Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Peter i Guillermo i zagadki w ciemnościach…

062-beorn-port.jpgReżyser Hobbita Guillermo del Toro oraz Peter Jackson (reżyser filmowej trylogii The Lord of the Rings), zasiedli wczoraj wieczorem przed komputerami w studiu WETA, by odpowiedzieć na więcej niż 20 pytań dotyczących Hobbita, nadesłanych przez fanów z całego świata. Podczas tego czata (pisaliśmy o nim tutaj) padło wiele ciekawych odpowiedzi, a niektóre fakty na temat powstających filmów, zostały ukazane w nowym świetle.

W ciągu ostatniego tygodnia, nadesłano ponad 4000 pytań do Jacksona i del Toro, na chwile przed rozpoczęciem czata moderatorzy otrzymywali jedno pytanie na sekundę! W sumie, dzięki ciężkiej pracy całego zespołu, podczas godzinnej rozmowy udało się udzielić odpowiedzi na 60 z nadesłanych pytań (Peter i Guillermo początkowo planowali odpowiedzieć na 20 najczęściej pojawiających się pytań).gdt_400.jpg

Nie będę tłumaczył całego czata, bo nie ma chyba takiej potrzeby, chciałbym napisać natomiast o najważniejszych – moim zdaniem – konkluzjach z tej godzinnej rozmowy z fanami.

Rok 2009 będzie przeznaczony na przedprodukcje obu filmów, natomiast w roku 2010 odbędą się zdjęcia całości filmów. Poprodukcja będzie obejmować każdy film osobno, w 2011 (w grudniu) ukaże się Hobbit, w 2012 (również w grudniu) w kinach pojawi się drugi film (F2).

Jackson, wraz z zespołem scenarzystów (Fran Walsh oraz Philip Boyens) zaprosili do współpracy del Toro. Jakscon uważa, że rola reżysera w powstawaniu skryptu jest bardzo istotna dla późniejszego wydźwięku filmu. Ja podkreśla Peter poprzez swój udział w pisaniu scenariusza, del Toro będzie przy podejmowaniu wszelkich decyzji odnośnie skryptu, jasne będzie jaką postać mają te filmy ostatecznie przybrać, dlaczego niektóre rzeczy są przedstawione tak a nie inaczej i co chcą by było w nich zawarte.

pj_400.jpgNajwięcej z pośród 6000 nadesłanych pytań dotyczyło obsady Hobbita i powrotu aktorów grających role w the Lord of the Rings na plan filmowy. Jak podkreśla del Toro, każdy z grających w trylogii aktorów – jeśli zajdzie taka potrzeba- będzie poproszony o udział w filmie, niekoniecznie w Hobbicie, być może kreowana przez niego postać okaże się niezbędną w F2 (w drugim filmie) choć jego kształt i fabula są ciągle tematem dyskusji. Udział artystów Alana Lee, Johna Howe’a, oraz kompozytora Howarda Shore’a jak i studia WETA w produkcji fimow zostały również oficjalnie potwierdzone, choć przecież nie były niespodzianką.

Del Toro rozwiał tez plotki co do ilości krasnoludów w kompanii Thorina mających pojawić się w filmie. Tolkien pisał o 13 i ja mam zamiar mieć 13 w moim filmie, zachowując indywidualny charakter i specyfikę każdego z nich – zapewnia reżyser.

Serwis theonering.net podaje pozostałe informacje które pojawiły się w odpowiedziach Jacksona i del Toro:

 

· Film The Lord of the Rings jest w trakcie przetwarzania na format Blue Ray, ale nie będzie dostępny jeszcze w tym roku.

· Beorn pojawi się w filmie (najprawdopodobniej), del Toro wspomniał: lubię również TB (czyżby chodziło o Toma Bombadila?)

· Del Toro zastanawia się nad rola dla Rona Perlmana (Thorin)

· Rola Golluma może być większa niż tylko zagadki w ciemności, szczególnie w F2.

· Nie ma planów kręcenia filmu w formacie 3D

· Gobliny będą wyglądały inaczej niż w LOTR

· Drugi film nie będzie obrazował sześćdziesięcioleciu lat miedzy przygodami Bilba i Froda, będzie skupiony bardziej na głównych wydążeniach w tym okresie.

· Del Toro podkreślił, iż zrobi wszystko, by zachować w filmie specyficzny charakter książki, to wszytko co wydaje się niefilmowalne, pojawi się w filmie.

