Święte słowa
Święta już za nami. Na pewno każde z nas ma wiele miłych bożonarodzeniowych wspomnień. I choć pewnie nie tylko ja zrzucam zbędne świąteczne kilogramy, to w głowie wciąż radośnie rozbrzmiewają różne święte, bo związane ze Świętym i jego Świętem, słowa. A ponieważ pewna Tolkienistka prosiła mnie niedawno o przedstawienie pewnego listu Tolkiena o holy words, w ramach poświątecznych remanentów biorę ten temat na swój komputerowy warsztat.
Prawdopodobnie w kwietniu 1958 r. jezuita ks. Robert Murray napisał do Tolkiena z pytaniem o określenia świętości z punktu widzenia językoznawcy. Profesor odpowiedział listem, który znajduje się w wydanym zbiorze jego korespondencji (jego II wydanie planuje na najbliższy czas wydawnictwo Zysk i Ska). W opracowaniu Carpentera nosi on numer 209. Pochodzi z 4 maja 1958.
Profesor zwraca przede wszystkim uwagę na to, że poszukiwanie pierwotnego znaczenia słów napotyka na niebezpieczeństwo dwojakiego rodzaju – istnieją bowiem dwie zmienne: znaczenia/skojarzenia oraz formy. Zmiany semantyczne i zmiany morfologiczne są od siebie niezależne. I nigdy nie wiemy czy dane słowo w dawnejszej formie miało dokładnie takie, a nie inne znaczenie i skojarzenia. Tolkien zgodnie z faktami zauważa, że
Nie znamy “pierwotnego” znaczenia żadnego wyrazu, a tym bardziej znaczenia jego podstawowego elementu (…); zawsze bowiem istnieje zaginiona przeszłość.
Potem, na rozgrzewkę, Tolkien analizuje greckie θεός, łacińskie deus i angielskie god (wszystkie te słowa oznaczają dziś ‘Boga’) i zamyka ten fragment listu stwierdzeniem:
Czyż pojęcie “Boga” nie jest w ostatecznym rozrachunku całkowicie niezależne od sposobu, w jaki zrodziło się słowo na jego oznaczenie?
Tu Profesor podaje teoretyczne formy praindoeuropejskie, które mogły być określeniami “Boga”: *dh(e)wes (słowo to odnosi się do ‘poruszenia, ekscytacji’), *d(e)jew (słowo to odnosi się do ‘jasności, szególnie nieba’) oraz *ghew (słowo to oznacza ‘płakanie’). Od tych form pochodzić mogą odpowiednie słowa w grece i łacinie. Tymczasem angielskie god jest zdaniem Tolkiena dawnym imiesłowem czasu przeszłego, słowem rodzaju nijakiego na określenie ‘tego, co się wzywa’. Profesor pisze (choć nie jest to do końca jasne w liście), że ewentualne angielskie określenie ‘Boga’, które było spokrewnione z gr. θεός i łac. deus stało się wyrazem tabu i zastąpiono je tą właśnie formą – ‘to, co się wzywa’. Stąd współczesne angielskie słowo God.
I tu list powinien przejść do meritum. Tymczasem Profesor, jak literacki Niggle, dopieszcza poboczne etymologie, pisząc o sequor, see, witian, video, salvus, sallow i harp. Święte słowa umknęły uwadze naukowca, bo po drodze pojawiło się tyle innych, a też ciekawych etymologii. Taki mały przykład sztuki epistolarnej Tolkiena, a tak wiele nam mówi o sposobie myślenia i tworzenia tego pisarza.
