Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Colin John Rudd – kilka słów o sobie

Nasz serwis wspominał kilka razy o działalności artystycznej Colina Rudda, który w swoich interpretacjach udanie oddaje ducha minstreli Śródziemia. Jego wykonania, którym najbliżej do kanonu poezji śpiewanej i folku, przyciągnęły moją uwagę swoją ortodoksją i poświęceniem dla niełatwego kawałka poezji, jakim jest liryczna spuścizna profesora. Postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej o nim samym i jego twórczości wysyłając pogrupowane pytania dotyczące jego zainteresowania prozą Tolkiena, sposobu na aranżacje, ulubione dzieła i szereg innych standardowych pytań. Adresat podszedł do sprawy nieszablonowo, więc z naszej korespondencji skleiłem odpowiedzi na niektóre z nich. Zapraszam do lektury „kilku słów o sobie” Colina, z których wyłoni się obraz uzdolnionego indywidualisty bardzo poważnie podchodzącego do kwestii rzeźbienia w dorobku artystycznym profesora. Przyjemnej lektury i słuchania pieśni!

To Westron-speaking readers: Click „Przeczytaj resztę wpisu” for the original text of interview placed in the second part of this article.

colinrudd1lMam 59 lat i wciąż piszę… właściwie swoje najlepsze kawałki. Nie pracuję zawodowo, uwielbiam Tolkiena z całego serca, co zmusza mnie do gardzenia interpretacją Jacksona… Zrobienie z Legolasa deskorolkowca było zbytnim przegięciem dla mnie!

Moja muzyka bierze się raczej z serca aniżeli głowy a wydaje mi się, że piosenki i poezja Tolkiena tak samo muszą być wypowiedziane i wyśpiewane na głos a nie jedynie przeczytane z książki. Ulubioną prywatnie interpretacją jest The Cottage Of Lost Play, gdyż łączy ona prywatne życie Tokiena z jego światem fantazji… może ci się to wydać dziwne, ale jestem pewien, że ów wspaniały człowiek uwielbia tę piosenkę!… tak jak uwielbia wszystkie moje interpretacje… ZAWSZE trzymam się jego perfekcyjnego zapisu i nie miałbym śmiałości, by wprowadzać zmiany…
Niestety jego córka Priscilla odmówiła mi zgody na nagranie mojego materiału gdyż zapatrzona jest w tradycję „klasyczną” i nie podziela wizji swego ojca. Muszę więc dalej działać we względnym ukryciu…
Pieśni spisane są we wspólnej mowie, więc „folkowe” interpretacje są jedynym słusznym wyjściem. Tolkien wiedział o tym doskonale – The Stone Troll napisany został na modłę tradycyjnej pieśni angielskiej The Fox And The Goose.

Pierwszy raz przeczytałem Tolkiena będąc nastolatkiem i zostałem oszołomiony tym, jak te wszystkie idee zdolne były pomieścić się w jednym umyśle!
Niektóre utwory wypłynęły w sposób naturalny podczas przygrywania na gitarze, lecz jedna lub dwie zajęły mi nieco więcej czasu. Szczególnie Cottage Of Lost Play i Fastitocalon. Byłem tak zdeterminowany by uchwycić The Cottage…, że spędziłem całe popołudnie próbując coś sklecić. Jednocześnie oglądałem jak mój synek bawi się z przyjaciółmi na drodze… To była ta magiczna chwila kiedy melodia „zaskoczyła” i jestem bardzo dumny z rezultatu. Kocham dźwięk wiolonczeli na której mój przyjaciel David grał w Fastitocalonie i chciałbym aby wszyscy muzycy wraz ze mną mogli ruszyć w trasę i nieść ludziom prawdziwą magię pieśni Tolkiena. Lecz jak już wspominałem wcześniej – jego córka Priscilla w ogóle „nie ogarnia” idei. Woli The Tolkien Ensemble i ich klasycystyczne podejście, które uważam osobiście za całkowicie chybione. Grałem raz na Oxenmoot na Uniwersytecie Oksfordzkim i widziałem jak dwójka z ekipy zarzyna wykonywany utwór… Nawet doczytywali słowa podczas śpiewania!
Jak widzisz jestem całkowicie przekonany co do słuszności moich aranżacji i czuję, że Tolkien jest ze mną. Dlatego nie dbam, co powiedzą inni… Stworzyłem te rzeczy z miłości a nie dla pieniędzy, a czuję, że wielu wykorzystuje Tolkiena dla zaspokojenia własnych ambicji… Oby zgnili w Mordorze!!!

Original Text:

I’m 59 years old and still writing….some of my best stuff actually. I am unemployed, love Tolkien with a passion that leads me to despise Jackson’s interpretation…. to make Legolas skateboard was several steps too far for me!
My music comes from the heart rather than the head and Tolkien’s songs and poetry seem the same to me….they need to be spoken and sung upon the air rather than read in a book.
The personal favourite that I have interpreted is The Cottage Of Lost Play as it links Tolkien’s personal life with his fantasy world….it may sound strange to you but I just know that the great man loves it!…..as he loves all my interpretations…. I ALWAYS keep to his perfect script and would not have the audacity to change it….
Unfortunately, his daughter Priscilla has refused me permission to record the material as she is steeped in „classical” tradition and does not share her father’s vision so I must continue to perform in relative obscurity!…… the songs are in the common tongue so „folk” interpretations are the only way to do them. Tolkien was well aware of this… The Stone Troll is actually written to the pattern of a traditional English song „The Fox And The Goose”.

