Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Tolkien o ojczyźnie i patriotyzmie

Dzień 11 listopada 1918 w Oksfordzie. Wszyscy cieszą się z zakończenia Wielkiej Wojny. J.R.R. Tolkien wrócił niedawno do Oksfordu i przyjął ofertę pracy przy tworzeniu New Oxford Dictionary. Niedawno ranny, zmęczony przeciągającą się wojną zaczyna nowe życie… A my przeczytajmy jeszcze raz te kilka słów, refleksję przed Świętem Niepodległości. Napisane trzy lata temu, w Święto Niepodległości 2007 roku.

govannas_1Dziś 11 listopada, Dzień Niepodległości. Niektórzy z nas wywieszą flagę państwową, pójdą po obiedzie na świąteczny spacer, może wezmą udział w jakichś lokalnych uroczystościach niepodległościowych. Polski 11 listopada to też dzień, który daje nam sposobność zastanowić się nad naszym patriotyzmem. A jak Tolkien może nam pomóc w tej refleksji?

Jak on rozumiał patriotyzm i patriotyzm jakiego rodzaju jest ukazany w jego książkach? Przeczytaj resztę wpisu »

Kilka słów o przeznaczeniu i wolnej woli

Uwagi po lekturze artykułu Verlyn Flieger “The Music and the Task: Fate and Free Will in Middle-earth” w Tolkien Studies nr 6.

tolkein_vol03_cov_v1.0.inddJesienią ubiegłego roku zapytano mnie, co sądzę o artykule V. Flieger o przeznaczeniu i wolnej woli. Otóż sądzę źle. Nie spodziewałem się po badaczce tej rangi tak nieuważnej lektury. „Zielone słońce” w On Fairy-stories?! Ilúvatar, przerywający tok Muzyki, by wprowadzić nowy temat?! Jeszcze parę takich potknięć by się znalazło. Także na poziomie tez jest to tekst raczej słaby; w każdym razie spodziewałem się dużo więcej.

Nie zgadzam się, że czy to we Władcy Pierścieni, czy w Dzieciach Húrina mamy wielu narratorów i rozbieżne perspektywy metafizyczne. Niezależnie od wielu „źródeł opowieści” oba dzieła są spisane są przez „narratora ostatecznego”, rozbieżności, o które chodzi Flieger, pojawiają się jedynie w mowie zależnej (np. Sam wydaje się wierzyć w przeznaczenie na dość potocznym poziomie). Co więcej, perspektywy, zawarte w obu dziełach dają się sprowadzić do jednego mianownika na gruncie Muzyki Ainurów. Wreszcie, co Flieger zauważa (zresztą za Tolkienem), ale z czego nie wyciąga wniosków, rozważania na temat wolności bohaterów literackich mają sens jedynie po przyjęciu założenie, że czytamy opis rzeczywistych wydarzeń.

Przeczytaj resztę wpisu »

O barwach… – nie tylko jesiennych

Gdy Quendi przebudzili się nad wodami Cuiviénen i miłością obdarzali wszystko, co ich oczy oglądały w nowo odkrywanej Ardzie, w umysłach Pierworodnych narodziły się nowe słowa na określenie barw, ujawnionych w blasku gwiazd i świetle słońca. Najpierw nazwali sklepienie nocnego nieba czarnym, a niezliczone iskry gwiazd białymi. Potem czerwoną nazwali krew, która wraz z życiem płynie w ich ciałach. A że wzrastająca zieleń i słońce lata radowały ich ogromnie, stworzyli też słowa zielony i żółty. W końcu błękitnym nazwali Jezioro Przebudzenia, bo szczególnie ukochali wodę, jeden z najdoskonalszych darów Eru, echo Wielkiej Muzyki.

Alyanorno
Apokryficzna nota do “Cuivienyarny” (patrz tutaj)

lorienZobacz, że gdy w taki dzień jak dziś, nasz jesienny świat pokrywa szczelnie pochmurne stalowe, chłodne niebo, październikowe złoto liści jest niczym odblask jasnego słońca i wspomnienie minionego lata. Jeszcze tydzień, dwa i jeżeli nastaną większe mrozy i zawieje chłodniejszy wiatr z północy, ta złocisto-ognista okrasa naszych drzew ustąpi miejsca nagości i szarości. Gdy jeszcze tyle wokół nas barw, gdy przyroda przed zimowym uśnięciem raczy nas tą feerią kolorów na tle szarego nieba, gdy zdaje się, że malejące słońce zechciało jeszcze podzielić się swym ogniem i blaskiem z miriadami liści, warto zastanowić się przez chwilę nad tym, jak nazwać te wszystkie barwy w najpiękniejszym języku. W języku Elfów…

Przeczytaj resztę wpisu »

