Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Tolkien o ojczyźnie i patriotyzmie

Dzień 11 listopada 1918 w Oksfordzie. Wszyscy cieszą się z zakończenia Wielkiej Wojny. J.R.R. Tolkien wrócił niedawno do Oksfordu i przyjął ofertę pracy przy tworzeniu New Oxford Dictionary. Niedawno ranny, zmęczony przeciągającą się wojną zaczyna nowe życie… A my przeczytajmy jeszcze raz te kilka słów, refleksję przed Świętem Niepodległości. Napisane pięć lat temu, w Święto Niepodległości 2007 roku.

govannas_1Dziś 11 listopada, Dzień Niepodległości. Niektórzy z nas wywieszą flagę państwową, pójdą po obiedzie na świąteczny spacer, może wezmą udział w jakichś lokalnych uroczystościach niepodległościowych. Polski 11 listopada to też dzień, który daje nam sposobność zastanowić się nad naszym patriotyzmem. A jak Tolkien może nam pomóc w tej refleksji?

Jak on rozumiał patriotyzm i patriotyzm jakiego rodzaju jest ukazany w jego książkach?

Wynotowałem kilka informacji o poglądach na tę sprawę u młodego, dwudziestokilkuletniego Ronalda Tolkiena. Cytaty te znalazłem w książce Johna Gartha pt. Tolkien and the Great War. The Threshold of Middle-earth (fragmenty w moim tłumaczeniu). Oto Tolkien podczas debaty w kolegium w listopadzie 1914 r. wypowiadał się w obronie nacjonalizmu,

choć przecież narodowa duma pchała wówczas Europę ku katastrofie. Nacjonalizm miał nawet bardziej przykre konotacje w latach 30., jednak pogląd Tolkiena nie miał nic wspólnego z wynoszeniem się jednego narodu ponad inne. Dla Tolkiena najwyższym celem narodu była kulturalna samorealizacja a nie zdobywanie dominacji politycznej nad innymi narodami; najistotniejszy w tym poglądzie był patriotyzm i wspólnota przekonań. „Nie bronię „Deutschland über alles”, jednak na pewno stoję w obronie norweskiego „Alt for Norge” (‚Wszystko dla Norwegii’)” – jak powiedział Wisemanowi w przededniu debaty. Tolkien przyznawał jednak do tego, że jest zarówno angielskim patriotą, jak zwolennikiem autonomii (Home Rule) dla Irlandii (…).

Jego patriotyzm łączył się ze sprzeciwem wobec brytyjskiego imperializmu:

Jego sprzeciw wobec imperializmu był głęboko zakorzeniony i wyrażał się nie tylko w poparciu dla autonomii Irlandii, ale również – krótko po wojnie – w przerażeniu, jakie wywoływała u niego zyskująca na popularności idea, że język angielski – obiekt jego miłości i pole jego badań – miałby się stać ogólnoświatową lingua franca dzięki wejściu Stanów Zjednoczonych na scenę światowej polityki pod koniec Wielkiej Wojny (…).

Patriotyzm młodego Tolkiena jest też daleki od szowinizmu i chęci zemsty. Oto opis stosunku Ronalda do Niemców podczas I wojny światowej. John Garth pisze:

Jednak w roku 1914 J.R.R. Tolkien miał walczyć przeciw żołnierzom, których ojczyzna była też domem jego przodków po mieczu. Wprawdzie Tolkienowie żyli w Anglii już na początku XIX wieku, ale ich ród (pod nazwiskiem Tolkiehn) wywodził się z Saksonii. Starożytna Germania była również matecznikiem kultury anglosaksońskiej. W jednym ze swoich notesów z tamtego roku Tolkien w wielką pieczołowitością śledził następujące po sobie najazdy, które sprowadziły kilka plemion germańskich do Brytanii. Na tym etapie swojego życia był Tolkien – jak do tego później nawiązywał – zafascynowany „ideałem germańskim”, który opisywał nawet w roku 1941 (mimo zawłaszczenia i zatrucia tej tematyki przez Adolfa Hitlera) jako „szlachetnego północnego ducha, stanowiącego największy wkład do dziedzictwa Europy” (…). Możliwe, że niekonwencjonalne zamiłowanie Tolkiena do literatury germańskiej dało mu odmienny pogląd na temat wojny od panującego u większości jego współczesnych.

