Brytyjskie Archiwa Państwowe opublikowały niedawno poruszający dokument – niezwykłe tolkienalium z czasów I wojny światowej. Jest to podanie o powołanie w charakterze oficera (tytuł tego dokumentu po angielsku to: Application for appointment to a temporaty commision in the regular army for the period of the war ‘Podanie o powołanie do czasowej służby w regularnej armii na czas wojny’), podpisane przez J.R.R. Tolkiena. Numer katalogowy tego dokumentu to WO 339/34423 (30 Nov 1915). Pełny obraz dokumentu (na dwóch stronicach) znajduje siętutaj.
Czego możemy się z tego dokumentu dowiedzieć? Przede wszystkim porusza sam temat, bo zdajemy dziś sobie doskonale sprawę jak wielu młodych Brytyjczyków podpisało takie podanie niczym list samobójcy – żniwo śmierci wśród ochotników po wszystkich stronach Wielkiej Wojny było przeobfite. Tolkien przystał na powołanie do “czasowej służby” – trwać ona miała tylko do końca wojny. Potwierdza się też informacja o umiejętnościach jeździeckich młodego Tolkiena. Tolkien trenował wojenną jazdę konną w październiku 1914 w King Edward’s Horse. Kontakt z tymi pięknymi zwierzętami był dla niego bodaj jedynym dobrym wspomnieniem z przygotowań wojennych. Trzecia ciekawa sprawa to dziwne – z dzisiejszego punktu widzenia – pytanie o potwierdzenie “czystego pochodzenia europejskiego”. Oto dokument z czasów, gdy przy powołaniu do służby oficerskiej ważne było pochodzenie rasowe.
W piątek na ekrany naszych kin wchodzi nowy film Stevena Spielberga pt. Czas wojny. Jego angielski tytuł to War Horse ‘Koń wojenny’. Bohaterami są rumak i chłopak służący w brytyjskiej armii podczas I wojny światowej. Ciekawy przypadek, że akurat teraz odnalazł się ten dokument… A może nie ma przypadków, jak mawiają w Śródziemiu? Zobaczmy zwiastun filmu:
Fragment godzinnego filmu telewizyjnego, którego autorem jest biograf Tolkiena, Joseph Pearce. Film nosi tytuł Tolkien’s ‘The Lord of the Rings’: A Catholic World View (“Władca Pierścieni” Tolkiena: katolicki pogląd na świat). Przedstawiony fragment to rekonstrukcja dyskusji między J.R.R. Tolkienem i C. S. Lewisem z nocy z 19 na 20 września 1931, która dotyczyła tego, czy mity są zwykłym kłamstwem, czy też zawierają prawdę. Rozmowa ta stała się ostatecznym przyczynkiem do konwersji Lewisa na chrześcijaństwo. Zobaczmy jak aktorzy grają Tolkiena i Lewisa. A ktoś z naszych Czytelników być może stworzy polskie napisy do tego filmu?
Temu, który powiedział, że mit jest
kłamstwem, nie ma więc wartości, nawet
posrebrzony
Mitofil do mitofoba
(…) Serce człowieka nie jest zbiorem kłamstw,
lecz u Mądrego czerpie wiedzy dar
i wciąż Go woła. Z dawna zabłąkany,
człowiek zgubionym nie jest. Nie utracił,
chociaż w niełasce, danego mu tronu,
szczątki wielkości swej dawnej zachował:
zwierzchność nad światem przez twórczości władzę.
Nie jemu wielbić stworzenia wspaniałość.
Człowiek, Wtór-Stwórca, rozszczepiony blask:
przezeń to z bieli tryska wielość barw,
mnogość odcieni, nieskończoność złożeń
żywych postaci, pośród serc krążących.
W każdej szczelinie świata szczepić baśń
elfów i gnomów, smoczy posiew siać,
z mroku i z blasku bóstwa snuć i splatać
naszym jest prawem, które czy użyte,
czy nadużyte, twa zawsze, niezmiennie:
tworzyć na obraz naszego stworzenia (…).
