Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Born of Hope: premiera dziś o 20.00!

Premiera już dziś, o godz. 20.00 czasu środkowoeuropejskiego! Zajrzyjcie na stronę filmu lub do serwisu Dailymotion. Po Hunt for Gollum i Halifirien, sześć lat po ekranizacji Władcy Pierścieni, otrzymujemy porządną, siedemdziesięciominutową dawkę fanowskiego kina!

Born of Hope (o którym pisaliśmy tutaj i tutaj) czyli Narodzony z Nadziei to próba opowiedzenia Tolkienowskiej historii językiem filmu z udziałem bohaterów, których nie widzieliśmy jeszcze na wielkim ekranie. Uroczysta premiera odbędzie się na witrynie DailyMotion.com już 1 grudnia b.r. Film trwa 70 minut i jest nieprofesjonalnym, fanowskim prequelem do filmowej trylogii Władca Pierścieni. Opowiada dzieje rodziców Aragorna – Arathorna i Gilraen – oraz pokazuje lud Dúnedainów Północy, którzy zrobią wszystko, żeby mały Aragorn pozostał bezpieczny…

Producentka i reżyserka, Kate Madison, zebrała grupę profesjonalnych aktorów i utalentowanych tolkienistów, aby oddać klimat uniwersum stworzonego przez Petera Jacksona. Film Narodzony z Nadziei stworzono za ułamek budżetu słynnej filmowej trylogii. Jest on jednak świetnym uzupełnieniem tego, co oglądaliśmy na ekranach kin sześć lat temu.

Film powstał ze składek miłośników Tolkiena i nikt nie otrzymał podczas jego produkcji żadnej gaży. Jest to dzieło całkowicie niedochodowe. Internet odegrał wielką rolę w tworzeniu obrazu, a brali w tym dziele udział ludzie z USA, Kanady, Australii, Niemiec, Nowej Zelandii, ale też i z Polski (spójrzcie w Credits na nazwisko Catherine Karina Chmiel – to oczywiście znana polska artystka Katarzyna Karina Chmiel-Gugulska!). To oni tworzyli koncepcję artystyczną, scenografię, muzykę.

Zatem wiemy już, że film będzie można zobaczyć już 1 grudnia. Premiera ma miejsce tylko na dwóch stronach: stronie filmu (www.bornofhope.com) oraz na DailyMotion.com. A my wyżej prezentujemy najnowszy zwiastun i zapraszamy po więcej na stronę producentów Narodzonego z Nadziei.

Kategorie wpisu: Adaptacje tolkienowskie, Fandom tolkienowski, Pliki do ściągnięcia, Tolkienowski internet, Twórczość fanów, Wydarzenia

20 Komentarzy do wpisu "Born of Hope: premiera dziś o 20.00!"

Turin Dagnir, dnia 18.11.2009 o godzinie 17:05

„Po raz pierwszy od sześciu lat odbędzie się premiera kolejnego filmu na podstawie Władcy Pierścieni. ”

Galadhorn, dnia 18.11.2009 o godzinie 18:31

Tłumaczyłem materiały promocyjne. Rzeczywiście „Hunt for Gollum” podchodzi pod tę kategorię. Zmienię może tekst, choć rozumiem o co mogło im chodzić, bo BoH jest filmem aż 70-minutowym i w związku z tym bliżej mu do filmowej trylogii WP.

tallis, dnia 18.11.2009 o godzinie 19:01

Tam jest literówka – „Narodziny nadziei” – bez ‚z’.
A film zapowiada się fajnie i niecierpliwie czekam.
poz
tal

Galadhorn, dnia 18.11.2009 o godzinie 19:30

Mnie się wydaje, że Born of Hope to ‚Narodzony z Nadziei’. Na pewno nie ‚Narodziny Nadziei’!

Dziki, dnia 18.11.2009 o godzinie 21:28

„Gollum…” był fantastyczny, jak na produkcję amatorską! Na „Born of Hope” czekam z niecierpliwością, mając cichutką nadzieję, że położy mnie na łopatki! No, jeżeli chociaż będzie na miarę Gollumka, to klęknę i stwierdzę ( po dość sporej kolekcji półprofesjonalnych horrorków, tworzonych przez pasjonatów za niewielkie pieniążki,które mnie zachwyciły, wręcz poraziły profesjonalizmem, brakujacym dzisiejszemu konserwatywnemu twórcy…many, many! ), że Hollywood… Hollywood umarło! 😉
Zobaczymy, ocenimy! :)

Galadhorn, dnia 18.11.2009 o godzinie 22:02

Fajnie by było zorganizować jakieś domowe spotkanie tolkienistów z premierowym, wspólnym oglądaniem BoH. Muszę o czymś takim pomyśleć u nas na Śląsku/Zagłębiu. Pozdrawiam wszystkich!