· Zdjęcia kręcone będą w Nowej Zelandii.

 

 

Transkrypcje całego czata (wszystkie pytania i odpowiedzi) z Peterem Jacksonem i Guillermo del Toro, można przeczytać na stronie Studia WETA

 

Kategorie wpisu: Adaptacje tolkienowskie, Fandom tolkienowski, Tolkienowski internet

10 Komentarzy do wpisu "Peter i Guillermo i zagadki w ciemnościach…"

M.L., dnia 25.05.2008 o godzinie 19:04

Powiedzieli, co mieli powiedzieć, a co z tego wyjdzie okaże się za trzy lata. 😀

Pozdrawiam

Telperion, dnia 25.05.2008 o godzinie 20:58

No właśnie, mnie cieszy troska del Toro o spójność z książką. Trudno natomiast nie przejawiać zaniepokojenia, szczególnie jeśli chodzi o F2, ale myślę że taki czat z fanami, może otworzyć chłopakom oczy na niektóre sprawy … Poza durnymi pytaniami o aktorów pojawiało się kilka sensownych… Zobaczymy, choć trudno powstrzymać się od spekulacji. Do tego jeszcze Christopher Tolkien wytacza ostatnia krucjatę…
http://entertainment.timesonline.co.uk/tol/arts_and_entertainment/film/article3999008.ece
Pozdrawiam

Tallis Keeton, dnia 25.05.2008 o godzinie 23:34

Z linku wynika, że Ch.Tolkien nie oglądał Pidżejofilmu. Jasne, to typowe podejscie u niektórych krytyków – nie widziałem/nie czytałem ale i tak jestem przeciw :) No, ale po kims takim spodziewałabym sie innej, bardziej logicznej postawy. Imo, jesli producent filmu winien jest rodzinie jakąś kasę to powinni ją dostać, choc, jeśli Ch.T. jak rozumiem już dość długo się z nimi sądzi, to widać, nie było za wielkich podstaw do przyznania tych pieniędzy. No, ale nie widzę powodu, by zatrzymywać produkcję nowego filmu z powodu tego, że nie cała kasa za poprzedni została wypłacona. Gdyby jakakolwiek firma tak działała – wpierw się rozliczamy do ostatniego centa zanim zainwestujemy w nowy projekt, to chyba prędko by upadła.

Telperion, dnia 25.05.2008 o godzinie 23:38

Tallis, nie ma mowy o tym że nie oglądał, raczej nie ma pewności że oglądał… 😀

asd, dnia 26.05.2008 o godzinie 12:35

LOTR – film, nie oddawal klimatu ksiazki. Mam nadzieje ze hobbit bedzie lepsza ekranizacją…

nn, dnia 27.05.2008 o godzinie 0:53

„Imo, jesli producent filmu winien jest rodzinie jakąś kasę to powinni ją dostać, choc, jeśli Ch.T. jak rozumiem już dość długo się z nimi sądzi, to widać, nie było za wielkich podstaw do przyznania tych pieniędzy.”

Pozew poszedł dopiero 11 lutego i jak dotąd nie odbyła się ani jedna rozprawa, trudno więc tutaj cokolwiek wyrokować. Z treści pozwu wynika, że Tolkienowie są pewni swego, a z faktu że NLC zgodziło się już dostarczyć im część dokumentów do audytu wynika, że wszystko idzie po ich myśli.

„No, ale nie widzę powodu, by zatrzymywać produkcję nowego filmu z powodu tego, że nie cała kasa za poprzedni została wypłacona.”

Nie „nie cała kasa”, tylko „żadna kasa” z przynależnych 7.5% przychodów brutto, o które Tolkienowie upominają się od 2002 roku. To są dziesiątki milionów dolarów, z których Tolkienowie jak dotąd nie zobaczyli ani centa, nic więc dziwnego, że w końcu stracili cierpliwość i zdecydowali się na kosztowną drogę sądową, tak jak wcześniej Saul Zaentz i Peter Jackson.

Użycie „Hobbita” jako zakładnika było dość oczywistym posunięciem, bo wiadomo że w takiej sytuacji NLC będzie zależeć na szybkiej ugodzie, a licząc na sukces filmu może się zgodzić na przynajmniej częściowe zaspokojenie finansowych roszczeń Tolkienów.

„Gdyby jakakolwiek firma tak działała – wpierw się rozliczamy do ostatniego centa zanim zainwestujemy w nowy projekt, to chyba prędko by upadła.”