I first read Tolkien in my late teens and remain astounded by the wonder…how all those ideas fit in one head is amazing!
Some of the songs flowed out in a natural way within minutes on my guitar but one or two took a little longer….noteably „Cottage Of Lost Play” and „Fastitocalon”. I was so determined to capture „The Cottage” that I spent the afternoon trying to find the way through while watching my young son playing over the road with his friends… magical moments when I managed it and I’m very proud of the song. I love the cello my friend David played on Fastitocalon and I wish all the musicians and myself could have toured and brought the true magic of Tolkien’s songs to many people but as I said before…his daughter Priscilla did not „get it” at all.
She prefers The Tolkien Ensemble and their classical approach which is entirely inappropriate as far as I am concerned. I played at an Oxenmoot at Oxford Univesity once and saw two of the group as they butchered one of the songs….they even read the words as they sung!
As you see I am totally convinced about my interpretations and I feel Tolkien is with me in this so I don’t care what others say…I created the works for love not money and I feel that many just use Tolkien to further their own ambitions…. may they rot in Mordor!!!!


Colin’s Official YouTube Channel (oficjalny kanał YouTube Colina)

Kategorie wpisu: Adaptacje tolkienowskie, Fandom tolkienowski, In Westron (English), Twórczość fanów, Wywiady

4 Komentarzy do wpisu "Colin John Rudd – kilka słów o sobie"

Galadhorn, dnia 30.05.2010 o godzinie 16:42

Nastrojowy bard. Wielkie Ci dzięki, Tornene, że przybliżasz nam jego twórczość. To dzięki Tobie jego utwory usłyszeli też słuchacze Elendili FM i wzięły one udział w naszej Tolkniętej Liście Przebojów. Dla mnie jednak number one to Tolkien Ensemble, ale i Colina bardzo cenię.

Dziękuję za ciekawą lekturę. I za to, że mogłem barda zobaczyć.

Dziki, dnia 31.05.2010 o godzinie 17:15

Tornene! Ten facet jest szalony!!! Ale Ty to widzisz, ja i jeszcze kilka zakręconych osób, pewnie równie szalonych i postrzelonych!
Niesamowity gościu! :)
Co prawda nie do końca zgadzam się co do jego wypowiedzi na temat Tolkien Ensemble – wyłącznie chodzi o wydanie CD, bo tylko w takiej postaci mogę słuchać i delektować się tą muzą – lecz może faktycznie, koncertowo wypada ta muzyka trochę nudno i blado, szczególnie, że jako całość jest zbytnio monumentalna. Maglowałem kiedyś dwa popołudnia wszystkie cztery CD i za każdym razem na koniec robiło mi się strasznie smutno i dołująco- wolę płytek słuchać oddzielnie i przeplatać czymś bardziej „ognistym”. 😉
Dziwię się, że Colin nie otrzymał pozwolenia na wydanie oficjalnego CD- czka. Ale szczerze cała organizacja utrzymująca się ze spuścizny pana Tolkiena, oraz spadkobiercy często zachowują się tak, jakby to oni napisali wszystkie dzieła i jedyne co ich faktycznie interesuje w tym wszystkim to liczenie funtów , oraz gdzie i ile można jeszcze dorobić na Tolkienie! Przykre, ale prawdziwe! Ciekawe co na to powiedziałby ojciec gdyby żył? Pewnie uruchomiłby starą, sprawdzoną metodę ściągnięcia paska od spodni i …

Sam uwielbiam – dzięki Tobie! – czasami wieczorkiem wskoczyć na Youtka i poweselić się ciepłą i płynącą prosto z serca muzyką pana Ruda. Czuć w tych nagraniach nie mniejszą fascynację „Władczo pierścienną” od Bo Hanssona, In Elven Lands, Brobdingnadian Bards, czy Drużyny Trzeźwych Hobbitów. A czy wszyscy otrzymali pozwolenie na wydanie swoich płyt od szacownego gremium „padlinożerców”? In Elven Lands przecież też wykorzystuje w oryginalnej wersji wiersze stworzyciela Śródziemia.
Panie Colinie! Proszę się nie poddawać! Ma pan wielu fanów na całym świecie! Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za wydanie pierwszej, oficjalnej płyty z pieśniami ze świata stworzonego przez Tolkiena!
Stanę pierwszy w kolejce, aby ją kupić!

Tornene, dnia 01.06.2010 o godzinie 18:25

TTE słucham od czasu do czasu, ale poza kilkoma utworami (zwłaszcza genialnym The Burial Song of Theoden) nie czuję jakoś dreszczu.
Pan Rudd rzeczywiście nie owija w bawełnę a kwestia praw autorskich na pewno jest bardziej drakońska w zblazowanej Brytanii niż w naszych wesołych stronach „młodych i głodnych” konsupciaków Europy centralnej i wschodniej.

Bo Hansson jest świetny zaiste – przypomniałem sobie, że miałem go nagrać na cedeczek do autka. Dzięki, Dziki. Dzięki Galu.

Dziki, dnia 21.06.2010 o godzinie 15:07

Po raz kolejny wsłuchuję się w pana Colina i potwierdzam : szkoda, że nie można posłuchać jego opowieści na wydanku płytowym. Gdyby dołożyć parę klasyczno bardowskich instrumentów i okrasić nimi troszkę monotonną gitarę mógłby powstać całkiem niezły albumik, biorąc pod uwagę niesamowitą charyzmę i zaangażowanie pana Rudda. Takie perełki powinno się promować!
Pozdrawiam serdecznie z dalekiej krainy Lothlórien. Dziki.

Ps. Muszę sprostować poprzednią moją wypowiedź, do której wkradł się błąd związany z nazwiskiem powyższego barda za co przepraszam.

Zostaw komentarz