Już za kilka dni, w weekend 23-25 października b.r., w “Zagębiowskim Grodzie”, w Sosnowcu odbędzie się kolejny Porytkon 3 i 1/3! Ale co to jest Porytkon? Chodzi o konwent, czyli czyli zjazd miłośników określonej tematyki – w tym wypadku fantastyki (fantasy, science-fiction, postapokalipsa, horror itp.) oraz japońskiej popkultury (mangi, anime, japońskich gier komputerowych itp.). Przez 3 dni w końcówce października 2009 fani będą wspólnie się bawić, brać udział w konkursach i turniejach, oglądać projekcje filmowe, grać w gry fabularne, bitewne czy karciane, chodzić na prelekcje, oglądać pokazy walk, tańca z ogniem czy występy teatralne i robić wiele innych rzeczy związanych z ich zainteresowaniami.
Co znajdzie tam tolkienista? Przede wszystkim z rzeczy czysto tolkienowskich będzie występ teatru “Co? Jak. Aha?” w reżyserii Adama Kuziowa (“Lorda Ya”) Wystawią oni przedstawienie Stepy rohańskie (piszemy o tym wydarzeniu tutaj). Podobno ma się tam również odbyć gra LotR (oparta na Władcy Pierścieni). Oto szczegóły przedstawienia, jak opisuje je strona konwentowa:
W poprzednich wiadomościach o listopadowej premierze nowej książki Tolkiena w Polsce (tutaj i tutaj) pisaliśmy o wątpliwościach dotyczących zapisu nazw własnych w polskim przekładzie Agnieszki “Evermind” Sylwanowicz i Katarzyny “Elring” Staniewskiej – o braku znaków diakrytycznych. Na Forum “Hobbitonu” ukazało się stosowne wyjaśnienie, którego autorkami są tłumaczki. Oto jego treść:
Książka jest przekładem z angielskiego na polski. Dlatego tłumaczki nie stosują nazw przyjętych w piśmiennictwie w języku angielskim, lecz te przyjęte w piśmienmnictwie polskim. I dlatego tam, gdzie Anglicy (za Skandynawami) stosują akcent akutowy, Polacy go pomijają, zachowując z diakrytyków tylko ten, który zmienia jakość dźwięku, a więc umlaut. Podobnie stosują inne formy przyjęte w polskiej tradycji skandynawistycznej. Kwestia ta wydaje się na tyle oczywista, że nie została umieszczona w “Nocie od tłumaczek”.
Ponieważ tłumaczki nie mają odpowiednio fachowego przygotowania skandynawistycznego, wszelkie wątpliwości rozstrzygała konsultantka, skandynawistka i tłumaczka ze staroislandzkiego, wymieniona zresztą w stosownym miejscu książki.
… to i wiele innych nagrań tolkienowskich znajdziecie w jednym z kanałów w serwisie YouTube (tutaj). RingsradioDrama to ciekawa propozycja na długie jesienne i zimowe wieczory. W kanale tym opublikowano wszystkie znane słuchowiska i audiobooki tolkienowskie: Władcę Pierścieni (adaptacja B. Sibley’a z 1981 r.), Hobbita (adaptacja z 1974 r.), Silmarillion i nagrania samego Tolkiena, recytującego swoje wiersze. Jakość dźwięku jest dość dobra. Tylko czy to jest legalne? Bo na pewno bardzo ciekawe…
O talencie Adama Lorda Ya Kuziów mogliśmy przekonać się już niejednokrotnie. Jest on autorem cyklu dramatów, z których największą sławą cieszy się Do Rivendell i bez powrotu, a to za sprawą ekranizacji, której realizacji podjął się Jarosław Elek Florczak w ramach spotkań Tolk Folk. Trzecim z cyklu dramatów Lorda Ya jest sztuka Stepy rohańskie, która doczekała się niedawno swojej premiery na deskach Miejskiego Domu Kultury Ligota w Katowicach (o premierze pisaliśmy już tutaj)
Dla tych którym nie dane było uczestniczyć w premierowym pokazie, mamy dobrą wiadomość, otóż całość przedstawienia dostępna jest w odcinkach na stronie YouTube. Oczywiście to nie to samo, co napięcie przed podniesieniem kurtyny w katowickiej Ligocie i wygodne fotele teatru, ale przecież nie mogliśmy się tam wszyscy zmieścić… Dla tych wszystkich, którzy musieli obejść się smakiem z braku wolnych miejsc pozostają właśnie te filmy… (ponoć 1300 osób koczowało w okolicach teatru czekając na drugi bisowy pokaz – bezskutecznie). Przeczytaj resztę wpisu »
O premerze tej książki piszemy tutaj. Dziś przedstawiamy szczegóły okładki. Oto jej trójwymiarowa wizualizacja:
Okładka jest dziełem Piotra Cieślińskiego – grafika, który specjalizuje się w projektowaniu okładek książkowych (jego blog, z którego pochodzi powyższa ilustracja oraz strona z wieloma jego pracami). Na okładce widzimy zapis runiczny (runy to pismo dawnych Germanów, w tym mieszkańców Norwegii i Islandii, gdzie rozwijano i przeredagowywano legendę Sigurda/Zygfryda), który w łacińskiej transliteracji wygląda tak: Legenden om Sigurd og Gudrun. Jest to zdanie w języku norweskim; tak właśnie brzmi tytuł książki Tolkiena w tym języku. Brak długiego ú w imieniu tytułowej Gudrún ma być ponoć wyjaśniony przez tłumaczki w translatorskim wstępie do polskiego przekładu. Podobno transkrypcja imion i nazw w polskim tłumaczeniu była konsultowana z polskimi filologami skandynawskimi.
