Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Mordor na Domaniewskiej

Kiedy pisaliśmy o sondzie New Horizons, dość szybko okazało się, że nazwa Mordor chwyciła i zaczęto jej nieformalnie używać na określenie północnych obszarów Charona. Ale czy wiedzieliście, że aby zobaczyć Mordor (jeżeli ktoś naprawdę chce taką wycieczkę odbyć), wcale nie trzeba lecieć tak daleko? Nie trzeba też wyjeżdżać do odległych krajów. Wystarczy wycieczka do Warszawy, konkretniej na ulicę Domaniewską na Mokotowie, gdzie mieści się lokalne zagłębie biurowców korporacyjnych. Oto Mordor na Domaniewskiej!

Wszystko zaczęło się w 2012 od Facebooka i Rafała Ferbera. Zaczął on na swoim profilu oznaczać miejsce Mordor na Domaniewskiej – samo określenie uslyszał od któregoś ze znajomych. Potem powstał profil https://www.facebook.com/MordorNaDomaniewskiej, mający szydzić ze świata korporacji, z dziwacznego języka (dedlajn, sfokusowani na target), kultury pracy w wielkich zagranicznych firmach, wyścigu szczurów i podobnych zjawisk. I określenie to chwyciło, nie tylko wśród fanów Władcy Pierścieni. Nawet nie tylko wśród faktycznych pracowników korporacji na Domaniewskiej. Dla wielu osób w Warszawie (a nawet i poza, zwłaszcza jeżeli pracują w korporacjach) określenie pracuję w Mordorze jest jednoznacznie. Nawet w niektórych stołecznych serwisach internetowych już nieraz użyto nazwy Mordor na określenie tej części Mokotowa. Oczywiście, poza nazwą i grafiką zdobiącą stronę, profil z Tolkienem wiele wspólnego nie ma. To jednak głównie korporacyjny humor, choć czasem przewiną się jakieś obrazki nawiązujące Władcy Pierścieni. Ale trzeba przyznać, jest to ciekawy przykład wpływu twórczości profesora na kulturę masową.

Kategorie wpisu: Fandom tolkienowski

Brak komentarzy do wpisu "Mordor na Domaniewskiej"

Zostaw komentarz