Brytyjski dziennik Guardian doniósł właśnie o niedawno ujawnionych dokumentach Komitetu Noblowskiego, dotyczących nominacji J.R.R. Tolkiena do tej prestiżowej nagrody. W roku 1961 autor Władcy Pierścieni został zgłoszony do Literackiej Nagrody Nobla przez przyjaciela – profesora i znanego pisarza – C. S. Lewisa. Kandydatura Tolkiena została na wstępie odrzucona. Jako powód podano: “z powodu drugorzędnego statusu prozy” (ang. “on the grounds of his second-rate prose”). Choć w 1961 Władca Pierścieni był uznany za najukochańszą książkę Wielkiej Brytanii i sprzedawał się w milionach egzemplarzy na całym świecie, jury noblowskie stwierdziło, że książka: “w żadnej mierze nie dorasta do rangi literatury najwyżej próby” (ang. “has not in any way measured up to storytelling of the highest quality”). Możemy przewidzieć, jaka byłaby Wasza odpowiedź na takie zarzuty…
Zapraszamy do komentowania…
Wykorzystaliśmy mało znane zdjęcie prof. Tolkiena. Pochodzi ono z witryny Marion E. Wade Center – link.
Kolejny list Tolkiena do kupienia na aukcji w Internecie! Tym razem ciekawy eksponat znajdujemy w sklepie Fraser’s Autographs, a donosi o nim badacz korespondencji Tolkiena, Johan Olin. List Profesora Tolkiena pochodzi z 13 listopada 1961 i jest maszynopisem z autografem autora. Jego adresatem był londyńczyk, pan Paul Barnetson. Choć sam list jest bardzo krótki, omawia ciekawe kwestie – wpływ folkloru i eposów na Władcę Pierścieni oraz genezę słowa ork. List składa się z jednej kartki, jest w dobrym stanie i towarzyszy mu list of krytyka literackiego z dziennika Daily Herald oraz zabytkowy formularz zamówieniowy na egzemplarz Władcy Pierścieni.
Oto treść listu w moim tłumaczeniu:
Do Paula Barnetsona
76 Sandfield Road,
Headington, Oksford
13 listopada 1961
Drogi Panie Barnetson!
Dziękuję bardzo za Pana list, a szczególnie za jakże praktyczny sposób okazania Pańskiego uznania. Pochwała jest słodka, ale nie da się żyć pochwałami. Myślę, że moja książka nie “bazuje” na niemieckim czy islandzkim folklorze, choć ma ogólnie północnego ducha; ale oczywiście nie da się uniknąć wpływu historii Niebelungów (a to raczej epos niż folklor). Co do orka, ma to być nazwa używana w czasach akcji powieści na określenie istoty, którą nazwalibyśmy goblinem; ale też rzeczywiście istniało w dawnym angielskim słowo orc, które służyło do opisu mrocznego, demonicznego stworzenia.
A to przedruk informacji o toaście ‘Za Profesora’ ze strony Towarzystwa Tolkienowskiego w Zjednoczonym Królestwie:
Co obiecującego czeka nas w roku 2012? Otóż w 2012 świetujemy 75. rocznicę pierwszego wydania Hobbita, a pod koniec tego roku obejrzymy w kinach pierwszą część adaptacji filmowej tej książki. W sierpniu 2012 na Loughborough University odbędzie się konferencja The Return of the Ring, czyli wielki tolkienowski konwent organizowany przez Tolkien Society. W tym roku planowane jest wiele innych imprez tolkienowskich.
Co sam Tolkien powiedziałby na tak pasjonującą aktywność jego miłośników?
W roku 2012 obchodzimy jego 120. urodziny (jeszcze trochę brakuje do Wielkiego Tuka), ale nowy rok jest też okazją do wspominania w naszym świecie zdarzeń, które pochodzą ze świata jego wyobraźni:
“… chaotyczny plik kartek, przewiązanych luźno czerwoną wstążeczką”, znaleziony “po letnich egzaminach roku 2012…” – to fragment wstępu do nieukończonej powieści Tolkiena pt. Zapiski Klubu Mniemań (publikowanego w odcinkach w Simbelmynë). Miała to być powieść o podróży w czasie – będąca odpowiedzią na Trylogię międzyplanetarną Lewisa – powieść o podróży w przestrzeni.
Dziś John R. R. Tolkien obchodzi swoje imieniny. Zobaczmy co w tej sprawie napisał w liście nr 309 (z 2 stycznia 1969 r.; tłumaczenie moje):
A teraz, mój drogi, coś o moim imieniu. Brzmi ono Jan [ang. John]: imię często używane i ukochane przez chrześcijan, a ponieważ urodziłem się w oktawę św. Jana Ewangelisty [3 stycznia 1892 r.], przybrałem go sobie za świętego patrona – choć ani mój ojciec, ani na ten czas moja matka, nie pomyśleli by sobie o niczym tak bardzo “rzymskim” jak nadawanie dziecku imienia z powodu jakiegoś świętego. Nazwano mnie Jan, bo zwyczajem naszej rodziny najstarszy syn najstarszego syna powinien nosić takie właśnie imię. Mój ojciec miał na imię Artur, i był najstarszym z drugiej rodziny mojego dziadka Jana. Ale jego starszy brat przyrodni Jan zmarł pozostawiając trzy córki. Zatem to ja musiałem zostać Janem.
