Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Ostatnie pożegnanie z uniwersum Petera Jacksona

Już 26 grudnia w polskich kinach obejrzeć będzie można ostatni film o Śródziemiu, wyprodukowany przez Petera Jacksona w Nowej Zelandii – Hobbita: Bitwę Pięciu Armii (światowa premiera to 10 grudnia b.r.). Oficjalny teledysk z piosenką Billy’ego Boyda (filmowego Peregrina Tuka) pt. The Last Goodbye to piękne ale też smutne wspomnienie filmowej przygody, która zaczęła się w roku 2001. Żegnamy uniwersum filmowe, ale może teraz jeszcze więcej uwagi zwrócimy na dużo bogatszy świat opisany w książkach?

P.S. Bardzo nam przykro, że polskie wydawnictwa nie zaproponowały nam w tym roku żadnej książki okołofilmowej – w Anglii i USA wyda się ich aż dziewięć! Shame on you, Amber!

 

Kategorie wpisu: Adaptacje tolkienowskie, Filmy: Hobbit i WP

8 Komentarzy do wpisu "Ostatnie pożegnanie z uniwersum Petera Jacksona"

KacperP, dnia 22.11.2014 o godzinie 13:37

Mnie też jest bardzo przykro. Szczególnie jak patrzę co oferują wydawnictwa zagraniczne. Dodatkowo polscy kolekcjonerzy nie skompletują wszystkich choćby „Przewodników po filmie”. Jaki jest więc sens wydawania książek okołofilmowych do „Niezwykłej Podróży” i „Pustkowia Smauga”, kiedy nie zostaną wydane ich „kontynuacje” w postaci książek o „Bitwie Pięciu Armii”? Albo wszystko albo nic.

MumakiL, dnia 22.11.2014 o godzinie 17:12

Akurat wydawnictwa około filmowe ani mnie grzeją ani ziębią, ale KacperP ma rację. W ten sposób uczymy się, jak nasi wydawcy mają nas zasadniczo w ….*

———————————–
* I nie tylko oni. 😛

Lord Ya, dnia 22.11.2014 o godzinie 22:07

Dlaczego Shame on you, Amber!„? Czy Amber ma jakieś monopol na wydawnictwa pidżejowskie?

Jaki jest główny cel wydawnictw? Jakby to paskudnie nie zabrzmiało, chodzi o zysk. Oni chcą na wydawanych książkach zarobić i to główna przyczyna decyzji o wydaniu takich a nie innych książek. Być może zdarzają się przypadki „poczucia misji” i wydania czegoś dla samej wartości niesionej przez książkę, niezależnie od potencjalnych strat (czy tak właśnie nie wydano Władcy Pierścieni, ale albumy filmowe to jednak nie są przełomowe dzieła noblistów, zmieniające spojrzenie na świat. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że wydawnictwa mają swoich analityków, uczą się na doświadczeniach i po wydaniu książek po pierwszym „Hobbicie” wyciągnęli pewne wnioski – może po prostu się nie sprzedają w Polsce, przeciętny czytelnik tego nie potrzebuje. Widać nie ma u nas na to zapotrzebowania – bo jakby wydawnictwo miało szansę na tym zarobić, to by się postarali zarobić. Zastanówmy się, ile osób, poza jakimiś wielkimi fanami filmu, kupi te wszystkie 9 książek? Albo chociaż 5?
Więc jeżeli Amber nie ma monopolu (może ma, nie wiem jak wygląda wydawanie książek na licencjach filmowych) i byłoby to opłacalne, to ktoś by coś wydał. Zresztą, śmiało, mamy wolny rynek, mamy Kickstartery i takie tak, można wystartować z własnym wydawnictwem i wydawać wszelkie pidżejalia.

Swoją drogą, ile jest innych filmów do których powstają jakieś przewodniki, albumy itp.? Bo nic poza dziełami Jacksona nie przychodzi mi teraz do głowy.

