Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Przemysław Mroczkowski
Dalsza baśń o prawdach (1962)

wyd

Okładki pierwszych wydań Tolkiena z lat 1960-1985

Przedstawiamy Wam kolejną część recenzji „baśni o prawdach”, którą dla Przeglądu Kulturalnego napisał polski Inkling, człowiek, dzięki któremu książki Tolkiena pojawiły się w Polsce, prof. Przemysław Mroczkowski.

Przegląd Kulturalny, nr 52-53 (538-539) 1962, str. 9:

DALSZA BAŚŃ O PRAWDACH
Przemysław Mroczkowski

Nie wolno przeoczyć ukazania się drugiego porywającego tomu baśniowego eposu J. R. R. Tolkiena Pan Pierścieni [ciekawi ta wersja tytułu, bo w Polsce wydano książkę jednak jako Władcę Pierścieni! – przyp. LNDL]. Tom pierwszy, pt. Wyprawa polecałem rok temu (Wielka baśń o prawdach, grudzień 1961). Jako przysięgły herold tego dzieła rozgłaszam dobrą wieść, że już się ukazał jego następny pokaźny tom: Dwie wieże.

Pod koniec pierwszego tomu było tak, że wśród wielkich przygód kompania niosąca tajemniczy pierścień do groźnej krainy Mordoru (by tam go zniszczyć i w ten jedyny sposób uratować świat dobra przed zagładą) rozproszyła się. Niosący pierścień Frondo [oczywiście Frodo! – przyp. LNDL] został tylko w towarzystwie swego sługi i przyjaciela.

Mimo to zagłębia się, wśród rosnących niebezpieczeństw, w krainę Czarnego Władcy, by spróbować dopełnić zadania.

Jak to się dzieje, że zaczytujemy się w tym wszystkim, mimo tylu szczegółów fantastycznych? Pytanie zastanawiające, ale nie bardziej, niż pytanie o siłę czy sekret działania Tristana i Izoldy, Makbeta czy Don Kichota.

Niemało w tym wszystkim podobieństwa do Sienkiewicza, tylko dochodzi pewne „udziwnienie” i pogłębienie. Ale jest i porywająca akcja, i uśmiech, i „pokrzepienie serc” człowieczych (pod niebem pełnym mroku i grzmotów). A „o czym nam mówi autor” na tych kartach pełnych humoru, grozy, bohaterstwa i barwy? O podobnych sprawach jak w tomie pierwszym – w ogóle o sprawach starych: że ludzie lubią życie spokojne i przyjemne (Frondo [Frodo!] się nie śpieszył na wyprawę), ale że jednak musi się znaleźć ktoś, kto za wszystkich podejmie wielkie i trudne zadanie ratowania ich z nędzy czy ucisku, czy niewoli: że przeto nie przedawniła się dzielność; że w życiu nie ma gwarancji powodzenia (choć trwa nadzieja). I trwa poezja, której „opowiadaną apologią” są poniekąd wszystkie trzy tomy.

Przeczytaj resztę wpisu »

Przemysław Mroczkowski,
Wielka baśń o prawdach (1961)

col4Z wielką przyjemnością prezentujemy Wam prawdopodobnie pierwszy, najwcześniejszy tekst o Tolkienie i jego książkach, jaki ukazał się w polskiej prasie. Dzięki uprzejmości naszej Znajomej, Joanny Tarasiewicz, otrzymaliśmy skany dwóch artykułów prof. Przemysława Mroczkowskiego, polskiego Inklinga (patrz tutaj i tutaj) z Przeglądu Kulturalnego z 1961 i 1962, gdy w PRL-u ukazywało się pierwsze wydanie Władcy Pierścieni w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej. Dziś prezentujemy pierwszy z tekstów: „Wielka baśń o prawdach” (Przegląd Kulturalny nr 49 (484), str. 4 (nie numer 46, jak błędnie podają niektóre bibliografie). Czytajcie! Niech ten tekst wywoła dyskusję tutaj i na naszym profilu na Facebooku. Zauważmy, że prof. Mroczkowski nie pisze o „trylogii”, a o epopei w trzytomowej księdze, że używa pięknych porównań, korzysta z bogactwa polszczyzny pisząc np. o „pozaświatowości elfa”. Prezentowane zdjęcie przedstawia pierwsze wydanie Władcy Pierścieni w Polsce z osobistej kolekcji Profesora Tolkiena (znamy te egzemplarze z niektórych zdjeć J. R. R. Tolkiena na tle jego półki z książkami). O tym, jak te książki znalazły się w Polsce przeczytacie na Tolkniętym i w przygotowywanym na Boże Narodzenie numerze Simbelmynë.

