedzenia smakołyków (np. w Shire śliwkowego puddingu) i picia trunków, rozdaje się prezenty, śpiewa pieśni świąteczne, słucha opowieści (może np. elfowie przypominają Ainulindalë). Być może wierzy się w wielu miejscach, że tego dnia przybywa do domów, do dzieci Dziadek Godowy (ang. Grandfather Yule, ojciec tego, który w Anglii nosi imię Father Christmas. Grandfather Yule jest uosobieniem Świąt w czasach przedchrześcijańskich, gdy Father Christmas patronuje chrześcijańskiemu Bożemu Narodzeniu).

Jest chyba tylko jeden mały opis Godów u Tolkiena. W Hobbicie, str. 226 czytamy:

Nim upłynęła połowa zimy, Gandalf i Bilbo przebyli całą drogę dokoła Puszczy i stanęli na progu domu Beorna. Tu odpoczywali jakiś czas. Zimowe gody spędzili więc w cieple i wesoło. Ze wszystkich stron, z daleka nawet schodzili się ludzie zaproszeni przez Beorna na święta.

Są to więc święta światła, ciepła i zabawy.

Przeczytaj resztę wpisu »

Pożegnalny toast czyli felieton przed- i pofilmowy

Tekst wygłoszony 18 grudnia b.r. o 19.30 na prapremierze Hobbita: Bitwy Pięciu Armii w katowickim kinie IMAX, gdzie z Tomem Gooldem i naszymi bliskimi oraz przyjaciółmi obejrzeliśmy film specjalnie dla Was. Tom szykuje już wyczerpującą recenzję, a ja pokuszę się tylko o mikrorecenzję.

Wczoraj na gorąco, na Facebooku napisałem tak: »Jestem oszołomiony, olśniony i wzruszony. Udał się ten film Peterowi. Po Bitwie Pięciu Armii dałbym mu zgodę na nakręcenie Silmarillionu. Dla mnie H3 to najlepszy film z całej Jacksonowskiej szóstki«. Zapraszamy do kin na ostatni z tolkienowskich filmów Petera Jacksona i purystów książkowych, i miłośników filmowego świata wykreowanego w Nowej Zelandii! Niesamowity smok, zapierająca dech w piersiach scena w Dol Guldur, bitwa, która przyćmiewa wiele innych filmowych bitew, niezapomniany Dain Żelazna Stopa, dużo pięknego sindarinu i paskudnego dialektu orków… i Robakołaki! Nie chcę psuć Wam zabawy. Obejrzyjcie ten film i powiedzcie, jak Wam się podobał. Czekamy na Wasze recenzje, a najciekawsze opublikujemy!

_____________________________________________

Nai eleni siluvar lúmenn’ yomenielvo!

Mili Goście! Szanowni Elfowie i Śmiertelnicy oraz przedstawiciele wszystkich Wolnych Plemion! Mam tu na myśli szczególnie Hobbitów – którzy wciąż jeszcze mieszkają po tej, i po tamtej stronie Rzeki. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy się tu dziś dobrze bawić. Nie będę was nudził długo! A wezwaliśmy was wszystkich tutaj nie bez przyczyny! Są nawet trzy przyczyny!

Po pierwsze, chcę wam oświadczyć, że bardzo was wszystkich lubimy i że te kilkanaście lat, gdy na ekranach naszych kin zagościły filmy o Śródziemiu, to okres zbyt krótki, żeby się nacieszyć życiem w towarzystwie tak znakomitych i miłych Elfów, Ludzi, Hobbitów… Ani połowy z was nie znamy do połowy tak dobrze, jak byśmy pragnęli; a mniej niż połowę z was lubimy o połowę mniej, niż zasługujecie.

Po drugie, wezwaliśmy Was tutaj, żeby uczcić premierę ostatniej części filmowego Hobbita. Ta ostatnia część, to ostatnie pożegnanie, nosi tytuł Bitwa Pięciu Armii. Zaśpiewa nam o tym naszym pożegnaniu hobbit z Południowej Ćwiartki Shire’u, Billy Boyd (ale to dopiero na sam koniec filmu!). A ja, żeby podsumować te czternaście wspólnych lat na drogach Śródziemia, pod gwiazdami Vardy Elentári Tintallë, chcę zacytować wiersz znakomitego Hobbita, bez którego nie byłoby nas tu dzisiaj – Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Pięćdziesiąt sześć lat temu, w Rotterdamie, na spotkaniu z niderlandzkimi hobbitami powiedział on:

