Aktualności ze świata miłośników twórczości Tolkiena

Asni: Travels in Middle-earth – recenzja

travelcover.jpgWczoraj kiedy wróciłem z pracy, na podłodze w korytarzu znalazłem małą paczkę… Z zaciekawieniem szukałem znaczka i stempla próbując zgadnąć od kogo jest list. Okazało się, ku mojej radości, że to przesyłka z Nowej Zelandii. A wiec płyta Asni, została wydana i trzymam ja w rękach! O planach wydania płyty przez harfistkę pisaliśmy tutaj. Postanowiłem niezwłocznie otworzyć kopertę i posłuchać nowej muzyki popijając kawę i siedząc przy kominku. Może dodam jeszcze, że harfa zajmuje jedno z czołowych miejsc na mojej liście ulubionych klimatotwórczych instrumentów. Płyta wydana jest bardzo profesjonalnie, na krążku znajduje się nadruk kobiety trzymającej harfę (z okładki – praca Johna Howe’a – zdjęcie poniżej) na szarym tle, wydanie zawiera również książeczkę z pięknymi zdjęciamidwarf-large.jpg krajobrazów Nowej Zelandii. To co mnie urzekło, to opis rożnego rodzaju harf występujących w Śródziemiu. I tak dowiedzieć możemy się nieco o specyfice i historii oraz zobaczyć szkice harf: Elfow, Krasoludow, ludzi z Gondoru i Rohanu oraz Hobbitów. W opakowaniu znajdował się również ręcznie malowany liść z podziękowaniem, oraz dedykacja od artystki. Całkowitym zaskoczeniem i niespodzianką (odkryłem to dopiero dzisiaj) jest fakt, iż wraz Marcinem Lomendilem Morawskim zostaliśmy wymienieni w podziękowaniach na ostatniej stronie książeczki…

plytka.jpgW sumie na płycie znajduje się 25 utworów oryginalnych kompozycji Asni, aranżacji wczesnej muzyki folkowej i poważnej, jak również utworów Howarda Shore’a. Muzyka pogrupowana jest w kilka kategorii tematycznych; Rivendell, Remembering Valinor, Echoes of Beleriand, Rohan itd.
Do niektórych utworów subtelnie wkradają się dźwięki natury, nagrane w lokacjach filmowej trylogii, dają się słyszeć strumyki, wodospady i szum fal czasami przepiękny śpiew ptaków. Bardzo to wszystko klimatyczne, dodaje uroku i sprawia, że czułem się jak podróżny który przysiadł do ogniska Elfow wędrujących do Szarej Przystani, bądź gość w Imladris spacerujący po krużgankach i słuchający grania harf elfickich minstreli… Wiele z utworów brzmi znajomo (pojawia się kilka tradycyjnych irlandzkich melodii, czy motywów filmowych – Lament for Gandalf, Gollum’s song) ale ich interpretacja jest oryginalna i ciekawa, świeża, przez to ciężar wybranych motywów nie przeważa w żadną stronę. Dźwięk harfy jest bardzo specyficzny, dla mnie to dźwięk innego czasu i innych miejsc, tajemniczych, smutnych i bardzo sentymentalnych – tolkienowskich. Ciekawe dlaczego harfa rzeczywiście w tolkienowskim legendarium zajmuje , jeśli chodzi o instrumenty muzyczne, tak istotne miejsce? Co sprawiło, że profesor tak umiłował? Na nowej płycie Asni możemy usłyszeć brzmienie aż czterech rożnych harf: arpa dodlada, gothic harp, arpa doppia oraz miedieval clarsach. Artystka wykorzystała również dość wyjątkowy nowozelandzki tradycyjny instrument taonga puoro, na którym gra Alistair Fraser. To eksperymentalne połączenie może dziwić, ale jest bardzo przyjemne w odbiorze i udane, na pewno niespotykane i ciekawe. Cóż mogę jeszcze napisać by Was zachęcić do zakupienia Travels in Middle-earth? Płyta jest na pewno bardziej tolkienowska niż większość których słuchałem a które się za takowe uważa, wydana w małym nakładzie z własnych środków Asni, co dodatkowo, moim zdaniem, podnosi jej wartość. Gorąco polecam!

Zamówienia oraz więcej informacji możecie znaleźć na stronie Asni www.asni.net

Kategorie wpisu: Nowości wydawnicze, Recenzje, Twórczość fanów

1 komentarz do wpisu "Asni: Travels in Middle-earth – recenzja"

Tornene, dnia 28.02.2008 o godzinie 0:39

Świetna recenzja, album zapowiada się smakowicie. Trzeba poważnie pomyśleć nad podziałem funduszy… 😉
Dzięki, Telperionie.

Great review, this album shows promise to be delicious piece of art. It’s time to think about change in „spending money” plans… 😉
Thanks, Telperion.

Zostaw komentarz