Relikwie pachnące pierwszą lekturą…

antykwariatMój pierwszy Hobbit. Wydanie Iskier z 1985 roku. Ma sygnaturę mojej dziecięcej biblioteki: “nr 2″. W 1986 roku była to dla mnie druga co do powagi książka w ówczesnych wątłych zbiorach. Wypatrzona w antykwariacie na ulicy Czerwonego Zagłębia (wszystko się od tamtej pory zmieniło – dziś ta aleja nazywa się 3 Maja). Wracałem ze swojej podstawówki, chudziutki dziewięciolatek z płową czupryną, wędrujący szarymi ulicami, mijający szarych ludzi, zmęczonych i pozbawionych nadziei. Puste sklepy, kolejki, groźni milicjanci, pamięć niedawnego stanu wojennego i ta oaza, w której tak lubiłem się schronić choć na kilkadziesiąt minut. Siadałem na podłodze antykwariatu i przeglądałem stare numery Fikcji i Fantastyki. Tam spotkałem się po raz pierwszy ze słowem “tolkienistyka” (tak tytułował się dział tolkienowski w eśkaefowych Fikcjach), tam przeczytałem po raz pierwszy o tajemniczych hobbitach, Bagginsach, Gandalfie, krasnoludach, tam zobaczyłem po raz pierwszy reprodukowane przez Andrzeja Kowalskiego mapy tolkienowskiego Śródziemia…

Przeczytaj resztę wpisu »

Na ścieżkach śpiewu…

Come_tothe_shire_smallUbawiły mnie te plakaty. Dlatego o nich piszę. Są zabawne ale też jednocześnie naprawdę piękne, bardzo stylowe, – nawiązują plastycznie do przedwojennej sztuki plakatu. Mam w domu niemiecki przewodnik z lat 30. po Śląsku i grafika na jego okładce bardzo pasowałaby do tych trzech prac. Plakaty zachęcające do środziemnej turystyki pochodzą z pracowni Steve’a Thomasa, grafika z USA. Niech będą ilustracją tego felietoniku. Można je kupić w serwisie Zazzle, ale wpierw warto odwiedzić witrynę artysty.

W Cieszynie podczas triconowego bloku tolkienowskiego zastanawialiśmy się między innymi nad tym, o czym jest Władca Pierścieni. Podczas panelu pań Błaszkiewicz, Brzezińskiej i Sylwanowicz (nosił on tytuł “What LotR is about?” i odbył się 27 sierpnia) była mowa o tolerancji, przyjaźni, śmierci, wyborach wolnej woli… Ja sam rzuciłem moją definicję (coś w stylu: “Władca mówi Drodze upadłego człowieka, który szuka ścieżek Dobra, ale nie może ich znaleźć bez pomocy Opatrzności” – to mój wniosek po lekturze książki Fleming Rutledge pt. The Battle of Middle-earth. Tolkien’s Divine Design in ‘The Lord of the Rings’), bo w książkach Tolkiena wyraźnie widzę jak ważny jest motyw wędrówki, pielgrzymowania, błądzenia i odnajdywania drogi… Elfi pątnicy do Szarej Przystani, krasnoludy wędrowne na eriadorskich duktach, Szary Pielgrzym i Obieżyświat – bez domu, bez stałego dachu nad głową.

Przeczytaj resztę wpisu »

Kwiat wszystkich drzew

brzozaBrzoza. Iluż to poetów sławiło jej skromność, jasność, czystą biel kory… To piękne drzewo współtworzy krajobraz północnej Eurazji. Mówisz brzoza i myślisz o rosyjskich берёзах*, które sławiono w niejednej dumce czy bylinie albo w wyobraźni widzisz béržas rosnącą pośród litewskich jezior, berse w pruskich pustaciach, bjǫrk pośród gór średniowiecznej Norwegii**. Srebrne i smukłe drzewa są wdzięcznym tematem poezji. Na przykład Leopold Staff w Dziewiczych brzozach pisał tak:

Dziewicze brzozy, srebrne korą,
Liść sieją złoty w szmaragd traw.
Przez sieć gałęzi modrą morą
Prześwieca nieba skłon i staw.

Pogodą rana lśni polana.
Cisza opieszcza smukłość drew,
Dygotem liści rozszeptana.
Źdźbła trawy kłoni lekki wiew.

Tak cicho jest i słodko wszędy
I tak przedziwny wkoło świat,
Jakbyś przed chwilą przeszła tędy
Musnąwszy trawy skrajem szat.

Przeczytaj resztę wpisu »

Eldarë (Dzień Elfa, 17 czerwca)

Kalendarz Elendilich (tutaj) informuje: oto zbliża się nam Dzień Elfa. Radują się serca Elfich Przyjaciół… Ale czy aby na pewno? Kto bowiem dziś pamięta o inicjatywie sprzed pięciu już lat? Może warto o tej dacie przypomnieć?