Galadhorn, dnia 19.11.2009 o godzinie 0:15

A propos Born of Hope. W słownikach mamy, że born of = ‚urodzony (z) (rodziców)’, np. born of a virgin adj. ‚zrodzony z dziewicy’, born of a woman adj. ‚zrodzony z niewiasty’.

A zatem Born of Hope = ‚Zrodzony z Nadziei’ lub nawet w znanym nam przecież z historii Elessara ‚Zrodzony w Nadziei’.

tallis, dnia 19.11.2009 o godzinie 16:13

Chyba, że tak. Mi tylko zdawało się, że narodziny z nadziei, byłoby born from hope. I, że ‚z’ miałoby sens gdyby podano w tytule wlasnie imię rodzica (lub inne określenie osoby) a rzeczy typu narodziny nadziei, narodziny narodu, narodziny legendy itp. to „of”.
poz
tal

Telperion, dnia 19.11.2009 o godzinie 23:08

Zgadzam się z Tobą Tallis, wracając do samego filmu, ciekawi mnie jaki będzie odbiór fanów po tak długim oczekiwaniu na tą produkcję.

Galadhorn, dnia 19.11.2009 o godzinie 23:12

No to jak to przetłumaczyć? :) Słowniki są tu bardzo precyzyjne… Ja jestem za swobodniejszym przekładem Zrodzony z Nadziei lub Narodzony w Nadziei. Narodziny Nadziei jest fajne, ale nie odpowiada sensowi angielskiego tytułu (byłoby wtedy The Birth of Hope). Podajcie Wasze propozycje. Przydadzą się, bo na pewno będą powstawać polskie napisy do tego filmu.

Galadhorn, dnia 20.11.2009 o godzinie 15:03

Zapytałem o ten tytuł anglojęzycznych kolegów z Facebooka. Zapytałem:

„Richard Derdzinski wonders what is the difference between „Born of Hope” and „Birth of Hope”. Is „Born of Hope” the one who was born with hope, in hope, from hope? Can the Westron speaking people help me?”

Odpowiedział mi Amerykanin, a do tego lingwista, znany wszystkim Carl F. Hostetter:

„Yes. The object of „born of hope” is the (unnamed) thing that hope (metaphorically) gave birth to. The object of „birth of hope” is hope itself. ”

Jak zatem tłumaczyć ten tytuł na polski? Według mnie najmniej poetycko, ale najwierniej to Ten, którego zrodziła Nadzieja, czyli Aragorn, który w Nadziei urodzony stał się dla Wolnych Ludów Estel, Nadzieją samą.

Thoron, dnia 21.11.2009 o godzinie 20:49

Czy będą napisy polskie tak jak w tHfG?

Galadhorn, dnia 30.11.2009 o godzinie 12:50

Nie wiem, co z polskimi napisami, ale znając naszych rodaków, na pewno o to się szybko postarają. Premiera już jutro!!!!!!

tallis, dnia 01.12.2009 o godzinie 3:33

Bardzo się cieszę, że rzecz udało się im dokończyć. Wszelkie adaptacje – wszelkie filmy, opery, teatry, radiowe i inne dramaturgiczne adaptacje – są dla mnie prawdziwą gratką, ponieważ po pierwsze wszelkie pomysły fanowskie zawsze mnie cieszą i lubię widzieć, że coś się fanom udaje,
a po drugie, dlatego, że interesują mnie wszelkie adaptacje Śródziemia. Bo zawsze uważałam, że to bardzo trudne zaadaptować je na cokolwiek. O ile imo nie jest trudno narysować ilustrację to zrobić adaptację jakiegokolwiek fragmentu to już osiągnięcie. A od czasów LOTR Jacksona mam sentyment do wszelkich adaptacji. Co nie znaczy, że nie będę ich krytykować – podchodzę do adaptacji wszelkich w ten sposób, że jako widz/słuchacz mogę je uwielbiać (jak wersję Jacksona i wersję Sibleya z BBC, lubię też The Hunt for Gollum) ale i tak będę się tam doszukiwać elementów, które mogły być lepsze, lub pomysłów, które zostały zmarnowane (Jackson na przykład zmarnował czas na pokazanie bardziej książkowej wersji śmierci Sarumana, co było możliwe do zrobienia bez konieczności nakręcania Porządków, oraz na poprawniejsze dokończenie relacji Arweny i Froda).
poz :)
tal

ladysherlockian, dnia 01.12.2009 o godzinie 15:17

No i teraz jest dylemat, co wybrać, film fanowski czy audycję radia Elendili?

Tom Goold, dnia 01.12.2009 o godzinie 21:48

Jestem świeżo po premierze „Born of Hope”. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne. Co prawda aktorzy nie zawsze potrafili udźwignąć swoje role a scenariusz zaliczył drobne wpadki ale… to wszystko jeśli chodzi o marudzenie. Bo oto mamy kawał dobrego i solidnego kina tolkienowskiego, zrealizowanego z prawdziwie epickim rozmachem. Jestem pełen podziwu dla ludzi zaangażowanych w ten projekt. W filmie widać zarówno pasję jak i profesjonalne podejście. Jest to dzieło bardzo dopracowane, broniące się nie tylko jako fanfilm ale też jako pełnoprawny prequel oficjalnego filmowego „Władcy Pierścieni”. W odróżnieniu od „Polowania na Golluma” mamy tu o wiele bardziej rozbudowany scenariusz i postacie. Także efekty są bardzo dobre – np. troll właściwie nie ustępuje temu jacksonowskiemu. Co do polskiego tytułu – skłaniałbym się jednak ku „Narodzinom Nadziei”. W końcówce kilka razy Aragorn zostaje określony jako Nadzieja więc taki tytuł świetnie oddaje sens filmu. Polecam i zachęcam do obejrzenia, polskich napisów niestety jeszcze nie ma.

Galadhorn, dnia 01.12.2009 o godzinie 22:37

Oglądam właśnie. Bardzo mi się podobają ujęcia i sceny walki. Dobra muzyka. Oczywiście wszystko nawiązuje do filmowej trylogii Jacksona, ale fajnie nawiązuje…

Ivellios, dnia 01.12.2009 o godzinie 23:50

Mnie się film bardzo spodobał. Tak jak pisał Tom, potwierdzam: dużo lepiej od THfG, rozbudowane postacie, scenariusz ciekawszy, piękne ujęcia (choćby: moment jak orkowie orientują się o położeniu wioski i ta piękna pochodnia zamykająca scenę). Film wygląda bardzo profesjonalnie, niedociągnięcia przy tego typu produkcji nie dziwią, ale też nie rażą, na prawdę olbrzymi szacunek do twórców.

Co do kwestii tytułu. Faktycznie, tak jak pisze Tom, w wielu miejscach zdają się nazywać wręcz Aragorna Nadzieją, więc tytuł „Narodziny Nadziei” może być dobry. Jednak nadal bardziej podoba mi się „Narodzony z Nadziei”, a to dlatego, że jednak Nadzieją nie musi być on sam, ale i wszyscy Dunedainowie, ich tradycje, pamięć, których oczywiście spadkobiercą jest Aragorn. Trudno powiedzieć, ja bym się skłaniał ku opcji Galadhorna.

Tyle ode mnie tak na świeżo po seansie :)

Galadhorn, dnia 02.12.2009 o godzinie 9:10

Ja też po obejrzeniu całego filmu kłaniam się z uznaniem przed twórcami. Dobry film. Podoba mi się kreacja aktorska Arathorna i Gilraeny – postaci kluczowych. Niestety stroje i dekoracje za bardzo mi się kojarzyły z Rohirrimami (lub po prostu jakimiś Anglami czy Sasami) niż z Dúnedainami z mojej wyobraźni. Tu twórcy nie trafili w moje gusta i moje wyobrażenia.

Oczywiście, że Tolkien nazywa Aragorna „Nadzieją”, czyli Estel. To nie jest pomysł twórców filmu. Ale jednocześnie Nadzieja Edainów to coś więcej niż narodzone z Gilraeny dziecko. Nie wiem czy taki film jest to w stanie ukazać, ale Nadzieja, z której i w której narodził się jej powiernik, mały Aragorn, to nadzieja na zwycięstwo nad Cieniem, nadzieja na posiadanie własnego miejsca na tej ziemi, nadzieja na bezpieczne, dobre życie. I to z takiej Nadziei zrodził się Aragorn. Trzeba by sprawdzić we „Władcy Pierścieni” angielskim czy nie ma tam po prostu takiego zwrotu „born of hope”…

Neithan, dnia 03.12.2009 o godzinie 20:21

Właśnie obejrzałem … i jestem pod wielkim wrażeniem. Piękny kawałek tolkienowskiego kina, bijący na głowę THfG. Chyba zobaczę jeszcze raz, w spokoju delektując się szczegółami :)

Zostaw komentarz