Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Nowa książka o Inklingach

Źródło: Lingwë – Musings of a Fish

Okładka książki z Amazon.comUkazała się właśnie książka Truths Breathed Through Silver: The Inklings’ Moral and Mythopoeic Legacy pod redakcją Jonathana Himesa, wydana przez Cambridge Scholars Publishers. Mamy oto nowy zbiór tekstów o Inklingach, grupie pisarzy-profesorów z Oksfordu. Książka to owoc aktywności badawczej towarzystwa C.S. Lewis & Inklings Society (CSLIS). Dzięki nowej publikacji czytelnik ma okazję poznać złożone okoliczności, które wpłynęły na perspektywy teologiczne, zainteresowania kulturowe i literackie gusta, które są tak widoczne w książkach grupy z Oksfordu. Wybór tekstów różnych autorów jest przeznaczony dla nie tylko dla ekspertów. Znajdziemy tam analizy ogólne takich autorów jak Joe R. Christopher, Rolland Hein, Kerry Dearborn, David Neuhouser czy Thomas Howard – dokonano w nich przeglądu spuścizny Inklingów w dziedzinie przepojonej moralnością mitopei. Są tam też jednak teksty szczegółowe, opisujące Listy starego diabła do młodego (Tom Shippey), Siostrzeńca Czarodzieja (Salwa Khoddam), Silmarillion (Jason Fisher), Władcę Pierścieni (David Oberhelman) czy The Dark Tower Lewisa (Jonathan B. Himes).

Cena książki jest dość wysoka – 59.99 USD. Zanim zamówisz, zajrzyj do trzydziestostronicowego fragmentu (w formacie pdf). Znajdziesz w nim spis treści, wprowadzenie redakcyjne i około 70% pierwszego eseju (Joe Christophera).

Kategorie wpisu: Nowości wydawnicze

12 Komentarzy do wpisu "Nowa książka o Inklingach"

Tallis Keeton, dnia 27.03.2008 o godzinie 22:07

Chętnie bym taką knigę kupiła. Co nie znaczy, że nie mam już pomału dość tolkienistyki zjadającej swój ogon – i w kółko koncetrującej się na jednym – religijnym – aspekcie. Przecież w ostatnich 2 latach tych inklingowskich, chrzescijanskich, lewisowskich opracowań było tak wiele, a w porównaniu z nimi wszystkiego innego było tak mało, że już się odechciewa czytać kolejne niusy. Czy autorzy nie mają już pomysłów? Czy może myślą, były takie książki 3, to łatwiej mi będzie napisać 4 o tym samym? Od lat nie słyszałam nic nowego, jak tylko religia tu, religia tam, wszędzie biograficzne i filozoficzne dywagacje i, że Tolkien wielkim chrzescijanskim pisarzem był :) Może przydałoby się nam troche umiaru w kręceniu się w kółko i jakiś nowych pomysłów o nowych aspektach?
poz :)
tal

Galadhorn, dnia 27.03.2008 o godzinie 22:12

Bo duchowość i sprawy religijne zaczynają interesować coraz bardziej współczesny świat? Bo dawniej na ten aspekt twórczości Tolkiena i innych Inklingów zwracano mniejszą uwagę? Może być wiele powodów. Mnie osobiście cieszy ten trend i znajduję w takich książkach (czytam teraz „C. S. Lewis a Kościół katolicki” Pearce’a) wielkie upodobanie.

