Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Dziś w Śródziemiu: Nost-na-Lothion

mayMoże ten wpis odpędzi złą pogodę? Mamy maj, kwietny miesiąc, nazywany po staropolsku kwietniem (dziś po czesku maj to květen). Według ludowej tradycji, środek miesiąca maja powinien być zimny, deszczowy i czasem mroźny (tzw. Trzej Ogrodnicy i Zimna Zośka). A zatem wszystko w normie? Ponoć dzięki takiej pogodzie aż do jesieni nie powinno być przymrozków. To dobrze, prawda? W naszej części Europy w maju zakwitają konwalie, piwonie, czerwone maki, niezapominajki, czeremcha, odmiany lilaków, irga, złotokap, jaśmin i tawuła. W ogródkach domów kwitną tulipany i narcyzy. Z drzew parkowych zaczynają kwitnąć klony i kasztanowce. W maju łąki zmieniają swoje kolory. Gdy zaczyna kwitnąć mniszek lekarski, to na łąkach dominuje kolor żółty. Po przekwitnięciu mniszka, łąki są różowe. Następnie kwitnące jaskry, nadają łące kolor żółty. Na polach zielenią się oziminy, żółci się rzepak i wschodzą buraki. W zbożach zaczyna kwitnąć rumianek i kwiaty powoju (z Wikipedii). Bo wedle polskiego przysłowia: „W maju jak w raju”.

A Tolkienowska mitologia mówi nam, że pierwszy kwiat zakwitł, gdy narodziła się w Doriath córeczka Thingola i Melian, przepiękna Lúthien.

Lúthien urodziła się w lesie Neldoreth, a na jej powitanie białe kwiaty niphredilów rozkwitły niby gwiazdy ziemi (Silmarillion, str. 106)

A zatem pierwszymi kwiatami Ardy były niphredile?

Z Księgi Zaginionych Opowieści wiemy, że mieszkańcy Gondolinu gdzieś o tej porze obchodzili swoje święto Narodzin Kwiecia, czyli Nost-na-Lothion. Niektórzy tolkieniści – niesłusznie – umieszczają to święto w dniu 22 maja. W rzeczywistości nie znamy jego dokładnej daty. Oto, co możemy przeczytać o Nost-na-Lothion w HoMe II, str. 238 (wydanie Amberu):

Forpoczty zimy przeszły przez Góry Okrężne okrywając je pokrywą śniegową grubszą niż kiedykolwiek; jednak ku wiośnie poczęła ona topnieć od dołu, więc liczne strumienie spłynęły na równinę, która rozkwitła kwiatami. Nadeszło i minęło z dziecięcą zabawą święto Nost-na-Lothion czyli Narodziny Kwiatów, a serca ludu Gondothlimów przepełniała radość, bo rok zapowiadał się dobrze…

Zdjęcie pochodzi z serwisu Manataka American Indian Council.

Zmarł Frank Frazetta (1928-2010)

Dziś nad ranem dotarły do nas smutne wiadomości o śmierci znanego artysty amerykańskiego, Franka Frazetty. Wielki twórca fantasy zmarł 10 maja po południu w szpitalu niedaleko swojego domu. Miał 82 lata.

eowynUrodził się 9 lutego 1928 r. na Brooklynie w Nowym Jorku. W swojej ukochanej dzielnicy skończył akademię sztuki, Brooklyn Academy of Fine Arts. Na początku artystycznej kariery zajmował się głównie komiksem. W latach 60. zaczął tworzyć grafiki na okładki – jego styl zdominował wkrótce twórczość w tej dziedzinie i stał się rozpoznawalny do dziś. Okładki Frazetty do książek o Conanie, Tarzanie i innych grubo ciosanych bohaterach  heroic fantasy stały się obiektem uwielbienia i naśladownictwa. Żaden jednak artysta nie przewyższył Frazetty w mistrzostwie nastroju, kreski i koloru. Ostatnie lata życia były trudne dla Frazetty w związku z konfliktem z dziećmi  o prawa autorskie i wyprzedawaniem jego prac. Jedna z prac została sprzedana na aukcji za 1 mln dolarów! Podobno kupił ją Kirk Hammett, gitarzysta zespołu Metallica.

Frazetta stworzył też kilka ilustracji tolkienowskich. Są to: Gollum, Orkowie, Czarodziej i dwie ilustracje przedstawiające starcie na Polach Pelennoru Eowyny z Wodzem Nazgûlów. Znajdziecie je w nieoficjalnej internetowej galerii Franka Frazetty – tutaj.

Przeczytaj więcej o Franku Frazetcie w serwisie Ostatniego Przyjaznego Domututaj.