Spoglądam na Wschód, Zachód, Północ i Południe. I nie widzę już nigdzie żadnego Saurona. Ale widzę, że Saruman ma wielu następców. A my, Hobbici, nie mamy przeciw nim żadnej magicznej broni. Ale, drodzy Mości-Hobbici, krzyknijmy: „Niech żyją Hobbici!” Obyśmy przetrwali rządy Sarumanów i oby wiosna zakwitła znowu w koronach drzew…

Świat wokół nas wcale nie jest spokojniejszy niż 14 lat temu, gdy – z obecnym tu hobbitem Tomem Gooldem i naszymi Przyjaciółmi jechaliśmy na premierę Drużyny Pierścienia do Ostrawy (bo tam film wchodził na ekrany 2 tygodnie wcześniej – u nas, w kraju Easterlingów, zawsze mamy najpóźniejsze premiery… Choć dzięki Kinu IMAX w Katowicach, my – Wybrańcy – możemy ten film obejrzeć dużo wcześniej od zwykłych hobbitów ze Wschodnich Rubieży). Nigdy nie zapomnę drżenia serca, gdy zapewnialiśmy, zapewnialiśmy solennie naszych tolkienowskich turystów, że w Ostawie na pewno nie będzie czeskiego dubbingu, a potem – gdy film się rozpoczął słowami Galadrieli, które wcale nie były w języku angielskim (a w elfickim sindarinie) – nasi znajomi z gromkim „O nieeee!” zlękli się, że to właśnie ów niechciany czeski dubbing…

Dziś, jeżeli pozwolicie mi wspominać stare dzieje, mamy szczególną rocznicę. Właśnie w gronie tolkienistów czytamy znowu Władcę Pierścieni – ale tym razem w sposób niezwyczajny. Bo czytamy dzień po dniu, zgodnie z kalendarzem hobbitów… I właśnie dzisiaj, 18 grudnia, gdy w Shire jest 25 dzień miesiąca Foreyule, w roku 3018 Trzeciej Ery Drużyna Pierścienia wyruszała z Rivendell na południe, aby przez Przełęcz Caradhras przedostać się na Wschód – i dalej, do Mordoru… Ważna rocznica! Inna ważna rocznica nadejdzie 3 stycznia! Obchodzimy wtedy 122. urodziny Johna Ronalda Reuela Tolkiena. Zapraszamy – korzystając z okazji – wszystkich was na Urodzinowy Toast do gospody „Pod Rudym Goblinem” w Katowicach na Wita Stwosza 5. Będą tolkienowskie wykłady i w końcu sam toast „Za Profesora!”.

Po trzecie i ostatnie pragnę złożyć Wam pewne oświadczenie. Z żalem oznajmiam, że chociaż, jak już powiedziałem, czternaście lat to za mało, by się waszym towarzystwem nacieszyć, dziś nadszedł kres. Kończy się era filmowego Śródziemia. A zaczyna ponownie era miłośników ksiąg. Filmy będziemy oglądać na maratonach filmowych – czy to w kinach, czy w naszych hobbickich norkach – ale za to może odkryjemy ponownie głębię, piękno, harmonię, czar literatury, którą pozostawił nam w swojej spuściźnie Tolkien?

Pożegnam się z wami słowami samego Elronda, który dziś właśnie – to znaczy dziś przed tysiącami mitycznych lat – życzy dobrej drogi Drużynie Pierścienia:

Ála tira acca haiya! Mal si a vanya as márë órelyar! Namárië, ar nai aistalë Eldar ar Atani ar ilyë Léralieron hilya le! Eleni sílar antalyannar!

»Nie patrzcie zbyt daleko przed siebie! Ruszajcie z otuchą w sercach! Bywajcie zdrowi, niech błogosławieństwo elfów, ludzi i wszystkich Wolnych Plemion będzie wciąż z wami. Oby gwiazdy świeciły wam w twarze!«

Wiosną 2015, od 17 do 24 kwietnia, planujemy Literacką Wyprawę do Anglii Śladami J.R.R. Tolkiena. Wszelkie informacje znajdują się na stronach naszego serwisu informacyjnego – ELENDILION.

Zapraszamy wszystkich chętnych, bo jeszcze są miejsca!

