Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Smoki i pisarze

Swego czasu wspomniano tutaj o cyklu Jamesa A. Owena Imaginarium Geographica. Rzecz mnie zainteresowała, kupiłem i przeczytałem. Po polsku mamy na razie dwa pierwsze tomy (Tu żyją smoki i Powrót Czerwonego Smoka), po angielsku ukazał się już trzeci, Król Indygo, pod koniec tego roku oczekiwany jest czwarty, a autor zapowiada, że historię ma rozpisaną na razie do siódmego…

okladkaokladka-640

Rzecz oparta jest na założeniu, że Niebywalencja (Nibylandia, Kraina Baśni etc.) istnieje w świecie materialnym i zachodzą nie tylko związki między wydarzeniami w obu światach, ale i wzajemne kontakty. A ponieważ Opiekunami Imaginarium Geographica, magicznego atlasu Krainy, są rzeczywiści pisarze (pierwszym był Geoffrey z Monmouth, żyjący w XII wieku), na ogół związani z Oxfordem (z jakiegoś powodu ci z Cambridge „nie mają szczęśliwej ręki”), właściwie nic dziwnego, że kolejnymi zostają J.R.R. Tolkien, C.S. Lewis i Charles Williams. Ani, że towarzyszem ich drogi stanie się G.H. Wells, acz nie we własnej osobie, a jako Podróżnik w Czasie,   zaś jeden z negatywnych bohaterów nosić będzie imię Magwich (jeden z bohaterów Wielkich Nadziei Dickensa).

Jest to książka dla dzieci. W założeniu i w realizacji. I trudno mi powiedzieć, na ile trafia ona do dzieci spoza anglosaskiego kręgu kulturowego – tak jest nasycona odwołaniami do dzieł popularnych tam, ale niekoniecznie znanych u nas, zwłaszcza dzieciom. Dla mnie lektura pierwszego tomu była interesująca głownie dlatego, że wiedziałem, kim są John, Jack i Charles. Bez tego aluzje do twórczości dwu pierwszych (dzieł Williamsa nie znam) byłyby irytujące.

Rzecz jest interesująca jako swoista gra literacka, pseudorekonstrukcja prawzorów wydarzeń mitycznych, baśniowych i literackich, w której Noe jest jednocześnie Deukalionem i Totem, Morgana to Parki, które tkają Fionawarski Gobelin, zaś Wielkim Nieprzyjacielem okazuje się Modred, onże Morgoth, onże dr Moriarty (to na razie domysł, ale zasadny wobec tego, że jednym z Opiekunów był Conan-Doyle), i tak dalej, i temu podobne. Pierwszy tom daje się jeszcze czytać jako opowieść, drugi – już nie. Jako gra – owszem, jest strawny. Przynajmniej dla mnie.

J.A. Owen jest przede wszystkim autorem komiksów i narracja Kronik jest także cokolwiek komiksowa. Prawa do ekranizacji pierwszego tomu zostały niezwłocznie sprzedane, co przyczyniło się do sukcesu książki. W sieci można już znaleźć animowany trailer Króla Indygo (wynika zeń, że jednym z bohaterów będzie Owen Bartfield), No i te zapowiadane siedem tomów, gdy już w drugim konstrukcja przechodzi w chaos… Mało to zachęcające, szczerze mówiąc.

Kategorie wpisu: Recenzje

Brak komentarzy do wpisu "Smoki i pisarze"

Zostaw komentarz