Książki Tolkiena ukazują patriotyzm, który łączy się z szacunkiem dla innych nacji (postawa Boromira, a zwłaszcza jego młodszego brata, Faramira), Tolkien pisze też o poszanowaniu przeciwnika nawet podczas wojny (opis śmierci Haradrima w Ithilien). Jednymi z najpiękniejszych słów o miłości ojczyzny są te wersety z mowy Faramira:

nie kocham lśniącego miecza za ostrość jego stali, nie kocham strzały za jej chyżość ani żołnierza za wojenną sławę. Kocham tylko to, czego bronią miecze, strzały i żołnierze: kraj ludzi z Númenoru

Życzymy wszystkim Wam radosnego, spokojnego Święta Niepodległości…

Kategorie wpisu: Eseje tolkienowskie

23 Komentarzy do wpisu "Tolkien o ojczyźnie i patriotyzmie"

Conducator, dnia 11.11.2007 o godzinie 0:47

Cytat z Faramira należy do moich ulubionych. Tolkien to propagator mądrej miłości ojczyzny, tego uczucia, którego wielu naszych rodaków już zapomniało – a ta ziemia nasiąkła krwią tych, którzy Jej bronili…

Pamiętajmy i o nich. Bo walka o wolność się nie kończy, choć zmienili się wrogowie. „Słowo ‚ojczyzna’ nie zmalało do trzech liter c a r a” – ale jest wielu takich, którzy zawładnąć chcą naszą wolą i własnością, naszymi myślami i sumieniami. Nie ważne, jak się nazywają i jakie państwo reprezentują – szykują nam kajdany równie ciężkie jak carskie…

Grzmijcie bębny, ryczcie działa,
Dalej dzieci w gęsty szyk.
Wiedzie hufce wolność, chwała,
Tryumf błyska w ostrzu pik!
Leć nasz orle w górnym pędzie,
Sławie, Polsce, światu służ!
Kto przeżyje wolnym będzie,
Kto umiera wolnym już!

Galadhorn, dnia 11.11.2007 o godzinie 8:54

Na tym też polega charakterystyka współczesnych sytych społeczeństw Europy, że zatracają one instynkt samozachowawczy. Nie mówię już o bezmyślnym sprowadzaniu sobie obcych kulturowo i religijnie, a bardzo aktywnych demograficznie gastarbeiterów, ale przede wszystkim o godnym najgorszych „pożytecznych idiotów” stosunku do potencjalnie niebezpiecznych potęg tego świata, np. wciąż ekspansywnej Rosji czy przepotężnych Chin. Choćby to: właśnie niedawno jeden z tych „pożytecznych”, były kanclerz Niemiec – Schröder, kajał się w komunistycznych Chinach, że obecna kanclerz przyjęła w swoim kraju Dalajlamę. Ten sam były kanclerz służy dziś jednemu z wielkich rosyjskich koncernów.

Nasza Ojczyzna cieszy się dziś pokojem, ale doświadczenie nas uczy, że trzeba być czujnym i gotowym do poświęceń w każdym czasie. Masz rację, Conducatorze, bo na pewno ktoś już wykuwa dla nas nowe kajdany. Tylko czy my dzisiaj bylibyśmy gotowi oddać życie za Polskę? Mam nadzieję, że ten duch jest wciąż obecny wśród Polaków.