Miłego oglądania, miłego recenzowania! I samego dobra w zbliżające się święta Bożego Narodzenia oraz samych błogosławieństw w Nowym Roku.

Mára mesta an ni véla tye ento, ya rato nea!

Reforma Naszego Kalendarza!

zacmienie[Przypominamy wam nasz artykuł z 2011 r.] W Boże Narodzenie 2010 (w gregoriańskiej rachubie naszych czasów) zaczął się kolejny rok w Śródziemiu. O tym, że niebo nad Europą Anno Domini 2011 to to samo niebo, które mieszkańcy Śródziemia widzą w roku 67 Czwartej Ery, czyli w 1488 wg kalendarza Shire’u i o tym, jak łatwo znaleźć drogę do Ardy, przeczytacie w poniższym felietonie. Ten astronomiczny felieton jest  jednocześnie „manifestem” Reformy Naszego Kalendarza, która obejmuje już obecny rok… Lektura uzupełniająca: „Gdybyśmy żyli po Wojnie o Pierścień…” (Elendili).

Na zdjęciu powyżej częściowe zaćmienie słońca z 4 stycznia b.r. (10 afteryule’a 67 CE). Fotografia autorstwa felietonisty.

Wstęp

Gdy spoglądasz na czyste zimowe niebo, rozpoznając piękno jego gwiazdozbiorów, najjaśniejsze gwiazdy i mgławice, i gdy wysilisz mocniej wyobraźnię, masz okazję zachwycić się rzeczywistym niebem Śródziemia. Niebo nad nami w roku 2011 to to samo niebo, które mieszkańcy Śródziemia oglądają w roku 67 Czwartej Ery.

Mogę zaproponować Ci szczególny sposób przenoszenia się w wymiar Śródziemia. Popatrz w mrok naszej nocy, potem podnieś oczy na gwiezdne niebo, wyobraź sobie, że to jest to samo niebo, które widzą mieszkańcy Śródziemia, a potem zniż wzrok, spójrz wokół siebie. Co widzisz?

Przeczytaj resztę wpisu »

Skruszona Czarna Brama…

Nastała nam dobra nowina! Nad naszym starym Śródziemiem (patrz przypis) unosi się dziś (20 kwietnia 2014 = 14 astrona („kwietnia”) 1491 r. w Rachubie Shire’u – patrz Reforma Naszego Kalendarza) pieśń:

Skruszona Czarna Brama
i Król wasz przekroczył ją
i jest Zwycięzcą!**

Seriej Juchimow, ilustracja do 'Władcy Pierścieni'Bo naprawdę wrócił Król, który skruszył Wrota Śmierci. Upadła władza Nieprzyjaciela. Co za dobra nowina! Gdy chrześcijanin czyta Władcę Pierścieni, dochodząc do szczęśliwego zakończenia tej powieści – do jej eucathastrophe – i odnajduje w nim dobrą nowinę, jej euangelion, nie może oprzeć się wrażeniu, że historia ta coś mu przypomina. Bo wierzy, że istnieje naprawdę coś, co jest prawdziwą i jedyną Dobrą Nowiną, przemieniającą świat i nas, i nadającą sens wszystkim naszym marzeniom, którym w swych dziełach próbowali dać wyraz mitotwórcy, poeci, pisarze, artyści całej ludzkości. Ta Dobra Nowina jest treścią przeżywanego właśnie w Kościele święta chwalebnego Zmartwychwstania naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Jeżeli wszystkie dobre zakończenia są cieniem i zapowiedzią czegoś prawdziwego, to tą prawdziwą treścią jest Dobra Nowina niedzielnego, wielkanocnego poranka. Bóg, stwórca świata, umarł na krzyżu, zszedł do piekieł i trzeciego dnia zmartwychwstał. A ten niedzielny poranek odmienił na zawsze świat. Nadeszło zbawienie dla każdego człowieka – w każdym czasie i każdym miejscu.

