Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Do Cieszyna i z powrotem (jeszcze raz o Triconie)

Jeszcze jedna relacja z Triconu. Polecamy również naszą galerię zdjęć oraz  relację zamieszczoną na blogu Galhena. Więcej relacji i zdjęć znajdziecie na stronie Triconu.

Na cieszyński Tricon wyjeżdżamy z Galadhornem w czwartek rano. Po drodze jeszcze mały przystanek na śniadanie w Ikei i już jesteśmy na trasie. Tu gps niespodziewanie jako optymalną wybiera drogę przez Bielsko ale tak podobno jest teraz najszybciej. Podobno, bo rzeczywistość okazuje się nieco inna – wielokilometrowy korek w okolicach Pszczyny opóźnia nas o jakieś 50 minut. Dużo, ale na szczęście mamy zapas czasu – nasza prezentacja o adaptacjach tolkienowskich jest o 14.00 a wcześniej musimy jeszcze zrobić próbę na sali (by uniknąć ewentualnych problemów technicznych całość prezentacji zgromadzona jest na moim laptopie). Galadhorn i Marzena z Automapy uspokajają – zaraz po 12.00 powinniśmy dotrzeć na miejsce. I tak jest w istocie. Bez problemu znajdujemy recepcję konwentową gdzie zostajemy szybko załatwieni i zaopatrzeni w cały zestaw materiałów konwentowych. Warto wspomnieć tu szczególnie świetny, poręczny program imprezy i antologię opowiadań o smokach. Dostajemy również zamówione wcześniej koszulki z grafiką Marigold (trzech astronautów otaczających monolit z Odysei kosmicznej). Świetnie, ale czasu do naszej prelekcji coraz mniej więc sięgam po telefon żeby powiadomić Sylwanę o naszym przybyciu. Niepotrzebnie, najwyraźniej zadziałała telepatia bo widzę Agnieszkę rozmawiającą z Ryśkiem. Próba generalna w sali Leonov (na pamiątkę statku kosmicznego z Odysei kosmicznej 2010) wypada pozytywnie, wszystko działa idealnie. W międzyczasie do sali zagląda Prezes Klaudia, która najwyraźniej bierze nas za obsługę techniczną. Wiadomo, wszyscy włącznie z nami są już lekko zestresowani bo za chwilę konwent rusza na całego, uff. Idziemy więc odpocząć do pobliskiej restauracji a potem do Green Roomu, gdzie gości nas Natalka Młynarz.