Pomysł pojawił się, gdy zauważyliśmy, że w spisie imienin znajdują się też imieniny Alfa (patrz temat “Dzień Elfa – 17 czerwca” na LNDL). A Alf to imię pochodzenia skandynawskiego, które znaczy – ‘elf’. W języku staroislandzkim jasna istota, żyjąca między światem bogów i ludzi nazywała się alfr. I imieniny każdy Alf obchodzi 17 dnia czerwca. A ponieważ cała rodzina naszych elf-friendly inicjatyw nawiązuje do Elfów (forum Elendili ‘Przyjaciele Elfów’, serwis Elendilion ‘należący do Przyjaciół Elfów’, radio Elendili FM, “telewizja” Elendili TV…), to jakież święto jest nam bardziej potrzebne od Dnia Elfa?

Ale Dzień Elfa jest wciąż niezagospodarowany. Może Wy, może Wy właśnie – nasi drodzy Czytelnicy i Goście – znajdziecie treść, którą można wypełnić termin Eldarë ‘Dzień Elfa’? Zapraszamy do komentowania!

Kiedy zaczyna się wiosna?

wiosnaW tym roku wiosna kalendarzowa pokrywa się z tak zwaną wiosną fenologiczną. Dziś o 18.32 nasze dobroczynne Słońce, przenajjaśniejsza Anar, wkroczyło w znak Barana, a jednocześnie obserwujemy ocieplenie, zapach upływającej zimy (czyli pomieszanie zapachu wilgotnej ziemi, kurzu i zimna – w niektórych miejscach miast łączące się z wątpliwego autoramentu zapachami psich bubkosh-skai), przyspieszone bicie serc… Z fenologicznego* punktu widzenia w strefie umiarkowanej (czyli naszej, ale także w strefie, w której leżał Eriador) początek wiosny to czas tajania śniegu; kwitnienia leszczyny, wierzby iwy, przylaszczka, a wczesna wiosna łączy się z kwitnieniem mniszka lekarskiego, czeremchy zwyczajnej, z pojawieniem się liści: kasztanowca zwyczajnego, brzozy brodawkowatej. To wszystko czeka nas już wkrótce.

Przeczytaj resztę wpisu »

Powtórka z rozrywki? Słów kilka o Hobbicie

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu Trochę kultury. Tylko trochę.

toroPozwolę sobie wrzucić tutaj tekst o najciekawszej i najstarszej na świecie grze logicznej: gdybaniu. “Hobbit” Del Toro [reżyser na zdjęciu] się zbliża wielkimi krokami, a wiadomości o nim mniej niż o “Robin Hoodzie” Ridleya Scotta. Zresztą, sam del Toro trzyma język za zębami twierdząc, że he couldn’t say too much as Warner Bros. had a sniper in the building monitoring his every word.. Jako odmiana człowieka zwana “tolkienowskim fanem” kiedyś gdybania takie rozpoczynałem, ale czas to nie korek na Nowohuckiej – w miejscu nie stoi.

Myślałem – czy raczej gdybałem – sobie, jak wielu ludzi uważa “Władcę Pierścieni” Jacksona za zbyt odstający od treści literackiego pierwowzoru – heroiczna Arwena, Bombadil (a raczej jego brak), Haldir w Rogatym Grodzie czy smętny los Czarnego Numenoryjczyka aka. Usta Saurona – wymieniam te najbardziej sporne elementy, a przecież jest ich znacznie więcej. A jednak – uważam – jacksonowska Wojna o Pierścień jest w wielkim stopniu zbliżona do pierwowzoru, zarówno treścią jak i “duchem”; wizja PiDżeja jest spójna i czasem nawet zbyt dosłowna. I tak patrząc na wyczyny bloomopodobnych elfów i woodzącopodobnych hobbitów – zastanawiam się, jak ludzie zniosą scenariuszowe akrobacje w “Hobbicie”.

Przeczytaj resztę wpisu »

Pochwała amatorów

hobbitQuentin Crisp nie miał chyba na myśli komplementów, gdy mówił o Anglikach, że “sądzą oni, iż niekompetencja to to samo, co szczerość”. A znowu Ernest Barker w książce The Character of England (1947) twierdził, że warunki ekonomiczne uczyniły z Anglików bardziej “miłośników aktywności (bo amator to z definicji miłośnik) niż jej sługi”. Kult amatorskości (ang. Cult of the Amateur) to jedna z cech narodowego charakteru Anglików  (o ile można w ogóle w dzisiejszym świecie mówić o czymś takim jak charakter narodowy) obok fair-play, antyintelektualizmu, kultu grzeczności, stoicyzmu, ekscentryzmu, dobrego humoru i rezerwy wobec innych.

Hobbici są obrazem Anglików w świecie Śródziemia. A Władca Pierścieni to opowieść o zwykłych amatorach, którzy wbrew zabiegom jednych przemądrych profesjonalistów i ku zadziwieniu innych ratują swój świat.

← Późniejsze wpisy · Wcześniejsze wpisy →