Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Inklingowie wciąż żywi – nasz wywiad z Colinem Duriezem (1998)

ColinW listopadzie 1998 brytyjski pisarz i badacz, chrześcijanin i inklingolog, Colin Duriez, był gościem specjalnym sesji jesiennej Akademii Myśli Chrześcijańskiej (wydarzenie ewangelickie i ewangelikalne w Warszawie).

Redaktorzy Simbelmynë, Tomek Gubała (Tom Goold) i Rysiek Derdziński (czyli ja), również w niej uczestniczyli. Prezentując tam specjalne lewisowskie wydanie Simbelmynë (nr 7), przeprowadzili z Colinem Duriezem wywiad. Dziś, na kilka dni przed wydaniem książki Durieza pt. Tolkien i C. S. Lewis.  Historia niezwykłej przyjaźni, chcemy go przypomnieć. Wywiad ukazał się z Sn nr 10 (zima 1998/99) oraz na Niezapomince (tutaj).

Simbelmynë: Skąd wzięła się Pańska fascynacja twórczością C.S. Lewisa i J.R.R. Tolkiena?

Colin Duriez: O Lewisie dowiedziałem się po raz pierwszy jeszcze, gdy jako nastolatek chodziłem do szkoły. Przeczytałem wtedy książkę O wierze i moralności chrześcijańskiej, a przyjaciel polecił mi powieści science-fiction Lewisa. Co ciekawe, nigdy przedtem nie czytałem Opowieści z Narni… A Tolkien? To właśnie dzięki mojej fascynacji Lewisem dowiedziałem się o Tolkienie. Oczywiście zaraz przeczytałem Hobbita i Władcę Pierścieni.

Czy o twórczości Inklingów można jeszcze powiedzieć coś nowego po publikacji książek Humphrey’a Carpentera?

Tak, oczywiście, że jest to możliwe! Carpenter napisał swoje książki wiele lat temu i od tego czasu przeprowadzono wiele interesujących badań dotyczących Inklingów. Zresztą i ja będę mieć tu coś nowego do powiedzenia – właśnie pracuję nad nową książką o Inklingach. Książka formą nawiązuje do moich wcześniejszych publikacji i podobnie jak one będzie mieć formę kompendium wiedzy o oksfordzkich twórcach. Mam nadzieję, że ukaże się ona jeszcze w końcu tego roku.

Co zatem Pan sądzi o publikowaniu takich książek jak Historia Śródziemia, czy też prywatnych listów Tolkiena i Lewisa?

Uważam, że jest to w porządku wobec tych pisarzy. Silmarillion również nie został ukończony przed śmiercią Tolkiena, a przecież nikt nie ma Christopherowi za złe, że podjął się jego publikacji. Uważam zresztą, że Christopher Tolkien i Walter Hooper [redaktor niedokończonych tekstów Lewisa - przyp. red.] są bardzo dobrymi badaczami. Ja sam z niecierpliwością oczekuję na publikację nieznanych dotąd listów C.S. Lewisa. Wszystkim natomiast polecam znakomite archiwa Marion E. Wade Collection w Wheaton College, z których nieraz korzystałem.

Czy jednak w świecie komputerów wciąż istnieje miejsce dla książek Tolkiena i Lewisa?

Cóż, uważam, że komputery bardzo ważną, lecz ograniczoną rolę. Moim zdaniem książka to wynalazek techniczny dużo lepszy niż… komputer. Nie potrzeba do niej baterii, a jej system operacyjny jest niezawodny. A poważnie – role komputera i książki doskonale się przecież uzupełniają. Zresztą Internet to dla mnie taka globalna książka ze stronami na ekranie monitora. Komputer jest bardzo przydatnym narzędziem badań i poszukiwań, ale powieści z ekranu wciąż czyta niewielu…

A teraz kolejne pytanie z Tolkiena. Czy czytelnik nie będący chrześcijaninem jest w stanie prawidłowo odczytać sens książek Tolkiena?

Oczywiście książki Tolkiena są napisane z chrześcijańskiego punktu widzenia, więc chrześcijanin wiele zyskuje, z góry wiedząc, którymi ścieżkami podążać… Przesłanie powieści staje się wówczas czytelniejsze, choć oczywiście nie trzeba nawet być człowiekiem wierzącym, by znakomicie odczytać i zinterpretować dzieła Tolkiena. To po prostu jeden z punktów widzenia, jedna z możliwych interpretacji.

Wiemy, że jest Pan w Polsce po raz pierwszy. Czy Pana zdaniem Polacy mają coś wspólnego z Hobbitami?

Tak, podobnie zresztą jak wszyscy Europejczycy. Wczoraj zjadłem po raz pierwszy w życiu polski obiad i… smakował mi. Wydaje mi się, że Hobbitom również spodobałaby się polska kuchnia.

Dziękujemy za wywiad i życzymy dalszych sukcesów.

rozmawiali
Rysiek Derdziński i Tomek Gubała
© Simbelmynë 1998

COLIN DURIEZ – badacz twórczości Inklingów, członek The Tolkien Society w Wielkiej Brytanii i główny redaktor wydawnictwa Inter-Varsity Press. Obecnie mieszka w Leicestershire wraz z żoną Barbarą i dwójką dzieci. Autor The C.S. Lewis Handbook (1990) i The Tolkien and Middle-earth Handbook (1992). W Polsce wydał Przewodnik po Narni (Wydawnictwo M 2004) oraz  Anno Domini 33: rok, który odmienił świat (Amber 2007). W listopadzie 1998 był gościem specjalnym sesji jesiennej Akademii Myśli Chrześcijańskiej, podczas której przeprowadziliśmy niniejszy wywiad.

A oto specjalne pozdrowienia dla Czytelników Simbelmynë od Colina Durieza:

Kategorie wpisu: Wywiady

Brak komentarzy do wpisu "Inklingowie wciąż żywi – nasz wywiad z Colinem Duriezem (1998)"

Zostaw komentarz