Na polską edycję Prószyńskiego i S-ki w tłumaczeniu A. Sylwanowicz i K. Staniewskiej czekamy z wielką niecierpliwością. Premiera w połowie listopada!
Źródło: Books By Lewis (blog)
Tłumaczył RS, poprawił Galadhorn
O niezwykłym odkryciu uczonego Stevena Beebe’a pisaliśmy już w naszym serwisie w lipcu b.r. (tutaj). Poniżej przedstawiamy wywiad znaleziony na lewisowskim blogu prowadzonym przez wydawnictwo HarperCollins.
Czy C. S. Lewis i Tolkien współpracowali nad projektem który nigdy nie został opublikowany? Wszyscy wiedzą że ta dwójka była bliskimi przyjaciółmi i znajdowali oni wielkie upodobanie we wzajemnym wspieraniu się i w krytykowaniu. Ale nie ma zbyt wielu dowodów na to że ci dwaj uczeni zamierzali pracować razem nad jakimś projektem. Steven A. Beebe, profesor i dziekan wydziału Nauk o Komunikacji na Uniwersytecie Stanowym w Teksasie, przypuszcza, że znalazł fragment nieopublikowanej pracy. Ostatnio strona internetowa CSLewis.com przeprowadziła wywiad z dr Beebe’m aby mieć większy wgląd w jego znalezisko.
CSLewis.com: Jak znalazł pan nieodkryty dotąd tekst w Oxford Library?
Steven Beebe: Czytałem prace C. S. Lewisa w Bodleian Library wiosną i latem roku 2002, kiedy byłem na urlopie naukowym wysłany z Uniwersytetu Stanowego w Teksasie – San Marcos. Byłem ciekaw, czego mógłbym się dowiedzieć o Lewisie, czytając jego oryginalne rękopisy. Szczególnie poszukiwałem treści, które wykreślił – chciałem też nauczyć się czegoś obserwując zmiany w jego pracy. Kiedy zacząłem przeglądać mały pomarańczowy zeszyt, na początku były napisane takie słowa: „Po książce takiej jak ta, będzie się oczekiwało, że zaczniemy od pochodzenia języka…”. I wtedy zdałem sobie sprawę, że czytam rękopis traktujący o językach. Jako profesor komunikacji od razu miałem świadomość, że jego poglądy na temat językó i komunikacji są ważne. Ale wtedy jeszcze nie zdałem sobie sprawy, że to początek książki, którą Lewis miał tworzyć wspólnie z Tolkienem. Zabrało mi kolejne siedem lat, żeby odkryć że rękopis, który czytałem był owocem Lewisa i Tolkiena. Przeczytaj resztę wpisu »
Aby stworzyć wtórny świat, w którym zielone słońce byłoby do przyjęcia przez wtórną wiarę, potrzeba nie tylko wysiłku myśli, ale nade wszystko szczególnych zdolności, owego daru elfów (…)
Samemu Profesorowi udało się to znakomicie. Bo też obdarzono go prawdziwie elfim talentem. W najnowszym numerze nobliwego periodyku Tolkien Studies (nr 6, rocznik 2009) badaczka literatury, pani Verlyn Flieger w artykule pt. The Music and the Task: Fate and Free Will in Middle-earth (‘Muzyka i Cel: los i wolna wola w Śródziemiu’, str. 154-184) opisuje jedną z najbardziej udanych w literaturze kreacji takiego właśnie świata, gdzie “szmaragdowe słoneczko” jasno się zieleni, a stworzone przez autora oryginalne, autorskie, fantastyczne uwarunkowania są dla czytelnika wiarygodne. Po co taki zabieg? V. Flieger zwraca uwagę na znany cytat z Tolkiena (z listu do Miltona Waldmana, Listy, str. 217):