Ilustrująca mój felieton tolkienowska „ikona” Sergieja Juchimowa nie bez powodu przypomina słynną ikonę bizantyjską pt. Anastasis (‚Zmartwychwstanie’). Rosyjski ilustrator Władcy Pierścieni w swoich pracach często nawiązuje do chrześcijańskiej ikonografii Wschodu i Zachodu (obejrzyj jego galerię u Parmadilich). Na „ikonie”, którą nazwałbym Tryumfujący Król widzimy zwycięskiego króla Aragorna z mieczem Andúrilem i berłem Annúminas w dłoniach – znakami jego prawowitej władzy królewskiej. Otacza go tryumfalny nimb (z łac. nimbus ‚chmura’). Aragorn widziany jest w tej postaci w palantírze (Juchimow używa tu zlatynizowanej formy Palantirum) przez Nieprzyjaciela, Saurona. Czerwone Oko, Oko Bez Powiek. Wizja Saurona jest zapowiedzią Powrotu Króla i Upadku Czarnej Wieży. A Powrót Króla i Upadek Saurona to happy-end powieści Tolkiena. I tu warto przypomnieć ważne słowa Profesora z jego rozprawy O baśniach (str. 73-74):

Nietrudno wyobrazić sobie owo niezwykłe podniecenie i radość, jakie stałyby się naszym udziałem, gdyby jakaś szczególnie piękna baśń okazała się prawdziwa w „pierwotnym” sensie tego słowa, gdyby jej fabuła objawiła się jako zdarzenia historyczne, nie tracąc przy tym owego mistycznego i alegorycznego znaczenia, które miała jako baśń. Nietrudno, gdyż nie byłoby to doświadczenie o zupełnie nowej, nie znanej nam jakości. Byłaby to ta sama radość (choć na pewno mniej intensywna), którą wywołuje szczęśliwy „zwrot” baśniowej akcji: ma ona posmak pierwotnej prawdy (w przeciwnym razie nie nazywałaby się radością). Wybiega naprzód (…) ku wielkiej Eukatastrophe. Taka jest też i gloria – radość chrześcijanina – choć o wiele bardziej (nieskończenie bardziej, gdyby nie nasze ograniczone możliwości) wzniosła i promienna. Bo też i sama opowieść [o Wcieleniu i Zmartwychwstaniu Pana Jezusa] jest bardziej wzniosła – i jest prawdziwa. Sztuce nadano wymiar prawdy. Bóg jest panem aniołów i ludzi, i elfów. Legenda i historia spotkały się i zlały w jedno.

(…) Ewangelia nie zniosła legend, ale je uświęciła, a szczególnie uświęciła „szczęśliwe zakończenie”.

Tak jak Aragorn może być dla nas „typem” Chrystusa, tak „Skruszona Czarna Brama” przypomina nam wyłamane przez Zmartwychwstałego wrota śmierci, które tak sugestywnie ukazane są na świętej ikonie. Pan zszedł do piekieł i wyrwał nas z mocy zła i śmierci, wyciągnął z niewoli. Jesteśmy jak rzesze niewolników, którzy mogli w dniu tryumfu Aragorna wyjść z piekła Mordoru – tylko nieskończenie bardziej, i prawdziwie…

W poranek Święta Zmartwychwstania Pańskiego składamy Wam wszystkim najlepsze życzenia dobrych, rodzinnych, świetlistych Świąt i przekazujemy najszczersze świadectwo: Król przekroczył wrota śmierci i jest Zwycięzcą!

________________________________
* Po angielsku Śródziemie to Middle-earth. Termin ten ma w świecie germańskim pradawną historię. Oznacza ‚ziemię zamieszkałą przez ludzi; ekumenę’ i występuje nie tylko w średniowiecznych tekstach staroislandzkich i staroangielskich, ale też w starożytności w IV-wiecznym tłumaczeniu Ewangelii na wschodniogermański język gocki (dokonał tego gocki biskup Wulfila – język gocki był językiem naszych ziem w początkach obecnej ery). Mamy tam zdanie: Warþ þan in dagans jainans, urrann gagrefts fram kaisara Agustau, gameljan allana midjungard (Łk 2,1) ‚W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym (zamieszkałym) świecie’. A zatem my też tutaj i teraz żyjemy w Midjungards, w Middle-earth, w ‚Ziemi Pośredniej’, czyli w Śródziemiu.

** J.R.R. Tolkien „Pieśń Orła” (Powrót Króla, Ks. VI, Rozdz. 5)

Czy są dziś tacy władcy?