Ivrin, dnia 11.11.2007 o godzinie 13:31

Ale nie wśród młodych. W piątek mieliśmy apel z okazji Święta Niepodległości przygotowany przez równoległą klasę (jestem w liceum). To było straszne. Kolejne osoby czytały z kartki wypowiedzi młodzieży na temat patriotyzmu. Oczywiście te wypowiedzi były niby pełne „miłości ojczyzny”, ale czytane z nosem w kartce bezbarwnym, ponurym głosem, brzmiały wyjątkowo nieszczerze. Mało tego, już same wypowiedzi wyglądały tak, jakby napisali je uczniowie po prostu bojący się opinii nauczyciela. U nas w szkole, w prawyborach, PO dostało 76% głosów, PiS 6% (osobiście jestem za PiS-em). Po zwycięstwie partii Tuska myślałam, że szkole będzie święto. Ale nic takiego nie było, wszyscy gadali o połowinkach. Wtedy zdałam sobie sprawę, że niby mają poglądy polityczne, ale tak naprawdę to mają wszystko po prostu gdzieś. A na wybory chodzą, bo tak kazano im na lekcjach KOSSu (Kształcenia Obywatelskiego w Szkole Samorządowej).

P.S.: Co do zagrożenia ze strony Chin i Rosji (dwóch potęg, jednej otwarcie totalitarnej, drugiej dokonującej właśnie ludobójstwa w Czeczenii, gdyż śmiała wybrać niepodległość), to się z Tobą, Galu, całkowicie zgadzam.

Galadhorn, dnia 11.11.2007 o godzinie 14:27

Oglądam w TVP1 uroczystości z Placu Defilad w Warszawie. Bardzo poruszające. Świetnie przemówienie Prezydenta RP i wzruszająca przemowa Prezydenta Litwy (a ja właśnie tam jutro jadę :-) ). Bardzo mi się podobała defilada grup rekonstrukcji historycznej w mundurach polskich z całej historii XX wieku.

Co do polskich zrywów patriotycznych to one się stale pojawiają w okresie zagrożenia. Ja ufam, że nawet ci młodzi ludzie, których opisała Ivrin, broniliby swoich rodzin i kraju, gdyby znowu nas najechano. Taka jest nasza polska tradycja. Chwalebna tradycja…

Ankali, dnia 11.11.2007 o godzinie 22:24

Galadhornie, jak jedziesz na Litwę to szczęśliwej drogi i… zazdroszczę, bo to moja ojczyzna, a ja tam już ponad pół roku nie byłam.
Jak Polacy się czasem skarżą, że ich święto niepodległości wypada w listopadzie i wtedy zawsze jest paskudna pogoda, to ja ich pocieszam, że można jeszcze gorzej, jak u nas na Litwie – 16 lutego.
Tymczasem pozdrowienia dla wszystkich z Krakowa.

Galadhorn, dnia 11.11.2007 o godzinie 22:32

Ankali, co za wiadomość! Świetnie, bo Twoja ojczyzna jest przepiękna. Będę w Druskiennikach, Wilnie i Trokach. A dzisiaj był u nas w Warszawie Wasz prezydent Adamkus. Mam nadzieję, że nasz przyjedzie do Was na 16 lutego! Ankali, studiujesz w Polsce? Jeżeli można wiedzieć, jesteś rodowitą Litwinką czy Polką z Litwy? Serdecznie Cię pozdrawiam.

Kocham moją pracę, bo w ciągu półtora miesiąca mogłem być w Atenach i Rzymie, we Lwowie i Wilnie, w Sudetach i Alpach… :)

Ankali, dnia 11.11.2007 o godzinie 23:44

Galadhornie, dzięki za dobre słowo. Rzczywiście urody ojczyźnie moje nie braknie, ale ja podejrzewam, że wierzący i praktykujący tokieniści mogą ją trochę idealizować, bo Litwa to taka kraina z koniem w herbie, a im się wszystko kojarzy… (na herbie, zaznaczam, analogie definitywnie się kończą)
Tak trochę bardziej serio, to w triadzie temató Tolkien-święto niepodległości – Polska/Litwa wszystkie słuszne refleksje na temat miłości własnej ojczyzny i szacunku dla innych ojczyzn mam ochotę uzupełnić myślą o wadze sojuszów (jak by ktoś pisał o geopolityce Śródziemia, to sprawy sojuszów zebrałyby się w solidny rozdział). Łatwiej ich dotrzymać, gdy są nie tylko wynikiem zdrowej kalkulacji, ale też mają potwierdzenie w celebracjach i takich bardziej życiowych kontaktach.To dlatego Adamkus przyjeżdża do Warszawy w paskudną listopadową pogodę i prawi braciom Polakom (myślę, że zasadniczo szczere) komplementy.
Ja sama jestem raczej rodowitą Litwinką niż Polką, choć większą część życia spędziłam już w Polsce. Jestem więc tak trochę „na wygnaniu” w Polsce, wraz z mężem-Polakiem wychowuję tu dzieci (dwoje) i próbuję wrócić do życia zawodowego.
„Tolkienizm” to też dla mnie taka furtka do ucieczki w świat porządnych królestw wtedy, gdy to, co dzieje się w obu moich ojczyznach (bo do Polski też się oczywiście przyznaję) porządnie mnie wkurzy i trzeba się psychicznie podreperować.
Na razie mamy jednak święto Niepodległości, więć ojczyzny cieszą!
Pozdrawiam też serdecznie bardzo:)

