Tolkien o tytułach, urodzinowych prezentach i Władcy Pierścieni…
Źródło: The Tolkien Library
Na wczorajszej aukcji domu aukcyjnego Sotheby’s, która nosiła tytuł Angielska literatura, historia, książki dla dzieci oraz ilustracje (Sotheby’s, New Bond Street, Londyn, 13 grudnia 2007) zlicytowano kilka bardzo atrakcyjnych tolkienaliów (aukcja jednak zasłynęła w naszych mediach przede wszystkim dzięki rekordowej sumie prawie 2 mln funtów szterlingów, za jaką kupiono rękopis J. K. Rowling zatytułowany The Tales of Beedle the Bard). Aukcja obejmowała między innymi (zobacz wszystkie tolkienalia na ostatniej aukcji Sotheby’s – tutaj) jeszcze jeden nieznany list J.R.R. Tolkiena! Sprzedano go za 5 625 funtów (czyli ok. 28 tys. zł).
Adresatem jest pan Derrick Parnum, czytelnik książek Tolkiena. List pochodzi z 2 marca 1955 i ma cztery stronice. O czym pisze Profesor? Przeprasza za spóźnioną odpowiedź usprawiedliwiając się złym stanem zdrowia. Nawiązuje zapewne do opuszczenia przez nadawcę jego tytułu w liście, na który Profesor odpowiada.
Od tak dawna jestem ‘profesorem’ (w rzeczy samej od 1924), że nie ma to dla mnie już znaczenia. Nigdy też nie uważano tego za coś ważnego w Oksfordzie tak czy siak…
Omawiając daty urodzin autor pisze:
Jak wielu mężczyzn, i ja nie jestem przekonany, że są one ważne, i dlatego nie pamiętam o nich…
a o zwyczaju sugerowania prezentów pisze tak:
(…) wskazówki sprowadzające się do zwyczajnych oświadczeń są ignorowane, podczas gdy niezobowiązujące uwagi mogą skutkować (co jakiś czas) prezentami za zawrotnie wysoką cenę, o których prawie się nie marzyło (…)
Następnie Tolkien pisze o tym, jak otrzymał kiedyś lornetkę, bo:
przyjacielowi tak sobie powiedziałem o obserwacjach kosa.
Następnie Tolkien oświadcza, jakie są jego odczucia dotyczące Władcy Pierścieni i dostarcza nam stanowiska na temat swoich intencji:
Nic co dotyczy mojej książki nie irytuje mnie. Nawet obraźliwe recenzje czy te protekcjonalne. Za to próbuję nie nimi nie zajmować. Pierwszorzędną intencją było oczywiście napisać dobrą opowieść we właściwym sobie gatunku, tworzoną przede wszystkim dla mojej własnej satysfakcji, bo w owym czasie tego rodzaju literatury było bardzo mało, a ja chciałem więcej. Załapało się jednak do tej powieści wiele innych rzeczy. Niemniej jednak nie jest to “alegoria”. Choć niejeden pisarz szybko odkrywa, że im więcej wkłada się w opowieść, tym łatwiej ją potem ogólnie lub szczegółowo skojarzyć z innymi sprawami. (…) Pomyślana była ona jako “fabuła” i pisałem ją przede wszystkim zanim fizyka jądrowa stała się kwestią polityczną i została skojarzona z władzą (…).
Opis listu znajdziecie na stronie The Tolkien Library.
Kategorie wpisu: Biografia Tolkiena, Listy Tolkiena


3 Komentarzy do wpisu "Tolkien o tytułach, urodzinowych prezentach i Władcy Pierścieni…"
Telperion, dnia 14.12.2007 o godzinie 14:19
Dla mnie listy są najbardziej namacalna spuścizną Tolkiena, szczególnie te pisane własnoręcznie. Niesamowita jest świadomość że on patrzył na tan sam skrawek papieru kiedy pisał owy list… Tez tak to odbieracie?
Galadhorn, dnia 14.12.2007 o godzinie 14:23
Należę do tych czytelników, którzy uważają, że dzieło literackie należy czytać i “absorbować” w połączeniu z wiedzą o samym pisarzu – o jego interpretacji dzieła, o jego poglądach itd. Dlatego listy Tolkiena są dla mnie tak ważne.
Może ubiegniemy Wayne’a G. Hammonda i w końcu zbierzemy wszystkie znane do tej pory listy Tolkiena w jednym tomiku (np. “Biblioteczki Elendilich”) albo na jakimś specjalnym “blogu”? Tego typu kolekcję znajdziecie na przykład tutaj: http://elendili.pl/viewtopic.php?t=769 (“Nieznane listy J.R.R. Tolkiena”). Zobaczcie ile tam się już tego zebrało! I ile mamy tam ciekawych wiadomości!
Galadhorn, dnia 17.12.2007 o godzinie 11:23
Stworzyłem kategorię “Listy Tolkiena”: http://czytaj.elendili.pl/category/listy/
Będzie Wam łatwiej przeszukiwać nasze zasoby na LNDLN.
Zostaw komentarz