Mit i baśń muszą, tak jak cała sztuka, odzwierciedlać i zawierać rozcieńczone elementy moralnej i religijnej prawdy (lub błędu), ale nie w sposób bezpośredni, nie w znanej formie pierwotnego „prawdziwego świata” (…)
Dobra opowieść fantastyczna musi z konieczności być niepodobna do istniejących systemów światopoglądowych – musi być autorska, nowa, oryginalna. Dlatego Tolkien nie przepadał za opowieściami arturiańskimi czy cyklem narnijskim Lewisa. Za dużo w nich chrześcijaństwa explicite, za dużo dydaktyzmu – a za mało “daru elfów”, który jest konieczny, gdy ma powstać dobra, przemawiająca do serca i je przemieniająca fantazja. Chrześcijański pisarz ma być chrześcijaninem, ale jednocześnie ma starać się nie pisać o chrześcijaństwie. Przeczytaj resztę wpisu »
Firma Turbine opublikowała właśnie pierwszy zwiastun gry The Lord of the Rings Online: Siege of Mirkwood (‘Władca Pierścieni: oblężenie Mrocznej Puszczy’), o której pisał niedawno Lord Ya. Miłego oglądania! Więcej o grze w wiadomości sprzed miesiąca (tutaj).
Sprawę polskiego wydania Legendy o Sigurdzie i Gudrún śledziliśmy już w styczniu b.r. (tutaj). I oto nadchodzą nowe dobre wieści! Wydawnictwo Prószyński i S-ka zaprezentuje nam polskie tłumaczenie tej ciekawej książki już w listopadzie! Dnia 12 listopada (lub – jak mówi doświadczenie – trochę później) zobaczymy ją na półkach księgarskich (okładka obok), w cenie 54 zł, w tłumaczeniu Agnieszki Sylwanowicz (“Evermind”), i Katarzyny Staniewskiej (“Elring”). Nazwiska tłumaczek gwarantują dobry, fachowy przekład. Cieszymy się, że znowu nad książką Tolkiena pracowały osoby z polskiego fandomu tolkienowskiego.
Prezentacja nowego lingwistycznego studium na temat imion, którymi nazywano Saurona w dziejach Ardy (dodane 1 września b.r.), jest okazją do przypomnienia postaci znanego lingwisty tolkienowskiego z Norwegii, filologa Helge Kåre Fauskangera. Mamy wszyscy u Helge (jego imię ma odpowiednik słowiański – Oleg) dług, którego nie sposób spłacić – nasz przyjaciel stworzył wiele lat temu jedną z najsłynniejszych i najbardziej wartościowych witryn o językach Tolkiena – Ardalambion. Fauskanger udostępnił niedawno kolejną swoją witrynę – tym razem po norwesku – dzięki której możemy poznać inne jego zainteresowania. Czytamy tam o jego edukacji i pracy badawczej (Helge specjalizuje się w badaniach nad językiem Biblii, zna grekę i hebrajski, co pozwala mu krytycznie spoglądać na norweskie tłumaczenia Pisma Świętego). Jest też autorem książki pt. Fullmåne over Uroba – alternatywnych dziejów USA i Europy (spójrzcie na przykład na tę dziwną mapę – chodzi chyba o to, że to nie Europejczycy podbijają Nowy Świat, ale Majowie podbijają Europę…), autorem parodii Titanica (pod tytułem Titragic – tu angielski tekst tej parodii) i innych tekstów, do których odnośniki znajdziecie na nowej witrynie.
Ciekawostką jest propozycja Helge K. Fauskangera realizacji innego prequela do Władcy Pierścieni niż planowany Hobbit Del Toro – podaje on argumenty za i sam wstępny scenariusz filmu pt. Westernesse. W imieniu Autora zapraszamy do lektury!