Tolkienowie oskarżają NLC o oszustwa księgowe, sztuczne zawyżanie kosztów produkcji, ukrywanie i niszczenie dokumentacji finansowej, więc z tym rozliczaniem się do ostatniego centa mogą być problemy. Za podobne postępowanie (w procesie Jacksona przeciwko NLC) niespełna rok temu sąd ukarał studio grzywną wysokości 125 tys. baksów.

Tallis Keeton, dnia 27.05.2008 o godzinie 21:16

Aha, dopiero w lutym zaczęli się sądzic. No, bo wiekszosc tekstów o Ch.T. sprawia wrażenie, jakby on się już całymi latami sądził ze studiem.
Użycie “Hobbita” jako zakładnika było dość oczywistym posunięciem – może i oczywistym ale wyjątkowo chamskim i wrednym.

nn, dnia 27.05.2008 o godzinie 23:22

„Użycie “Hobbita” jako zakładnika było dość oczywistym posunięciem – może i oczywistym ale wyjątkowo chamskim i wrednym.”

Dlaczego? To chyba normalne, że jeśli ktoś Cię okrada, to rezygnujesz ze współpracy ze złodziejem. Skoro NLC ma takie problemy z uregulowaniem swoich zobowiązań finansowych (a wcześniej procesował się z nimi Saul Zaentz i Peter Jackson), to może niech prawa do ekranizacji ‚Hobbita’ trafią do kogoś uczciwszego.

Nawiasem mówiąc, wbrew histerycznemu tonowi 99% wypowiadających się w temacie osób (czy też przeklejających ten sam artykuł z Timesa), Christopher Tolkien nie chce zablokować powstawania ‚Hobbita’ – chce natomiast, by sąd jasno stwierdził, że ma do tego prawo w przypadku złamania kontraktu przez licencjobiorcę. Klauzula taka została umieszczona w kontraktach z 1969 roku, a że NLC jak dotąd szło w zaparte, więc Tolkienowie chcą by sąd przypomniał im o zasadach obowiązujących w cywilizowanym świecie, i że nawet umowy sprzed 30 lat są dla wszystkich stron wiążące.

Tallis Keeton, dnia 28.05.2008 o godzinie 17:27

to rezygnujesz ze współpracy ze złodziejem.

On nie zrezygnowal ze wspolpracy, bo nigdy takiej nie bylo. No i co to – wspolpraca czy jej brak – ma wspolnego ze sposobem zagwarantowania sobie zysku? Jesli jednak taki sposob zabezpieczenia egzekucji jest w tamtym prawie ok, no, to ok. :) Nie wiem byc moze u nas też tak jest, że zabezpiecza sie egzekucje przez wstrzymanie produkcji, np. firma produkuje buty albo komputery i ma długi, wiec sąd – jak rozumiem – wydaje decyzje w sprawie wstrzymania produkcji do czasu uregulowania należności? A co z resztą praw kontrahentów i klientów to już nie nasz problem.
poz :)
tal

nn, dnia 28.05.2008 o godzinie 17:55

„On nie zrezygnowal ze wspolpracy, bo nigdy takiej nie bylo. No i co to – wspolpraca czy jej brak – ma wspolnego ze sposobem zagwarantowania sobie zysku?”

Nie było współpracy w sensie, że cośtam Tolkienowie robili przy filmie – bardzo się przecież starali, by nie dać nikomu do zrozumienia, że to w jakiś sposób błogosławią produkcję Jacksona (z drugiej też strony byli ostrożni w krytyce – więc te wszystkie kubły pomyj wylewające się od kilku dni na Christophera, wraz z oskarżeniami że „walczył” z Jacksonem, to po prostu nieprawda).

Natomiast, jak widać na załączonym obrazku, wykorzystywanie licencji może być wieloetapowe, i w którymś momencie Tolkienowie mogą zechcieć sprawdzić, czy druga strona wywiązuje się ze swoich zobowiązań, nawet jeśli zostały one sformułowane 30 lat wcześniej.

Ale powtarzam: na razie Tolkienowie nie żądają zablokowania produkcji filmu. Chcą, by sąd potwierdził ponad wszelką wątpliwość, że mają do tego prawo jeśli druga strona ich oszukuje, tak by „obie strony znały swoje prawa i obowiązku”. To tylko jeden z elementów pozwu, niezależny od kwestii czy i ile należy się Tolkienom od NLC.

Zostaw komentarz