Mercja była jednym z królestw anglosaskiej Heptarchii. Obejmowała krainę w dolinie rzeki Trent i jej dopływów – dziś leży tam Środkowa Anglia (ang. English Midlands). Nazwa Mercja to latynizacja (łac. Mercia) formy staroangielskiej, *Mierce albo *Myrce, co znaczyło ‘lud pogranicza’ (por. niemieckie marchie ‘krainy pogranicza’). Królestwo odgrywało najważniejszą rolę w wiekach VIII i IX, w czasach królów Pendy i Offy, a jego ostatnim władcą przed inkorporacją Mercji przez królestwo Wessexu był Ælfwynn, ‘Przyjaciel Elfów’.
Profesor J.R.R. Tolkien wywodził swoje pochodzenie po kądzieli od Mercyjczyków, a konkretnie od ludu Hwycce. Pisze o tym w liście nr 95 (polski przekład A. Sylwanowicz pomija wzmiankę o Hwiccian, dlatego go poprawiamy):
Wyjąwszy (…) krew [niemieckich] Tolkienów (która już dawno temu musiała się bardzo rozrzedzić), ze stron obojga rodziców pochodzisz z Mercjan albo od ludu Hwicce (z Wychwood).
W innym liście Tolkien utyskujący na postępującą globalizację i unifikację pisze:
Chyba będę musiał posługiwać się wyłącznie staromercjańskim.
J.R.R. Tolkien był jednym z tych uczonych, którzy studiowali i promowali mercyjski dialekt języka staroangielskiego. W jego książkach znajdziemy wiele nazw, które wywodzą się nie tyle z klasycznej staroangielszczyzny, co właśnie z dialektu mercyjskiego. Dotyczy to przede wszystkim Królestwa Rohanu, znanego jako Mark (to mercyjska forma staroangielskiego *Mierce ‘Mercja’). W polskim przekładzie Skibniewskiej jest to ‘Marchia’. Mowa Rohanu to we Władcy Pierścieni dialekt Mercji, a kilka imion królów Marchii to imiona królów Mercji: np. Fréawine, Fréaláf i Éomer. Z dialektem mercyjskim spotkamy się też w Utraconej drodze i Zapiskach Klubu Mniemań – są to niedokończone, mniej znane utwory Tolkiena, znane z cyklu Historia Śródziemia.
W najnowszym numerze polskiej edycji National Geographic (listopad 2011) znajdziecie artykuł Caroline Alexander pt. “Złote miecze Anglosasów”, który opowiada o Mercji (warta polecenia jest ciekawa mapa na str. 54-55) i o największym skarbie anglosaskim odkrytym w mercyjskim Staffordshire w roku 2009. Artykuł ozdobiony jest pięknymi grafikami i zdjęciami. Ciekawostka dla miłośnika biografii i badacza zainteresowań Tolkiena. Elendilion poleca!
Dziś – 15 sierpnia – święto kościelne Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (a przy okazji Dzień Wojska Polskiego w rocznicę Cudu nad Wisłą, czyli przegnania wojsk bolszewickich spod bram Warszawy w to maryjne święto, w roku 1920). Jeżeli jest taka okazja, czemu nie prześledzić, jak Wniebowzięcie Najświętszej Bogurodzicy przejawiało się w życiu J.R.R. Tolkiena. W jego biografii, listach i pismach kilkakrotnie ten motyw z tradycji Kościoła katolickiego się przewijał. Wpierw wróćmy wspomnieniem do opisywanej tu niedawno podróży Profesora do Włoch. W czasie swojej wizyty w weneckim kościele franciszkanów p.w. Najświętszej Maryi Panny myślał on o oglądanym przez siebie obrazie Tycjana p.t. Wniebowzięcie (patrz obok), że jest:
(…) łagodnie oświetlony; a jego śliczne barwy czerwieni i złota są najpiękniejsze po prostu jako barwy – dla mnie zwłaszcza z dystansu zachodniego portalu [czyli przeciwnej do ołtarza części kościoła, skąd nie widać szczegółów obrazu - przyp. tłum.]. Przeczytaj resztę wpisu »
Rok 1966 był ciężki dla państwa Tolkienów. Już dawno przekroczyli siedemdziesiątkę – różne dolegliwości dawały się im we znaki. Latem lekarz przepisał Profesorowi specjalny kołnierz ortopedyczny. Obojgu małżonków dokucza artretyzm. A jednak pragną zrealizować swoje marzenie. Już we wrześniu mają ruszyć w rejs po Morzu Śródziemnym i chcą dotrzeć aż do Morza Egejskiego. Poznajmy koleje tamtej podróży dzięki chronologicznej rekonstrukcji Ch. Scull i W. G. Hammonda, którą znajdziemy na stronach 673-675 książki The J.R.R. Tolkien Companion and Guide.