TAO, dnia 12.11.2008 o godzinie 13:49

Ciekawy temat, trudno mieć jakieś uwagi. Może tylko ta, że angielski „nationalism” (słowo) to trochę co innego, niż nasz „nacjonalizm”, a hasło „Deutschland uber alles” nie miało pierwotnie charakteru imperialistycznego: gdy to hasło i pieśń powstały, chodziło o to, że Kraj Niemców (Deutschland) ma być ponad Prusy i Bawarię, Saksonię i Hamburg. Innymi słowy, było to hasło zjednoczenia Niemców, powstania niemieckiego państwa narodowego. Gdy to zadanie zostało wykonane, hasłu nadano nowego znaczenia, w którym je dziś pamiętamy.

Natomiast, Galu, nie mogłeś wczoraj oglądać żadnych uroczystości na Placu Defilad. Parada miała miejsce na Placu Saskim (obecnie – Piłsudskiego). Na pl. Defilad odbywają się dziś imprezy w rodzaju Dnia Kotana (pop-rock-koncertowe). Jako warszawiak czuje się lekko urażony…

Galadhorn, dnia 15.11.2008 o godzinie 9:57

TAO, tamten wpis był z zeszłego roku. Przepraszam za tę pomyłkę. Teraz będę już wiedział jaka jest różnica między Placem Piłsudskiego i Placem Defilad. Właśnie wróciłem z pięknej wyprawy na Litwę.

Anya, dnia 11.11.2009 o godzinie 20:18

Faramir mówił: „nie kocham lśniącego miecza za ostrość jego stali, nie kocham strzały za jej chyżość ani żołnierza za wojenną sławę. Kocham tylko to, czego bronią miecze, strzały i żołnierze: kraj ludzi z Númenoru…”
Ja bym odpowiedziała Faramirowi słowami filmowej Eowiny: „Nie zabijesz wielu orków tępą klingą” (You won’t kill many orcs with a blunt blade). Broń musi być skuteczna, bo inaczej bardzo trudno o zwycięstwo. Faramir wiedział jednak, że podstawową bronią jest… nasza głowa.

Feahisim, dnia 11.11.2009 o godzinie 22:04

Widzę, że okazyjnie wplótł tu się fragment polityczny; chyba niepotrzebnie. Pojęcie patriotyzmu to nie jest jednoznaczna, uniwersalna na wszystkie czasy definicja. Czy innym był patriotyzm np. mojego dziadka gdy marzył o Wolnej Niepodległej w szeregach i okopach II Brygady pod Kaniowem a czym innym jest (jednak) patriotyzm dzisiaj, sytych obywateli, świadomych swych tęsknot i doWolnych wyborów (także politycznych, szanowna Ivrin). Dobrze że dziś, możemy wszyscy tak różni, utożsamiać się beznienawistnymi przemyśleniami Tolkiena. W czasach gdy On pisał „Podróż Earendala”, Polacy modlili się o wojnę powszechną.

Galadhorn, dnia 11.11.2010 o godzinie 10:52

Polsko, wszystkiego najlepszego! :-) Polacy, członkowie narodu i obywatele Rzeczpospolitej, niech słońce, księżyc i gwiazdy świecą nad godziną naszego święta!

