Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

„Bogactwo znaczeń (…) pod zasłoną codzienności” (artykuł w marcowych Charakterach)


Czy lektura Tolkiena to nowe, świeże spojrzenie na nasze sprawy i nasz świat czy też jest to raczej czarująca projekcja i pocieszająca iluzja? Tej kwestii nie da się łatwo rozstrzygnąć, ale w nowym numerze Charakterów możemy poznać kilka ciekawych myśli, które przybliżą nas do odpowiedzi na pytanie o wartość świata wykreowanego we Władcy Pierścieni w odsłanianiu nam prawd o naszej rzeczywistości.

W artykule „Tolkien i prawda” (Charaktery, nr 3 [194] marzec 2013, str. 104-105) profesor KUL dr hab. Jacek Wojtysiak w bardzo ciekawy sposób rozwija myśl Petera Kreefta, autora książki The Philosophy of Tolkien, który twierdzi, że książki Profesora to drzwi, przez które wchodzimy w… nasz własny świat, świat, który jest niby oswojony, niby poznany. Po lekturze książek Tolkiena staje się on dla wielu z nas „bardziej realny, bardziej trwały niż ten, który zostawiliśmy, kiedy otworzyliśmy okładki książki”. Dzięki fantazji Tolkiena „odkrywamy nasz własny świat”!

Zdaniem autora artykułu możemy mieć tu do czynienia z nowym sposobem poznawania świata, który polega na silnym, emocjonalnie zabarwionym przeżywaniem czegoś, co słynny polski filozof Roman Ingarden nazywał „jakościami metafizycznymi”. Prof. Wojtysiak pisze:

Faktem jest przecież, że po lekturze „Władcy Pierścieni” lub po obejrzeniu „Hobbita” trudno nam zrekonstruować ich akcję, a tym bardziej symboliczne przesłanie. Co jednak w nas pozostaje? Silne przeżycie wzniosłości, niezwykłości, wielkości – przeżycia oscylujące między sakralnością i demonicznością, euforią i bojaźnią, nadzieją i zwątpieniem. Przeżycia, które – jak pisze Ingarden – „odsłaniają nam głębie i praźródła bytu, na które zwykle jesteśmy ślepi i których istnienie w codziennym życiu zaledwie przeczuwamy”.

Według prof. Jacka Wojtysiaka po przeżyciu opowieści Tolkiena nasz świat, nasze życie i nasze sprawy widzimy w nowym świetle – jako bardziej doniosłe, ważne, godne zaangażowania. W świetle opowieści to, co było błahe, małe i nudne może się – w świetle Całości – objawić jako pełne sensu!

Czy nie o to chodziło Inklingom w ich poetyce? Czy nie o tym pisał C. S. Lewis oraz Tolkien, gdy opisywali znaczenie mitu. Przypomnijmy sobie te ważne słowa jednego z Profesorów w Świecie Baśni:

„Mit zbiera razem wszystkie znane nam rzeczy i przywraca im bogactwo znaczeń, które zostało ukryte pod zasłoną codzienności” (C.S. Lewis, październik 1955, wywiad w “Time and Tide”)

Dziękujemy Charakterom za ten bogaty filozoficznie artykuł. Zachęcamy naszych Czytelników do lektury marcowego numeru pisma o psychologii…

Patrz też: „Jest taka cisza…”, „Utylitarna sztuka dla sztuki”.

Kategorie wpisu: Eseje tolkienowskie, Informacje medialne, Recenzje

2 Komentarzy do wpisu "„Bogactwo znaczeń (…) pod zasłoną codzienności” (artykuł w marcowych Charakterach)"

Arathiel, dnia 09.03.2013 o godzinie 14:12

Cała literatura i w ogóle sztuka powinny działać w taki sposób na odbiorcę i skłaniać do refleksji. Szczególnie tak archetipiczne i monumentalne dzieła jak te, które wyszły spod pióra Mistrza.

Galadhorn, dnia 09.03.2013 o godzinie 15:08

Dlatego zawsze się lekko uśmiecham, gdy ktoś mówi, że nie czyta TAKICH książek, bo woli prawdziwą literaturę (rozumiem, że chodzi wtedy o beletrystykę, powieść obyczajową, reportaż). „Baśń” (w tej kategorii ujmuję dawne mity, baśnie, powieści fantastyczne – te dzieła literackie, które szczególnie czerpią z ludzkiej kreatywności) jest dobra wtedy, gdy jest prawdziwa. Jedną z najprawdziwszych powieści o naszym świecie jest dla mnie Władca Pierścieni, bo odsłania on w rzeczywistości, która mnie otacza, wiele piękna, znaczeń, wartości…

Zostaw komentarz