Dziś – 15 sierpnia – święto kościelne Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (a przy okazji Dzień Wojska Polskiego w rocznicę Cudu nad Wisłą, czyli przegnania wojsk bolszewickich spod bram Warszawy w to maryjne święto, w roku 1920). Jeżeli jest taka okazja, czemu nie prześledzić, jak Wniebowzięcie Najświętszej Bogurodzicy przejawiało się w życiu J.R.R. Tolkiena. W jego biografii, listach i pismach kilkakrotnie ten motyw z tradycji Kościoła katolickiego się przewijał. Wpierw wróćmy wspomnieniem do opisywanej tu niedawno podróży Profesora do Włoch. W czasie swojej wizyty w weneckim kościele franciszkanów p.w. Najświętszej Maryi Panny myślał on o oglądanym przez siebie obrazie Tycjana p.t. Wniebowzięcie (patrz obok), że jest:
(…) łagodnie oświetlony; a jego śliczne barwy czerwieni i złota są najpiękniejsze po prostu jako barwy – dla mnie zwłaszcza z dystansu zachodniego portalu [czyli przeciwnej do ołtarza części kościoła, skąd nie widać szczegółów obrazu - przyp. tłum.]. Przeczytaj resztę wpisu »
Brzoza. Iluż to poetów sławiło jej skromność, jasność, czystą biel kory… To piękne drzewo współtworzy krajobraz północnej Eurazji. Mówisz brzoza i myślisz o rosyjskich берёзах*, które sławiono w niejednej dumce czy byliniealbo w wyobraźni widzisz béržas rosnącą pośród litewskich jezior, berse w pruskich pustaciach, bjǫrk pośród gór średniowiecznej Norwegii**. Srebrne i smukłe drzewa są wdzięcznym tematem poezji. Na przykład Leopold Staff w Dziewiczych brzozach pisał tak:
Dziewicze brzozy, srebrne korą,
Liść sieją złoty w szmaragd traw.
Przez sieć gałęzi modrą morą
Prześwieca nieba skłon i staw.
Kalendarz Elendilich (tutaj) informuje: oto zbliża się nam Dzień Elfa. Radują się serca Elfich Przyjaciół… Ale czy aby na pewno? Kto bowiem dziś pamięta o inicjatywie sprzed pięciu już lat? Może warto o tej dacie przypomnieć?
Pomysł pojawił się, gdy zauważyliśmy, że w spisie imienin znajdują się też imieniny Alfa (patrz temat “Dzień Elfa – 17 czerwca” na LNDL). A Alf to imię pochodzenia skandynawskiego, które znaczy – ‘elf’. W języku staroislandzkim jasna istota, żyjąca między światem bogów i ludzi nazywała się alfr. I imieniny każdy Alf obchodzi 17 dnia czerwca. A ponieważ cała rodzina naszych elf-friendly inicjatyw nawiązuje do Elfów (forum Elendili ‘Przyjaciele Elfów’, serwis Elendilion ‘należący do Przyjaciół Elfów’, radio Elendili FM, “telewizja” Elendili TV…), to jakież święto jest nam bardziej potrzebne od Dnia Elfa?
Ale Dzień Elfa jest wciąż niezagospodarowany. Może Wy, może Wy właśnie – nasi drodzy Czytelnicy i Goście – znajdziecie treść, którą można wypełnić termin Eldarë ‘Dzień Elfa’? Zapraszamy do komentowania!
W tym roku wiosna kalendarzowa pokrywa się z tak zwaną wiosną fenologiczną. Dziś o 18.32 nasze dobroczynne Słońce, przenajjaśniejsza Anar, wkroczyło w znak Barana, a jednocześnie obserwujemy ocieplenie, zapach upływającej zimy (czyli pomieszanie zapachu wilgotnej ziemi, kurzu i zimna – w niektórych miejscach miast łączące się z wątpliwego autoramentu zapachami psich bubkosh-skai), przyspieszone bicie serc… Z fenologicznego* punktu widzenia w strefie umiarkowanej (czyli naszej, ale także w strefie, w której leżał Eriador) początek wiosny to czas tajania śniegu; kwitnienia leszczyny, wierzby iwy, przylaszczka, a wczesna wiosna łączy się z kwitnieniem mniszka lekarskiego, czeremchy zwyczajnej, z pojawieniem się liści: kasztanowca zwyczajnego, brzozy brodawkowatej. To wszystko czeka nas już wkrótce.