[poprawki redaktorskie podajemy w nawiasie kwadratowym]

WIELKA BAŚŃ O PRAWDACH
Przemysław Mroczkowski

Czy można pozwolić sobie na porcję entuzjazmu? Wydaje się, że są po temu powody z okazji ukazania się po polsku pierwszego tomu wielkiej księgi przygód, feerii i mądrości J. R. R. Tolkiena, której podano u nas tytuł Wyprawa [dziś Drużyna Pierścienia].

Piszący te słowa uważa to trochę za osobiste święto, ponieważ tę książkę podawał jeszcze w oryginale rodzinie i przyjaciołom, i podsunął myśl jej przekładu.

Jakiś czas temu wydano u nas krótszą powieść Tolkiena, Hobbit, autor nie jest więc naszym czytelnikom nie znany. Hobbit odgrywa w stosunku do Wyprawy rolę preludium, wprowadza postać dzielnego, a przy tym wielce osobistego ludzika, któremu „nagle wypadło być bohaterem” mimo zamiłowania do wygodnego, spokojnego życia i który przeklinając to zrządzenie losu, dokonuje jednak wielkiego czynu. Już ta książka zaznajamiała tych, którzy potrafili się na tym poznać, z niektórymi najlepszymi cechami angielskiej psychiki i charakteru, a także kultury pisarskiej. Wyprawa będzie to czynić na o wiele większą skalę.

J. R. R. Tolkien przez długie lata profesor filologii angielskiej w Oxfordzie [pisownia oryginalna], jest jednym więcej przykładem łączenia w tradycji tego uniwersytetu pasji badawczej z zamiłowaniem literackim. W najgłośniejszym przypadku Lewis Carrolla twórczość zwyciężyła nawyki matematycznego myślenia pisarza: każdy zauważył, że „Alicja w Krainie Czarów” prowadzi pewne logiczne konstrukcje, chociaż doprowadza do absurdalnego zakończenia.

Tolkien jest znawcą starej literatury i języków. Jego wykłady wprost oszałamiały orientacją w spuściźnie rękopiśmiennej, w bogactwie form dialektycznych, rodzajach pisma. Ale ktoś dobrze umiejący czytać w twarzach byłby może dostrzegł pod skupieniem badacza coś z oczarowania dziwnością wykładanych spraw, coś z zaświatowości elfa. W każdym razie jest w tej chwili jasne, że oprócz władz analitycznych pracowała tam wyobraźnia, gromadząca przez lata wizje minionych ludzkich społeczności, ich wierzeń, walk, nabywanych doświadczeń; że na przykład rękopis jawił się nie tylko jako przekaz danych do naukowego wykorzystania, ale jako to, czym ongiś bywał, jako układ znaków, w których ludzie „zaklęli” swoje doświadczenie. Aż przyszedł dzień, w którym te podskórne prądy wydostały się na powierzchnię: wydawcy Allen i Unwin wypuścili w r. 1954 pierwsze z licznych wydań trzytomowej baśniowej epopei: Pan Pierścieni (The Lord of the Rings). (W tej chwili Amerykanie kręcą już z tego film).

Przeczytaj resztę wpisu »

Historia monogramu J. R. R. Tolkiena

monogram

Historia monogramu JRRT

Na Facebooku znaleźliśmy tę ciekawą infografikę, która pokazuje, jak na przestrzeni lat zmieniał się słynny monogram J. R. R. Tolkiena. Co ciekawe, za życia Profesora nigdy nie użyto tego osobistego monogramu do ozdoby jego książek. Dopiero po śmierci Tolkiena zaczęto go „eksploatować”, a dziś stanowi też znak handlowy. Monogram profesora to kombinacja graficzna jego inicjałów: J, dwóch R i jednego T. Podobne monogramy znamy np. ze sztuki renesansowej (vide słynny monogram Albrechta Dürera).