„Ta szczególna Wojna zawsze trwa” – Tolkien na Dzień Zwycięstwa

Tolkien nazwał II wojnę światową „Pierwszą Wojną Maszyn”. Mocno przeżywał militarny udział w tej wojnie swoich dwóch synów – Michaela i Christophera. Ich służbę w lotnictwie RAF skomentował takim porównaniem:

Moje odczucia są mniej więcej takie, jak gdyby Frodo odkrył, że niektórzy Hobbici uczą się lotów na bestiach Nazgûlów aby „wyzwolić Shire” (list z 29 maja 1945 r.)

veVE-Day, czyli Victory in Europe Day to Dzień Zwycięstwa obchodzony przez Aliantów zachodnich dnia 8 maja (Rosjanie swoje święto obchodzą 9 maja w związku z różnicą czasu). Dnia 8 maja 1945 w Oksfordzie, gdzie mieszkał profesor Tolkien ze swoją rodziną,  wzniecono świąteczne ogniska, była parada z pochodniami oraz spalenie kukły Hitlera przy Martyrs’ Memorial.

Tolkien nie wyrażał wielkich nadziei w związku z końcem wojny. Już w swoich listach z listopada i grudnia 1943 r. do służącego w RAF Christophera obawiał się unifikacji i mechanizacji świata pod rządami zwycięskich Stanów Zjednoczonych i Związku Sowieckiego. Nigdy nie dał się omamić sztuczkom Stalina. W 1943 r. pisał o jego „bajkach na dobranoc” na temat demokracji i złych Niemców, „zjadających dzieci”, które sączą się w umysły obywateli ZSRS przez wiejskie radiowęzły. W grudniu 1943 r. Tolkien pisał:

(…) muszę przyznać, że uśmiechnąłem się krzywo i „prawie zwinąłem się na podłodze, a dalszy rozwój wypadków już mnie nie interesował”, kiedy usłyszałem jak ten krwiożerczy stary morderca Józef Stalin zaprosił wszystkie narody do włączenia się w szczęśliwą rodzinę ludzką, dążącą do zniesienia tyranii i nietolerancji.

Tolkien pisał też bardzo krytycznie o Churchilu wchodzącym w układy z Rosjanami i Amerykanami. Nazywa go „naszym cherubinkiem”, który „wyglądał na największego łotra z obecnych”. Gdy 3 czerwca 1945 r. Tolkien miał wziąć udział w paradzie Obrony Cywilnej, napisał do Christophera te gorzkie słowa:

Po południu w Parku będzie defilada osób odchodzących z Obrony Cywilnej, na którą prawdopodobnie będę musiał się zawlec. Obawiam się jednak, że to wszystko wydaje mi się raczej farsą: ta Wojna jeszcze trwa (a ta, która już się skończyła, czy też jej część, w dużej mierze została przegrana). Oczywiście nie należy wpadać w taki nastrój, bo wojny zawsze się przegrywa, a ta szczególna Wojna zawsze trwa. Niedobrze jest tracić siły (…).

I domyślamy się, o jaką Wojnę chodziło Tolkienowi…

Śródziemny Weekend w Sarehole

Rok rocznie brytyjskie Towarzystwo Tolkienowskie (Tolkien Society) organizuje tzw. Middle-earth Weekend (‚Śródziemny Weekend’). W tym roku impreza odbędzie się w dniach 15-16 maja, w Sarehole Mill na przedmieściach Birmingham, pod hasłem „The Mariner: Sailing Around Middle-Earth” (‚Marynarz: żeglując wokół Śródziemia’).

tsTematyka tegorocznego weekendu współgra z marcowym Dniem Czytania Tolkiena (pisaliśmy o nim tutaj). Wszystko za sprawą Roku Żeglarza – tak rok 2010 został nazwany przez Międzynarodową Organizację Morską (International Maritime Organization). I choć Sarehole ulokowane jest w głębi Albionu, a hobbici obawiali się raczej morskich podróży,  pamięta się o tym, że na zachodnich rubieżach Shire’u wznosiły się elfie wieże, z których widać było Szarą Przystań i Morze, za którym tak tęsknili Elfowie. Opowieść, która łączy Dawne Dni z Śródziemiem opisanym we Władcy Pierścieni to relacja o marynarzu Eärendilu.

Od czasu pierwszego Tolkienowskiego Weekendu w roku 2000 (nazwano go „Fun At Mill!” – ‚Zabawa we Młynie!’) imprezy organizowane przez Tolkien Society w Sarehole skupiają się na wydarzeniach z biografii Profesora, a także na sprawach lokalnej wspólnoty Sarehole. Mowa więc o folklorze przedmieść Birmingham, o ochronie środowiska, o historii lokalnej miejsc wokół Młyna, podmokłego lasku Moseley Bog, doliny rzeki Cole – miejsca te, związane z dzieciństwem Ronalda i Hilarego Tolkienów, tworzą dziś Shire Country Park (‚Park Krajobrazowy Shire’). Program imprez rozpoczyna się o 11.00 rano i trwać będzie do 17.00. O szczegółach programu dowiecie się ze specjalnej strony: The Middle-earth Weekend 2010. Zapraszamy! Może Polacy z Anglii, którzy czytają nasz serwis, wybiorą się na majówkę do Sarehole i napiszą relację?