Tallis Keeton, dnia 28.03.2008 o godzinie 0:08

To był odkrywczy trend – ale kiedy, w latach 90tych? Około 2000r. ? No, ale teraz to już nadużywanie mody, albo raczej postępowania za modą. Bo nawet dzieci już wiedzą, że Tolkien wykreował swój świat religijnie i chrzescijansko. Tylko co dalej? Na tym ma się zamknąć tolkienostyka? Wszędzie, gdzie czytać można artykuły, monografie, recenzje i konferencje o tolkienanach, muszą być one w przeważającej większości, ze tak powiem jednotopiczne. :) Duchowość być może interesuje współczesny świat – nie wiem, trzeba by zapytać świata :) a z tego co widzę, to, jeśli sprawy religijne interesują świat tak bardzo to ostatnimi laty w kontekście raczej ich kontrowersyjności – inaczej mówiąc religie przestają pomału być świętymi krowami. Co to jednak ma wspólnego z widocznym od paru lat przerostem ilościowym jednej szkoły, czy kierunku czy topiku w badaniach i interpretacji Tolkiena nad wszelkimi innymi pomysłami i ocenami? Ja po prostu nie lubię monopoli, w żadnej dziedzinie, bo uważam je za stany zdecydowanie za mało kreatywne i kształcące.
Na ten aspekt zwracano lata temu mniejszą uwagę, oczywiście, ale jego odkrycie i, że tak powiem nieładnie wdrożenie w świadomość chyba wszelkiej maści odbiorów – i czytelników i widzów, i fanów już się dokonało pewnie ze sto razy, po co jeszcze to wałkować? Ile lat jeszcze będzie się publikować odgrzewane dania? Ja czekam na monografie zajmujące nie tylko germanskimi i chrzescijanskimi elementami – bo te przeważają, ale także poganskimi elementami, celtyckimi elementami, gnostyckimi elementami, biblijnymi elementami oraz klasycznymi elementami (kojarze tylko 1 taką publikację, zreszta słabo chyba dostępną, bo chyba amerykanską?)
poz :)
tal

Galadhorn, dnia 28.03.2008 o godzinie 0:12

Tallis, na co czekasz. Jeżeli nudzi Cię tematyka dominująca (wg Ciebie) w tolkienistyce, zmień to. Pisz, twórz, uświadamiaj – w końcu niejeden już artykuł napisałaś. Mnie się coś zdaje, że Ciebie po prostu drażni samo chrześcijaństwo. Czyżbym się mylił?

A poza tym „biblijne elementy” to chyba też poniekąd chrześcijaństwo. I skąd u Tolkiena, na miłość boską, miałyby się wziąć heretyckie elementy gnostyckie? A może wiesz coś, czego ja nie wiem? (pewnie tak).

No i jeszcze czegoś nie rozumiem. Wpierw buntujesz się przeciw dominacji tematyki religijnej w badaniach nad Inklingami, a potem chcesz, żeby badać aspekty mitologiczne w ich literaturze. Religia wiąże się z mitologią. A Inklingów nie da się zrozumieć bez opisu mitopei, czyli spraw na pograniczu chrześcijaństwa i religii naturalnych. Obawiam się też, że badanie Tolkiena, Lewisa i in. Inklingów bez uwzględniania spraw religijno-moralnych w ich dziełach spłyci tylko ich rozumienie, ujmie coś, co jest bardzo istotne.

Drzewiec, dnia 28.03.2008 o godzinie 0:30

Temat dyskusji powoli dąży do poprzedniej… :)

Tallis Keeton, dnia 28.03.2008 o godzinie 3:57

Mnie nie drażni chrzescijanstwo. Nawet imo trudno by było to drażnienie przeprowadzić, no, bo niby czemu? – religia, jak każda. Mnie już nudzi troche monopolizowanie jakiejkolwiek twórczości przez jedną szkołę czy kierunek badań czy ideę czy ideologię. A co do zachęcania do własnego pisania, to nie mówię nie, ale niestety nie jestem aż tak pewna swych mozliwości, by się porywać na nie wiadomo co – z motyką na słońcę, nie dzięki :) Po prostu tych książek napisanych w podobny deseń :) było już tak dużo, że to się nudne robi. Czemuż zmiana optyki z powszechnej na mniej powszechną a może mniej znaną ma spłycić twórczość kogoś a w szczególności Tolkiena?
A czemu gnostyckich elementów ma tam nie być? Zresztą nie wiem czy są, mnie się kilka lat temu zdawało, że są, nawet, jeśli nie całe nawiązania to jakieś echa :) no, ale nie miałam jeszcze okazji w tym pogrzebać – do tego musiałabym np. znać lepiej HoME a nie mam teraz na nie czasu. Miałam nadzieje, ze ktos kiedys napisze coś o tych jeszcze u nas słabo opisanych sferach (bo może w Kalamazoo już o tym mówili, ale w Polszy nie), które wyżej wymieniłam. Na jakimś konwencie byłą jakas dyskusja i pamiętam, że zauważyłam, że niektóre elementy świata Tolkiena można, jako gnostyckie czy jako dualistyczne oceniac – co podchwycił wtedy afaik Gumkowski. Nie wiem czy są – to już jakies teksty konkretne powinny wybadać – wydało mi się to po prostu jednym z jeszcze nie opisanych kierunków czy pomysłów na interpretacje. Bo skoro można konfrontować Tolkiena z buddyzmem i z tomizmem, to czemu nie z manicheizmem? Skoro można robić publikacje i konferencje o mistyce to czemu nie o gnostyce? Co do związków religii i mitów to wydaje mi się, że w ostatnich tematach publikacji dominują sprawy dogmatyczno – religijne a nie mityczne. Możliwe, że po prostu dlatego, że mity tolkienistyka przerobiła już dużo wcześniej? Imo o inklingach i mitopei było pisane i dyskutowane już tak dużo, że czas zacząć coś nowego, tak sobie myśle :)
poz :)
tal