Nasza prezentacja filmowa zaczyna się punktualnie. Początkowo z angielskim tłumaczeniem Ryśka (prelekcja jest dwujęzyczna), bo na sali jest obcokrajowiec. Szczęśliwie wszystko przebiega bez większych niespodzianek i kończymy po 90 minutach, dzięki czemu wszyscy zainteresowani zdążą na ostatnie autobusy, które zawiozą nas na Most Przyjaźni. No właśnie, niezupełnie tam. Okazuje się, że faktycznie jesteśmy nad Olzą ale na jakimś małym mostku, po którego przekroczeniu znajdujemy się w Czeskim Cieszynie. Podążając za tłumem z autobusu idziemy czeskim bulwarem, w towarzystwie spotkanych: Galhena i Fanty wierząc, że dotrzemy na właściwy most o czasie. Tak też się dzieje. Stojąc na środku Mostu Przyjaźni widzimy dwa pochody zmierzające od strony czeskiego i polskiego Cieszyna. Dziwne, bo nagle na moście i w jego okolicy wyrastają setki ludzi, których jeszcze przed chwilą tam nie było. I kolejne sympatyczne spotkanie – tym razem z Anią Kontek. A impreza już się oficjalnie rozkręca. Przemawiają kolejno burmistrzowie polskiego i czeskiego Cieszyna, Dave Lally z European Science Fiction Society i Gerald Home, który przekazuje pozdrowienia od Lucasfilmu. Ceremonię prowadzi Kuba Ćwiek, który po raz kolejny ujawnia talenty konferansjera. Po obu stronach mostu jak okiem sięgnąć stoją ludzie. Tricon 2010 zostaje oficjalnie otwarty. Ale to nie koniec, nikt się nie rozchodzi bo na moście już formuje się wielobarwny pochód fanów. Zachwycają szczególnie wielki smok, rycerze i szturmowcy Imperium, których prowadzi piękna rudowłosa rebeliantka. Gdy pochód idzie uliczkami Cieszyna chyba nie wszyscy wierzą w to co widzą. Tym niemniej mieszkańcy witają tę niespodziewaną atrakcję z uśmiechem i entuzjazmem, błyskają flesze aparatów i obiektywy komórek. I tak aż do samego Rynku, na którym znajduje się estrada – już za chwilę rozpoczną się tu koncerty i pokazy. Jednak z Galem i Galhenem kierujemy się do pobliskiej restauracji Pod Merkurym. Stamtąd mamy świetny widok na to, co dzieje się na Rynku. Okazuje się też, że serwują tu znakomite jedzenie, będziemy się tu stołować również w pozostałe dni konwentu. Po obiedzie mamy mały dylemat – o 18.00 rozpoczyna się zarówno koncert Drużyny Trzeźwych Hobbitów jak i prelekcja naszej koleżanki Zosi Marduły Minas Tirith jako miasto symboliczne. Oczywiście wybieramy wykład Cotsille. I nie żałujemy – rozważania Zosi z pogranicza filozofii i kulturoznastwa prowokują na koniec do dynamicznej wymiany zdań między Galem a Edytą Rudolf (Superszefową bloku naukowego). Na pojawia się też pytanie o pisemną wersję prelekcji – zostanie opublikowana 29. numerze Simbelmynë jesienią b.r. I to już koniec czwartkowych atrakcji. Robimy jeszcze wspólne zdjęcie z Zosią i ruszamy do motelu w Brennej gdzie zamówiliśmy noclegi.

Drugi dzień konwentowy rozpoczyna się od miłego zaskoczenia. Spóźniamy się kilka minut a moim zaspanym jeszcze oczom ukazuje się sala zapełniona niemal do ostatniego miejsca. Ale przecież nie co dzień można posłuchać o Władcy Pierścieni w Państwie Środka i różnicach kulturowych jakie wpływają na odbiór książki w tak odmiennej cywilizacji jak chińska. Brawo, znakomita angielszczyzna i prezentacja – miło się słucha i ogląda. Po wykładzie witamy się z Wodzem i popełniamy największy błąd tego dnia. Zamiast zostać na prelekcji Samwise the Great Marii Błaszkiewicz wybieramy z Ryśkiem Ewę Białołęcką z jej Jak spieprzyć scenę erotyczną. Jak można się domyślić sala pęka w szwach a ostatni przybyli zapełniają wolne miejsca pod oknami i ścianami. Chcąc nie chcąc jesteśmy uwięzieni, a szkoda bo już po kilku minutach chętnie znaleźlibyśmy znowu w tolkienowskim Leonovie. Okazuje się, że pomysłu starczyło tylko na dobry tytuł, reszta okazuje się żenująco nudna a późniejsze czytanie bardzo wulgarnych fragmentów fanfików, gdy na sali znajdują się osoby nieletnie pozostawiam bez komentarza. Komuś najwidoczniej nie starczyło wyobraźni. To chyba nauczka, by trzymać się bloku tolkienowskiego. Tak też robimy zmierzając na dwugodzinny panel dyskusyjny The Lord of the Rings – What is it about z udziałem Agnieszki Sylwanowicz, Marii Błaszkiewicz i Justyny Brzezińskiej. Panel interesujący, ciekawie uzupełniony dyskusją z widownią (w szczególności dzięki pewnemu fanowi z Rumunii) ale pozostaje pewien niedosyt, bo przedstawione tezy skonstruowane są na miarę poprawności politycznej i prelegentki wyraźnie unikają pewnych sformułowań. I jak to zwykle bywa dyskusja zostaje brutalnie przerwana przez upływający czas. A właśnie – czas na obiad, na który udajemy się do znanej już cieszyńskiej restauracji. Po powrocie udajemy się na panel, tym razem polskojęzyczny z udziałem redakcji Aiglosa w osobach: Agnieszki Sylwanowicz, Michała Leśniewskiego i Nifrodel. Tytuł tego punktu programu to Życie, śmierć, długowieczność – dary i kary. Temat bardzo ciekawy więc sala jest niemal pełna, ostatecznie zostaje ponad 30 osób. Szczególnie ciekawa dysputa rozgrywa się pomiędzy ML-em a Nifrodel, która śmierci pojmowanej jako kara przeciwstawia długowieczność Elfów. Zaraz potem dochodzi do wymiany zdań z widownią, w której biorą udział m.in. Galadhorn, Galhen i TAO. Pierwotny plan panelistów chyba lekko się załamuje ale w zamian dostajemy ciekawie rozwijącą się dysputę. O 18.00 rozpoczyna się wystąpienie Tadeusza A. Olszańskiego. Nosi co prawda tytuł Túrin i Edyp, czyli o fatalizmie i tragiczności, ale już na wstępie TAO wyjaśnia, że to nieaktualne tytułując je jako Wolność i przeznaczenie u Tolkiena.  Wystąpienie oparte jest na analizie dwóch utworów Tolkiena – Władcy Pierścieni oraz Dzieci Húrina , które zaliczane są do tej samej fazy koncepcyjnej twórczości pisarza. Fundamenty tej zwartej i logicznej konstrukcji (Antyopatrzność z I Ery zwana przez Tadeusza „Opacznością” jest przeciwstawiona działaniu Opatrzności z Władcy Pierścieni) zostają jednak poddane w wątpliwość gdy Michał Leśniewski dowodzi, że i w I Erze możemy mówić o działaniu Opatrzności. Jestem ciekawy pisemnej wersji tego wystąpienia, ma być już w najbliższym Aiglosie. W programie jest jeszcze jedno wystąpienie Presentation of the character of Éowyn within the framework of the Chivalric Code of Medieval Europe Justyny Brzezińskiej, my jednak już nieco znużeni trudami dnia ruszamy w kierunku Brennej. Tam w kawiarni motelu jeszcze przez chwilę świętujemy moją hobbicką pełnoletność a potem dyskutujemy do późna o wydawnictwach tolkienowskich.