Dlatego legendarium powstawało dziesiątki lat i życia Profesorowi nie starczyło na doprowadzenie go do doskonałości. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że dopełniło się ono w tym lepszym świecie…
***
Nie pozostawię jednak tej notatki bez epilogu. Zaglądam oto do ostatniego Parma Eldalamberon nr 17, bo są tam określenia świętości w językach elfów. Etymologia tamtych słów jest pewna i jasna. Na str. 149 znajdziemy rdzeń *aya-n ‘traktować z bojaźnią/szacunkiem’. Od tego słowa pochodzi quenejskie Ainur ‘Święci’, aina ‘szanowany’. Rdzeń *aya- jest też źródłem quenejskiego airi- i sindarińskiego aer ‘święty, szanowany, uświęcony’ , aire ‘świętość, świętobliwość’, airëa ‘święty’ (w odniesieniu do osób, gdy aina jest zarezerwowane dla Valarów), czasownika aina- ‘uświęcać, błogosławić, traktować jako święte’, ainima ‘święte’ (o rzeczach), form áyan, ayan ‘święta rzecz, objekt lub miejsce’, ainas ‘święte miejsce’, sanktuarium’ oraz zawołania aia! aiya! ‘bądź pozdrowion’ (w zwrotach kierowanych do potężnych i świętych postaci Valarów lub do Eärendila – do zwykłych śmiertelników mówiło się raczej alla!).
Drugi elficki rdzeń świętych słów to *aman- ‘dobry (w sensie moralnym), święty, błogosławiony, wolny od zła’ (str. 149).
Ciekawe są te formy, bo pokazują też jakie znaczenie miała świętość dla samego Tolkiena: świętość wiąże się tu z jednej strony z bojaźnią i szacunkiem, a z drugiej z wolnością od zła.
Kategorie wpisu: Felietony tolkienowskie, Lingwistyka tolkienowska, Listy Tolkiena


5 Komentarzy do wpisu "Święte słowa"
Raferian, dnia 21.01.2009 o godzinie 11:09
-No to ci się udało Przywódco …Co by nie powiedzieć, liczba powodów dla których będę chciał nabyć nowe ‘Listy’ właśnie wzrosła o 1…
-R.
Galadhorn, dnia 21.01.2009 o godzinie 11:11
Ciekawe, że w sprawie naszego słowa święty etymolodzy też mają kilka teorii. Brückner nadaje temu słowu praznaczenie “silny”, które dopiero w czasach chrześcijańskich nabrało obecnego znaczenia. Boryś wywodzi je od prasłowiańskiego *svętъ ‘będący przedmiotem czci religijnej, kultu’ (nie ma zatem mowy o ‘silnym’). U Borysia praindoeuropejskim rdzeniem tego słowa jest *kuen- ‘świętować, uroczyście obchodzić’). Od tego samego rdzenia mają pochodzić: lit. šventas ‘święty’, staropr. swenta-, awest. spenta-.
TAO, dnia 21.01.2009 o godzinie 11:17
Nie widzę sprzeczności między znaczeniem “silny, potężny”, a “czczony, godny kultu”; cześć oddajemy temu, co większe od nas, więc i potężniejsze. Nieprzypadkiem mówimy o “mocach” nadprzyrodzonych. Choć to refleksja merytoryczna, nie etymologiczna.
Litewskie “sventas” i pruskie “swenta” pochodzą raczej od formy słowiańskiej, niż bezpośrednio z “pnia” ogólnoindoeuropejskiego.
Cotsille, dnia 21.01.2009 o godzinie 20:24
Dziękuję! Co do znaczeń świętości – Rudolf Otto [w książce "Świętość"] jako elementy składowe znaczenia tego pojęcia wyróżnia m.in. “majestas” i “tremendum” – pierwszy wiąże się z potęgą, drugi z bojaźnią, trwogą przed tym, co absolutnie różne od człowieka. Natomiast wymiar etyczny świętości jako takiej jest późniejszy od wyżej wymienionych – “święty” u początków religii nie oznaczał ani dobrego, ani złego; demony i bogowie byli równie “święci”. Zatem w pierwotnym znaczeniu “sacrum” w ujęciu religioznawców wolność od zła bynajmniej nie była wymagana.
Galadhorn, dnia 21.01.2009 o godzinie 22:23
TAO, ewentualnie pochodzą z doby bałto-słowiańskiej. Boryś nie pisze tu o słowiańskim zapożyczeniu.
Cotsille, bardzo Ci dziękuję za tę glossę do mojego tekstu. Zastanawiam się czy wielu ludzi przeżywa dziś “tremendum” i “majestas”. Aby to przeżyć, trzeba dziś zamknąć komputer, wyjechać z miasta i spojrzeć w niebo, stanąć na szczycie góry, pokłonić się Stwórcy w obliczu majestatu przyrody.
Zostaw komentarz