Dziki, dnia 13.11.2010 o godzinie 20:26

Czy moje spojrzenie jest patriotyczne, gdy wyobrażam sobie wychodząc w przestrzeń kosmiczną, taką małą, piękną błękitną kulę? W przestrzeni i z perspektywy wydaje się być z jednej strony spokojna, z drugiej bezbronna!
Ziemia. Planeta życia – specjalnie nie nazywam ludzi!
Dla mnie patriotyzm z punktu widzenia istoty myślącej, to chowanie wszelkich kulturowych naleciałości, zawiści, interesików do kieszeni. Toć podobno pochodzimy od Adama i Ewy… wszyscy! A czyż tak nie jest?
Kajdany, wojny, które przynoszą, poza interesem pojedynczych patałachów – czy ktoś pamięta kolesia który wykuł pierwsze miecze? – poza traumą pokoleń, coś więcej? Ileż wojen przeżyła nasza cywilizacja? Z jednej strony z pobudek mocarstwowych, niepodległościowych, z drugiej czysto finansowych! Właściwie to odwróciłbym kolejność! Nauczyła się czegoś?
I nic… Mamy XXI wiek, era komputerów, wypraw kosmicznych i co? Dalej grzebiemy się w błotku niczym świnki nie nauczeni doświadczeniem! Ważne żeby tylko dla nas, o nas. Zapominamy, że jesteśmy częścią czegoś większego. Gdzie w tym wszystkim patriotyzm „Błękitnej Planety”? W zarozumiałym myśleniu, o lokalnym wymachiwaniu szabelką zapominamy o istocie naszego istnienia!

A tak na marginesie patriotyzmu i gotowości obrony ojczyzny… Aż boję się myśli, że mój syn pójdzie w pierwszym szeregu i zginie za ojczyznę, która prowadziła wyłącznie sztucznie wywołaną wojenkę, by niczym klasyczne „mięso armatnie” poświęcić obywateli w imię swoich „kaprysów”!
Niby ludzkie życie jest bezcenne!? Kh… i pozostawiam bez komentarza!
Ziemia to dziwny świat – jak rzekłby Zulu Gula XX… X wieku. :)

http://www.youtube.com/watch?v=QOSrvDmcHtM&NR=1&feature=fvwp taki patrio

tallis, dnia 16.11.2012 o godzinie 15:51

Myślę, że jednym z podstawowych pytan na XXI w. jest pytanie „Czy patriotyzm jest moralny?”
Czy tożsamość cząstkowa, mniejsza, ma prawo do bycia wazniejszą od tożsamości większej? Bo chyba każdy ma tożsamość wieloskładnikową – religijną, kulturową, etniczną, regionalną, polityczną itp. Czy w imię np wolności, czy suwerenności ale tak wlasciwie to np. czego suwerenności? Jakiej suwerennośc? Czy mamy prawo w jej imię poswiecac życie – swoje i cudze? Gdzie sie konczy prawo do suwerenności? A gdzie się kończy prawo do zabijania w imię wartości politycznych, kulturowych, religijnych? Kazde prawo musi miec przecież granice zastosowania. Nawet amerykańska konstytucja je ma. Bo chociaz mówi, że obywatel ma prawo posiadać broń, to nie sądzę by chodziło o cos wiekszego od karabinu. Bo zgodnie z konstytucją obywatel mógłby zechcieć bazuki, albo czołgu. Każde prawo ma swoje ramy, poza które nie może wyjść. Prawo nawet oparte o wielkie wartości musi się samoograniczyć w końcu. Inaczej zadne prawo nie zmieniałoby się tylko trwało w kształcie z czasów zigguratów. :)
poz :)
tal

Ivrin, dnia 30.11.2012 o godzinie 15:42

Przykro mi, że na Elendilionie obowiązuje cenzura i mój komentarz nie został dopuszczony.

Ivrin, dnia 30.11.2012 o godzinie 15:43

… chyba że mieliście specjalną 11-listopadową blokadę na komentarze?

Galadhorn, dnia 30.11.2012 o godzinie 16:09

Ivrin, na Elendilionie nie ma żadnej cenzury. Może po prostu Twój komentarz nie dotarł do LNDLN? Napisz go jeszcze raz. Zapraszam.