W trzecim dniu przed południem żegnamy gościnną Brenną i kierujemy się do kampusu na ostatni (dla nas) dzień Triconu. Nie spieszymy się zbytnio, bo interesujące nas punkty programu zaczynają się dopiero o 12.00. Na początek niepowodzenie – próbuję dostać się prowadzone przez Anię Kontek spotkanie z Andrzejem Sapkowskim. Bezskutecznie, wszystkie miejsca w sali Nostromo są już zajęte, podobnie miejsca pod ścianami. Odpuszczam je więc bez wielkiego żalu, bo wcześniej uczestniczyłem już w kilku spotkaniach z Sapkowskim. Biegnę więc szybko do Leonova, gdzie lada chwila zacznie się prelekcja Christophera Garbowskiego High and low Tolkien and the afterlife of The Lord of the Rings, tam czekają już Fanta i Galadhorn. Po tym wystąpieniu witamy się z prof. Lichańskim, którego ostatni raz widzieliśmy na krakowskim Polconie wiele lat temu. Zaraz też rozpocznie się jego wystąpienie zatytułowane Tolkienowska „Mythopoeia” – Bóg, wiara i wolność? Po raz kolejny obszarem badań Lichańskiego jest Mythopoeia, tym razem w kontekście wiary w Boga i poszukiwania przez człowieka prawdziwej wolności. Ciekawe wystąpienie, choć w bardzo akademickiej konwencji. Jego pisemną wersję również opublikuje Aiglos wywołując zapewne wiele dyskusji w środowisku tolkienowskim. Kolejnym tolkienowskim punktem programu jest wystąpienie Orality and literacy in The Lord of the Rings Bartłomieja Błaszkiewicza. Podobno ciekawe, ja jednak wybieram spotkanie z Orsonem Scottem Cardem. I nie żałuję wyboru. Card jest błyskotliwy, dowcipny i bardzo medialny. Chętnie opowiada o swojej twórczości i wszystkim co dzieje się wokół niej – w tym o planowanej kinowej ekranizacji Gry Endera. Okazuje się, że powstaną też komiksy oraz prawdopodobnie gry komputerowe (o ile film odniesie sukces). Dostaje też gromkie oklaski gdy wyjaśnia dlaczego Ender jest w połowie Polakiem – chciał, żeby w żyłach jego bohatera płynęła krew narodu, który nie dał się wymazać z mapy Europy. Spotkanie mija szybko i możemy wyruszyć na obiad, tradyjnie na Rynek w Cieszynie. Po powrocie czeka nas ostatni tolkienowski punkt programu – wykład Nifrodel Co pływa w zupie u J.R.R. Tolkiena. W niedzielę swój wykład o smokach ma jeszcze Melinea (The image of a Dragon in J.R.R. Tolkien’s Middle-Earth and Ursula K. Le Guin’s Earthsea) jednak nas już wtedy nie będzie w Cieszynie. Wykład Ani okazuje się nie być prelekcją o kulinariach Śródziemia ale o unikalnym „wywarze” jakim jest twórczość Tolkiena. Zwraca uwagę ładny język i naturalny wdzięk prelegentki, jednak brak w tej „zupie” składnika talentu budzi sprzeciw większości widowni. Wywiązuje się ciekawa dyskusja, przerwana z przez Edytę Rudolf, bo oto czas nieubłaganie zbliża się do końca. Dobiega i nas czas na konwencie. Robimy jeszcze ostatnie zdjęcia (tego wieczora ma odbyć się maskarada więc korytarze kampusu są pełne przebierańców) i powoli zmierzamy w stronę samochodu. Po godzinie 18.00 jesteśmy już w drodze. Zatrzymujemy się jeszcze na chwilę w Bielsku Białej, by kupić filmy dvd w promocyjnych cenach a potem kierujemy się prosto do Sosnowca. Cieszymy się, że mogliśmy spotkać tylu dawno nie widzianych znajomych i wymieniamy się wrażeniami po konwencie. Podziwiamy organizatorów, że przygotowali tyle atrakcji i potrafili zapanować nad całą imprezą (w bloku tolkienowskich została odwołana tylko jedna prelekcja w języku czeskim, nie było ani jednego opóźnienia). Tricon 2010 to już dla nas historia i miłe wspomnienia.