Powyższa grafika pokazuje, jak od 1906 (gdy Ronald miał zaledwie 14 lat) aż do śmierci Profesora zmieniał się ten znak. Widzimy też, że w zasadzie już nastolatek zarysował kształt, który towarzyszył potem przez dziesięciolecia Tolkienowi do ozdabiania jego grafik i tekstów. Dziś zdarza się nawet, że zagorzali fani Profesora tatuują sobie ten znak na własnej skórze!

Jak zauważył nasz dobry znajomy, Szymon Pindur:

Styl znaku z roku 1914 bardzo mi przypomina kaligrafię chińską tudzież japońską. W ogóle cały monogram Tolkiena jest bardzo podobny do znaku [patrz niżej] oznaczającego zarówno w chińskim i japońskim ‚wiązać, związywać’. 

monogram1

A czy Wy używacie swojego własnego monogramu? Podzielcie się zdjęciami i linkami w komentarzach!

Ryszard Derdziński nominowany
do Tolkien Society Awards 2018

21430360_10214724175003729_4739974227763889426_nWieloletnia pasja i zaangażowanie Galadhorna, w polski fandom tolkienowski dała nam niesamowitą ilość wspaniałych inicjatyw fanowskich, artykułów, grafik, opowiadań, wierszy i pieśni, informacji biograficznych i lingwistycznych, a tym którzy mają szansę znać go bliżej wiele niesamowitych wspólnych przygód.

Przez  – w tej chwili już dziesięciolecia – jesteśmy świadkami prawdziwej i niegasnącej pasji do tego, co najpiękniejsze w twórczości J.R.R Tolkiena, oraz do jego życia, nieodkrytych powiązań z tym co nam bliskie i palącym się w sercu tolkienowskim wiecznym ogniem.

Dlatego nie mogłem odpuścić tego newsa, bardzo się cieszę, że blog prowadzony przez Ryszarda „Galadhorna” Derdzińskiego – TOLKNIĘTY, został nominowany przez prestiżowe Tolkien Society (założone 1969 roku), do nagrody roku w kategorii:  najlepsza strona internetowa.

Zapewne każdy z Was zna dobrze ten blog, jeśli nie, koniecznie dodajcie go do swoich zakładek.

Galu, Tobie już teraz gratuluję i dziękuję za Twoją dociekliwość i pasję, za przyjaźń i lata wspólnych przygód pod gwiazdami Śródziemia… hantalë!

Wszyscy aktywni członkowie Tolkien Society mogą oddać głos do 13 kwietnia 2018 roku.

Lista nominacji do nagrody Tolkien Society 2018

Najlepsza Grafika

Najlepszy artykuł prasowy

Najlepsza książka

  • There Would Always Be a Fairy Tale: Essays on Tolkien’s Middle-earth by Verlyn Flieger
  • Beren and Lúthien by J.R.R. Tolkien, ed. by Christopher Tolkien
  • The J.R.R. Tolkien Companion and Guide, 2nd edn, by Christina Scull and Wayne G. Hammond

Najlepsza strona internetowa

Nagroda za wybitny wkład

  • Alan Reynolds
  • Priscilla Tolkien

Creatio Fantastica nr 2 (57) 2017
i fantastyczny numer tolkienowski!

creatio_oklCzasopismo do ściągnięcia – kliknij na obrazek!

To naprawdę wielkie wydarzenie tolkienowskie w Polsce! Żyjemy w jakiejś niezwykłej erze nowego ożywienia mitopeicznego. Świadczy o tym najnowszy numer Creatio Fantastica, wydawnictwo Ośrodka Badawczego Ficta Facta w Krakowie. Czasopismo jest do ściągnięcia całkowicie za darmo (TUTAJ). A oferuje ponad 200 stron samych tolkienowskich rarytasów! Sami zobaczcie na tolkienowską część spisu treści:

Artykuły naukowe

„Tolkien w oczach mediewisty”
Thomas Honegger

„Tolkien i wikingowie. Czyli o związkach J. R. R. Tolkiena
z wiktoriańską literaturą na temat Północy”
Michał Leśniewski

„Z Prus do Anglii. Saga rodziny J. R. R. Tolkiena (XIV-XIX wiek)”
Ryszard Derdziński

„Silmarillion – allotopia J. R. R. Tolkiena w perspektywie ardologicznej”
Krzysztof M. Maj

„Nomadyczność w cieniu Mordoru”
Jakub Alejski

„Inspiracja radykalna, czyli wątki tolkienowskie w twórczości Varga Vikernesa
Adam Podlewski

Rozmowa numeru

„Między Oksfordem a Mordorem”
Rozmowa z Katarzyną Mroczkowską-Brand

„Tolkien nadal inspiruje badaczy”
Rozmowa z Andrzejem Szyjewskim

Zapraszamy do lektury, a Redakcji Creatio Fantastica serdecznie dziękujemy za tak piękny numer pisma!