Ivrin, dnia 30.11.2012 o godzinie 16:24

Zakładam ówczesny błąd na stronie, bo pomijając chwilę zaskoczenia i złości, nie podejrzewam Elendilionu o zamykanie ludziom ust. Więc skomentuję jeszcze raz.

Dziki, Tallis, polecam lekturę „Władcy Pierścieni”;pp I temat do refleksji: Czy walka przeciw Sauronowi była moralna? Czy istnieje jakakolwiek różnica pomiędzy życiem w Imperium Mordorskim a życiem w Królestwie Aragorna? I proszę nie powtarzać, że Sauron był zły, a Hitler nie, bo użyję wobec Was przymiotnika niepoprawnego politycznie;)

A tak na serio, Tallis, wydaje mi się, że wpadłaś w dość typową pułapkę myślenia, za którą niejeden redaktor naczelny uścisnąłby Ci rękę – nieodróżnianie patriotyzmu od nacjonalizmu. Wiadomo, że nacjonalizm jest niemoralny. To właśnie nacjonalizm polega na stawianiu wyżej interesów kraju i przynależności narodowej od praw człowieka. To dla nacjonalisty ktoś na pierwszym miejscu jest Polakiem lub Niemcem, a dopiero na drugim człowiekiem. Patriotyzm to coś innego – to miłość i troska o kraj, w którym się żyje, przy jednoczesnym poszanowaniu praw innych narodów. Czy w imię „ogólnoludzkiej przynależności” będziesz deklarować obojętność uczuciową i brak troski o dobro swojej własnej rodziny?

Ivrin, dnia 30.11.2012 o godzinie 16:29

O, Gal! Dopiero po wysłaniu ostatniego komentarza zobaczyłam Twój wpis:) Przepraszam za głupie posądzenie^^

kemmuel, dnia 11.11.2013 o godzinie 20:40

Właśnie prawdziwi patrioci, których kolą w oczy mówiący z innym akcentem,czy mający inny odcień skóry, albo czczący obcych bogów ludzie, których mają za złodziei pracy i konkwistadorów, podpalają i demolują stolicę mojej Ojczyzny. Kiedy na to patrzę mam łzy w oczach. W święto, tak dla mnie ważne, chcę zapomnieć, że jestem Polakiem.

Galadhorn, dnia 12.11.2013 o godzinie 7:48

Dlaczego „prawdziwi patrioci”? Zniszczenia w Warszawie to raczej dzieło łamiących prawo bojówkarzy. Oprócz nich polską niepodległość świętowała radosna, spokojna większość.

U mnie na balkonie powiewała cały dzień flaga, a w domu tuzin znajomych bawił się jak w prawdziwe święto. Nawet śpiewaliśmy. Fajny, radosny dzień.

Cieszę się, że jako miłośnicy Tolkiena możemy przeczytać o prawdziwym, godnym naśladowania patriotyzmie u naszego Profesora.

TAO, dnia 12.11.2013 o godzinie 10:52

„podpalają i demolują stolicę…” No bez przesady. „Dymu” było znacznie mniej niż rok czy dwa lata temu. Grupa bojówkarzy, owszem, związanych z Marszem porozrabiała, policja nie zrobiła nic, by temu zapobiec, a media pokazały to tak, byśmy zareagowali tak, jak Kemmuel. I zrobiły to w pełni świadomie. Śledziłem relacje na trzech kanałach, widziałem, ile razy powtarzano zdjęcia z tych samych epizodów, tworząc wrażenie, że awantury trwały cały czas marszu, a niechętnie pokazywany tysiące spokojnych ludzi, biorących udział w marszu, dzieci w wózkach i na barana, normalne, odsłonięte twarze.

Galadhorn, dnia 12.11.2013 o godzinie 11:31

Tadeuszu, dziękuję za ten głos. Niestety nie jestem w stanie wyrobić sobie obiektywnej opinii na temat tego, co działo się w Warszawie z samych mediów. TVP Info i TVN24 ukazują wszystko jak faszystowski marsz na Rzym, a za to Republika wydaje się wyraźnie cieszyć z aktywności neoendecji.

Zostaw komentarz