MumakiL, dnia 22.11.2014 o godzinie 22:52

Słyszę takie tłumaczenie od dawna. Ale to nie o misję chodzi, tylko o chciwość. To nie chodzi o to, że oni nie zarobią. Tylko o to, że zarobią w swojej opinii za mało. Oszczędza się na wszystkim. Na tłumaczach, na redakcji, na korekcie, może dlatego, bo inaczej się nie opłaca. Nie, bo jak nie masz 100% lub więcej zysku, to po co się pierniczyć z tym syfem. A szczytem marzeń jest przekręt jak syfiastej pamięci Jobs, wyprodukować smartfona z 50USD i sprzedać za 800.
I oczywiście ich prawo, ale nasze prawo mieć o to do nich pretensję. Jak napisałem, mam głęboko w nosie czy wyjdą rzeczy PJ-owe, ani przy LotRze mnie nie interesowały ani tym bardziej teraz, ale wygląda to głupio i bez sensu. Czy byłby zysk. Pewnie mały, ale by był, ale po drobne schylać się nie będą.

Lord Ya, dnia 23.11.2014 o godzinie 12:39

Tak jak napisałem, choć może w łagodniejszych słowach, im chodzi o zysk albo o odpowiednio wysoki zysk. Nie wiem czy zarobiliby, ile zarobiliby, ile by chcieli zarobić, jaki jest koszt wydania takich książek, więc w tej kwestii się nie wypowiem, ale myślę, że można to sprowadzić do jednego – Polska nie jest dobrym rynkiem na tego typu publikacje, a przynajmniej w opinii wydawców. Czy są chciwi? Przy moim stanie wiedzy nie użyłbym tego słowa.
Zresztą, wydali coś przy okazji pierwszej części filmu, wydali coś (chyba mniej) przy drugiej części filmu, więc nie można zarzucać, że od razu spisali te książki na straty. Najwyraźniej nie sprawdziły się, cóż, prawa wolnego rynku (albo i bezprawia wolnego rynku, jak kto woli). Kto wie, może gdyby jakieś umowy nakazywały im wydać całość albo nic, to w ogóle by w to nie w chodzili. Nie znamy też sytuacji od strony Warner Bros.
Ale nie, nie próbuję przekonać, że mamy na siłę cieszyć się tym co mamy, bo i tak okazali nam łaskę. Przyznaję, gdyby ktoś przestał wydawać jakąś serię, którą byłem zainteresowany, też pewnie czułbym przez jakiś czas pewne pretensje. Cóż, system nie działa tak dobrze jakbyśmy chcieli (choć różne osoby różnie chcą).

Co do mojego pytania o inne około filmowe książki, zastanowiłem się nad tym i chyba Gwiezdne Wojny też coś mają.

Antares, dnia 23.11.2014 o godzinie 15:44

Zawsze można sprowadzić z zagranicy. Jeśli Amber nie chce – niech inni zarobią. Osobiście bardzo cenię filmowe przewodniki i chętnie zakupię.
Na stronie internetowej wydawnictwa w zakładce „O wydawnictwie” można przeczytać m.in. coś takiego: „(…) Wspaniałą klamrą spinającą 2013 rok są filmowe wydania Hobbita (70 000 sprzedanych egzemplarzy), 6 albumów ilustrowanych zdjęciami z planu filmowego, odsłaniających kulisy powstawania obu ekranizacji. I kolejne wydania ilustrowanych dzieł Tolkiena (Władca Pierścieni, Silmarillion).”
Nawet nie sprecyzują swoich informacji i nawet nie przeproszą czytelników a przynajmniej tyle wypadałoby zrobić.

BoKu, dnia 23.11.2014 o godzinie 16:08

Cieszmy się tym co mamy zamiast żałować tego co nie jest nam dane. A filmy są super, nawet taki blue screen jak w ,, Pustkowiu…” jest lepszy niż nic. Obawiam się zresztą, że po P.J. innych wersji raczej nie będzie, a jeśli będą to nieprędko.

M.L., dnia 26.11.2014 o godzinie 22:19

Cieszmy się, że PJ już więcej nie będzie gmerał przy Śródziemiu i tolkienowskim legendarium, za to trzymam kciuki.

Zostaw komentarz