Drzewo Rodzinne Tolkienów (1379-1840)

Uwaga – aktualizacja drzew genealogicznych 13 stycznia 2018!

IMG_20170823_201052_100Barcja w dawnych Prusach, gdzie pojawiają się w XIV w. pierwsi Tolkienowie

Mamy dla Was coś niezwykłego. W wyniku badań #TolkienAncestry (sprawdźcie ten hashtag na Facebooku lub Twitterze) Ryszard „Galadhorn” Derdziński zdołał odtworzyć dzieje nazwiska i rodziny Tolkienów od początków XVII wieku, a teoretycznie nawet do drugiej połowy XIV wieku. Najintensywniejszy dla tych badań był cały rok 2017, gdy Galadhorn odwiedził archiwa metodystów w Londynie, zebrał materiały z Archiwów Państwowych w Anglii, kilka razy odwiedził Archiwum Państwowe w Gdańsku oraz korzystał z materiałów genealogicznych zgromadzonych przez mormonów. To była wielka przygoda. Jej owocem będzie cykl artykułów (najbliższy w Przeglądzie Środkowo-Wschodnim, potem w Creatio Fantastica). A tymczasem zapraszamy Was do obejrzenia i samodzielnego zbadania drzew genealogicznych, które Galadhorn dla nas przygotował. Widać w nich, jak rodzina Profesora przybyła do Londynu z Gdańska, a do Gdańska z Krzyżborka w Królestwie Prus. Wcześniej Tolkienowie związani byli z dobrami w Tolko i Tołkinach w dzisiejszym województwie warmińsko-mazurskim… Galadhorn przygotował dokument w formacie pdf, który możecie ściągnąć z naszej strony:

Drzewa genealogiczne rodziny Tolkienów – Ryszard Derdziński

Tree_1

Pruskie korzenie
Tree_2

Z Krzyżborka do Gdańska

Tree_3

Z Gdańska do Londynu

Tolkien o Bogu, bogach, elfach i ludziach (1968)

Źródło: The Tolkien Library

Jest to właściwie nieznany fragment bardziej znanego wywiadu z Tolkienem, który został przeprowadzony w lutym 1968 przy okazji tworzenia filmu Tolkien in Oxford. Gdy w 2007 ukazały się Dzieci Húrina angielski wydawca zamieścił na YouTube ciekawe fragmenty rozmowy z Profesorem. A my tłumaczymy je na język polski. Widać tutaj, jak bardzo dla Tolkiena ważne były kwestie metafizyczne jego Legendarium.



J.R.R. Tolkien:

„Każdy, nawet boskie istoty duchowe podporządkowane Bogu, popełniają w tej mitologii błędy, i oczywiście ci bogowie popełnili błąd pierworodny. Zamiast pozwolić elfom i ludziom odnaleźć własną drogę pod kierownictwem Boga, zaprosili do siebie elfy, bo buntownik z ich grona, upadły bóg Melkor, wciąż żył i zniszczył dużą część tego świata.

Odprowadzili elfy do swojego raju na zachodzie, aby je uchronić i tak cały mechanizm rozpoczyna się od buntu elfów, a tym samym wzięli oni udział w rebelii zła, gwałtownie opuszczając raj.

A zatem to, co zastajemy w naszych czasach to dwa rodzaje elfów: ci, którzy nigdy nawet nie zaczęli, nie chcieli, nie pomyśleli o tym, żeby być kimś lepszym niż sami byli – to zwyczajne Elfy Leśne z dalekiego wschodu.

I ci, którzy rozpoczęli marsz do raju bogów, ale nigdy tam nie doszli – to Elfy Szare z zachodu, a także ci, którzy wrócili jako wygnańcy.

Elfy o wyższym statusie, te, które śpiewają pieśń do Elbereth na początku Władcy Pierścieni, to elfi wygnańcy, którzy poznali, co to znaczy spotkać osobiście boskich demiurgów.