Z przyjemnością przypominamy naszym Gościom wiadomość sprzed dwóch lat. Miłej lektury – Redakcja.
Za kilka dni, 21 grudnia, Kościół katolicki przypomni znane każdemu szanującemu się tolkieniście* (oraz niektórym nietolkienistom) słowa:
Ēalā earendel, enġla beorhtast,
ofer middanġeard monnum sended,
ond sōðfæsta sunnan lēoma,
torht ofer tunglas, þū tīda ġehwane
of sylfum þē symle inlīhtes.
Wersja łacińska, skrócona i oficjalna:
O Oriens,
splendor lucis aeternae,
et sol justitiae:
veni, et illumina
sedentes in tenebris,
et umbra mortis.
Tłumaczenie polskie:
“O Wschodzie, * blasku Światła wiecznego i Słońce sprawiedliwości, / przyjdź i oświeć siedzących w mroku i cieniu śmierci”.
Jest to jedna z tzw. O-antyfon lub Wielkich Antyfon (jest ich siedem) śpiewanych np. w brewiarzu w dniach przed Bożym Narodzeniem. Zebrał je pewien Amalariusz z Metzu, który żył w IX wieku. Tutaj można trochę poczytać sobie o tzw. Wielkich Antyfonach, a tutajzobaczyć zapis nutowy i wysłuchać łacińskiej wersji piątej antyfony w wykonaniu North American College Choir.
Myślałem – czy raczej gdybałem – sobie, jak wielu ludzi uważa “Władcę Pierścieni” Jacksona za zbyt odstający od treści literackiego pierwowzoru – heroiczna Arwena, Bombadil (a raczej jego brak), Haldir w Rogatym Grodzie czy smętny los Czarnego Numenoryjczyka aka. Usta Saurona – wymieniam te najbardziej sporne elementy, a przecież jest ich znacznie więcej. A jednak – uważam – jacksonowska Wojna o Pierścień jest w wielkim stopniu zbliżona do pierwowzoru, zarówno treścią jak i “duchem”; wizja PiDżeja jest spójna i czasem nawet zbyt dosłowna. I tak patrząc na wyczyny bloomopodobnych elfów i woodzącopodobnych hobbitów – zastanawiam się, jak ludzie zniosą scenariuszowe akrobacje w “Hobbicie”.
Quentin Crisp nie miał chyba na myśli komplementów, gdy mówił o Anglikach, że “sądzą oni, iż niekompetencja to to samo, co szczerość”. A znowu Ernest Barker w książce The Character of England (1947) twierdził, że warunki ekonomiczne uczyniły z Anglików bardziej “miłośników aktywności (bo amator to z definicji miłośnik) niż jej sługi”. Kult amatorskości (ang. Cult of the Amateur) to jedna z cech narodowego charakteru Anglików (o ile można w ogóle w dzisiejszym świecie mówić o czymś takim jak charakter narodowy) obok fair-play, antyintelektualizmu, kultu grzeczności, stoicyzmu, ekscentryzmu, dobrego humoru i rezerwy wobec innych.
Hobbici są obrazem Anglików w świecie Śródziemia. A Władca Pierścieni to opowieść o zwykłych amatorach, którzy wbrew zabiegom jednych przemądrych profesjonalistów i ku zadziwieniu innych ratują swój świat.
Informację tę podaliśmy 20 listopada 2008 roku. Dziś ją aktualizujemy, dodajemy kartkę z kalendarza na grudzień 2009 i informację (za Forum Elendilich: “Pory roku: od astronomii po Tolkiena”), że u Tolkiena miesiące zimowe to listopad, grudzień i styczeń ze środkiem zimy (”śród-zimiem”) ok. dnia 22 grudnia (pamiętajmy tego dnia o elfickim Turuhalmë - temat na LNDL) Inne zimowe wiadomości w serwisie to: Tolkienowski grudzień i styczeń oraz Quenya na zimową porę.