Znalezione w internecie (Facebook tolkienistki, Marysi Kłeczek):

Zdjęcie z forum Many Mithril Pages (źródło)

Czytałam dopiero co o przysięgach Ciriona i Eorla i szczególnie dotknął mnie jeden fragment. Po omówieniu wszystkich korzyści wynikających z sojuszu dla królestwa Gondoru i dla Éothéodów następują takie słowa:

„Jednak układ ten świadczył nie tylko o mądrości obu przywódców. Było w nim coś, co wykraczało poza rachuby polityczne. U podstaw decyzji leżała wielka przyjaźń spajająca ich ludy oraz miłość, którą darzyli się ci dwaj prawdziwi mężowie. Cirion ze swej strony dawał wyraz uczuciu, jakie mądry i postarzony troskami świata ojciec mógłby żywić do silnego i pełnego nadziei syna. Eorl zaś widział w Cirionie najszlachetniejszego i najdostojniejszego człowieka znanego mu kawałka świata, kogoś najmądrzejszego, obdarzonego majestatem dawnych królów ludzkiego plemienia.”

(J.R.R. Tolkien, Niedokończone opowieści)

Ach, czemuż w naszym biednym świecie nie ma takich szlachetnych i dostojnych przywódców, wodzów czy królów, kochanych przez naród, kierowanych miłością do narodu, poważanych przez wszystkich, zdolnych do czynów wypływających nie z kalkulacji, ale z prawdziwej miłości…

Frodo. Caladh ad Ennorath – artykuł Tallis Keeton

Dziś mamy dla Was nieco dłuższy tekst. Napisała go Tallis Keeton, a traktuje on o Frodzie. Ale czym dokładnie jest ten tekst? Jak twierdzi Tallis, został napisany nieco z przekory, by przypomnieć sobie i innym, że u Tolkiena nie chodzi o znajomość wszystkich dopływów wszystkich rzek Ossiriandu, problemów wydobycia mithrilu, albo czyim wnukiem był Celebrimbor i w jakiej fazie twórczości J.R.R. Tolkiena. W artykule o postaci głównej dla całej twórczości Tolkiena, jednak często pomijanej i niedocenianej, a nawet wykpiwanej, Tallis próbuje nas nakłonić do powrotu do źródeł. Trochę tu cytatów z Tolkiena, trochę wypowiedzi fanów, trochę fanfików (w tłumaczeniu Tallis) i trochę ilustracji, wszystko razem tworzy obraz Froda. Ale o co dokładnie chodzi, dowiecie się czytając Frodo. Caladh ad Ennorath* (kliknij by pobrać).

*(sind.) Światło ze Śródziemia.

Mroczna Puszcza jest tu!


Źródło: Tolknięty Blog

Funkcja literackiej ‚Mrocznej Puszczy’ (piszemy o niej na Forum Elendilich w temacie Tolkien, ‚Widsith’ i Wistlawudu) to funkcja lasu granicznego, przez który bohater musi przejść (spotykając wiele niebezpieczeństw) aby dotrzeć do zagranicznej krainy. W staropolskiej tradycji taki las nazywany był przesieką, czarnolasem itp. O znanej Przesiece Śląskiej czytamy:

Przesieka Śląska – niezasiedlony do późnego średniowiecza i trudny do przebycia pas gęstych lasów biegnący od Gór Złotych w kierunku południowo-wschodnim aż do okolic Głuchołaz, następnie wzdłuż górnego biegu Ścinawy i dolnego biegu Nysy Kłodzkiej do Odry, dalej wschodnim brzegiem rzeki Stobrawy, a od jej środkowego biegu na północny wschód w pobliże Byczyny.

Początkowo stanowiła granicę plemienną między Ślężanami a Opolanami. W XII wieku wzdłuż przesieki stanowiącej naturalną granicę regionu dokonano trwałego podziału Śląska na dzielnice górną (raciborsko-opolską Mieszka Plątonogiego) i dolną (wrocławską Bolesława Wysokiego).

Podobne lasy graniczne istniały w naszej części Europy również na terytorium germańskim. Stąd właśnie określenie łacińskie Silva Marciana, starowysokoniemieckie Miriquidui (u Thietmara), Mykrviðr (w źródłach nordyckich). Według jednej z teorii ich nazwy pochodzą od germańskiego określenia Granicznej Puszczy, pragerm. *mark-widuz (a nie Mrocznej Puszczy, pragerm. *merkwi-widuz ‚mroczny-las’).