„Nie braknie Ci nigdy słów radości…”

maryPrezentujemy dziś pierwszy majowy tekst o tłumaczeniu modlitw maryjnych na języki Śródziemia. Autorem tych elfickich tłumaczeń był sam J.R.R. Tolkien

W ciemnych dniach wojny (której zakończenie wspominają ówcześni Alianci 8 i 9 maja), dnia 8 stycznia 1944 r., J.R.R. Tolkien napisał do swojego syna Christophera (pogrubienie moje):

Pamiętaj o swoim Aniele Stróżu. To nie jest pulchna pani o łabędzich skrzydłach! Poza tym (przynajmniej w moim pojęciu i odczuciach): wszytkie stworzenia obdarzone wolną wolą zostały (jak to powiedzieć?) postawione w takiej pozycji, by patrzeć (lub potencjalnie mieć możliwość spojrzenia) Bogu w twarz. Lecz Bóg (o ile można tak powiedzieć) stoi także za nami. Wspiera i karmi nas, swoje stworzenia. A w cudownym miejscu mocy, gdzie dotyka nas owa lina ratownicza, pępowina duchowa, stoi nasz Anioł, zwrócony twarzą ku Bogu w obie strony: za nami, czyli tam, gdzie my Go nie widzimy, i przed nami. Oczywiście nie znaczy to, że powinieneś się męczyć spoglądaniem Bogu w twarz z własnej wolnej woli i własnymi siłami (i wola, i siła są, jak mówiłem, darem „z tyłu”). Jeśli nie potrafisz odnaleźć wewnętrznego pokoju (a niewielu otrzymuje ten dar i na pewno ja się do nich nie zaliczam) wśród niepokojów i cierpień, nie zapominaj mimo to, że dążenie do pokoju nie jest próżnym działaniem, lecz działaniem bardzo konkretnym. Przepraszam, że Ci o tym piszę i to w takich urywanych zdaniach. Więcej nic nie mogę zrobić dla Ciebie, najdroższy… Jeśli nie robisz tak jeszcze, uczyń swoim zwyczajem odmawianie pochwalnych modlitw. Odmawiam ich dużo (po łacinie): Gloria Patri, Gloria in excelsis, Laudate Dominum; Laudate pueri Dominum, jeden z niedzielnych psalmów (do którego jestem bardzo przywiązany); i Magnificat; także Litania Loretańska (wraz z modlitwą Sub tuum praesidium). Jeśli znasz je na pamięć, nie braknie Ci nigdy słów radości. Dobrą i godną podziwu rzeczą jest także znać na pamięć Kanon Mszy.

Zaczął się maj, w Kościele miesiąc szczególnie poświęcony Matce Jezusa Chrystusa, Maryi z Nazaretu. Wspomnijmy zatem pewne ciekawe tłumaczenie Tolkiena na język quenya, mowę Elfów Wysokiego Rodu…

Przeczytaj resztę wpisu »

Pomóż Tolk Folkowi – zbuduj Wieżę!

W dniach 2-3 lipca b.r. w dolnośląskiej Bielawie odbędzie się kolejna, dwunasta, edycja znanej imprezy tolkienowskiej Tolk Folk. W tym roku każdy z nas może mieć swój materialny udział w imprezie. Możemy wspólnie zbudować tolkfolkową Wieżę – możemy razem kupić niezbędny namiot!

namiotPomysł pojawił się w styczniu bieżącego roku – na forum Hobbitonu (patrz tutaj). Idea jest dość prosta: Tolk Folk, czyli najbardziej znana w Polsce impreza tolkienowska, organizowana w dolnośląskiej Bielawie, potrzebuje namiotu, który byłby wielofunkcyjny, chroniłby przed deszczem, byłby magazynem, skrytką dla sprzętu elektronicznego, osłoną przed wiatrem dla graczy, a przede wszystkim mógłby stać się miejscem dla wykładów i konkursów.

Ciekawostką, którą chcielibyśmy dorzucić do tematu „namiotu na Tolk Folku” jest niezwykła lingwistyczna koincydencja. Otóż organizatorem Tolk Folków jest Jarosław Florczak z ST „Wieża” przy bielawskim Domu Kultury. A słowo wieża etymologicznie wywodzi się od słowiańskiego *veža (< *vez-ja; pokrewne czasownikowi wieźć) czyli ‚(…) ruchome, przewożone pomieszczenie mieszkalne; namiot, jurta, szałas’, wtórnie ‚coś przypominającego kształtem namiot, wysoka budowla ostro zakończona’ (W. Boryś Słownik etymologiczny języka polskiego). Czyli ST „Wieża” będzie miała dzięki sympatykom Tolk Folku swoją własną wieżę!

Gdyby ktoś z naszych Czytelników chciał wspomóc tę szczytną ideę i wpłacić dowolny datek na namiot, który kosztuje około 2000,- zł, podajemy numer konta. Do tej pory wpłaty zadeklarowano na około 1500,- zł. Potrzebna jest Wasza pomoc! Pomóżcie Tolk Folkowi!

Swoją pomoc finansową kierujcie na numer konta:
97 1090 2284 0000 0001 0867 0706

Jarosław Florczak
ul. Żeromskiego 44/4
58-260 Bielawa

← Późniejsze wpisy