Pewną trudność sprawiają krasnoludy – prawda? Mają oni pewne poczucie krzywdy ze strony tak elfów, jak i ludzi. Są oni wcielonymi w ciało duszami. I choć są podobni do nas, niewiele na ich temat wiemy, ale są oni z pewnością śmiertelni, choć długowieczni. Jak wpisują się oni w cały schemat? Oczywiście wpisują się dobrze, a istnieje cała masa informacji dotyczących ich początków. Myślę, że nie czas teraz na mówienie o tym, ale mają oni swój racjonalny początek, który związany jest z ich rolą, tematem. Nie są oni jednak Dziećmi Boga. To wszystko, co mogę na ten temat powiedzieć.

A ludzie, to po prostu ludzie.”

The line of J.R.R. Tolkien

danzig_merian_1643_farbeGdańsk/Danzig, 17th c.

The names given in this tree are only of the male line of John Ronald Reuel Tolkien. The tree will be developed as our knowledge on the Tolkien ancestry is deeper. My special thanks to Tadeusz A. Olszański, Wiltraud Potrawa, Tomasz Gubała, Magdalena Słaba, Gerald Aurand, Michał Leśniewski and others who have supperted my work and encouraged me when there was still a long way from London to Tołkiny. For the fans of Middle-earth I have also added hypotetical Sindarin names for each generation of the forefathers of our „Beren”.

Ryszard „Galadhorn” Derdziński

?
someone from
*Tolkyn (Tolksdorf/Tołkiny), East Prussia? [hypothesis]

|

|
?
someone from disctrict
of Königsberg, East Prussia? [hypothesis]

|

|

Michael Tolkien (c. 1675, died afrer 1765) [hypothesis]
[Beor the Old]

|

Christian Tolkien (c. 1720-? Danzig/Gdańsk?) [Baran]
= Eufrizina Tolkien

|

John Benjamin Tolkien (1753 in Danzig/Gdańsk – 27 Jan 1819 in London) [Boron]
= Mary Tolkien, née Wall (1746-1837)

|

George William Tolkien (20 Oct 1784-1840) [Boromir]
= Eliza Lydia Tolkien, née Murrell (?1787-1863)

|

John Benjamin Tolkien (?1807-1896) [Bregor]
= Mary Jane Tolkien, née Stowe (?1834-1915)

|

Arthur Reuel Tolkien (1857-1896) [Barahir]
= Mabel Tolkien, née Suffield (1870-1904) [Emeldir]

|

John Ronald Reuel Philip Tolkien (1892-1973) [Beren]
= Edith Mary Tolkien, née Bratt (1889-1971) [Lúthien]

|

3 sons, 1 daughter, [Dior: Eldún, Elrún, Elwing]
grandchildren
great-grandchildrenetc.

oxford
Oxford, 20th c.

Tolkienowie przybyli do Anglii z… Gdańska!

Zapraszamy do przeczytania tekstów o genealogicznych poszukiwaniach dawnych Tolkienów na blogu TOLKNIĘTY:

„Tołkiny (*Tolkyn, Tolksdorf) – zarys dziejów”
„Peter Tolkynen (ok. 1440)”
(o najdawniejszym przykładzie występowania nazwiska Tolkyn/Tolkien)
„Tolkin (1540) w Legitten k. Królewca”
„John Benjamin Tolkien (1752-1819). Moje poszukiwania przenoszę do Anglii”
„John Benjamin Tolkien i Mary Wall – ślub w 1781”
„Gravell & Tolkien”
„Daniel Gottlieb Tolkien 1747 (Gdańsk!) – 1813 (Londyn)”
„Daniel G. Tolkien and Johann B. Tolkien, sons of Christian Tolkien from Gdańsk/Danzig!”