Alan Lee, „Mroczna Puszcza”

O dziejach Mrocznej Puszczy w najdawniejszych źródłach literackich, o identyfikacji jej z Silva Marciana i Hercinia Silva, a tym samym o tym, że historyczna Mroczna Puszcza obejmuje także pasma polskich (dzisiaj) gór – Sudetów i karpackich Beskidów/Bieszczad, piszę w artykule, do którego lektury zapraszam na nowym blogu tolkienowskim, który nosi nazwę Tolknięty

Cytat na dziś…

Zamiast eseju, jeden cytat z Tolkiena, jedna ilustracja (zaprzyjaźnionej autorki grafik, Black Sword) i jedna definicja słownikowa. Dla pokrzepienia serc tych, co wędrują vi ‚aladhremmin Ennorath.

«W owym czasie na Zachodzie [Śródziemia] powszechnie panowała ‘monogamia’, a inne konfiguracje budziły wstręt, jako rzeczy dziejące się ‘w Cieniu’»

J.R.R. Tolkien, „Listy”, tłum. A. „Evermind” Sylwanowicz, str. 442)

Monogamia (stgr. μονογαμία, od μόνος (monos, jeden) i γάμος (gamos, małżeństwo) – najbardziej rozpowszechniony typ związku małżeńskiego, w którym jeden mężczyzna związany jest trwale z jedną kobietą, dając początek rodzinie. Monogamiczność związku oznacza ich wyłączną relację małżeńską na wszystkich płaszczyznach: społecznej, prawnej, duchowej, emocjonalnej, jak i biologicznej, seksualnej.

Ilustracja – Black Sword, „Aragorn, Arwen i Eldarion”

Tolkien o ojczyźnie i patriotyzmie

Dzień 11 listopada 1918 w Oksfordzie. Wszyscy cieszą się z zakończenia Wielkiej Wojny. J.R.R. Tolkien wrócił niedawno do Oksfordu i przyjął ofertę pracy przy tworzeniu New Oxford Dictionary. Niedawno ranny, zmęczony przeciągającą się wojną zaczyna nowe życie… A my przeczytajmy jeszcze raz te kilka słów, refleksję przed Świętem Niepodległości. Napisane pięć lat temu, w Święto Niepodległości 2007 roku.

govannas_1Dziś 11 listopada, Dzień Niepodległości. Niektórzy z nas wywieszą flagę państwową, pójdą po obiedzie na świąteczny spacer, może wezmą udział w jakichś lokalnych uroczystościach niepodległościowych. Polski 11 listopada to też dzień, który daje nam sposobność zastanowić się nad naszym patriotyzmem. A jak Tolkien może nam pomóc w tej refleksji?

Jak on rozumiał patriotyzm i patriotyzm jakiego rodzaju jest ukazany w jego książkach? Przeczytaj resztę wpisu »

Ainimë quettar

Z nami Wszystkich Świętych, a za miesiąc szykować się będziemy do Świąt Bożego Narodzenia. Przypominamy lingwistyczny, bardzo świąteczny (czy wręcz nawet świętobliwy) wpis z 2009 z relacją z lektury jednego z listów Profesora Tolkiena – listu o holy words...

Prawdopodobnie w kwietniu 1958 r. jezuita ks. Robert Murray napisał do Tolkiena z pytaniem o określenia świętości z punktu widzenia językoznawcy. Profesor odpowiedział listem, który znajduje się w wydanym zbiorze jego korespondencji. W opracowaniu Carpentera nosi on numer 209. Pochodzi z 4 maja 1958.

Profesor zwraca przede wszystkim uwagę na to, że poszukiwanie pierwotnego znaczenia słów napotyka na niebezpieczeństwo dwojakiego rodzaju – istnieją bowiem dwie zmienne: znaczenia/skojarzenia oraz formy. Zmiany semantyczne i zmiany morfologiczne są od siebie niezależne. I nigdy nie wiemy czy dane słowo w dawniejszej formie miało dokładnie takie, a nie inne znaczenie i skojarzenia. Tolkien zgodnie z faktami zauważa, że

Nie znamy „pierwotnego” znaczenia żadnego wyrazu, a tym bardziej znaczenia jego podstawowego elementu (…); zawsze bowiem istnieje zaginiona przeszłość.

Potem, na rozgrzewkę, Tolkien analizuje greckie θεός, łacińskie deus i angielskie god (wszystkie te słowa oznaczają dziś ‚Boga’) i zamyka ten fragment listu stwierdzeniem:

Czyż pojęcie „Boga” nie jest w ostatecznym rozrachunku całkowicie niezależne od sposobu, w jaki zrodziło się słowo na jego oznaczenie?

Przeczytaj resztę wpisu »

← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →