Pochwała amatorów
Quentin Crisp nie miał chyba na myśli komplementów, gdy mówił o Anglikach, że “sądzą oni, iż niekompetencja to to samo, co szczerość”. A znowu Ernest Barker w książce The Character of England (1947) twierdził, że warunki ekonomiczne uczyniły z Anglików bardziej “miłośników aktywności (bo amator to z definicji miłośnik) niż jej sługi”. Kult amatorskości (ang. Cult of the Amateur) to jedna z cech narodowego charakteru Anglików (o ile można w ogóle w dzisiejszym świecie mówić o czymś takim jak charakter narodowy) obok fair-play, antyintelektualizmu, kultu grzeczności, stoicyzmu, ekscentryzmu, dobrego humoru i rezerwy wobec innych.
Hobbici są obrazem Anglików w świecie Śródziemia. A Władca Pierścieni to opowieść o zwykłych amatorach, którzy wbrew zabiegom jednych przemądrych profesjonalistów i ku zadziwieniu innych ratują swój świat.
Kategorie wpisu: Felietony tolkienowskie


2 Komentarzy do wpisu "Pochwała amatorów"
Tom Goold, dnia 23.11.2009 o godzinie 11:18
Coś w tym jest na pewno:) Często właśnie amatorskie początki, niezależnie od tego czego dotyczą, wspomina się najmilej. Może wiele w tym samej idealizacji przeszłości, która zwykle rysuje się w jasnych i pastelowych barwach. Być może jednak z samej natury amatorskie działanie daje więcej radości. Z każdym hobby jest jak z delikatną porcelanką, która z czasem może rozbić się lub pęknąć, a nawet troskliwie pięlęgnowana, zarysować.
Anya, dnia 23.11.2009 o godzinie 23:33
Ja się posłużę “Pieśnią świętojańską o Sobótce” Kochanowskiego, a konkretnie słowami Panny XII, które wg mnie bardzo dobrze obrazowałyby również życie w Shire i w innych miejscach Hobbitonu.
“Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć za raz wszytki?
Człowiek w twej pieczy uczciwie
Bez wszelakiej lichwy żywię;
Pobożne jego staranie
I bezpieczne nabywanie.
(…)
Oracz pługiem zarznie w ziemię;
Stąd i siebie, i swe plemię,
Stąd roczną czeladź i wszytek
Opatruje swój dobytek.
Jemu sady obradzają,
Jemu pszczoły miód dawają;
Nań przychodzi z owiec wełna
I zagroda jagniąt pełna.
On łąki, on pola kosi,
A do gumna wszytko nosi.
Skoro też siew odprawiemy,
Komin wkoło obsiędziemy.
Tam już pieśni rozmaite,
Tam będą gadki pokryte,
Tam trefne plęsy z ukłony,
Tam cenar, [tam] i goniony.
A gospodarz wziąwszy siatkę
Idzie mrokiem na usadkę
Albo sidła stawia w lesie;
Jednak zawżdy co przyniesie.
W rzece ma gęste więcierze,
Czasem wędą ryby bierze;
A rozliczni ptacy wkoło
Ozywają się wesoło.
Stada igrają przy wodzie,
A sam pasterz, siedząc w chłodzie,
Gra w piszczałkę proste pieśni;
A faunowie skaczą leśni.
Zatym sprzętna gospodyni
O wieczerzej pilność czyni,
Mając doma ten dostatek,
Że się obejdzie bez jatek.
Ona sama bydło liczy,
Kiedy z pola idąc ryczy,
Ona i spuszczać pomoże;
Męża wzmaga, jako może. (…)”
Zostaw komentarz