Galadhorn, dnia 28.03.2008 o godzinie 7:58

Tallis, trudno zajmować się w badaniu twórczości czymś czego tam nie ma. Oczywiście jak się ktoś uprze, znajdzie u Tolkiena potwierdzenie każdej idei i ślad każdego nurtu filozoficznego. Fakt, że motywy dualistyczne są – pisał o nich Shippey a i my zajmowaliśmy się nimi u Elendilich: być może tu „Niechrześcijańskie (niekatolickie) elementy w Legendarium”: http://elendili.pl/viewtopic.php?t=1472 lub w innym miejscu, ale nie wynikają one z zainteresowań Tolkiena gnozą czy manicheizmem. To, że Tolkien był daleki od gnozy to wiemy z jego biografii.

I nie zgodzę się, że kwestie mitopeiczne są już całkowicie zbadane, a chrześcijańskie podglebie twórczości Tolkiena całkowicie rozpracowane. Do tego są niezwykłe świadectwa tego, jak przeżywają Tolkiena chrześcijanie, jak pomaga im jego twórczość i jego biografia w ich własnym życiu. Nie musisz tego czytać, jeżeli Cię to nie interesuje. Mnie to fascynuje i chciałbym się tymi kwestiami zajmować zawsze, boż to studnia niezgłębiona rozważań.

Poza tym uczepiłaś się Bogu winnej książki, której ani nie znasz (ani ja nie znam), a jużeś ja oceniła i – co tu mówić – potępiła…

P.S. Chrześcijaństwo w swej istocie nie jest religią. Jest Osobą, z którą wchodzisz w osobową relację. Otoczka religijna może zmylić, ale co do istoty nie da się z tą relacją niczego porównać…

Drzewiec, dnia 28.03.2008 o godzinie 12:06

„Mnie już nudzi troche monopolizowanie jakiejkolwiek twórczości przez jedną szkołę czy kierunek badań czy ideę czy ideologię.”

Zgadzam się w 100% 😉

Galadhorn, dnia 28.03.2008 o godzinie 12:21

Droga wolna. Piszcież takie rzeczy, żeby nie było monopolu. A czytelnicy zweryfikują czy to coś warte.

Tallis Keeton, dnia 28.03.2008 o godzinie 19:50

A gdzie widziałes, że ja oceniałam i potępiałam tą książkę? Nie mowię przecież nic o jej jakości. Ewentualnie o wtórności tematów.
poz :)
tal

Galadhorn, dnia 29.03.2008 o godzinie 12:07

Wydało mi się, Tallis, że zaliczyłaś tę pracę do tej tolkienistyki, która zjada własny ogon. Ale może źle Cię po prostu zrozumiałem.

Ja sam lubię TAKĄ właśnie tolkienistykę.

Tallis Keeton, dnia 29.03.2008 o godzinie 20:55

Oczywiscie, że zjada własny ogon, skoro jak twierdze jest wtórna. Powtarzalnośc tematów – o to mi chodziło, ale nie twierdzę, że ta akurat książka jest marnej jakości, nic o jej jakości nie mówiałm.
Wtórnośc nie oznacza dla mnie z automatu złą jakość.
poz :)
tal
p.s. Za 5 minut wyłącznamy się z prądu na godzinkę :)

Zostaw komentarz