P.S.

W sobotę wieczorem już nie ma nas w Cieszynie ale dowiadujemy się, że laureatami Nagrody im. Janusza A. Zajdla zostają: Ania Kańtoch za Przedksiężycowych oraz Robert M. Wegner za opowiadanie Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami.

Kategorie wpisu: Fandom tolkienowski

6 Komentarzy do wpisu "Do Cieszyna i z powrotem (jeszcze raz o Triconie)"

Halcia, dnia 02.09.2010 o godzinie 12:49

Świetna relacja :) Dzięki :)

Melinea, dnia 02.09.2010 o godzinie 15:24

Szkoda, że znowu nie udało nam się spotkać Galadhornie :-( Pozdrawiam.

Galadhorn, dnia 05.09.2010 o godzinie 7:28

Fantastyczna relacja, Tomie. Dzieki! Pozdrawiam z poludniowej Grecji.

Elendilion – Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Konwenty roku 2010, dnia 09.09.2010 o godzinie 19:42

[…] (Eurocon) 2010 – 26-29 sierpnia 2010, Cieszyn (witryna :: relacje: Galadhorn, Tom Goold, Galhen, […]

Elendilion – Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Seminarium Literackie ŚKF, dnia 18.09.2010 o godzinie 14:53

[…] uwaga! Kto nie był na opisywanym przez nas Triconie 2010 (patrz tutaj i tutaj), a chciałby usłyszeć prelekcje tolkienowskie z Cieszyna, kilka z nich może poznać na początku […]

Elendilion – Tolkienowski Serwis Informacyjny » Blog Archive » Aiglos nr 15. Kolejny numer za półtora roku!, dnia 18.02.2011 o godzinie 8:41

[…] – jak pamiętamy – miał bardzo bogaty blok tolkienowski (pisaliśmy o nim na przykład tutaj). Szkoda, że na numer 16 poczekamy aż półtora […]

Zostaw komentarz