14 września 1966
J.R.R. oraz Edith zaczynają swoją podróż w deszczu i przy silnym wietrze aż do portu w Southampton. Nocą, podczas drogi, przeżywają ryczącą wichurę.
15 września
Małżonkowie jadą przez New Forest. Wstaje słoneczny poranek. Muszą dotrzeć do portu, żeby zaokrętować się na okręcie wycieczkowym Royal Mail Lines, który zabierze ich w rejs po Morzu Śródziemnym. Okręt wyrusza po północy, o 00.49 “w takt wesołej muzyki – rozpoczyna się 17 dni nieprzerwanego słońca (i światła księżyca). Zatoka Biskajska była niczym błękitne jezioro, a Morze Śródziemne także – jedyne chmury i mgły pojawiały się nad odległymi brzegami” (z listu do Clyde’a S. Kilby’ego z 11 października 1966, z zbiorach Marion E. Wade Center, Wheaton College, Illinois, USA). Niestety już pierwszego dnia Edith poślizgnęła się, padła na podłogę, uderzając się w głowę, upadając na kolana oraz raniąc nogę tak, że potrzebna jest pomoc lekarza. Przez większość podróży żona Tolkiena będzie potrzebowała opieki pokładowego lekarza-chirurga. Obsługa statku dostarcza jednak Tolkienom wózek inwalidzki. Stale są też w pobliżu pomocni ludzie. Edith ma jednak problemy z poruszaniem się i w związku z tym Tolkienowie nie skorzystają z możliwości wycieczek krajoznawczych po przybyciu do portów na trasie rejsu. Przez większość dni okręt oferuje pasażerom filmy, grę w bingo, potańcówki i wiele innych rozrywek. Już pierwszego wieczoru odbywa się koncert lekkiej muzyki.
W związku ze zbliżającą się premierą kinowego Conana Barbarzyńcy 3D (światowa i polska premiera 19 sierpnia b.r.), zapraszamy do lektury naszego dawnego newsa z 11 kwietnia 2007.
W roku 1963 L. Sprague de Camp wydał pod swoją redakcją antologię Swords and Sorcery. Antologia obejmowała opowiadania fantasy z podgatunku “miecza i magii”. Książkę ilustrował Virgil Finlay. Najpierw opublikowano tę antologię w formie broszurowej w wydawnictwie Pyramid Books. O książce tej mówi się, że była pierwszą antologią podgatunku “sword and sorcery” i że otwarła drogę trzem kolejnym antologiom wydanym przez de Campa oraz wielu podobnym publikacjom innych autorów. W książce zebrano osiem opowiadań. Wstęp napisał sam de Camp. Spis treści wyglądał następująco (opowiadanie o Conanie pogrubiłem):
“Introduction: Heroic Fantasy” (L. Sprague de Camp)
“The Valor of Cappen Varra” (Poul Anderson)
“The Distressing Tale of Thangobrind the Jeweler” (Lord Dunsany) “Shadows in the Moonlight” (Robert E. Howard)
“The Citadel of Darkness” (Henry Kuttner)
“While the Sea King’s Away” (Fritz Leiber)
“The Doom that Came to Sarnath” (H. P. Lovecraft)
“Hellsgarde” (C. L. Moore)
“The Testament of Athammaus” (Clark Ashton Smith)
Wszystkie zawarte tam opowiadania wydają się ubogie pod kątem drugorzędnej (ale dla mnie nie nieważnej) materii nazewniczej. Najlepsze jako wyraz pomysłowości, najmniej dobrej jako przejaw literatury czy archaizowania.
List ten cytowano w Mythlore 13, nr 4, całość w nr 50 (lato 1987), str. 41. Opowidanie Howarda znamy w Polsce jako Cienie w blasku księżyca.
Ciekawie ten temat rozwinięto na zaprzyjaźnionej stronie: Ostatni Przyjazny Dom (czytaj). Niestety wkradł się tam błąd. Tolkien nie był autorem rozdziału IX. “Merlin in Tweeds: J.R.R. Tolkien” w książce L. Sprague de Campa pt. Literary Swordsmen and Sorcerers: The Makers of Heroic Fantasy! To rozdział o Tolkienie, a nie autorstwa Tolkiena!