Zima w Śródziemiu nastanie już jutro, 22 listopada. Kalendarzowa zima, zgodnie z rachubą Imladris. W Kalendarzu Parmadilich rozpoczyna się ona naszego 21 listopada… Czyżbyśmy już niedługo mieli powiedzieć słowami Tolkiena (WP I, str. 362):
Gdy zimą w nocy szczypie mróz, Gdy kamień pęka, skrzypi wóz,
Gdy drzew bezlistnych trzask wśród mgły,
to znak, że w puszczy hula…
Nie, niechaj nie będzie tak pesymistycznie, bo przecież w większości kochamy zimę, prawda? Ja sam wyczekuję czarnych wronowatych, blasku nocnego śniegu, mrozu, który pachnie daleką Syberią i atmosfery Godów, które nadejdą, gdy dzień stanie się najkrótszy. I czekam na kochaną Wigilię Bożego Narodzenia, na rodzinne spotkania, na tę chwilę, gdy dzieciaki otwierają paczki z prezentami spod choinki. To już całkiem niedługo, a do tego czasu Kalendarz Parmadilich mówi o kilku innych ciekawych wydarzeniach! Dnia 8 grudniaForum Elendilich obchodzi swoje Szóste Urodziny. Na pewno czekają nas w tym czasie liczne niespodzianki. 22 grudnia mamy astronomiczne Przesilenie Zimowe. W Śródziemiu obchodzi się wtedy zimowy festiwal światła, zwany Yule (a po polsku, w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej Godami). Przeczytaj resztę wpisu »
Krótka refleksja przed Świętem Niepodległości
Napisane dwa lata temu, 10 listopada 2007 r.
Już za kilka godzin zacznie się 11 listopada, Dzień Niepodległości. Niektórzy z nas wywieszą flagę państwową, pójdą po obiedzie na świąteczny niedzielny spacer, może wezmą udział w jakichś lokalnych uroczystościach niepodległościowych. Polski 11 listopada to też dzień, który daje nam sposobność zastanowić się nad naszym patriotyzmem. A jak Tolkien może nam pomóc w tej refleksji?
Jak on rozumiał patriotyzm i patriotyzm jakiego rodzaju jest ukazany w jego książkach? Przeczytaj resztę wpisu »
Aby stworzyć wtórny świat, w którym zielone słońce byłoby do przyjęcia przez wtórną wiarę, potrzeba nie tylko wysiłku myśli, ale nade wszystko szczególnych zdolności, owego daru elfów (…)
Samemu Profesorowi udało się to znakomicie. Bo też obdarzono go prawdziwie elfim talentem. W najnowszym numerze nobliwego periodyku Tolkien Studies (nr 6, rocznik 2009) badaczka literatury, pani Verlyn Flieger w artykule pt. The Music and the Task: Fate and Free Will in Middle-earth (’Muzyka i Cel: los i wolna wola w Śródziemiu’, str. 154-184) opisuje jedną z najbardziej udanych w literaturze kreacji takiego właśnie świata, gdzie “szmaragdowe słoneczko” jasno się zieleni, a stworzone przez autora oryginalne, autorskie, fantastyczne uwarunkowania są dla czytelnika wiarygodne. Po co taki zabieg? V. Flieger zwraca uwagę na znany cytat z Tolkiena (z listu do Miltona Waldmana, Listy, str. 217):
Mit i baśń muszą, tak jak cała sztuka, odzwierciedlać i zawierać rozcieńczone elementy moralnej i religijnej prawdy (lub błędu), ale nie w sposób bezpośredni, nie w znanej formie pierwotnego „prawdziwego świata” (…)
Dobra opowieść fantastyczna musi z konieczności być niepodobna do istniejących systemów światopoglądowych – musi być autorska, nowa, oryginalna. Dlatego Tolkien nie przepadał za opowieściami arturiańskimi czy cyklem narnijskim Lewisa. Za dużo w nich chrześcijaństwa explicite, za dużo dydaktyzmu – a za mało “daru elfów”, który jest konieczny, gdy ma powstać dobra, przemawiająca do serca i je przemieniająca fantazja. Chrześcijański pisarz ma być chrześcijaninem, ale jednocześnie ma starać się nie pisać o chrześcijaństwie. Przeczytaj resztę wpisu »