augustiiiDzięki wieloletnim badaniom genealogicznym nasz redaktor, Rysiek „Galadhorn” Derdziński dokonał dziś wielkiego odkrycia! Tolkienowie przybyli do Anglii, do Londynu z… Gdańska, gdy z głównego miasta Prus Królewskich w Rzeczypospolitej stawały się w dobie I rozbioru, w czasach ekspansji Królestwa Prus miastem w Prusach Zachodnich. Krewnym J.R.R. Tolkiena, który urodził się jeszcze w Gdańsku był Daniel Gottlieb Tolkien (1747, Gdańsk – 1813, Londyn), brat Johna Benjamina Tolkiena (1753-1819), który był prapradziadkiem Profesora (być może i on urodził się w Gdańsku). Ojciec Daniela i Johna nie mieszkał chyba w Anglii, skoro nie zachowały się żadne zapisy na jego temat. Dan (bo tak go w skrócie nazywano Daniela Gottlieba Tolkiena) ożenił się 7 kwietnia 1782 z Ann Austen (która była świadkiem na ślubie brata Daniela, Johna) w kościele St Sepulchre w londyńskim Holborn (pierwszy angielski kościół rodziny Tolkienów w Anglii). Był współwłaścicielem firmy produkującej zegary, która nazywała się Gravell & Tolkien. Pierwsi angielscy Tolkienowie z tej linii byli nonkonformistami religijnymi z Kościoła Wesleyańskiego. Ich parafią był kościół St Sepulchre, który możecie dziś odwiedzać podczas wycieczek do Londynu.

Można te informacje zestawić z legendą rodzinną Tolkienów, którą opisuje w biografii Profesora Carpenter:

Wśród Tolkienów krążyły różne opinie na temat przyczyn i czasu przybycia ich przodków do Anglii. Jedna z najbardziej prozaicznych głosiła, że nastąpiło to w 1756, kiedy Tolkienowie uciekli przed inwazją pruską z Saksonii, gdzie mieli swoje majątki (…)

(H. Carpenter, J.R.R. Tolkien.Wizjoner i marzyciel, str. 23)

Wszystko pasuje! Tylko troszkę to przez pokolenia pomieszano. Daniel i Johann (John) urodzili się w Prusach Królewskich w czasach unii personalnej polsko-saskiej (1697-1763, z przerwą w l. 1706-1709), za panowania Augusta III. Być może uciekli do Anglii statkiem z Gdańska. Inwazja pruska to I rozbiór Polski w 1772, gdy Prusy zabierają Rzeczypospolitej Prusy Królewskie (ale bez Gdańska i Torunia).

Pasuje to też do dygresji Tolkiena z jego pracy „Angielski i walijski” w Potworach i krytykach:

Nie jestem Niemcem, choć moje nazwisko jest niemieckie (…) a po dwustu latach „krew” pochodząca z Saksonii i Polski jest prawdopodobnie pomijalnym składnikiem fizycznym.

(J.R.R. Tolkien, Potwory i krytycy, str. 223)

Tak! – zarówno Daniel Gottlieb Tolkien jak i być może Johann Benjamin Tolkien (prapradziadek Profesora) pochodzili „z Saksonii i Polski” czyli z państwa unii sasko-polskiej Augusta III Wettina! Wszystko nam pasuje!

sepulchreKościół St Sepulchre w Holbornie,
kościół pierwszych angielskich Tolkienów

Galadhorn serdecznie dziękuje znanemu tolkieniście i historykowi, Michałowi Leśniewskiemu (M.L.) za merytoryczną pomoc w znalezieniu odpowiednich źródeł.

Tolkien jako nazwisko pochodzenia bałtyckiego

tolkien_prussischJako uzupełnienie naszych badań, które najlepiej streszcza artykuł O rycerzu Tolkienie, Czerwonym Wilku i Pięknym Lesie prezentujemy dzisiaj skan z niemieckiej książki 4444 ostpreußische Namen prußisch enklärt Heinza Georga Podehla (str. 74, książka z lat 70.). Autor dowodzi tu, że nazwisko Tolkien pochodzi od pruskiego (bałtyckiego) *Tolkínas.

Tolkien zapewne nie miał racji w swoim liście nr 349. W odpowiedzi na list pani E. R. Erhardt 8 marca 1973 stwierdził, że jego nazwiska Tolkien nie należy łączyć z bałtyckimi określeniami ‚tłumacza, interpretatora’, np. litewskim tulkas. We współczesnych niemieckich opracowaniach onomastycznych nazwisko Tolkien łączy się z Prusami Wschodnimi, z okolicami naszej wsi Tołkiny w woj. warmińsko-mazurskim, ze żródłosłowem bałtyckim.

Jak dowodziliśmy tego w naszych tekstach (patrz wyżej), nazwisko to dostało się najpewniej do języka niemieckiego w średniowieczu. Z Prus Wschodnich rozprzestrzeniło się w Północnych Niemczech i przez Saksonię trafiło do Anglii w XVIII w.

Wcześniejsze wpisy →